popKULTURA

Jason Bourne. Iść czy nie iść?

29/07/2016

Dziś w kinach debiu­tuje jeden z naj­gło­śniej­szych tego­rocz­nych block­bu­ste­rów, czyli Jason Bourne. Jest to już czwarta lub nawet piąta cześć serii, jeśli liczyć paź­dzie­rzowe “Dzie­dzic­two” bez udziału Matta Damona i czuję z tego powodu lek­kie zaże­no­wa­nie. W końcu ile można ser­wo­wać odgrze­wane kotlety? W kółko dosta­jemy albo ekra­ni­za­cje komik­sów ze stajni DC i Marvela, albo sequ­ele i rebo­oty. Cią­gle to same ryje i te same sce­na­riu­sze #nuda. Z dru­giej strony strasz­nie się zaja­ra­łem, kiedy udało mi się zdo­być wej­ściówkę na pokaz przed­re­mie­rowy. Może i nie jestem jakimś super fanem przy­gód Dżej­sona, ale sza­nuję, bo dotych­czas trzy­mały poziom i fun­do­wały solidną, mało inwa­zyjną roz­rywkę, czyli coś, za czym bar­dzo tęsk­nie. Nie­stety wszyst­kie filmy, które ostat­nio ogla­da­łem, oka­zy­wały się usy­pią­cymi szmi­rami. Od dłuż­szego czasu tylko seriale utrzy­mują mnie przy “popkul­tu­ro­wym” życiu. Liczy­łem, że Bourne odcza­ruję złą passę. W końcu z fil­mami jak z pio­sen­kami, naj­bar­dziej lubimy te, które już znamy.

 

Jason Bourne– O czym to?

Szcze­rze mówiąc nie za bar­dzo pamię­tam jak skoń­czyły się poprzed­nie czę­ści, a co za tym idzie, jaki powi­nien być punkt wyj­ścia w naj­now­szej, ale to nie ma zna­cze­nia. Fabuła w Jaso­nie to tylko wymówka, żeby Matt Damon mógł tro­chę pobie­gać po mie­ście, jeb­nąć komuś z karata i zali­czyć sza­lony pościg, na końcu któ­rego jakieś autko zali­czy wido­wi­skowe dacho­wa­nie. I tym razem jest podob­nie. Wróć, jest iden­tycz­nie. Z każdą kolejną minutą rosło wra­że­nie, że już to kie­dyś widzia­łem. Z nowym Jaso­nem jest ta sama sytu­acja, co z ostat­nim Ter­mi­na­to­rem i Star War­sami, czyli stara histo­ria została opo­wie­dziana od nowa. Odhaczmy motywy, które powta­rzają się z innych czę­ści:

- Bourne tra­fia na ślad afery w CIA ☑

- Jason despe­racko pró­buje odkryć wła­sną prze­szłość, w związku z czym  biega po mie­ście za jakimś typami, któ­rzy mogą mu w tym pomóc ☑

- CIA pró­buje schwy­tać zabić Jasona w oba­wie przed wycie­kiem taj­nych danych ☑

- Bourne jeb­nął komuś z karata ☑

- ginie dupa Jasona ☑

- agentka CIA prze­cho­dzi na stronę Jasona ☑

- Jason pod­gląda przez lor­netkę ludzi w prze­szklo­nych biu­row­cach ☑

- dacho­wa­nie fury w fina­ło­wej sce­nie ☑

 

Jason Bourne– Jak wyszło?

