popKULTURA

Wyrwa, czyli jak zostałem fanbojem Wojciecha Chmielarza

29/05/2020

Dacie wia­rę, że minę­ło już ponad pół roku, od kie­dy ostat­ni raz pisa­łem o audio­bo­okach? Sam jestem w szo­ku, wszak to mój ulu­bio­ny cykl blo­go­wy. W każ­dym razie wra­cam do gry, a cie­szę się tym bar­dziej, bo pri­mo, doszła mi nowa aktyw­ność, któ­ra ide­al­nie nada­je się do narzu­ce­nia słu­cha­wek na uszy, czy­li kosze­nie tra­wy wokół mojej wiej­skiej lepian­ki i dru­gie pri­mo, bo Sto­ry­tel nie próż­no­wa­ło pod­czas naszej roz­łą­ki i regu­lar­nie dorzu­ca­ło nowe tytu­ły do bazy. Aktu­al­nie ich biblio­te­ka jest rów­nie impo­nu­ją­ca, co bicek Hard­co­ro­we­go Kok­sa. O ludzie, cze­go tam nie ma? Sap­kow­ski, Grzę­do­wicz, Pili­piuk, Chri­stie, Row­ling, Doy­le, Żul­czyk, Orbi­tow­ski baaa jest nawet Remek Mróz i Blan­ka Lipiń­ska (i jesz­cze wie­lu, wie­lu innych). Jebla idzie dostać od takiej ilo­ści tytu­łów… na szczę­ście od selek­cji macie mnie.

Kosze­nie tra­wy w cza­sach pan­de­mii

Tak pokrót­ce powiem, że moje zami­ło­wa­nie do poszcze­gól­nych gatun­ków lite­rac­kich jest jak szpa­ra­gi -> moc­no sezo­no­we. Jakiś czas temu na topie było fan­ta­sy, ale tro­chę z nim prze­sa­dzi­łem i zaczę­ło mi się ule­wać od tych smo­ków, elfów i kra­sno­lu­dów. Dla roz­luź­nie­nia prze­sko­czy­łem na lek­kie bio­gra­fie spor­tow­ców, po czym jak zły wpa­dłem w dział sci-fi. Teraz sam nie wie­dzia­łem, w jakim jestem nastro­ju, przez co od kil­ku tytu­łów się odbi­łem, aż tu nagle się­gną­łem po naj­now­szą powieść Woj­cie­cha Chmie­la­rza „Wyrwa” i to było to. Prze­pa­dłem bar­dziej niż hajs wyda­ny na kar­ty do gło­so­wa­nia w majo­wych wybo­rach pre­zy­denc­kich. Przy oka­zji sta­łem się fan­bo­jem Chmie­la­rza, ale do tego jesz­cze wró­ci­my.

WYRWA — o czym to?

Akcja zaczy­na się w momen­cie, kie­dy Macie­jo­wi Tom­skie­mu, świat wali się na gło­wę. Wła­śnie dowie­dział się, że jego żona Jani­na zgi­nę­ła w wypad­ku samo­cho­do­wym i zasta­na­wia się, jak prze­ka­zać tę infor­ma­cję swo­im małym córecz­kom oraz jak to wszyst­ko dalej się uło­ży? Jed­nak na tym pro­ble­my Mać­ka się nie koń­czą. Nope, jest jesz­cze jed­na rzecz, któ­ra go drę­czy i spę­dza sen z powiek. Mia­no­wi­cie, jak to się sta­ło, że wypa­dek Jani­ny miał miej­sce pod Mrą­go­wem, sko­ro powin­na być w tym cza­sie na dele­ga­cji pod Kra­ko­wem? No heloł, prze­cież to w prze­ciw­nym kie­run­ku! Czyż­by go okła­ma­ła?
Atmos­fe­ra jesz­cze bar­dziej się zagęsz­cza, kie­dy na pogrze­bie nie­spo­dzie­wa­nie poja­wia się bar­dzo popu­lar­ny aktor, któ­ry dziw­nym zbie­giem oko­licz­no­ści, na co dzień miesz­ka na Mazu­rach. Przy­pa­dek? Nie sądzę! Maciek szyb­ko łączy krop­ki i posta­na­wia udać się do Mrą­go­wa, aby wziąć akto­ra w ogień trud­nych pytań -> Dla­cze­go byłeś na pogrze­bie? Co cię łączy­ło z moją żoną? I o co w ogó­le w tym wszyst­kim cho­dzi?
Po tej roz­mo­wie Maciek odkry­wa, że całe jego życie było jed­nym wiel­kim ste­kiem kłamstw i prak­tycz­nie nie znał oso­by, z któ­rą spę­dził ostat­nie dwa­na­ście lat. Co chwi­la na świa­tło dzien­ne wycho­dzą nowe sekre­ci­ki, a podą­ża­nie ich śla­dem i odkry­wa­nie kolej­nych fak­tów spra­wia, że sam wypa­dek prze­sta­je być taki oczy­wi­sty, jak się wcze­śniej wyda­wa­ło. Być może mia­ły przy nim udział oso­by trze­cie? Być może Maciek po pozna­niu praw­dy moc­no się wku­rzy i będzie chciał na wła­sną rękę wymie­rzyć spra­wie­dli­wość? To już musi­cie spraw­dzić sami.

