„Uwaga Spoiler” Konrad Chwast

Ocena Pigouta:

Diane, jest niedziela, 10 sierpnia 2025 roku. Leżę na plaży w Jastrzębiej Górze i czytam książkę „Uwaga, spoiler”. Czerpię z tego dużą przyjemność, bo to tematyka, którą popkulturowe tygrysy lubią najbardziej. Książka na dzień dobry stawia pytanie: „Dlaczego tak bardzo kochamy seriale?” i aby na nie odpowiedzieć, autor, Konrad Chwast, rozkłada na czynniki pierwsze serialowe klasyki – „Miasteczko Twin Peaks”, „Z Archiwum X”, „Breaking Bad”, „House of Cards”, „Rodzinę Soprano”, „Sukcesję” i jeszcze kilka, być może trochę mniej znanych, ale równie ważnych.

Każdy z nich dokładnie ogląda pod mikroskopem, po czym przybliża kulisy ich powstania (ile razy usłyszały „nie”, zanim ktoś się odważył zaryzykować i powiedział „robimy!”), zdradza ciekawostki castingowe (kto był pierwszym wyborem, kto wskoczył w ostatniej chwili i dlaczego ostatecznie jest jak jest), analizuje odcinki, wyłapując drugie dno i detale, które uciekły za pierwszy razem, bo nie były jeszcze nadpisane komentarzem twórców. Jak choćby to, że serial „Twin Peaks” ma w sobie zaszyty… drugi serial, namiętnie śledzony przez bohaterów.

Oczywiście jest tu też szerszy kontekst i ocena jak te produkcje zrewolucjonizowały telewizję, a potem streaming, stając się ikonami popkultury. Całość uzupełniają cytaty z wywiadów, pierwszych recenzji, które miały wpływ na dalsze losy produkcji, statystyki i masa smaczków, które wyszły na jaw długo po zakończeniu emisji.

Niesamowicie dobrze się to czyta, ale nie ma co się dziwić, bo to sprawna kompilacja najbardziej esencjonalnych informacji o naszych ulubionych serialach i solidna dawka nostalgii, która sprawia, że od razu chce się odpalić rewatch. Tym bardziej, że nowe fakty potrafią zmienić nasze pierwotne spojrzenie na niektóre detale.

Osobiście mam tutaj jeszcze poboczną refleksję. Long Story Short, kiedyś na rynku było kilka magazynów około filmowych, które obszernie analizowały filmy i seriale, później to się przeniosło na blogi, a później na social media, które jakby nie patrzeć trochę wymusiły, żeby treści były zwarte, krótkie, z zero-jedynkowymi werdyktami (warto / nie warto). „Uwaga spoiler” to pozycja dla ludzi, którym brakuje obszerniejszych analiz, głębszego zanurzania się w tytułach i pokazywania szerszego kontekstu. Satysfakcjonująca sprawa.

Ale jak coś, to nie trzeba być super nerdem, żeby się w tej książce od odnaleźć. To są kultowe tytuły, więc każdy kojarzy, rozdziały są esencjonalne, naszpikowane mięchem, więc pochłania się to chwilą moment, a rozdziały skonstruowane tak, że można czytać w dowolnej kolejności. Ja na ten przykład akurat powtarzam sobie „Twin Peaks”, więc do rozdziału mu poświęconego wrócę, jak skończę oglądać.