„Metoda Fury’ego” Tyson Fury, Richard Waters

- Autorzy:
- Wydawca:
- Gatunek:
Tyson Fury. Brytyjski bokser wagi ciężkiej, aktualny Mistrz Świata organizacji WBC, aczkolwiek na wcześniejszym etapie zdobył jeszcze kilka pasów od organizacji z różnymi literkami w nazwie. W zawodowej karierze stoczył 35 walk. Żadnej nie przegrał. 34 zwycięstwa, z czego 24 przez nokout i jeden remis z Wilderem, ale trzeba zaznaczyć, że panowie mierzyli się 3 razy i 2 razy górą był Fury.
Z Furym jest taka akcja, że chłop nie ma sylwetki typowego boksera, tymczasem bije wszystkich, jakby byli winni mu pieniądze. Wygląda staro, a o dziwo jest młodszy ode mnie. Jest uwielbiany przez Brytyjczyków i nie tylko, a to uwielbienie bierze się z sukcesów sportowych, ale też ze stylu bycia. Chłop nie owija w bawełnę, nie dba o pijar i marketing, tylko mówi jak jest. Często są to rzeczy kontrowersyjne, ale szczerości mu odmówić nie można.
I właśnie ta szczerość sprawiła, że książki Tysona Fury’ego cieszą się sporą popularnością. Kategoria książek sportowych jest dość szeroka i wiele tytułów to wydmuszki, które przytaczają kompilację znanych rzeczy o danym sportowcu, nie dając żadnej wartości dodanej, więc można poczuć się oszukanym. Tymczasem Fury się nie patyczkuje i opisuje wszystko -> momenty dobre, momenty złe, momenty, w których przydzbanił, bo mu sodówa strzeliła i dramy w życiu prywatnym, jakie powstały w efekcie motyla tej sodówy. Nie jest postacią zero-jedynkową, którą się bezkrytycznie uwielbia (no chyba, że jesteś Brytyjczykiem), bo naprawdę sporo srogiego guana nawywijał, ale pod kątem biografii, dostajemy mięcho i nadpisanie kontekstów do głośnych walk, dzięki czemu mamy pełny obraz sytuacji. I nawet jeśli pisał to ghostwriter, niczego to nie zmienia, dostajemy historię bez cenzury.
Zgrzyt pojawia się przy częstotliwości publikacji. Właśnie na polskim rynku ukazała się trzecia książka Tysona Fury’ego. Pierwsza “Bez maski” wyszła 2020 roku. Czytałem ją na wakacjach i bardzo sobie chwaliłem właśnie za tę szczerość i nie branie jeńców. Druga “Na gołe pięści” ukazała się w 2023 roku i o niej opowiadał Wojciech Chmielarz w naszym podcaście. Też chwalił, aczkolwiek jak go słuchałem, wyszło mi, że to suplement do tej pierwszej. Rozszerzona o kolejną walkę z Wilderem + depresja, bo musicie wiedzieć, że jak Fury wygrał już wszystko, stracił cel i motywację. Pogubił się, wypadł z rutyny, przytył do 180 kg, popłynął z koksem, walczył z myślami samobójczymi.
A później się podniósł, ogarnął, wrócił do treningów, zbił wagę i wrócił na ring, stając się po drodze światowym ambasadorem zdrowia psychicznego. Jup, olbrzymi typ, który nic nie musi i w przeszłości wielokrotnie dawał “nienajlepszy” przykład, w ramach wyrównania karmy, zaangażował się w promowanie zdrowia psychicznego, bierze udział w różnych konferencjach i spotkaniach, gdzie mówi, że chłopaki też płaczą i upadają, po czym apeluje, żeby tego nie ignorować, tylko zgłosić się po pomoc.
I o tym właśnie jest trzecia książka “Metoda Tysona Fury’ego. Jak podnieść się po życiowym nokaucie”. Jak ją brałem pierwszy raz do ręki, byłem pełen obaw, bo tytuł sugerował, że Tyson zacznie mi wmawiać, że z depresją można poradzić sobie samemu w domu, ot zamawiasz pickę z podwójnym serem, włączasz jakąś komedię na Netflixie i cyk, humor gitówa.
Na szczęście tak nie było. Tutaj co kilka stron jest apel, żeby zgłaszać się po pomoc i nawet wydawca dodał na wstępie podobną adnotacją. Co za zatem jest w książce?
Trzy rzeczy:
1. Segment stricte bokserski, w którym Tyson opisuje trzecią walkę z Wilderem. Od przygotowań i stanu mentalnego, przez samą walkę, pieniądze i to co było po niej. To jest mięcho, bo znowu leci bez pudrowania rzeczywistości.
2. Historia swojego upadku, ze wszystkimi symptomami, opisem czarnej dziury, w której był i jak to wpływało na bliskich.
3. Opis odbicia się od dna. Gdzie znalazł pomoc, jak ona wyglądała, jak aktualnie się programuje, żeby to się nie powtórzyło. Apele, żeby nie ignorować objawów, etc. A pomiędzy tymi trzema kategoriami tematycznymi są tabelki z treningami Tysona + rady motywacyjne, ułożone w kolejności rosnącej, czyli na początek trening dla ludzi z zerową formą fizyczną, później poziom wzrasta, a na końcu już level ninja warrior.
Podsumowując jest trochę boksu, trochę autobiografii z okresu, który nie był ujęty w poprzednich jego książkach, trochę kołczingu i nakręcania do zmiany stylu życia na zdrowszy i aktywniejszy (te tabelki to dla mnie trochę zapchaj dziura, ale ok, jeśli przynajmniej jedna osoba skorzysta, no to profit) i oczywiście podkreślenie jak ważne jest to zdrowie psychiczne i gdzie szukać pomocy.
Nie jest to książka dla wszystkich, wiadomix, ale ma swój target. Podrzuciłbym ją na pewno młodzieży, która marzy o karierze sportowej i już sobie wizualizuje te rezydencje z basenami i kolekcję sportowych bryk. Osobom interesującym się boksem, chcącym poznać bekstejdż oraz ludziom, którzy chcieliby rozpocząć wycinkę, bo jak Tyson opisuje swoją rutynę i gejmczendżery wycinkowe, to okazuje się, że mam bardzo podobne spostrzeżenia przy okazji swojej. No i osobom, które czują, że coś się popsuło, ale nic z tym nie robią, no bo heloł, chłopaki nie płaczą. Może to będzie ten impuls. Skoro wielki chłop, światowa gwiazda i multimilioner potrzebował pomocy, to może ja też powinienem skorzystać. To taka lektura, która powinna zadziałać jak oglądanie Rocky’ego, czyli człowiek się nakręca, ma ochotę wbić w dres i przebiec rundkę po Philadelphii, zakończoną triumfalnym wbiegnięciem po jebitnych schodach.