popKULTURA

Co słychać na Storytel?

28/06/2018
Najlepsze audiobooki na storytel

Kie­dy 3 lata temu robi­łem pierw­szy wpis o audio­bo­okach, mia­łem poczu­cie, że jest to jesz­cze dość egzo­tycz­ny temat i nie wszy­scy czu­ją ten for­mat, a co nie­któ­rzy wręcz uwa­ża­ją, że to jakiś dia­beł roga­ty. Dla­te­go też zanim w ogó­le prze­sze­dłem do pole­ca­nia kon­kret­nych tytu­łów, popeł­ni­łem wcze­śniej kil­ku­stro­ni­co­wy wstęp, któ­ry moż­na stre­ścić mniej wię­cej tak: “Spró­buj­cie, to nie gry­zie”.  Mam nadzie­ję, że cza­sy lęku mamy już za sobą i nie muszę wię­cej tłu­ma­czyć, że audio­bo­oki nie powsta­ły po to, żeby zepchnąć kla­sycz­ną książ­kę do pod­zie­mia. Nołp, one sta­no­wią dla niej alter­na­ty­wę. Weź­my na ten przy­kład mnie. Jestem wiel­ki fanem lite­rek w dru­ku, o czym niech świad­czy fakt, że noto­rycz­nie zapi­su­ję się na chal­lan­ge “prze­czy­tam 52 książ­ki w roku”. W sezo­nie jesień-zima nawet nie­źle mi idzie — wcią­gam je jak Homer Simp­son dona­ty… wtem przy­cho­dzi sezon wio­sna-lato i sta­ty­sty­ki lecą na łeb na szy­je. Wszyst­ko dla­te­go, że zmie­niam komu­ni­ka­cję miej­ską na rower, wyzby­wa­jąc się tym samym resz­tek cza­su, któ­ry mogę wygo­spo­da­ro­wać na czy­ta­nie. Sta­ję wte­dy przed wybo­rem: albo kil­ku­ty­go­dnio­wy d‑tox od ksią­żek, albo zarzu­ce­nie słu­cha­wek na uszy, wci­śnię­cie guzicz­ka play w tele­fo­nie i pozwo­le­nie, żeby poczy­tał mi ktoś inny. Chy­ba oczy­wi­ste, że wybie­ram bram­kę numer dwa. Wszak nie cho­dzi o czy­ta­nie dla same­go fak­tu czy­ta­nia, a o zato­pie­nie się w kolej­nej histo­rii.  

Ale do brze­gu. Tak się skła­da, że jeste­śmy aku­rat w samym środ­ku sezo­nu wio­sna-lato, czy­li #rower #bar­dzo, wysze­dłem więc z ini­cja­ty­wą do Storytel.pl, że od bie­dy mogę się poświę­cić i zanur­ko­wać w ich biblio­te­ce, w poszu­ki­wa­niu audio­bo­oko­wych pere­łek. Tak też się sta­ło i przy­cho­dzę dzi­siaj do was z dwo­ma bar­dzo faj­ny­mi tytu­ła­mi. Jedzie­my.

“Krótka piłka. Bez dyplomacji o reprezentacji, mistrzostwach, Lewandowskim” — Mateusz Borek, Cezary Kowalski

Ide­al­na książ­ką na obec­ną gorącz­kę mun­dia­lo­wą, cho­ciaż przy­zna­ję bez bicia, że to nie do koń­ca tak, że zoba­czy­łem okład­kę i pomy­śla­łem “Ooo super, bio­rę na warsz­tat”. Wprost prze­ciw­nie. Kie­dy pierw­szy raz ją zoba­czy­łem, prze­szło mi przez myśl: “Oesu, mun­dial idzie to teraz wszy­scy będą pró­bo­wa­li się pod­piąć i wyci­snąć parę gro­szy. Pew­nie nic odkryw­cze­go, nie tykam”. Tym­cza­sem wyszło tak, że pew­ne­go dnia cze­ka­łem w kolej­ce na poczcie, przede mną 17 osób, a ja aku­rat bez tele­fo­nu, więc z nudów zaczą­łem prze­glą­dać tam­tej­szy sto­ja­czek z pra­są i książ­ka­mi. Gene­ral­nie mie­li sam paź­dzierz w sty­lu Gali, Par­ty, tomi­ku wier­szy Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go oraz 13-tu ksią­żek kuchar­skich sio­stry Tere­sy. Wtem patrzę, a pomię­dzy Gościem Nie­dziel­nym, a bio­gra­fią mar­szał­ka Pił­sud­skie­go, ukry­wa się wła­śnie “Krót­ka pił­ka”. Rzu­ci­łem się na nią jak łysy na grze­bień, po czym zaczą­łem chci­wie wer­to­wać. Po kil­ku “Ooo tego nie wie­dzia­łem”, stwier­dzi­łem, że muszę koniecz­nie ją dokoń­czyć przy naj­bli­żej spo­sob­no­ści. W pierw­szej kolej­no­ści spraw­dzi­łem, czy jest dostęp­na na Sto­ry­tel i eure­ka, była. W zasa­dzie tyl­ko u nich ją znaj­dzie­cie #exc­lu­si­ve.

