„Podejrzany X” Keigo Higashino

Ocena Pigouta:

A z literaturą japońską zaliczyliście już jakiś przelot? Konkretnie z japońskim kryminałem? Jeśli nie, to mam dla was bardzo krzepki tytuł do potencjalnych testów -> „Podejrzany X”, Keigo Higashino.

To co jest najlepsze w tej książce, to wywrócenie do góry nogami typowego kryminalnego schematu, czyli dochodzi do tajemniczego mordu i jakiś detektyw próbuje rozgryźć, kto go dokonał. Tutaj od początku wiemy, kto zabił -> kobieta zabiła swojego ex męża, który ciągle ją nachodził i nękał psychicznie. Morderstwo w afekcie, ale nie zmienia to faktu, że kara jest nieunikniona, a to zniszczy jej dotychczasowe życie. Gorzej, córka podczas tego incydentu też była w domu i jakby nie patrzeć, zostanie oskarżona o współudział, więc świetlanej przyszłości mówimy naura. Wtem do drzwi puka sąsiad, który tak się składa, jest genialnym profesorem fizyki, aczkolwiek jego genialność wykracza też na inne dziedziny. Jest mistrzem dedukcji, jak Sherlock Holmes, więc jak tylko sąsiadka mu otwiera i próbuje spławić tekstami, że te hałasy to nic wartego uwagi, ot potknęła się i przewróciła lampę, momentalnie ją kasuje tekstem -> widziałem, że wchodził tu twój ex, później ewidentnie słyszałem szamotaninę dorosłych ludzi, a tak poza tym to w szparze pomiędzy drzwiami a twoją głową widzę, że z kuchni wystają męskie nogi i się nie ruszają.

I teraz najlepsze, ten profesor proponuje pomoc. Że ogarnie sytuacje tak, żeby sąsiadka z córką wyszły z tej sprawy bez żadnych konsekwencji. I nie, chłop nie miał w przeszłości nic wspólnego z organami śledczymi, ale jak już mówiłem, jest geniuszem i potrafi, a przynajmniej tak mu się wydaje, przewidzieć ruchu policji.

I to już na tym poziomie jest świetnym początkiem książki, bo wiadomo, że każdy z nas ma jakieś mniejsze lub większe ciągoty do fabuł o zbrodni doskonałej. Czy da się takiej dokonać? Czy da przewidzieć każdy ruch i pomyśleć o każdym detalu? No właśnie, to żre. Ale na tym nie koniec, bo trafia swój na swego. Otóż śledztwo prowadzi detektyw Kusanagi, który ma pomocnika z równie gigantycznym mózgiem i to jest proszę państwa gra w szachy level master. To kryminalny Gambit Królowej. Pojedynek wielkich umysłów, misterne i efektowne intrygi, ale też dla utrudnienia sytuacji, zostajemy postawieni przed oceną różnych działań pod względem moralnym. Niby prawo jest prawo, ale są takie scenariusze życiowe, które nawet fizjolog się nie śniły, co nie?

Czy to koniec zalet tej książki? Nie. Bo jeszcze dochodzi Japonia, jako miejsce akcji i przy okazji czytania dostrzegamy, że to jest inny mental, inna kultura i mam tu na myśli też kulturę osobistą. Jako, że jestem zafascynowany tym krajem, bardzo wyłapywałem takie rzeczy i teraz chce tam jechać jeszcze bardziej.

W ogóle podczas lektury tego nie czułem, ale metrykalnie jest to książka, której strzeliło 20 lat. W Japonii ukazała się w 2005 roku, tam zgarnęła jakąś konkret nagrodę. Na angielski przełożyli ją w 2011 roku i wtedy znowu dostała kilka kolejnych nagród, a teraz dzięki Wydawnictwo Relacja dostaliśmy ją w języku polskim i na moje oko super warto. To jest półka ocen -> 8/10 i więcej. Jedyne do czego bym się przyczepił, to blurb okładkowy od The Times -> „Japoński Stieg Larsson”. Brzmi dobrze, jak coś, co bym kupił, ale czy to precyzyjne porównanie? Ja bym jednak powiedział „Sherlock Holmes po drugiej stronie lustra”.