źró­dło: https://www.facebook.com/wojciechchmielarz.pisarz

No i co, fajna ta “Wyrwa”?

Nawet bar­dzo. “Wyrwa” jest jak Shrek -> ma war­stwy. Ile razy wyda­je się, że jeste­śmy bli­sko roz­wią­za­nia zagad­ki, tyle razy oka­zu­je się, że pod spodem kry­je się jesz­cze jed­na. Chmie­larz budu­je intry­gę, pod­rzu­ca­jąc nam co jakiś czas fla­sh­bac­ki z prze­szło­ści Mać­ka i Jani­ny, któ­re są jak kolej­ne ele­men­ty ukła­dan­ki. Nie spo­sób ode­rwać się od tej powie­ści, dopó­ki ostat­ni puz­zel nie wsko­czy na swo­je miej­sce i nie zoba­czy­my peł­ne­go obraz­ka.
Tech­nicz­nie książ­ka mie­ści się w gatun­ku kry­mi­na­łu, wszak mamy tu zgon i śledz­two, któ­re co praw­da nie jest pro­wa­dzo­ne przez detek­ty­wa, tyl­ko przez męża, ale warun­ki zosta­ją speł­nio­ne. Jed­nak przy oka­zji jest to też powieść oby­cza­jo­wa, któ­ra w dużej mie­rze skła­da z opi­su bólu po stra­cie bli­skiej oso­by. Brzmi, jak jakieś smę­ty, tym­cza­sem wkrę­ci­łem się jak nogaw­ka w łań­cuch… cho­ciaż przy­zna­ję, że momen­ta­mi czu­łem się jak eme­ryt­ka w oknie, któ­ra pod­glą­da sąsia­dów (w tym przy­pad­ku Macie­ja Tom­skie­go). No ale co zro­bić? To po pro­stu było dobre, mia­ło wia­ry­god­ne posta­ci, sen­sow­ne dia­lo­gi i co naj­waż­niej­sze, mogło wyda­rzyć się napraw­dę. Poza tym, jak zwy­kle u Chmie­la­rza na koń­cu nastę­pu­je twist, któ­ry wywra­ca plan­szę do góry noga­mi, czy­li to co tygry­sy lubią naj­bar­dziej. Moc­ne 810 + ser­dusz­ko za lek­to­ra w oso­bie Grze­go­rza Damięc­kie­go.


Pig, czy ty właśnie napisałeś “Jak zwykle u Chmielarza”?

Owszem! „Wyrwa” tak gład­ko mi weszła, że zaraz po skoń­cze­niu, się­gną­łem inną jego powieść „Pod­pa­lacz”, a póź­niej po jesz­cze kolej­ną „Far­ma Lalek” (obie z cyklu z komi­sa­rzem Jaku­bem Mort­ką) i na pod­sta­wie tych trzech tytu­łów, potra­fię już wychwy­cić zna­ki fir­mo­we Chmie­la­rza, czy­li wpla­ta­nie w spra­wy kry­mi­nal­ne wąt­ków oby­cza­jo­wych + wycią­ga­nie kró­li­ka z kape­lu­sza w fina­le. Nie­sa­mo­wi­cie dobrze mi to sia­da, podob­nie zresz­tą jak sam styl auto­ra. Uza­leż­ni­łem się na tyle, że na począ­tek pla­nu­ję wysłu­chać do koń­ca cały cykl z komi­sa­rzem Mort­ką, a póź­niej kto wie, może zabio­rę się za resz­tę jego twór­czo­ści. Zwłasz­cza że na Sto­ry­tel dostęp­nych jest aż osiem jego powie­ści solo­wych + kil­ka zbio­rów opo­wia­dań, gdzie dorzu­cił swo­je trzy gro­sze.

I teraz jest taki myk, że może­cie mi napi­sać, któ­ra książ­ka Chmie­la­rza jest waszą ulu­bio­ną. Kto mnie prze­ko­na do się­gnię­cia po wska­za­ny tytuł, temu odpa­lam vouche­rek na 3‑miesięczny dar­mo­wy dostęp do Sto­ry­tel (dzia­ła rów­nież dla użyt­kow­ni­ków, któ­rzy mają kon­to). A całej resz­cie stan­dar­do­wo pozo­sta­wiam link na 30-dnio­wy dostęp za dar­mosz­kę, co by nikt nie był strat­ny.

A to widziałeś?