Od razu mówię, że książ­ka do naj­dłuż­szych nie nale­ży, audio­bo­ok trwa  zale­d­wie 4 godzi­ny 40 minut, ale wcho­dzi jak zło­to. Napi­sa­na jest w for­mie dia­lo­gu pomię­dzy auto­ra­mi, któ­rzy roz­ma­wia­ją o losach pol­skich zespo­łów na kolej­nych wiel­kich tur­nie­jach, aż w koń­cu docie­ra­ją do obec­nej kadry i snu­ją poten­cjal­ne sce­na­riu­sze na mun­dial w Rosji. Dzi­siaj już wie­my, że wyszło jak zwy­kle, ale nicze­go to nie umniej­sza książ­ce. Baaa na jej pod­sta­wie może­my wysnuć dla­cze­go tak się sta­ło, bo podob­ne kon­flik­ty, zakra­pia­ne impre­zy i błę­dy orga­ni­za­cyj­ne, mia­ły miej­sce na tur­nie­ju w Korei, co zosta­ło tutaj szcze­gó­ło­wo opi­sa­ne. 

Obaj auto­rzy to pierw­sza liga, jeśli cho­dzi o pol­skich dzien­ni­ka­rzy spor­to­wych. Zna­ją wszyst­kich, wcho­dzą tam, gdzie inni nie mają dostę­pu i zawsze byli bli­sko repre­zen­ta­cji, dzię­ki cze­mu mogą pochwa­lić się zaku­li­so­wą wie­dzą i wie­lo­ma oko­ło pił­kar­ski­mi smacz­ka­mi. I wła­śnie taki mate­riał nam ser­wu­ją. Kuli­sy Korei 2002, Nie­miec 2006, roasto­wa­nie bez­na­dziej­nej orga­ni­za­cji Euro 2016 we Fran­cji, aneg­dot­ki z pił­kar­skich szat­ni, nie­zna­ne fak­ty o wybo­rze poszcze­gól­nych selek­cjo­ne­rów, prze­py­chan­ki o pie­nią­dze pomię­dzy kadro­wi­cza­mi i PZPN, wenętrz­ne kon­flik­ty i tego typu rze­czy. Spo­ro tego. Oso­bi­ście uwa­żam, że jestem w tema­ty­ce pił­kar­skiej cał­kiem nie­źle obe­zna­ny, a jed­nak auto­rzy mnie zasko­czy­li i dorzu­ci­li garść infor­ma­cji, o któ­rych nie mia­łem poję­cia. Sza­nu­ję. Dodat­ko­wym atu­tem jest styl. Luzac­ki, dow­cip­ny, zaczep­ny, a miej­sca­mi bez­czel­ny i pikant­ny, ale przy zacho­wa­niu mery­to­ry­ki. Nawet Madzi się podo­ba­ło. Prop­su­ję tego audio­bo­oka i zachę­cam do spraw­dze­nia na wła­snych uszach. Może nie jest to pozy­cja, któ­ra wyry­je się w waszej pamię­ci na wiecz­ność, raczej nie tra­fi też na listę TOP10 ulu­bio­nych, ale super się tego słu­cha i zde­cy­do­wa­nie nie będą to stra­co­ne 4 godzi­ny z hakiem. Aaa i zapo­mnia­łem dodać, że audio­bo­ok czy­ta­ny jest oso­bi­ście przez auto­rów. Przez pierw­sze 5 minut mia­łem wra­że­nie, że są tro­chę sztyw­ni, ale póź­niej się roz­krę­ci­li, więc obe­szło się bez zgrzy­tów. 

najlepsze audiobooki na storytel

” Bestia. Studium zła” Magda Omilianowicz

Dru­ga pro­po­zy­cja to prze­ciw­ny bie­gun lite­ra­tu­ry. Żad­ne tam hehesz­ki, tyl­ko poważ­ny repor­taż. Zdra­dzę wam puen­tę na dzień dobry — “Bestia” to naj­lep­szy repor­taż jaki w życiu prze­czy­ta­łem wysłu­cha­łem i zara­zem naj­bar­dziej wstrzą­sa­ją­ca książ­ka, z jaką mia­łem do czy­nie­nia od cza­su “Dziew­czy­ny z sąsiedz­twa” Jac­ka Ket­chu­ma. Róż­ni­ca jest taka, że ta dru­ga to fik­cja lite­rac­ka, nato­miast “Bestia” jest histo­rią praw­dzi­wą. Przed­sta­wia syl­wet­kę Lesz­ka Pękal­skie­go, bar­dziej zna­ne­go jako “Wam­pir z Byto­wa”, któ­re­mu przy­pi­su­je się 67 mor­derstw. Osta­tecz­nie ska­za­no go tyl­ko za jed­no, ale dzi­siaj już nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że było ich znacz­nie wię­cej.

