„Uważaj na siebie” Jakub Bączykowski

Uważaj na siebie
Ocena Pigouta:

„Uważaj na siebie” to nowa książka Jakub Bączykowski – autor i mimo iż jest to kontynuacja (cześć pierwsza „Stanie się coś złego” wyszła w zeszłym roku), na dobrą sprawę moglibyście ją przeczytać jako indywidualną pozycję i bez większych problemów odnaleźlibyście się w fabule.

Oczywiście można tak zrobić, ale moim zdaniem nie jest to optymalne rozwiązanie. Zdecydowanie bardziej optuję za wersją, żeby zacząć od początku. Dlaczego? Gdyż ponieważ w pierwszym tomie poza tym, że dostajemy jakąś historię fabularną, łapiemy również więź z bohaterami, która sprawia, że w drugiej części już na dzień dobry mamy odczucie -> „Oo moje stare mordeczki, good to see U”. Kumacie, to jak dostać nowy sezon lubianego serialu, w którym od podszewki znamy cechy charakterystyczne głównych postaci.

Dlatego zacznijmy od początku, od „Stanie się coś złego”. Otóż jest to powieść, która na tylnej okładce ma napisane -> „kryminał z rozbudowaną warstwą obyczajową” i ja bym to jednak poprawił na „obyczaj z wątkiem kryminalnym”, wszak obyczaju jest tu znacznie więcej. Głównymi bohaterami są Paweł i Sebastian. Jup, są parą, ale żebyście sobie nie myśleli, że jest to jedna z tych książek, w których para LGBT jest przygnieciona przez życie, bo zmaga się z niezrozumieniem społeczeństwa i ciągle ma pod górkę. Wręcz przeciwnie, Paweł i Sebastian żyją swobodnie jak pary hetero, mają takie same problemy (a to deadlajn w robocie, a to szef kutwa, a to mama za bardzo wchodzi z butami) i podobne tarcia w związku, np. według Sebastiana Paweł trochę przegina z piciem wina, a Paweł jest overthinkerem i ciągle rysuje czarne scenariusze, czym trochę obciąża Sebastiana.

Generalnie mieli ostatnio trudny czas, więc żeby się oderwać myślami, wyjeżdżają na Podlasie do domku w lesie i organizują tam party hard dla grupki znajomych. Wszystko idzie super fajnie, aż tu nagle Paweł wychyla o jedną lampkę wina za dużo i się odpala. Urządza rołsta, jakiego świat jeszcze nie widział. Nawrzucał wszystkim gościom i to tak konkretnie, trafiając w miękkie, po czym urywa mu się film, a jak budzi się rano, odkrywa, że został sam. Wszyscy wyjechali i to nie tyle na fochu, co w opcji Freindship Over, co rozpoznaje po tym, że nie są już znajomymi na fejsie (vibe „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”). No i Paweł zostaje na tym Podlasiu sam i próbuje sobie poskładać w pamięci, co się właściwie wydarzyło na imprezie i czy to możliwe, że aż tak się zrobił winem? No heloł!

Jak wspominałem, jest w tej książce wątek kryminalny i to bardzo oryginalny, ale moim zdaniem największą robotę robią przekminki Pawła. Jest tam sporo ironii, sarkazmu i odniesień popkulturowych, a przy okazji są to bardzie celne życiowe spostrzeżenia ujęte w esencjonalne zdania. Chłop czasami irytuje, ale ogólnie „dobrze gada, polać mu”. Jest to książka, w której często można odnaleźć swoje myśli i podobny sposób rozbierania różnych tematów na części pierwsze.

I w tym miejscu do gry wchodzi część druga, czyli „Uważaj na siebie”, w której Paweł i Seba postanawiają na stałe przeprowadzić się na Podlasie. Taka reorganizacja życia stawia przed nimi nowe wyzwania, co dla nas oznacza, że dostaniemy jeszcze więcej ironiczno-sarkastycznych przekminek, przy których będziemy szeptać pod nosem „Kurde mam tak samo”.

Jakbym miał jednym słowem opisać obie książki, postawiłbym na „przyjemne”. W weekend sporo jeździłem furą i „Uważaj na siebie” dotrzymywało mi w towarzystwa w audbiooku… wtem nagle wchodzą podziękowania od autora i spłynęło na mnie, że bardzo przyjemnie mi się tego słuchało, polubiłem tych chłopaków, ich spojrzenie na świat, mikrodramy, znajomych i uniwersum. Nie kończmy tego jeszcze. Nope, potrzebuję jeszcze przynajmniej godziny ich „przygód”, bo tyle mi brakuje, żebym dojechał do domu, a w tym momencie nie dam rady gładko przestawić się na coś innego. Wracam do porównania z serialami. Każdy rozdział tych książek jest dla mnie jak odcinek serialu, w który się wkręciłem. Chcę kolejny sezon.

Podsumowując, Jakub Bączykowski zdecydowanie warty sprawdzenia. Jest to mix gatunków, więc może chwilę zająć, żeby wyczuć klimat, ale jak już kliknie, to dalej z górki. A jak się skończy, spadnie na was, że siedzicie w tym po uszy.