Kibic

Ocena Pigouta:

Być może jeszcze nie odnotowaliście, ale na Netflixie pojawił się serial “Kibic”, który z zajawki sprawia wrażenie, że to klimaty “Furiozy”. Nie dajcie się nabrać, to pułapka.

“Kibicowi” zdecydowanie bliżej do zeszłorocznej “Infamii”, czyli young adults i złamane serduszka na pełnej. Różnica taka, że tym razem akcja zamiast w uniwersum Romów, toczy się w uniwersum kiboli.

To jak serial pokazuje świat fanatyków polskiej piłki, to XD do potęgi. Jest to najbardziej stereotypowe, zerojedynkowe wyobrażenie kibolstwa ever. Nawet ja, który jest od tego świata tak daleko, że dalej się nie da, takiego bullshitu bym nie wymyślił, a wierzcie mi, że wyobraźni mi nie brakuje. „Skrzydlate świnie” to przy tym dokument. Z jednej strony zęby bolą, jak się paczy, z drugiej dawno się tak nie uśmiałem. To nadęcie w byciu prawilnym, nie gadaniu z psami i pogardzie do „sprucia się”, autentycznie bawi. Do tego nie mogło zabraknąć szarych bloków z wielkiej płyty i budek z kebabem z kuli mocy, żeby podkreślić autentyczność.

No i mamy w tym serialu dwie super groźne grupy zorganizowane, handlujące dragami, ustawiające wszystkich jak leci, kibicujące dwóm wrogim drużynom… i te grupy są takie mocne, że 17-latek kręci nimi jak chce. Tu warto dodać, że 17-latka w tym serialu gra 32-latek. Za to jego matka, czyli Marta Żmuda Trzebiatowska, nawet w wersji klnąca jak szewc patusiara bez makijażu i w stylówkach Balenciagi z bazaru, hotówa.

Serial liczy 5 odcinków, po obejrzeniu wszystkich ma się na mordce odciśniętą dłoń, bo faceplam goni facepalm, ale guilty pleżer pierwszorzędne. Do prasowania, czy tam mycia garów wchodzi jak złe.