Remigiusz Mróz „Projekt Riese”

Projekt Riese

Nie wiem dokładnie, ilu ghostwriterów ma Remek Mróz, ale mogę powiedzieć, że ten, który stoi za (nadal) najnowszym remkowym dziełem, czyli „Projektem Riese”, właśnie stał się moim ulubieńcem.

Dlaczego? Ano dlatego, bo zaserwował coś, czego po Remigiusz Mróz zupełnie się nie spodziewałem. Mianowicie fantastykę, w której totalnie popuścił lejce wyobraźni i mixuje sajfajowo-postapowe motywy, jak Sidney Polak na imprezie trunki. Nie dość, że jest to chwytliwe i człowiek bardzo chce się dowiedzieć, dokąd go ta historia zaprowadzi, to jeszcze jest w tym zaszyta masa easter eggów, dystansiku, autoironii, nawiązań do rzeczy, które przewijają się w przestrzeni publicznej, a także ciekawostek historycznych.

Historia kupiła mnie od pierwszego rozdziału, bo zawiera dwa motywy, które bardzo mnie kręcą, ale postanowiłem, że nie będę wam zdradzał konkretów. Nope, element zaskoczenia ma tu duże znaczenie i dodaje funu. Sam miałem zbudowane pewne wyobrażenie na podstawie okładki, tymczasem w rzeczywistości dostałem zupełnie coś innego i ta wersja zdecydowanie bardziej mi się podoba niż moja wizja. Być może „Projekt Riese” nie stanie na tej samej półeczce, co klasyka saj-faj, ale jeśli chodzi o rozrywkę, to bawię się świetnie i nie mogę doczekać dwóch finałowych rozdziałów.

I tu docieramy, do ficzera, który wynosi „Projekt Riese” na wyższy level. Otóż Empik Go zrobił z niego 8-odcinkowy audioserial i to taki na bogato. Na moje ucho (a trochę słucham), jest to górna półka polskich słuchowisk. Każda postać ma swój głos (w roli głównej Michał Żurawski), jest muzyczka podbijająca nerw i oczywiście efekty dźwiękowe w tle. Wciąga tak, że można przesiedzieć pół godziny na parkingu pod Biedrą, żeby dosłuchać rozdziału do końca. Wiem, bo kolega opowiadał. Na dzisiaj dostępnych jest 6 odcinków, ale dwa finałowe pojawią się jeszcze w tym tygodniu. Konkretnie w środę. Can’t wait.

I właśnie audioserialowy ”Projekt Riese” sprawił, że zrobiłem coś, co chodziło mi po głowie już od dłuższego czasu. Mianowicie napisałem do Empik Go maila o treści: „Halko, tu PigOut. Recenzuję dużo książek i ludzie ciągle zostawiają mi komentarze, że jak tak dalej pójdzie, to puszczę ich z torbami… a że ja nie chce pchać ich w bidę, proszę natychmiast dać mi kody do Empik Go, żeby dla odmiany mogli przez miesiąc poobcować z kulturą za darmoszkę… i przy okazji przestali wywoływać we mnie poczucie winy. Z góry dzięki”.

Guess what? Zgodzili się! Kod brzmi „ejwon” i daje 30-dniowy darmowy dostęp do aplikacji Empik Go oraz Empik Music dla nowych użytkowników. Aktywuje się go pod tym linkiem -> https://tinyurl.com/projektriese

Sytuacja zdecydowanie win-win, bo poza „Projektem Riese” (audiobook i ebook) otrzymujecie dostęp do ponad 80 tysięcy audiobooków, ebooków, podcastów, komiksów oraz produkcji oryginalnych, a wśród nich do wielu tytułów, które recenzowałem i polecałem, np. pyszka kryminał „Dwudziesta trzecia” państwa Dębskich, i thriller „Zderzacz”, o którym pisałem w zeszłym tygodniu… a także do mojego TOP1 2021, czyli „Projektu Hail Mary” .

Zostawiam was z kodem, w komentarzu wrzucam odpowiedzi na pytania, których się spodziewam, a jak będę miał chwilę, to może dorzucę jeszcze TOP10 moich ulubionych tytułów dostępnych w Empik Go. I mała prośba, żeby oznaczać #SPOILERY w komentarzach. Chyba nie chcecie, żebym miał friendship over z Remkiem, co nie?