Powiem to bez zbęd­nej gry wstęp­nej, film nie tylko mi się nie podo­bał, ale wręcz mnie wkur­wił, cho­ciaż część winy za takie odczu­cia ponosi Cinema City. Otóż moja wej­ściówka nie miała przy­pi­sa­nego kon­kre­tego miej­sca na sali kino­wej. Obo­wią­zy­wała zasada, kto pierw­szy ten lep­szy, a że na seans wbi­łem w ostat­niej chwili, do wyboru mia­łem już tylko dwa pierw­sze rzędy. Siłą rze­czy musia­łem usiąść pod ekra­nem i już wie­dzia­łem, że to się nie uda. Za bli­sko. Z tej odle­gło­ści per­spek­tywa jest zakrzy­wiona, a i ból szyi spo­wo­do­wany cią­głym patrze­niem w górę też nie poma­gał w oglą­da­niu. Domy­ślam się, że kina są łase na hajs i gdyby tylko mogły, usta­wi­łyby dodat­kowe miej­sca nawet za ekra­nem, ale kuźwa tro­chę reflek­sji nie zaszko­dzi. Takie oglą­da­nie to sado-maso, po któ­rym ode­chciewa się wizyt w kinie na następne 10 lat. Kolejne trzy gro­sze do mojego źró­dełka nie­na­wi­ście dorzu­cił reży­ser Paul Gre­en­grass, który wyszedł z zało­że­nia, że wyj­dzie zaje­bi­ście, jeśli uję­cia będą krę­cone “z ręki” i spe­cjal­nie na tę oka­zję zatrud­nił kame­rzy­stę z par­kin­so­nem. Otóż nie, wcale nie wyszło zaje­bi­ście. Jest tra­ge­dia. We wszyst­kich sekwen­cjach akcji obraz jest roz­myty i nie­mi­ło­sier­nie roz­strzę­siony. Z mojego miej­sca widzia­łem tylko roz­ma­zane kształy i kolory. Było tak źle, że w pew­nym momen­cie zaczą­łem się oba­wiać, czy za chwilę nie dostanę drga­wek i nie zacznę toczyć piany z pysia.  Za odczu­cia wizu­alne daję 1. Epi­lep­sja gwa­ran­to­wana. Dziwne, że na zajaw­kach obraz jest sta­bilny, tylko mon­taż dziki. o_O. 

Jason Bourne

O sce­na­riu­szu już wspo­mi­na­łem — wtórny, prze­wi­dy­walny, bez żad­nych zaska­ku­ją­cych zwro­tów akcji, po pro­stu zro­biony na odpier­dol, żeby jesz­cze raz pod­piać sie pod fran­czyzę Jasona Bourne i wyło­mo­tać ludzi z kasy. Cho­ciaż nie, mam dwa plusy. Po pierw­sze tempo, które jest dyna­micz­niej­sze niż w poprzed­nich czę­ściach i dwa, ciężki kli­mat. Podoba mi się, że napię­cie nie jest roz­ła­do­wy­wane przez żar­ciki, jak to bywa w Bon­dzie. Daję 3 na szy­nach.

Naj­so­lid­niej­szym fun­da­men­tem filmu zde­cy­do­wa­nie jest aktor­stwo, cho­ciaż fajer­wer­ków się nie spo­dzie­waj­cie. Tym razem w rolę bad guya wciela się stary wyja­dacz Tommy Lee Jones, a jego pada­wa­nem jest Vin­cent Cas­sel, czyli też uznana marka. Obaj pano­wie zje­dli zęby na takich rolach, więc i tutaj nie zawo­dzą, ale nie wno­szą też niczego świe­żego. Tommy Lee Jones zagrał dokład­nie to samo, co w “Ści­ga­nym”. Dalej w obsa­dzie mamy zdo­byw­czy­nię tego­rocz­nego Oscara za dru­go­pla­nową rolę w “Dziw­czy­nie z por­tretu”, Ali­cie Vikan­der. Ali­cia wciela się w naj­bar­dziej okle­paną postać ever, czyli młodą, ambitną agentkę CIA. Dupy nie urwała, ale nie mam też do czego się przy­cze­pić, występ poprawny. Naj­sła­biej wypada Matt, który przez cały film łazi z tym samy wyra­zem twa­rzy i wygła­sza rap­tem 25 lini­jek tek­stu. Bio­rąc pod uwagę, że za rolę ska­so­wał 20 milio­nów, wycho­dzi piękna śred­nia 800 tys. dolców za linijkę #zazdrosć #bar­dzo. Jedyne czym mi zaim­po­no­wał to kolejną meta­mor­fozą. Matt ofi­cjal­nie dołą­czył do grona akto­rów, któ­rzy tyją i chudną na zawo­ła­nie. Kil­ka­na­ście mie­sięcy temu eks­tre­mal­nie się wygło­dził na potrzeby “Mar­sja­nina”, z kolei w Bour­nie jest 100-kilowym klo­cem, ale za to z dobrą rzeźbą. Cał­kiem nie­źle bio­rąc pod uwagę, że w tym roku koń­czy 46 lat. 

Jason Bourne

W sumie film dostaje 4/10, czyli znacz­nie poni­żej ocze­ki­wań, ale biorę pod uwagę, że moje bez­na­dziejne miej­sce w kinie mogło mieć na to duży wpływ. Być może z dal­szej odle­gło­ści od ekranu, te uję­cia z ręki aż tak bar­dzo nie draż­nią, co z auto­matu pod­bi­łoby notę. Cięzko stwier­dzić. Spraw­dzę na dvd, ale na chwilę obecną nie pole­cam. Suge­ruję wstrzy­mać się do momentu pre­miery na ante­nie TV PULS.

