„Czarny portret” Julia Łapińska

Ocena Pigouta:

Jeśli zapytacie mnie o opinię, czy ludzie dający blurby na książkę, w ogóle te książki czytają, to prawdę mówiąc nie wiem i pieniędzy na to bym nie stawiał. Ja niestety tak nie potrafię i jak pojawia się zapytanie, czy blurbowałbym?, odpowiadam -> Dopóki nie przeczytam, ciężko stwierdzić.

I czytam, co trochę przypomina grę w rosyjską ruletkę, bo jeśli okaże się, że nie siadło i nie chce się pod tym podpisywać, to tracę bez sensu X czasu. Ale to może pójść też w drugą stronę i trafi się taki złoty strzał, że człowiek siedzi i rozkminia -> Kurła co tu się wydarzyło? Przecież to nie oni mnie, tylko ja ich… powinienem ładnie poprosić, żeby dali mi się wyflexować na tak wspaniałej książce -> miałem tak np. z “Nemezis” Macieja Siembiedy. Wygrałem życie.

W majówkę znowu podjąłem tę grę i znowu zwycięstwo. Tym razem zapytanie dotyczyło książki Julii Łapińskiej “Czarny Portret”. Jeśli ktoś nie kojarzy autorki, donoszę że jest dziennikarką, reportażystką, kilka razy zgarnęła nagrody za opowiadania kryminalne, a w 2022 zadebiutowała powieścią “Czerwone jezioro”. Biorąc pod uwagę, że zdobyła za nią tytuł “Kryminalnego Debiutu Roku” oraz doszła do finału “Wielkiego Kalibru”, chyba można stwierdzić, że zaczęła z wysokiego C. Rok później dostaliśmy kontynuację “Dzikie psy”, a aktualnie (konkretnie w środę) do księgarni wjechał “Czarny portret”… cały na biało.

Jest przynajmniej kilka powodów, dla których warto poznać się z Julią Łapińską bliżej.

Pierwszy to język, styl i podejście do pisania. Otóż mamy tu dowód, że w 2024 roku nadal można zainteresować czytelnika kryminałami, bazującymi na fabule i zagadce, bez szokowania podkręconą brutalnością i szafowania wulgarem. Odświeżające. Ludzie, którzy zwracają uwagę na szacunek do polszczyzny, poczują się przytuleni. Nie to, co na tym profilu 😉

Drugi to wyrwanie z oklepanego schematu, w którym głównym bohaterem jest gliniarz / prywatny detektyw z problemem alkoholowym. Ile można to samo przerabiać, heloł? U Julii Łapińskiej, głównym bohaterem jest Kuba Krall -> były fotoreporter wojenny… z problemem alkoholowym. Chłop aktualnie pracuje jako fotograf i ma zlecenie, aby zrobić foto dokumentację z wyjazdu seniorów do luksusowego spa nad morzem. Ale żeby robota nie była zbyt lekka, już pierwszego dnia znika najstarszy uczestnik “wczasów dla sceptyków młodości”, który tak BTW był bardzo cenionym konserwatorem sztuki i akurat pracował nad książką, wyciągającą na światło dzienne niewygodne fakty z czasów II wojny światowej. A później znika jeszcze jedna osoba i robi się zagadka -> Kto i dlaczego? I tu do gry wchodzi policjantka Inga Rojczyk, która miała już okazję działać z Kubą Krallem, więc do tajemnicy dołącza relacja z gatunku “to skomplikowane”.

Trzeci to lokowanie wątków historycznych, które niekoniecznie są powszechnie znane, za to bardzo ciekawe. Otóż książka ma dwa plany czasowe -> teraźniejszość oraz wspomniana II wojna światowa (wiadomo). W tym segmencie z wojny, liźniemy tematy nazistowskich grabieży dzieł sztuki oraz Lebensborn w Połczynie-Zdroju, czyli placówki, w której niemieckie kobiety rodziły dzieci dla austriackiego akwarelisty. Trafiały tam również dzieci polskie i zostawały poddawane germanizacji.

Dużo się w tej książce dzieje, na pierwszy rzut oka ciężko sobie wyobrazić, że taki rozstrzał “rzeczy” da się sprawnie uchwycić w logiczną klamrę, a jednak udało się. Wszystko się spina, zagadka dostaje satysfakcjonujące rozwiązanie, a do tego lektura sprowokowała mnie, żeby jeszcze doczytać o Lebensbornach u wujka gugla, więc wartość dodana. Mimo iż jest to trzeci tom serii z Kubą Krallem, śmiało można od niego zacząć. Bez problemu się odnajdziemy… a po wszystkim ma się ochotę cofnąć się do początku i zobaczyć, jak się ta relacja Krall-Rojczyk rozwijała.

Polecam allegrowiczkę Julię Łapińską i cieszę się, że dzięki blurbowi partycypuje w tym przedsięwzięciu.