popKULTURA

10 powodów, przez które kolejny raz nie wygramy Eurowizji

18/02/2017

Już dziś wie­czo­rem na ante­nie TVP odbędą się eli­mi­na­cje, które wyło­nią pol­skiego repre­zen­tanta tego­rocz­nej Euro­wi­zji. Uczcijmy to wyda­rze­nie minutą ciszy, bo patrząc na kan­dy­da­tów zapo­wiada się powtórka z total­nych kom­pro­mi­ta­cji, jakimi były występy Pia­ska, Mietka Szczę­śniaka, Jet Set, Blue Cafe i naj­gor­szej z naj­gor­szych, czyli Tamary Gołę­biow­skiej Isis Gee (przed­ostat­nie miej­sce). Nie no tro­chę świ­ruję, ale przez moment fak­tycz­nie zapo­wia­dało się na nie lada fre­ak­show, bo przez kilka ostat­nich tygo­dni, Pude­lek na prze­mian z Kozacz­kiem, co chwilę bom­bar­do­wał nagłów­kami o kolej­nych pseu­do­ce­le­bry­tach napa­lo­nych na wzię­cie udziału w kon­kur­sie, np. Mate­usz “płacz­liwy sucho­kla­tes z Top­Madl” Maga, osob­nik o bli­żej nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nej płci — Madoks (albo Mad­max) i koleś, który zawo­dowo zaj­muje się nosze­niem ubrań, czyli Eks­lu­zywny Menel. Mimo nie­do­pusz­cze­nia do eli­mi­na­cji tego “Legionu wokal­nych samo­bój­ców”, nadal nie spo­dzie­wał­bym się wodo­try­sków. Więk­szość uczest­ni­ków jest ano­ni­mowa, 9 z 10 śpiewa po angiel­sku, przy­naj­mniej 5 pla­gia­tuje jakąś zagra­niczną gwiazdę, 8 pio­se­nek jest opo­rowo nudna , a tekst dwóch obraża ludzką inte­li­gen­cję bar­dziej niż “War­saw Shore” i “Miłość na bogato” razem wzięte. Przyj­rzyjmy się:

1. Mar­tin Fitch — “Fight for us“

Prawda, że Mar­tin Fitch brzmi świa­towo? Pra­wie jak Jason Hunt 😉 Tak naprawdę pod tym pseu­do­ni­mem kryje się Mar­cin Mro­ziń­ski, któ­rego może­cie koja­rzyć (o ile macie 60+ lat) z pro­gramu “Jaka to melo­dia”, gdzie zapo­daje pierw­szo­rzędny mini play­back show. Jego kon­kur­sowy utwór obej­rzało na youtu­bie łącz­nie 12 osób, z czego aż 7 sko­men­to­wało. Wszy­scy tak samo: “Nie­udolna pod­róbka Shawna Men­desa — Treat You Bet­ter”. Cięzko mi się odnieść, bo w 7 sekun­dzie umar­łem z nudów. Pro­po­nuję pozo­stać jed­nak przy “Jaka to melo­dia”.

2. Kasia Moś — “Fla­sh­li­ght“

Kasi Moś odpusz­czę wycieczki oso­bi­ste. Kasia Moś jest spoko i na pewno koja­rzy­cie ją z reklam LINK4. Jedyny pro­blem jaki mam, to jej bez­pł­ciowa pio­senka, która zmę­czyła mnie bar­dziej niż “Lista Schin­dlera” i “La La Land” razem wzięte. Szału się nie spo­dzie­wam, ale gdyby jed­nak w ostat­niej chwili zmie­niła reper­tuar i zde­cy­do­wała na wykon kawała “Sie­dem czwó­rek” zna­nego z reklamy, z miej­sca chwy­tam za tele­fon i wysy­łam smsa.

3. Aneta Sablik — “Ula­lala“

Aneta Sablik, czyli Polka, która wygrała nie­miec­kiego Idola. Jej pio­senka to eks­tre­malna obraza dla ludz­kiej inte­li­gen­cji i przy oka­zji splu­nię­cie  w twarz Jacka Cygana, bo tekst w 99% ogra­ni­cza się do “Ula­lala”. Ogól­nie jest to mix chujni z grzyb­nią, ale nie­stety nuta sku­tecz­nie wbija się w głowę. Przy­naj­mniej mnie ten cho­lerny refren męczył kilka dni, co jest kolej­nym dowo­dem, że jestem men­tal­nym dre­sia­rzem. Gar­dzę sobą. Ponoć kawa­łek regu­lar­nie grają zagra­niczne radia, czyli jakieś punkty na kon­kur­sie mógłby zdo­być. W końcu nie od dziś wia­domo, że ludziom naj­bar­dziej podoba się to, co już znają.

