„Eksponat” Katarzyna Puzyńska

Ocena Pigouta:

Nie zna życia, kto nigdy nie wyłączył peceta w blaszanej obudowie z dużego palca od stopy. Niby hard reset, ale przy hard resecie, jaki Katarzyna Puzyńska zrobiła sadze o Lipowie, to popierdółka.

Zakładam, że nie wszyscy znacie uniwersum Lipowa, a nawet jeśli znacie, możliwe, że nie czytaliście jeszcze ostatniej części, więc nie będę spoilerował w detalu. Powiem tylko, że jest to bardzo popularna seria, która doczekała się 15 tomów, serialu oraz kilku nominacji do różnych nagród. Ma masę oddanych czytelników, baaa co roku odbywa się oficjalny zlot fanów, czyli ewenement na polskim rynku literackim, a dla Kasi i wydawnictwa biznesowy pewniaczek. I co? I Kasia w ostatnim tomie („Zgłoba”) z niewyjaśnionej przyczyny zapodała takiego kopa z półobrotu w planszę, że 3/4 pionków spadło i się połamało.

Zbierałem szczenę z podłogi, jak to czytałem, no bo jaki jest sens zażynać kurę znoszącą złote jaja? Totalnie nielogiczny ruch z mojego punktu widzenia… a jednak okazuje się, że przemyślany. Szalony, ale przemyślany.

Otóż jutro premierę będzie miała nowa książka Kasi -> „Eksponat” i sytuacja wygląda tak, że jest to tak jakby nowe otwarcie dla Lipowa. Tak jakby, bo główną bohaterką jest Klementyna Kopp, czyli ikoniczna postać z Lipowa -> (szalona 70-latka, ex policjantka, ostrzyżona na zapałę, wydziarana bardziej niż Michael Scofield w Prison Breaku, miłośniczka Coca Coli ze szklanej butelki, zawsze odziana w bojówki i okuta w glany, z których niejednego złola poczęstowała soczystym kopem w cojones), ale że aktualnie jest wolnym elektronem, bo #WywróceniePlanszyWostatnimTomie, ma doskonałe alibi, żeby wszystko rzucić i pojechać sobie na spontaniczną wycieczkę… do USA.

W tym USA to w sumie chciała dotrzeć do jakiegoś konkretnego miejsca, ale po drodze napatoczyła jej się miejscowość „Last Stop” i tak bardzo jej ta nazwa zagrała w serduszku, że postanowiła wysiąść na mały rekonesans. A że Klementyna Kopp jest magnesem na kłopoty, wystarczyło jej jakieś 5 minut, aby władować się w intrygę, która swoją skalą obejmuje połowę Stanów Zjednoczonych i są w nią zamieszani milionerzy, światowej sławy biegacze oraz popularny youtuber, przy którym zasięgi Książula wypadają równie blado, jak moje zasięgi przy zasięgach Make Life Harder.

Zajawię tylko tyle, że pewien pisarz-bogol jest pasjonatem biegania i postanowił zorganizować na swojej prywatnej wyspie nocny wyścig na 50 mil, który rozstrzygnie, kto aktualnie jest największym wymiataczem na długim dystansie. Popularny youtuber odpowiada za striming wydarzenia. Oczywiście sprawy zaczynają iść nie tak jak powinny, więc do gry wkracza Klementyna.

Czuję w kościach, że „Eksponat” jest książką, która Kasi od dawna grała w duszy. Jak ktoś obserwuje jej sociale, wie, że jara się kryminałem, bieganiem i Stephenem Kingiem. Boom, w „Eksponacie dochodzi do kumulacji tych zajawek. Osobiście również oceniam ten reset pozytywnie. Zawsze przy okazji recki „Lipowa” dodawałem na końcu szpileczkę, że jest to saga, w której zbrodnia miesza się z „Na wspólnej”, czyli owszem mamy trupa, ale gdzieś tam na boczku jakaś babeczka świruje z jakimś typem i bardziej od znalezienia mordercy, kręci nas kwestia, czy ta parka zrobi w końcu #Bang.

W „Eksponacie” tego nie ma. Jest za to vibe „Na noże”, czyli zgadnij kto za tym stoi, a Klementyna robi za Daniela Craiga. Przyjemne, lekkie, rozrywkowe, coś nowego. Oczywiście miejscami delikatnie trzeba zmrużyć oko, aczkolwiek przy Lipowie trzeba było mrużyć bardziej, więc nie liczę do wad. Ale jeden minus widzę. Otóż jest tu bardzo dużo postaci i trzeba być cały czas skupionym, żeby się w tym nie pogubić i nie pytać -> to który ku*** jest synem kogo?

Jesteście Team Lipowo? Wchodzicie w „Eksponat”?