popKULTURA

The Gray Man

23/07/2022

U nas kry­zys węglo­wy, tym­cza­sem Net­flix zno­wu wziął 200 milio­nów dolców i jak gdy­by nigdy nic wrzu­cił do pieca.

Poprzed­nio odwa­lił taką akcję przy “Red Noti­ce” z Dway­nem John­so­nem, Ryanem Rey­nold­sem i Gal Gadot. Oj bid­ne to było, że nawet mi żal tej kasy, choć nie była moja.

Tym razem uto­pi­li w pro­jek­cie, któ­ry teo­re­tycz­nie miał wszyst­kie ele­men­ty, żeby to się uda­ło, czy­li bra­ci Rus­so za kame­rą, Ray­ana Goslin­ga i Kapi­ta­na Ame­ry­kę w głów­nych rolach, Ana de Armas i Bil­le­go Bob Thor­no­ta w dru­gim pla­nie, Pablo Esco­ba­ra z “Nar­cos” w trze­cim oraz książ­ko­wy mate­riał źródłowy.

I co? I jaj­co! Dosta­li­śmy szpie­gow­skie­go-akcyj­nia­ka, któ­ry rów­no­cze­śnie pró­bu­je być Joh­nem Wic­kiem, Mis­sion Impos­si­ble, McGy­ve­rem, Jaso­nem Bour­nem i Fast and Fourio­us, a osta­tecz­nie wycho­dzi z tego wiel­kie nic, bo już od pierw­szej sekwen­cji film sam bie­rze się w nawias i daje nam do zro­zu­mie­nia, że -> Hej, będzie­my się szcze­lać, ale tak z przy­mru­że­niem oka, więc nie wczu­waj­cie się za bardzo.

Napię­cia nie ma w tym żad­ne­go, a po odpa­le­niu gaży akto­rom chy­ba nic już nie zosta­ło w skar­bon­ce, bo efek­ty spe­cjal­ne wyglą­da­ją, jak kac kupa, a jesz­cze gor­sze są sekwen­cje walk, któ­re w ogó­le nie trzy­ma­ją tem­pa i przy­po­mi­na­ją wal­ki wre­stle­rów, czy­li jeden koleś cze­ka w nie­skoń­czo­ność aż dru­gi zapo­da mu mar­ko­wa­ny cios.

ALE żeby nie było, jest jeden pro­myk i to tak jasny, że bez Ray­ba­ny nie pod­chodź -> Chris Evans w roli Dawi­da Pod­sia­dły, któ­ry jest uro­czym, psy­cho­pa­tycz­nym płat­nym zabój­cą z ten­den­cją do tor­tu­ro­wa­nia ludzi. Mistrzow­ski per­for­man­ce i tu powiedz­my, że 50 baniek dolców się zwró­ci­ło. Ryan popraw­ny, ale cza­pek nie zrywa.

Nato­miast z cie­ka­wo­stek -> Ryan Gosling w jed­nej sce­nie wyska­ku­je na gołej kla­cie i sku­ba­ny jest wycię­ty jak Cri­stia­no Ronal­do, z kolei jed­na z sekwen­cji pości­go­wo-strze­lan­ko­wo-wybu­cho­wych dzie­je się w Pra­dze i jak tak sobie przy­po­mnę, ile u nas się pisa­ło o samym pomy­śle wysa­dze­nia mostu nad jezio­rem Pil­cho­wic­kim na potrze­by nowe­go Mis­sion Impos­si­ble, to aż jestem cie­ka­wy, ilu Cze­chów zakrztu­si­ło się kne­dlicz­ka­mi na wieść, że Ryan Gosling będzie begał u nich na dziel­ni po dachu tramwaju.

Pod­su­mo­wu­ją -> Lep­szy niż “Red Noti­ce” i tro­chę ratu­je go podej­ście do tema­tu, czy­li -> Ej prze­cież nie pła­cę za to, mam w abo­na­men­cie, poza tym jest pią­te­czek, więc ide­al­ny tytuł, żeby nie prze­cią­żać zwo­jów mózgo­wych po cięż­kim tygo­dniu”. W realiach kino­wych była­by wto­pa. Powiedz­my, że 510 i to głów­nie na bar­kach Chri­sa Pod­sia­dło, nie­mniej w kate­go­rii “fil­my szpie­gow­skie”, zio­bro szans na zosta­nie zapamiętanym.

A to widziałeś?

Brak komentarzy

Leave a Reply