„Loft” Magda Stachula

- Tytuł:"Loft"
- Autorzy:
- Wydawca:
- Gatunek:
Dominika i Piotr to parka, która dopiero niedawno się spiknęła, z kolei Karolina i Adrian to długodystansowe małżeństwo. Łączy ich to, że są sąsiadami i w sumie można powiedzieć, że się przyjaźnią, ale jest to przyjaźń specyficzna. Mianowice kiedy są wszyscy razem w jednym pomieszczeniu, sprawiają pozory, że mamy do czynienia z klasycznym układem “bliscy sąsiedzi”, z którymi można obalić wino i zostawić im klucze, co by podlali kwiatki podczas urlopu. Ale to tylko fejkowa fasada.
W takich pojedynczych relacjach, łączy ich sieć tajemnic i różnych powiązań, o których lepiej żeby pozostałe osoby się nie dowiedziały, bo to tykająca bomba, która przy ewentualnej detonacji stworzy takiego grzyba atomowego, że radioaktywny był będzie opadał przez dekadę.
Niby mają te wszystkie sekreciki pod kontrolą, aż tu pewnego dnia do loftu naprzeciwko wprowadza się jakaś babeczka i ewidentnie ich obserwuje. Jest to oczywiste, bo kiedy na nich łypie, to przy okazji oni widzą też ją, heloł. To podglądanie sprawia, że poczucie bezpieczeństwa “sąsiadów” zostaje mocno zachwiane. Tym bardziej, że nie do końca wiedzą o co tej babeczce chodzi, ale każdy zdążył wkręcić sobie film -> “Na pewno o mnie chodzi. Ona zna moją tajemnicę i chcę ją odkryć przed resztą świata”.
Pressing jest tak duży, że najlepiej dla wszystkich byłoby, gdyby ona po prostu zniknęła z ich życia… boom, uważaj czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni. Tym bardziej, że zniknięcie, jakie mam na myśli, generuje kolejne problemy i kieruje reflektory na “sąsiadów”.
Książkowy Loft mieści się przy ulicy Świętego Ducha w Gdańsku i tak się złożyło, że czytałem ten thriller będąc akurat w Gdańsku, co dało +100 do wizualizacji. Ale nie jest to jedyny powód, dla którego podobała mi się ta książka. Mam przynajmniej jeszcze trzy.
Drugim jest klaustrofobiczny klimat, wszak akcja dzieje się w ograniczonej przestrzeni, wśród kilku osób. Trzeci to przy okazji znak rozpoznawczy Magdy Stachuli, czyli głęboka wiwisekcja emocjonalna bohaterów. Jestem skłonny zaryzykować tezą, że Magda jest topką w Polsce pod tym względem. Bo wiecie, czasami jest tak, że coś czytamy/oglądamy i nie możemy zrozumieć, dlaczego postaci zachowują się tak a nie inaczej. Np. jak kobieta żyje w przemocowym związku, dlaczego po prostu nie odejdzie od swojego partnera? I takie myśli spowodowane są powierzchownym szkicem postaci, tymczasem u Magdy Stachuli widzimy wszystko jak na dłoni -> smutek, gniew, zazdrość, niepewność, strach, pretensje, stare zadry. Rozumiemy, dlaczego ktoś postępuje tak, jak postępuje. I ostatnia rzecz -> czytałem wcześniej jedną książkę Magdy + widziałem film na podstawie innej jej książki. W “Lofcie” dostałem najbardziej satysfakcjonujące zakończenie z tej trójki. Tutaj mi się o wiele bardziej spiął wątek kryminalnych niż przy poprzednich razach.
Za podsumowanie niech posłuży blurb, który dałem na okładkę. Leci tak -> “Kiedy patrzysz w otchłań, otchłań patrzy też na ciebie. Podobnie jest z sąsiadami, których widzisz przez okno. Oni widzą też ciebie. Gęsty thriller, w którym Magda Stachula udowadnia, że loftowe mieszkania są naprawdę obszerne. Da się nich pomieścić wiele sekretów i jeszcze więcej kłamstw”. Coś tam jeszcze było o patodeweloperze naciągaczu, ale nie weszło do druku.
A audiobooka czyta Filip Kosior. Nowe, nie znałem.