4. Car­mell — “Faces“

Pod nazwą Car­mell kryje się uczest­niczka jed­nej z edy­cji The Voice of Poland, Mał­go­rzata Ber­na­to­wicz, która przy oka­zji jest córką zna­nej aktorki Ewy Kasprzyk. Pio­senka nie jest zła, wstydu nie zrobi, ale znowu czuć w powie­trzu pla­giat. Coś jak połą­cze­nie Adele z Laną Del Rey, tyle że gorzej i nud­niej.

5. Mał­go­rzata Uści­łow­ska (Lan­berry) — “Only human“

Koja­rzy­cie kawa­łek “Kiedy zapo­mnisz o mnie w pią­tek”? To jest wła­śnie to, tyle że z angiel­skimi sło­wami. Swego czasu kawa­łek wbił mi się tak mocno w banie, że jak tylko zapusz­czało go radio, w samo­cho­dzie scho­dziło grube kara­oke (tak, brzy­dzę się sobą). Po angiel­sku tekst idzie zupeł­nie ina­czej niż w pol­skiej wer­sji, ale przez zacho­wa­nie tego samego fra­zo­wa­nia nadal sku­tecz­nie ryje banie, co jest naj­lep­szym dowo­dem, że nie słowa, a melo­dia jest naj­waż­niej­sza. Kawa­łek może nie jest naj­wyż­szych lotów, ale wywo­łuje tupa­nie nóżką od pierw­szego odsłu­chu, co ozna­cza, że mógłby coś ugrać. Słał­bym dzie­wu­chę na kon­kurs.

6. Agata Niziń­ska — “Reason“

Nie wiem kim jest i skąd się wzięła ta pani, ale gdyby Euro­wi­zja była kon­kur­sem na naj­lep­szy dziu­bek, wygra­łaby w cuglach. Chi­rurg pła­kał jak wstrzy­ki­wał świń­ski łój botox. Wokal­nie Celine Dion wan­nabe #ziew.

7. Rafał Brzo­zow­ski — “Sky over Europe“

Rafał Brzo­zow­ski, czyli cele­bryta znany z chał­tu­rze­nia we wszyst­kich moż­li­wych pro­gra­mach tele­wi­zyj­nych i epic­kich kon­cer­tów na wiej­skich dożyn­kach. Jego pio­senka kon­kur­sowa bie­rze bar­dziej do buzi niż Sasha Grey. Jak dla mnie trzeci naj­więk­szy paź­dzierz w stawce. Wokal­nie Bryan Adams wan­nabe #żal.

8. Isa­bell Otrębus-Larsson — “Voice­less“

Dziew­czyna ze szwedz­kimi korze­niami, która na jed­nej Euro­wi­zji wystę­po­wała już w chór­kach, a teraz pla­nuje zgar­nąć pierw­szy plan. Jej pio­senka została napi­sana przez szwedz­kich pro­du­cen­tów i według mnie jest okropna, ale to znak, że ma realne szanse wygrać, bo Euro­wi­zja kocha takie kiczo­wate kli­maty. Ktoś w ogóle ma wię­cej zwy­cięstw na kon­cie niż Szwe­dzi?

9. Olaf Bressa — “You look good“

Koleś jest ponoć fina­li­stą jed­nej z edy­cji “Mam talent”, cho­ciaż nie do końca wia­domo z jakim talen­tem star­to­wał. Oso­bi­ście prę­dzej uwie­rzę, że pró­bo­wał szczę­ścia jako żon­gler, a nie woka­li­sta, bo jego pio­senka to nawet więk­sze gówno niż kawa­łek Rafała Brzo­zow­skiego. Krew z ucha gwa­ran­to­wana, mimo to posłu­chaj­cie, bo tylko wtedy zro­zu­mie­cie nastę­pu­jący żart: “Olaf Bressa twier­dzi, że jest rape­rem”.