A to widziałeś?

16 komentarzy

  • Reply Driving nuts 29/07/2016 at 14:08

    Dzię­kuję, bo nawet mi przez myśl prze­szło, żeby może się wybrać. Uff, jed­nak nie. 🙂 Roze­dr­ga­nej kamery na sce­nach akcji nie zniesę.

    • Reply PigOut 29/07/2016 at 14:28

      Widzę, że na Rot­ten Toma­toes też hej­tują uję­cia z ręki, czyli to nie była tylko kwe­stia sła­bego miej­sca. Szkoda, bo sceny akcji robili przy mini­mal­nym uży­ciu CGI i mogło być fajnie.

  • Reply Driving nuts 29/07/2016 at 14:08

    Dzię­kuję, bo nawet mi przez myśl prze­szło, żeby może się wybrać. Uff, jed­nak nie. 🙂 Roze­dr­ga­nej kamery na sce­nach akcji nie zniesę.

    • Reply PigOut 29/07/2016 at 14:28

      Widzę, że na Rot­ten Toma­toes też hej­tują uję­cia z ręki, czyli to nie była tylko kwe­stia sła­bego miej­sca. Szkoda, bo sceny akcji robili przy mini­mal­nym uży­ciu CGI i mogło być fajnie.

  • Reply Blogierka 30/07/2016 at 00:15

    kame­rzy­sta z par­kin­so­nem <3
    Zacna recka panie PigOut– na film nie idę 🙂
    ps.Jak skom­bi­no­wa­łeś wejscioweczkę?

    • Reply PigOut 31/07/2016 at 08:23

      Zabiję tro­chę magię, ale niech będzie — wej­ściówkę wygra­łem w Matrasie 😉

      • Reply Blogierka 31/07/2016 at 23:12

        Hehe, no magia umarła , ale wygrać też nie każdy potrafi 😉

  • Reply Blogierka 30/07/2016 at 00:15

    kame­rzy­sta z par­kin­so­nem <3
    Zacna recka panie PigOut– na film nie idę 🙂
    ps.Jak skom­bi­no­wa­łeś wejscioweczkę?

    • Reply PigOut 31/07/2016 at 08:23

      Zabiję tro­chę magię, ale niech będzie — wej­ściówkę wygra­łem w Matrasie 😉

      • Reply Blogierka 31/07/2016 at 23:12

        Hehe, no magia umarła , ale wygrać też nie każdy potrafi 😉

  • Reply Aleksandra Stromecka 03/08/2016 at 09:34

    Ja w kinie zasta­na­wia­łam się, czy mi się obraz trzę­sie, czy jed­nak w fil­mie — jed­nak nie mia­łam złu­dzeń. W sumie to uwa­żam, że film jest o niczym i tro­chę (a nawet nie tylko tro­chę) bez kon­kret­nego sensu. Trzy naj­więk­sze błędy w fil­mie: 1) cią­gle się bije, wszyst­kich zabija, tylko po to by wię­cej nie musieć zabi­jać — bo on taki nie chce być; 2) wszy­scy szu­kają Jasona, kamery go wykry­wają, ale tylko na chwilę znika i już nic nie mogą zro­bić. Z dru­giej strony podró­żuje po świe­cie nie­zau­wa­żony. 3) pościg w któ­rym ma samo­chód (nie­pan­cerny, a i tak wielki i ciężki), co nie prze­szka­dza mu ska­kać niczym na moto­rze, nie zabiera ze sobą wła­ści­wie żad­nej broni i wycho­dzi z mia­zgi nie­mal bez szwanku (nie wspo­mi­na­jąc już że wcze­śniej spada z kilku pię­ter i nic mu nie jest). No i oczy­wi­ście scena koń­cowa, która cią­gnie się w nie­skoń­czo­ność i wtedy zasta­na­wiasz się — “czemu popeł­ni­łam ten błąd i na to poszłam”.