Mag­da Omi­lia­no­wicz poświę­ci­ła ponad 23-lata życia na stu­dio­wa­nie akt oraz roz­mo­wy ze świad­ka­mi, rodzi­ną, jak i z samym Pękal­skim. Mate­riał, któ­ry zebra­ła, prze­ku­ła w pierw­szo­rzęd­ny repor­taż z fabu­la­ry­zo­wa­ny­mi frag­men­ta­mi. Pole­ga to na tym, że poza zary­so­wa­niem tła i przed­sta­wie­niem fak­tów, autor­ka sta­ra się odtwo­rzyć oko­licz­no­ści każ­dej zbrod­ni z per­spek­ty­wy Pękal­skie­go. Zapo­mnij­cie o wszyst­kich ’ ”Han­ni­ba­lach” i “Min­dhun­te­rach” z Net­fli­xa. Dopie­ro z “Bestii” dowie­cie się jak postrze­ga­ją świat psy­cho­pa­ci i gwa­ran­tu­ję, że będzie to doświad­cze­nie, któ­re zje­ży wam włos na kla­cie.

Pękal­ski był sie­ro­tą. Cho­dził brud­ny, wiecz­nie głod­ny, miał stwier­dzo­ne upo­śle­dze­nie. Nie rzu­cał się w oczy i w nikim nie budził stra­chu. Prę­dzej współ­czu­je. Jed­nak jakimś cudem, a raczej przez pato­lo­gię sys­te­mu, przez lata uda­wa­ło mu się poru­szać po kra­ju i doko­ny­wać kolej­nych, na swój spo­sób prze­my­śla­nych zbrod­ni, z któ­rych wycho­dził bez żad­nych kon­se­kwen­cji i poczu­cia winy. Wpadł przez czy­sty przy­pa­dek. 

Książ­ka jest na swój spo­sób fascy­nu­ją­ca, ale trze­ba mieć napraw­dę moc­ne ner­wy i jesz­cze moc­niej­szy pęcherz, żeby ją stra­wić. Żeby nie było, słu­cha się jej dosko­na­le, ale napraw­dę czło­wie­ko­wi wykrę­ca kichy, kie­dy poczu­je cię­ża­rych tych zbrod­ni. Pomy­śleć, że tacy ludzie mogą być wśród nas i cho­dzić na luza­ku po uli­cach niczym tyka­ją­ce bom­by zega­ro­we. Od cza­su skoń­cze­nia lek­tu­ry, Madzia dosta­ła ode mnie zakaz na cho­dze­nie z psem do pobli­skie­go lasku. No way. 

Co cie­ka­we, jestem w sta­nie rzu­cić opi­nią, że “Bestia” znacz­nie lepiej wypa­da w wer­sji audio, niż w papie­rze. Po pierw­sze dla­te­go, że został epic­ko prze­czy­ta­ny przez Krzysz­to­fa Cze­czo­ta, któ­ry nie dość, że ma w gło­sie coś nie­po­ko­ją­ce­go, to jest jesz­cze zagrał podob­ne­go socjo­pa­tę w “Pit­bul­lu. Nowych Porząd­kach” (Chodź, poka­że Ci małe kot­ki w piw­ni­cy). Po pro­stu pasu­je tu jak ulał. Dru­ga rzecz to ścież­ka dźwię­ko­wa. Jeśli prze­cho­dzi­my aku­rat przez sce­nę mor­der­stwa, w tle gra muzy­ka, któ­ra jesz­cze bar­dziej potę­gu­je poziom gro­zy. W innych przy­pad­kach da się usły­szeć dźwię­ki oto­cze­nia — a to ktoś odsu­nie krze­sło, a to pod­ło­ga zaskrzy­pi. Na papie­rze tego nie ma, tym bar­dziej pole­cam. Pod­su­mo­wu­jąc, bar­dzo dobra książ­ka, o bar­dzo nie­faj­nej per­so­nie i wstrzą­sa­ją­cych zbrod­niach. Rewe­la­cyj­nie nagra­na i wcią­ga­ją­cą tak, że wie­lo­krot­nie sta­łem pod domem, wysłu­chu­jąc do koń­ca roz­dzia­łu, zamiast z pręd­ko­ścią świa­tła wbić na obiad. A musi­cie wie­dzieć, że w kwe­stii jedze­nia, nigdy nie gram na czas.

najlepsze audiobooki na storytel

Obu tytu­łów możesz posłu­chać za dar­mosz­kę na Storytel.pl, w ramach 30-dnio­we­go dar­mo­we­go okre­su prób­ne­go… ale pod warun­kiem, że sko­rzy­stasz z poniż­sze­go lin­ku. Gdzie indziej dają tyl­ko 14-dni, więc pro­fit jest oczy­wi­sty. Tym­cza­sem ucie­kam łowić tytu­ły do kolej­nej pole­caj­ki. Stay tuned.  P.S. Wszyst­kie zdję­cia są kli­kal­ne i prze­nio­sa Cię bez­po­śred­nio pod wska­za­ny adres.

Dar­mowy dostęp do Sto­ry­tel na 30 dni:

www.storytel.pl/pigout

Najlepsze audiobooki na storytel

A to widziałeś?