10. Paulla — “Chcę tam z tobą być“

Narze­ka­łem, że 9 z 10 wyko­naw­ców śpiewa po angiel­sku i wtedy wcho­dzi Paula… cała na różowo i śpiewa po pol­sku, a w mojej gło­wie rodzi się pyta­nie: “Kurwa, dla­czego?”. Ta pio­senka to taki sza­tan, że brak mi słów. Tutaj wszystko jest złe począw­szy od bitu KO KO KO KO KA, przez infan­tylny tekst, wokal pod­ra­so­wany kom­pu­te­rowo, tele­dysk, który miał być w ame­ry­kań­skim stylu, ale wszystko się wyje­bało, kiedy poja­wiła się Paula ubrana w odpu­stowe ciu­chy, praw­do­po­dob­nie zaju­mane jakiejś Kary­nie na dys­ko­tece w Miel­nie, no i do tego jakiś murzyn, który pije drina, albo patrzy w prze­strzeń w slo­mo­tion, dziwny koleś gra­jący na for­te­pia­nie w festy­niar­skich oku­la­rach i podej­rzaną kitką, “nie­na­chalna” reklama wypo­ży­czalni samo­cho­dów, kąpiele w sta­wie, Paula leżąca w łodzi i Paula głasz­cząca konia. What The Fuck? Nie­któ­rzy twier­dzą, że “Chcę tam z tobą być” to pol­ska odpo­wiedź na “Blank Space” Tay­lor Swift. Cóż prawda jest taka, że ten tele­dysk ma się do “Blank Space”, tak jak spo­iler na Gol­fie Trójce do “Szyb­kich i Wście­kłych”. Plizz nie gło­suj­cie na Paulę, bo mimo iż z naszego kraju już wie­lo­krot­nie szy­dzono w róż­nych zakąt­kach świata, to nadal ist­nieją jakieś gra­nice. Oba­wiam się, że takiego obcia­chu możemy nie prze­trwać. Po pro­stu niech Paula prze­sta­nie śpie­wać i skupi się na robie­niu biz­nesu, cho­ciaż nie da się nie zauwa­żyć, że w obu tema­tach idzie jej podob­nie.

malina

Ogól­nie niby jest kilka kawał­ków, które wstydu nie robią, ale i tak nasze szanse na zwy­cię­stwo oce­niam na zero. Chyba wszy­scy zda­jemy sobie sprawę, że Euro­wi­zja nie jest kon­kur­sem, w któ­rym cho­dzi o naj­lep­szą pio­senkę. Nope, Euro­wi­zja to kon­kurs, gdzie wygrywa się wyra­cho­wa­niem. Wysyła się albo jakąś gwiazdkę, która jest aktu­al­nie na topie i zbiera naj­wię­cej laj­ków na youtube, albo jakie­goś ultra zbo­czeńca, któ­rego występ jest mani­fe­sta­cją homo-ucisku, albo kogoś cho­rego i bie­rze publikę na litość. Trzeba wyczuć, co w danym roku jest naj­le­piej punk­to­wane i zagrać tym moty­wem. Oso­bi­ście wysłał­bym jakie­goś czar­no­skó­rego trans­sek­su­ali­stę na wózku inwa­lidz­kim, uzbro­jo­nego w smutną pio­senkę zaha­cza­jącą o Bre­xit, uchodź­ców, Try­bu­nał kon­sty­tu­cyjny i Donalda Trumpa. Ewen­tu­al­nie mógłby jesz­cze cier­pieć na wro­dzoną kar­ło­wa­tość i zespół Tourette’a. Tego nie dałoby sie przegrać.

A to widziałeś?

  • Nata­lia Łubińska

    Mar­tin Fitch (Mar­cin Mro­ziń­ski) to repre­zen­tant Pol­ski sprzed kilku lat … Moze pamię­tasz utwór “Legenda” z 2010 roku w Oslo 🙂
    Nie słu­cha­łam zadnego utworu, ale posłu­cham dopiero wie­czo­rem jak włą­czę TVP. Nie wcześniej

    • Nie wie­dzia­łem, ale przed chwilą nad­ro­bi­łem na yt. Straszna pio­senka i jesz­cze gor­sza cho­re­ogra­fia. Na tym tle, tego­roczny kawa­łek pre­zen­tuje się wyśmienicie. 😉

  • Gon­ta­ria Natalek

    Bar­dzo trafne spo­strze­że­nia, bar­dzo trafne porów­na­nia. W punkt. Ale mi żadna pio­senka nie wwier­ciła się siłą do głowy (nie to, że narze­kam, nie nie nie)

    • To “Ula­lala” to bomba z opóź­nio­nym zapło­nem. Pierw­szy odsłuch i myślisz sobie, że lipa straszna, tym­cza­sem 3 dni póź­niej sie­dzi Ci w gło­wie i katuje. Wiem, bo nie­stety przerabiałem.