    • Reply PigOut 04/08/2016 at 08:14

      Mia­łem podobne spo­strze­że­nia. Pkt. 1. — syn­drom Pri­son Break, czyli żeby oca­lić jedną osobę trzeba ubić 50 innych. Punkt 2 to naj­więk­sza bolączka filmu. Twórcy jak ognia uni­kają odo­wia­da­nia na pyta­nie “jak Dżej­son radzi sobie z nor­mal­nymi czyn­no­ściami?”. Prze­cież, gdzieś musi spać. coś jesć, w jed­nym mie­ście wyna­jął samo­chód, zała­twił sprzęt do pod­słu­chu. Wszystko wymaga pła­ce­nia, prze­cho­dze­nia pod moni­to­rin­giem, etc. Dałoby się namie­rzyć go w 5 minut, tym­cza­sem w fil­mie roz­pływa się jak duch. Bul­l­shit. Pkt. 3. To już było osa­teczne pogrą­że­nie. Pod­bała mi się jesz­cze scena z początku filmu, gdzie agen­taka CIA prze­gląda zdję­cia z moni­to­ringu i nagle wysa­kuje z tek­stem: “Stop! Cof­nij o 2 sekundy”. Poka­zuje się mega roz­ma­zane zdję­cie, które po chwili wystrzają do jako­śći 4K i oczy­wi­ście za pierw­szym razem udało się namie­rzyć wła­ściwą osobę. Żenada.

      • Reply Aleksandra Stromecka 04/08/2016 at 10:21

        O tak! Zapo­mnia­łam o tej sce­nie z ide­al­nym wyostrze­niem! To jest hit!

  • Reply Aleksandra /Thief of the world 03/08/2016 at 09:34

    Ja w kinie zasta­na­wia­łam się, czy mi się obraz trzę­sie, czy jed­nak w fil­mie — jed­nak nie mia­łam złu­dzeń. W sumie to uwa­żam, że film jest o niczym i tro­chę (a nawet nie tylko tro­chę) bez kon­kret­nego sensu. Trzy naj­więk­sze błędy w fil­mie: 1) cią­gle się bije, wszyst­kich zabija, tylko po to by wię­cej nie musieć zabi­jać — bo on taki nie chce być; 2) wszy­scy szu­kają Jasona, kamery go wykry­wają, ale tylko na chwilę znika i już nic nie mogą zro­bić. Z dru­giej strony podró­żuje po świe­cie nie­zau­wa­żony. 3) pościg w któ­rym ma samo­chód (nie­pan­cerny, a i tak wielki i ciężki), co nie prze­szka­dza mu ska­kać niczym na moto­rze, nie zabiera ze sobą wła­ści­wie żad­nej broni i wycho­dzi z mia­zgi nie­mal bez szwanku (nie wspo­mi­na­jąc już że wcze­śniej spada z kilku pię­ter i nic mu nie jest). No i oczy­wi­ście scena koń­cowa, która cią­gnie się w nie­skoń­czo­ność i wtedy zasta­na­wiasz się — “czemu popeł­ni­łam ten błąd i na to poszłam”.

    • Reply PigOut 04/08/2016 at 08:14

      Mia­łem podobne spo­strze­że­nia. Pkt. 1. — syn­drom Pri­son Break, czyli żeby oca­lić jedną osobę trzeba ubić 50 innych. Pkt. 2. to naj­więk­sza bolączka filmu. Twórcy jak ognia uni­kają odpo­wie­dzi na pyta­nie “jak Dżej­son radzi sobie z nor­mal­nymi czyn­no­ściami?”. Prze­cież gdzieś musi spać, coś jesć, w jed­nym mie­ście wyna­jął samo­chód, zała­twił sprzęt do pod­słu­chu. Wszystko wymaga pła­ce­nia, prze­cho­dze­nia pod moni­to­rin­giem, etc. Dałoby się namie­rzyć go w 5 minut, tym­cza­sem w fil­mie roz­pływa się jak duch. Bul­l­shit. Pkt. 3. To już było osa­teczne pogrą­że­nie. Pod­bała mi się jesz­cze scena z początku filmu, gdzie agen­taka CIA prze­gląda zdję­cia z moni­to­ringu i nagle wysa­kuje z tek­stem: “Stop! Cof­nij o 2 sekundy”. Poka­zuje się mega roz­ma­zane zdję­cie, które po chwili wystrzają do jako­śći 4K i oczy­wi­ście za pierw­szym razem udało się namie­rzyć wła­ściwą osobę. Żenada.

      • Reply Aleksandra /Thief of the world 04/08/2016 at 10:21

        O tak! Zapo­mnia­łam o tej sce­nie z ide­al­nym wyostrze­niem! To jest hit!

    Leave a Reply