„Pomroki” Mariusz Kanios

Ocena Pigouta:

Ksiądz, który został prokuratorem.

To mógłby być nagłówek w Super Expresie, tymczasem to motyw przewodni „Pomroków”, czyli kryminału autorstwa Mariusz Kanios Pisarz.

Zacznijmy od samego autora, o którym być może jeszcze nie słyszeliście, co na moje oko może wynikać trochę z drogi jaką obrał. Według mnie jest to ścieżka trudniejsza, jeśli chodzi o dotarcie do czytelników, ale prawdopodobnie rozliczana na bardziej korzystnych warunkach niż średnia rynkowa, więc są plusy dodatnie i plusy ujemne. Mianowicie Mariusz Kanios nie działa w ramach dużych wydawnictw, które mają hajs, żeby zapodać banery swojej nowej książki na Pałacu Kultury, tylko sam założył wydawnictwo (Piąte Marzenie), którego jest przy okazji autorem nr 1, więc jak przychodzi czas oceny rocznej, to gada sam ze sobą (pozdro, jestem na JDG, więc znam temat).

Niemniej z mojego riserczu wynika, że jak już ktoś Mariusza pozna, to z nim zostaje. Wiem, bo obczajałem recki na Lubimy Czytać.

Przejdźmy do „Pomroków”. Był to mój pierwszy raz z Kaniosem, więc nie chce rzucać słów, które z automatu rozciągną się na całą jego twórczość, bo tego nie wiem, aczkolwiek muszę przyznać, że „Pomroki” to jest totalnie mój typ kryminału i jaranko.

Nie jest tajemnicą, że prywatnie jestem purystą kryminalnym i najlepiej odnajduje się w fabułach, które są bliskie życia, czyli zbrodnie z lokalną skalą i przyziemne, logiczne zakończenia, a nie że na końcu okazuje się, że złolem jest rozdzielony w szpitalu brat bliźniak ze szklanym okiem, który zbudował sobie centrum dowodzenia na prywatnej wyspie i tam przez 30 lat obmyślał zemstę + po drodze musiał zostać milionerem, bo jego plan generuje sporo kosztów.

„Pomroki” to jest moja banieczka. Kejs małego miasteczka, zamkniętej grupy osób, dawne grzechy, niezabliźnione rany, przysłowiowe trupy poukrywane w szafach, etc. Kochom takie klimaty.

Miejscem akcji jest pipdówka niedaleko Wadowic, gdzie płonie dom, a wraz z domem jego lokatorka. Na pierwszy rzut oka nieszczęśliwy wypadek i nie ma sensu drążyć -> do szybkiego zamknięcia. A jednak nawet przy takich sprawach trzeba przejść drogę oficjalną i tak się składa, że akta trafiają do Michała Stróża, czyli chłopa, który kiedyś był księdzem, ale coś nie pykło i zmienił profesję na prokuratora. Są pewne naciski, żeby nie kopał zbyt głęboko, ale peszek, bo trafiło na złego człowieka. Jup, Michał Stróż to typ śledczego, który nie zamknie sprawy, póki nie będzie miał 100% pewności. Jest twardy, prawy, nie chadza na skróty, nie idzie w układy, nie da się go odwrócić, nie daje faka, jeśli prawda okaże się kontrowersyjna i postawi kogoś w złym świetle. Sprawiedliwość musi być. Tak że Stróż zaczyna drążyć przy tej sprawie, jakby jutra miało nie być i nie tylko odkrywa, że trafił większe guano, ale również, że przy okazji może trafić rykoszetem w Kościół. A przypominam, że jesteśmy blisko Wadowic, a on był kiedyś księdzem.

Żeby nie spoilerować za dużo. „Pomroki” to mój najlepszy przelot w polskim kryminale od czasu „Osady” Michała Śmielaka. I tu ciekawostka, bo panowie się ziomkują. Fabuła jest angażująca, atmosfera duszna, kolejne tropy podawane w taki sposób, że jako czytelnik mam przestrzeń na łączenie kropek i snucie własnych teorii. Cały czas poruszamy się drogą logiki i z taką samą wiedzą, jak Michał Stróż, więc w finale żadne króliki nie wyskakują z kapelusza. Z kolei Michał Stróż to postać, która zostaje w pamięci. Ma swoje demony z przeszłości i jak każdy kozacki śledczy w popkulturze, kodeks według którego działa. Idzie chłopa polubić. Do tego historia jest niejednoznaczna moralnie. Prawo prawem, ale są takie scenariusze, kiedy to winny jest ofiarą, a ofiara oprawcą, jednak w takich delikatnych sprawach, każdy musi sobie to przefiltrować przez własny światopogląd.

To jest typ kryminału, który wybitnie dobrze wypada w audiobooku. Przynajmniej u mnie się super sprawdza. Włączam w Legionowie, mrugam, boom jestem już w Rabce-Zdroju i nie wiem kiedy mi 4 godziny minęły. To jest ten typ kryminału, przy którym człowiek myśli sobie -> Kurła, powinni zrobić z tego serial. A później robią i stwierdzamy, że kiła, książka lepsza. Nie mam zastrzeżeń. Puryści kryminalni to jest wasz moment na aktywację. Tym bardziej, że następna książka to będzie nowość od Remka, więc duże ryzyko złego brata bliźniaka ze szklanym okiem 😉

BTW. „Pomroki” poza papierem, dostępne są na Storytelu, Legimi i Audiotece, więc wydawnictwo Mariusza Kaniosa robi to dobrze. Użyłbym tego argumentu przy ocenie rocznej.