Król Zanzibaru

Ocena Pigouta:

Pamiętacie jeszcze inbę z Pili Pili, czyli tymi hotelami na Zanzibarze, prowadzonymi przez takiego jednego Wojtka z Gdańska? W piku jeździli tam wszyscy celebryci, telewizje robiły z tego Wojtka biznesowego wizjonera… a później to wszystko jebło i nagle celebryci doznali amnezji, telewizje szybciutko znalazły sobie inny obiekt do ochów i achów -> taką jedną Polkę, która zrobiła wielką karierę w Bollywood… a ja miałem przejście z etapu „Kurde moi koledzy latają sobie za free do tego Wojtka z Zanzibaru, wylegują się przy basenie, piją driny, a ja siedzę i zamulam na chacie. Nie ma sprawiedliwości na świecie, oj nie ma. Ile trzeba mieć lajków, żeby dostać zaproszenie, heloł?” do etapu „Oesu, jak dobrze, że jestem nikim i nie dostałem zaproszenia. Do końca życia bym słuchał -> Nie wstyd ci, że brałeś udział w piramidzie?… tymczasem ja tylko chciałem odmoczyć dupsko za darmoszkę”.

W każdy razie Max (nadal nie mogę się przyzwyczaić, że pozbyli się HBO z nazwy? Gdzie tu logika? HBO jest prestiżowe w uj, nie ucinasz takiej wartości, tylko dajesz większy font)… w każdym razie MAX zrobił z tej historii 3-odcinkowy serial dokumentalny i dla mnie jest to fantastyczna rzecz. Oglądałem z otwartą buzią, wszak uwielbiam historie, w których gadające głowy opowiadają przed kamerą -> „No kto mógł przewidzieć, że to jebnie? Taki fajny był, koszule w kwiaty nosił, dzień dobry na klatce zawsze powiedział”…. a później „Już od pewnego czasu coś wisiało w powietrzu, aż przyszedł dzień, kiedy okazało się, że w kasie pustka. Nie starczy nawet na 2 kilo ziemniaków, tymczasem 16 hoteli potrzebuje 1,5 tony”. „Trochę się zaniepokoiliśmy i nawet zaczęliśmy zadawać na grupie pytania Wojtkowi w stylu -> Hej Wojtek, gdzie jest kasa? na co Wojtek odpowiadał -> Mordeczko spokojna twoja rozczochrana, pojutrze będzie. No skoro Wojtek twierdził, że będzie to będzie, nie drążyliśmy”. I jeszcze Rutkowski w tym występuje, cały w Armani. Love This Shit.

Co prawda dość dobrze znałem tę historię, bo jak jebło, to śledziłem sobie posty poszkodowanych na różnych fejsbukowych grupkach i na tamtym etapie ten cały Wojtek jeszcze pisał -> luzujcie gumkę w majtkach, nic nie upadło, po prostu robię 3-miesięczną przerwę, żeby wrócić z jeszcze lepszą ofertą i generalnie nadal można robić rezerwacje i kupować pili coiny (cudowny plot twist z tą wewnętrzną walutą), zmieniać terminy rezerwacji, a nawet zgłosić się po zwrot hajsu, jak ktoś tak woli. Był to absolutnie wspaniały kątęt, bo wśród komentujących obrzucających tego całego Wojtka najgorszymi, były też osoby, które nadal wierzyły, że nic się nie dzieje i pisały komcie w stylu -> „Oesu mentalność Polaczków, tylko hejtować potrafią. Dajcie chłopowi 3 miesiące popracować w spokoju i zobaczycie, że jeszcze was zaskoczy, a nie plujecie jadem zawistnicy” XD

Prawie tak dobre, jak „FYRE: Najlepsza impreza, która nigdy się nie zdarzyła” i „Oszust z Tindera„. Polecajka.