      • Gon­ta­ria Natalek

        Te “Ula­lala” to zerżnięty hit lat 90., pamię­tasz go? Może dla­tego wraca do głowy przy­krym rykoszetem?

  • karo­lina

    Agata Niziń­ska to wnuczka Woj­cie­cha Pokory. To tłu­ma­czy skąd się wzięła w show-bizie 😉

    • Fak­tycz­nie to dużo wyjaśnia

  • Michał Drózd

    kto wygrywa Euro­wi­zje? to przede wszyst­kim kon­kurs poli­tyczny 🙂 nie bez powodu rok temu wygrała Ukra­ina, takie pocie­sze­nie, “zaje­bali Wam Krym, to cho­ciaż kon­kurs macie do wygra­nia”. to pew­nie miał być gest świad­czący o ‘soli­dar­no­ści’ z tym pań­stwem, coś w rodzaju fil­trów na fej­sie po zama­chach w Paryżu i wie­śniac­kich hasztagach 🙂

    tra­fi­łem tu jakieś 2 mie­siące temu, fajną robotę robisz, dzia­łaj dalej! pozdro! 😉

    • Pyta­nie jaki motyw w tym roku będzie naj­le­piej punk­to­wany. Wia­domo, że repre­zen­tantka jed­nego kraju ma kawa­łek o uchodź­cach i w tle będę leciały wojenne obrazki z małymi, brud­nymi dziećmi. Myślisz, że to jest prze­pis na tego­roczne zwycięstwo?

      • Michał Drózd

        noooo uchodźcy to cho­dliwy temat (dosłow­nie i w prze­no­śni) i upa­try­wał­bym w tym sporo punk­tów. Acz­kol­wiek wydaje mi się, że kon­kurs jest i tak z góry usta­wiony i zwy­cięzca jest znany przed roz­po­czę­ciem kon­kursu 😉 . Ma być popraw­nie poli­tycz­nie i to wszystko(conchita, ubie­gło­roczna Ukra­ina itd).

      • ewa_inga

        oso­bi­ście widzę jesz­cze psa na pobo­czu drogi — mar­twego, albo kula­wego, np. z jedną nogą

  • Prze­czy­ta­łam tekst z sza­cunku dla Two­jego pisa­nia, ale nawet pod groźbą tor­tur nie posłu­cha­ła­bym żad­nego z utwo­rów Euro­wi­zji. Z żad­nego roku. To nie jest gatu­nek muzyczny, który była­bym w sta­nie znieść emocjonalnie.

    • Euro­wi­zja ssie i to nie jest żadna nowość, ale szcze­rze mówiąc, z mało czego drze się tak dobrze łacha, jak z paź­dzie­rzo­wej kultury 😉

  • ewa_inga

    jestem naj­szczę­śliw­sza na świe­cie. Po pierw­sze — bo mam Pigo­uta, a po dru­gie — bo nie mam tele­wi­zji, żad­nej, null, zero, nic. A ponie­waż mam Pigo­uta wiem co się dzieje w Wiel­kim Świe­cie. Hm.…. zna­czy Wiel­kim.….. Hm.…..w Świe­cie.….. Hm.….. Pozo­stańmy przy “Wiem co się dzieje”

    • Ja tak sobie cza­sami myślę, że jestem fetyszystą,bo niby wiem, że 50 twa­rzy Greya i Smo­leńsk i Euro­wi­zja to będzie zło­ooo, ale czuję wewnętrzną potrzebę obej­rze­nia, po czym powstaje tekst, w któ­rym narze­kam, że to było zło. Popro­szę diagnozę 😉

  • Mar­cin Frankowski

    Fabryka Kotłów Malina, Isa­bell Otrę­bus, Car­mell “jesteś tym, co jesz i nie robisz kariery dzięki sta­rym” — to mi dziś mocno zryło beret, oglą­da­łem jesz­cze wcze­śniej walkę bon­gusa w mma, po takim ponie­działku inter­netu wystar­czy na cały tydzień.

    • Też widzia­łem walkę Bogusa. Gdyby wie­dział jak to się skoń­czy, wybrał­bym jed­nak tele­dysk Paulli 😉