Maciej Marcisz „Książka o przyjaźni”

Książka o przyjaźni

Być może nazwisko Maciej Marcisz jest już wam dobrze znane, gdyż ponieważ tak się składa, że gość debiutował z naprawdę wysokiego C i jego „Taśmy rodzinne” okazały się nie tylko bestsellerem, ale też jedną z najbardziej komentowanych książek w 2019 roku.

W tamtym czasie też dałem złapać się na hajp wokół Marcisza i po swój egzemplarz pobiegłem jeszcze w tygodniu premiery. Przyznam szczerze, że dziś już nie do końca pamiętam „Taśm rodzinnych” w szczegółach, ale pamiętam za to wylewający się z niej klimat lat ’90. Aż czułem w ustach smak gumy Turbo i słyszałem w głowie intro Beverly Hills 90210 podczas czytania.

Generalnie odczucia były pozytywne i nawet zastanawiałem się, co autor zrobi dalej, skoro już na dzień dobry zawiesił sobie tak wysoko poprzeczkę.

No i oto jest, jego drugie dzieło -> „Książka o przyjaźni”.

Jak zdradza tytuł jest to książka o przyjaźni… trojga osób, które znają się od czasów szkolnych i kontynuują tę znajomość na kolejnych etapach życia, a my sobie z boczku obserwujemy jak dojrzewają, zaliczają wzloty i upadki oraz jak bardzo rozjeżdzają ze swoimi marzeniami i ambicjami z młdości.

„Książka o przyjaźni” to obyczajówka przez dużo „O”, która wykracza daleko daleko poza moją zdolność odczuwania. Wiecie, u mnie jest „Spoczko” albo „Not cool”, tymczasem książkowi bohaterowie odczuwają milion emocji na sekundę, a każdą sytuacje interpretują na miliard sposób, co sprawia, że życie w ich wykonaniu jest znacznie bardziej skomplikowane niż moje i nie mam kompetencji, żeby się do tego odnieść

Dlatego zamiast udawać, że się znam, powiem wam jakie notatki poczyniłem podczas lektury. Idą tak:

Notatka 1 -> Typ pisze o rzeczach, które wszystkim nam czasem chodzą po głowie, ale nie potrafimy ująć ich w zgrabnych zdaniach, tymczasem mu się udaje i robi to tak stylowo, że kompulsywnie stwierdzamy -> skubany dobry jest.

Notatka 2 -> Zgooglować, czy Marciszek nie jest przypadkiem jakimiś pra pra prawnuczkiem Szymborskiej, bo czasami te zdania brzmią tak poetycko, że łooo panie!

Notatka 3 -> Rzadko sięgam po obyczajówki, ale jak już sięgam to chce zobaczyć rozbijanie strachów i psychoz bohaterów na atomy, co by sobie porównać, czy pokrywają się z moimi -> Jup, tutaj częściowo się pokrywają. Na ten przykład jedna z bohaterek analizuje swoje aktualne życie względm wyobrażeń z czasów licealnych, po czym spływa na nią myśl: (Shiet)”Nie jestem Carrie z Sexu w Wielkim Mieście. Gorzej, nie jestem już nawet Czesią z Klanu”, a później dochodzi do refleksji, że dorastanie to powolna redukcja oczekiwań od życia -> 100% ja i od razu mi lepiej, że nie jestem z tym sam.

Notatka 4 -> Jest spoczko, autor progressuje, aczkolwiek była to dla mnie taka dawaka emocji i uczuć, że teraz muszę dla równowagi przeczytać pięć książek z cyklu „Zabili go i uciekł”.

Tak że jeśli chcecie potaplać się w życiowym bagienku trzech osób, których losy się przecinają, to „Książka o przyjaźni” jest dla was.

Klasycznie zostawiam link dla zainteresowanych -> https://www.empik.com/ksiazka-o-przyjazni-marcisz-maciej… i daję cynk, że na Empik Go jest audiobook. Wiem, bo kawałek wysłuchałem w drodze nad morko. Czyta Antek Królikowski… bo Krzysztof Gosztyła był akurat zajęty