Rekiny w Sekwanie

Ocena Pigouta:

Umówmy się, że tytuł „Rekiny w Sekwanie” sprawia, że już jest śmiesznie, a jeszcze nawet nie zaczęliśmy oglądać. I taki był mój plan -> obejrzeć to ironicznie, a później się poznęcać… tymczasem niespodziewanie obejrzałem prawdopodobnie najlepszy film w historii kinematografii. Jprdl, jakby teraz Netflix powiedział, że robi podwyżkę i abonament będzie kosztował tałzena, odpowiedziałbym „Siarap and tejk maj many, tylko dajcie mi jeszcze pięć części Rekinów w Sekwanie”.

Plot jest taki, że oceany są tak zasyfione, że jakiś rekin stwierdza -> „Nie no w takiej żyburze pluskać się nie będę” i chyba słuchał orędzia prezydenta Makrona, który powiedział niedawno, że wyłożył miliard ojro na oczyszczenie Sekwany i jak już proces oczyszczania się skończy, to się w tej Sekwanie wypluska, żeby udowodnić, że hajs nie poszedł na marne. Francuzi tak bardzo nie dają faka na te deklaracje, że odpalili akcję pt. „Hej, zróbmy wszyscy jedynkę i dwójeczkę do Sekwany, co by Macron miał dodatkowy czelendż podczas pływania -> „Spróbuj nie dotknąć balasa”.

Tak że Francuzi nie uwierzyli w czystą Sekwanę, za to rekin już tak, bo stwierdził, że z zasyfionego oceanu przeniesie się właśnie do Sekwany. Taaa jakby przeniósł się do Wisły na wysokości Płocka, tuż po awarii Czajki, nadal wyszedłby na tym lepiej.

Ale nevermind, myk jest taki, że rekin jak gdyby nigdy nic pływa sobie przez środek Paryża i od czasu do czasu zje jakiegoś człowieka. Cholera wie co z tym zrobić… wtem jeden gliniarz woła taką babeczkę, co jej kiedyś rekin zjadł męża i mówi -> Ej, weź pomóż.

Babeczka nie za bardzo wykazuje entuzjazm, co w sumie rozumiem, bo jakby mi rekin zjadł męża też bym miał z nimi kosę, ale jak ginie kolejna osoba, to stwierdza okej, rzucę okiem.

No i rzuca okiem, ale w międzyczasie o rekinach w Sekwanie dowiadują się aktywistki z farbowanymi pasemkami i nagrywają wzruszający filmik na Tik Toka, w stylu „Hej, rekin w Sekwanie to krzyk rozpaczy w wykonaniu matki natury. Ratujmy rekiny”, po czym aktywistki wraz z 50 przyjaciółkami schodzą do paryskich kanałów, gdzie zaczynają przytulać tego rekina „Patrzcie jaki słodziak”… wtem on je zjada. Oesu, jaka to była wspaniała, wywracająca planszę scena.

A czy mówiłem, że chwilę przed zjedzeniem aktywistki, rekin urodził małego rekina, po czym go pogryzł na śmierć? No to teraz mówię. I myk jest taki, że ta pani co jej rekin zjadł męża, wzięła tego zagryzionego rekina noworodka do laboratorium, rozścieła mu brzuch i boom, z brzucha wyleciała setka jeszcze mniejszych rekinów. Okazało się, że to jest nowy gatunek maderfakerskich rekinów, które rodzą się już w ciąży i z wykształconymi kłami.

Jest to dość problematyczna sprawa, bo za 3 dni w Paryżu ma się odbyć triathlon, który przewiduje segment pływacki w Sekwanie, więc wdowa i policjant idą do burmistrzyni Paryżewa i mówią -> Głupia sprawa, ale w Sekwanie są krwiożercze rekiny i lepiej te zawody odwołać. Na co burmistrzyni -> Odwołać? Chyba cie pojebawszy, dużo pieniążków na to poszło i nic odwoływać nie będziemy. Poza tym jak są rekiny to dowód, że Sekwana jest czysta.

No i zawody się odbywają, ludki wskakują do Sekwany i trzaskają długości kraulem, wtem przypływa masa krwiożerczych rekinów i zaczyna robić rozpierduchę, na co po chwili pojawia się wojsko na pontonach i zaczyna strzelać do nich z karabinów, na co ktoś krzyczy „Ej nie strzelajcie, tam na dnie są pociski z II wojny światowej” i właśnie w tym momencie, jeden taki pocisk zostaje trafiony… i nie powiem wam, musicie to zobaczyć sami.

Fantastyczny film, z bardzo wiarygodną fabułą, super aktorstwem i końcówką, która rozbija bank zajebistości. 10/10 i serduszko na Filmwebie. Chcę wincyj tego.