„Złuda” Agata Kunderman

- Tytuł:"Złuda" Agata Kunderman
- Autorzy:
- Wydawca:
- Gatunek:
Był taki true crime’owy dokument na Netflixie – „Morderstwo po amerykańsku”. Historia zaczyna się od momentu, w którym mąż zgłasza zaginięcie żony i córek. Sprawa trafia na pierwsze strony gazet i żółte paski w serwisach informacyjnych. Wszyscy współczują mężowi i angażują się w poszukiwania. I tak wygląda pierwsza faza, po czym emocje lekko opadają, a dziennikarze zaczynają prześwietlać rodzinę. Okazuje się, że wcale nie była taka idealna, jak wyglądało to na wspólnych fejsbukowych fotkach – zwłaszcza mąż wydaje się śliski. Policja bierze go pod lupę, on w końcu nie wytrzymuje presji i mówi, jak było. Nawiązał romans, zaczął się dusić w domu 2+2 i chciał odzyskać wolność, zacząć z kochanką z czystą kartą, ale zamiast wyjść po papierosy i nigdy nie wracać… Ten dokument był okropny w oglądaniu – ciężko taką historię dźwignąć.
A przypomniałem sobie o nim, czytając książkę „Złuda” Agaty Kunderman. Tutaj też historia zaczyna się od zaginięcia kobiety, która ma męża i dziecko. Sprawa również staje się sensacją medialną… ale później rozwija się już inaczej niż na Netflixie, bo w książce to kolejne zaginięcie w okolicach Lądka-Zdroju. Lokalsi zdążyli już zbudować wokół tych tajemniczych zniknięć legendę, że po okolicy grasuje jakiś typ, któremu nadali ksywkę Wędrowiec – pojawia się znikąd i uprowadza randomowe kobiety.
Niemniej dalej widzę kolejne podobieństwa, bo primo – nic nie jest takie, jak się wydaje, i drugie primo – jak już połączymy wszystkie kropki i znamy pełny kontekst, ta historia ma zupełnie inny odbiór niż na starcie.
Przyznam, że „Złuda” podobała mi się ponadprzeciętnie, ale niestety jest cholernie niewygodna do reckowania. Dlaczego? Bo poza tym, że jest to angażujący, sprawnie napisany kryminał, z solidnym szlifem psychologicznym postaci, porusza też temat zahaczający o aktualne problemy społeczne i otwiera furtkę do ciekawej dyskusji. Ewidentnie zasługuje to na pochwałę, tymczasem w praktyce nie mogę powiedzieć, o jaki problem chodzi, bo za duże ryzyko, że nieopatrznie coś wam zaspoileruję. Tak samo nie mogę się bardziej pochylić nad pewnymi mykami narracyjnymi, bo odebrałbym element zaskoczenia.
Musicie w to wejść trochę na słowo honoru, ale myślę, że będziecie zadowoleni. Jeśli jeszcze nie znacie Agaty, dostaniecie +1 do autorek, które warto obserwować. Dobrze zbalansowany mix kryminału, obyczaju i zaglądania przez dziurkę od klucza do domu, który wydawał się bardzo spoko. Osobiście robiłem „Złudę” w stylu hybrydowym, w domu papier, poza w audiobooku, a że w domu zawsze jest coś do roboty, to wypatrywałem okazji, żeby „musieć” gdzieś wyjść i przy okazji odpalić kolejny rozdział -> Trzeba coś odebrać z paczkomatu? Noł problem, zgłaszam się na ochotnika!
Z technikaliów: Złuda jest drugim tomem cyklu z aspirant Anitą Starską i prokuratorem Feliksem Niemiłką, ale można w to wejść bez znajomości pierwszego. Totalnie na luzie, wiem, bo sam tak zrobiłem.