„Nie Anioł” Mieczysław Gorzka

Ocena Pigouta:

Guess who’s back?

Wasz ulubiony nadkomisarz. Nadkomisarz Marcin Zakrzewski.

Nadkomisarz Marcin Zakrzewski to główny bohater serii kryminalnej autorstwa Mieczysława Gorzki i przyznam, że nie robiłem jakichś fachowych badań, ale na moje oko zalicza się on do TOP5 ulubionych postaci w polskim kryminale.

Wnioskuję tak na podstawie różnych small talków i komentarzy, jakie pojawiają się pod reckami. Przykładowo mam książkę XYZ na warsztacie, tymczasem w komentarzu zawsze ktoś napisze -> „to weź jeszcze Zakrzewskiego sprawdź”, albo zapyta, czy znam serię z Zakrzewskim?

Oczywiście mordecko, że znam. Trafiłem na nią kilka lat temu, kiedy jeszcze nazwisko Gorzka nie było tak powszechnie znane i pisałem w recce, że good shit, warto mieć tego pana na radarze. Tymczasem dwa tygodnie temu byłem w Toruniu na festiwalu książkowym i tuż przed moim wystąpieniem, scenę dzierżył właśnie Mieczysław Gorzka. Sala full, a później sznureczek ludzi w kolejce po autograf. Fajnie to się rozrosło. Wkręcam sobie film, że dołożyłem się do tego stanu. Byłem jak Ela Zapędowska i po pierwszej nutce wyczułem, że trafiła się trufla 😉

A później miałem okazję osobiście uścisnąć rękę autorowi i przeprosić za to, że zdarzało mi się przekręcić imię na Mirosław, na co Mieczysław odpowiedział -> Spokojnie Paweł, każdemu może się zdarzyć… i ja wtedy… Piotr. Mam na imię Piotr.

A co do powrotu Zakrzewskiego. Książka nosi tytuł „Nie anioł” i jest to tytuł na pierwszy rzut oka… dziwny, ale już po kilku stronach zaczyna być czytelny. Otóż jest trup, po czym zabójca kontaktuje się z Zakrzewskim i mówi -> No elo ziomeczku, jestem Twoim Aniołem Stróżem i postanowiłem zakillować tego gościa, żeby było ci w życiu lżej.

Trzeba przyznać, że nietypowy wstęp. A później dostajemy inne przestępstwo i jak zwykle w takich sytuacjach rodzi się pytanie, czy sprawy się łączą, a jeśli tak, to kto za tym stoi i dlaczego?

Tego oczywiście ode mnie się nie dowiecie. Przejdźmy do rzeczy istotnych, czyli postaci Zakrzewskiego. Chłop jest mieszanką motywów, które działają w książkach o policjantach. Wyrazisty, niepokorny, ma swój styl, panny puszczają na jego widok rynnę po nodze, trochę zawadiaka, trochę wkurzający, ale nikogo nie pozostawia obojętnym. No generalnie chce się śledzić jego losy i jak ktoś już się zetknął, prawdopodobnie odhaczył wszystkie części, a najnowszą brał na premierę.

Natomiast, jeśli ktoś się nie zetknął i teraz się zastanawia, czy w to wchodzić? Moja wskazówka jest taka, że kryminały dzielą się na A. starające się być na maksa realne. B. takie trochę podkręcone, żeby było dynamiczniej i atrakcyjniej oraz C. Hollywood style, gdzie złole są jak wyciągnięci z filmów o Bondzie, budują szalone plany, dzięki którym przejmą władzę nad światem i tylko główny bohater może ich powstrzymać.

Mieczysława Gorzkę ulokowałbym gdzieś pomiędzy kategorią A. i B. Teoretycznie oddaje realia polskiej policji, ale potrafi puścić lejce i trochę podkręcić, trochę zrobić z Zakrzewskiego Clinta Eastwooda, dać złola bardziej skomplikowanego niż ci z kronik kryminalnych (szwagry po pijaku zaciukały się siekierą), etc. Jak nie jesteś purystą kryminalnym wchodzisz w to, jak w masełko. Jak jesteś purystą, prawdopodobnie takie momenty będziesz wyłapywać i później napiszesz na Lubimy Czytać -> Nie no książka generalnie spoks, ale to, co Gorzka napisał na 227 stronie to jakiś absurd jest, heloł.

Dochodzi jeszcze klasyczne pytanie – czy można „Nie Anioła” potraktować, jakby to była pierwsza część i zignorować poprzednie? Mając wiedzę, że Zakrzewski jest „Special one” i rozwiązał już kilka skomplikowanych spraw, dzięki czemu ma status gwiazdy na komendzie, można. Ale lepiej zacząć od początku, bo początek dowozi jak zły.

I na koniec gejmczendżer, czyli audiobook czytany przez Filipa Kosiora. Niedawno trochę kręciłem nosem, że na rynku pojawiła się nowa seria kryminalny i czyta ją Filip Kosior, ale nie był to zarzut w kierunku skilla Filipa, bo ten nie podlega dyskusji. Chodzi o to, że dla mnie głos Filipa to głos Zakrzewskiego i tego już nie wyrzucę z głowy.

Teraz już wiecie wszystko. A jak ktoś już po, to chętnie posłucham, jak siadło i czy Zakrzewski łapie się do topki polskich kryminałów? Ja jestem na tak, aczkolwiek to, co Gorzka napisał na 227 stronie, to dajcie spokój 😉