„Skóra” Piotr Kościelny

- Tytuł:"Skóra" Piotr Kościelny
- Autorzy:
- Wydawca:
- Gatunek:
Czy poczujesz dyskomfort? Zapewne. Czy przewrócisz oczami na brutalnych opisach? Możliwe. Ale raczej nie odłożysz tej książki, dopóki nie dowiesz się, kto za tym stoi.
„Skóra” to jeden z brutalniejszych kryminałów na polskim rynku. Piotr Kościelny słynie z tego, że nie wygładza przemocy i nie urywa scen, kiedy robi się mocno, ale żeby oddać mu sprawiedliwość, jego książki nie bazują na przesuwaniu granic gore dla wywołania kontrowersji. Czytałem kilka jego kryminałów i nad każdym zawieszone jest pytanie – skąd się bierze zło w człowieku? Jest wrodzone, a może to naleciałość wywołana okolicznościami, traumą, patologią, zaniechaniami systemu, byciem w złym miejscu w złym czasie i towarzystwie? Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, bo co książka, to inna historia i okoliczności, ale Kościelny zawsze to drąży.
„Skóra” pierwotnie ukazała się w 2021 roku, a teraz dostała wznowienie i nową okładkę. Kiedy Kościelny ją pisał, prowadził jeszcze biuro detektywistyczne, czyli miał pracę, która wymaga konspiry i trybu incognito, w związku z czym nie pokazywał wtedy twarzy i funkcjonował jako autor-widmo. Dziś jest już pisarzem na pełen etat, więc nie tylko można znaleźć jego fotosy w necie, ale nawet pogadać face to face, bo tak się składa, że we Wschowie prowadzi klimatyczną kawiarnio-księgarnię „Zbrodnia i Kawa”.
Wracając do powieści. Jest to historia o pogoni za seryjniakiem, który działa wyjątkowo bestialsko i intensywnie. Jak weźmiecie tytuł i dodacie do tego, że złol ma ksywkę „Apacz”, być może domyślicie się w jakie rewiry to idzie. Jak wspomniałem, jest to jeden z brutalniejszych kryminałów, ale równocześnie jeden z bardziej oddających realia pracy polskiej policji. Proces śledczy jest dla mnie największym walorem tej książki. Policjanci nie są tu kolejną reinkarnacją Sherlocka Holmesa, którzy czego nie znajdą w dowodach, to sobie wydedukują, a widząc plamę błota, domyślają się już nazwiska mordercy. Nope, to jest żmudne zbieranie tropów, budowanie teorii, z których większość to ślepe uliczki. Jest upierdliwa biurokracja i frustracja, bo czas leci, a przełomu brak. Przywołajcie sobie w głowie wydział kryminalny z serialowego „Pitbulla” i to są te realia. Szarość, opary alko, wewnętrzne tarcia, gruz emocjonalny przynoszony do domu. Policja nie jako mokry sen o sprawiedliwości, a niekończąca się walka z systemem, sobą i rzeczywistością. Ten segment zdecydowanie oddaje.
Uwagę mam do wątku specjalnej grupy dochodzeniowej, złożonej z policjantów z różnych wydziałów i powołaną do życia na prośbę głównego śledczego, czyli komisarza Majchrzaka. Wydawało się, że dostaniemy tu coś w stylu Avengersów i Kościelny poświęci trochę uwagi każdej osobie, żeby wytłumaczyć, dlaczego została wcielona do zespołu i jakie skille wnosi. Tymczasem to się nie dzieje. Ta grupa owszem, co jakiś czas wraca fabularnie, ale biopici nie są szczególnie pogłębiane, a szkoda, bo chciałoby się o tym poczytać.
Za to wysoko oceniam „modus operandi” mordercy. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – on robi okropne rzeczy, których nie pochwalam of korz, ale jako konstrukcja literacka jest to zrobione bardzo interesująco. Policja dość szybko ustala, w jaki sposób wybiera swoje ofiary, w związku z czym wiadomo mniej więcej, kto jest w grupie ryzyka i to srogo podbija dramaturgię. Tak jak w „Mindhunterze” mykiem nie są seryjniacy sami w sobie, ale rozbieranie ich zbrodni na czynniki pierwsze. Coś w ten deseń.
Jak ktoś szuka lajtowej lektury do poduszki, powinien dwa razy się zastanowić, czy „Skóra” aby na pewno to są te klimaty, ale dla koneserów kryminałów gratką będzie realizm w aspekcie prowadzenia śledztwa. Bez romantyzowania i efekciarskich trików, że główny śledczy ma IQ Dody, więc zagadkę rozpyka popijając flat white w Starbucksie.
P.S. Audiobooka znajdziecie na wszystkich apkach strimingowych.