With Love, Meghan

  • Tytuł:
    With Love, Meghan
  • Wydawca:
Ocena Pigouta:

A widzieliście, że na Netflixie pojawił się program o gotowaniu z Meghan Markle?

Program sam w sobie trochę nudy, ale jak siedzisz z boczku i patrzysz na konkubentkę, która to ogląda i komentuje, to złoto!

Już sekwencja otwierająca pierwszy odcinek zdobyła moje serduszko. Widzimy w niej Meghan w stroju szermierki, która w asyście jakiegoś kolesia wyciąga miód z ula i mówi tak:

Już od wielu lat hoduję pszczoły

Czyli wiecie, przekaz jest taki, że jest blisko natury i sama, własnymi rencami robi różne rzeczy… po czym w następnym ujęciu odpala do typa:

– Tej, a ile żyją pszczoły?

Typ: – No tak z trzy miesiące.

Meghan: – Trzy miesiące? What are U pierdoling about?! Tyle się naharują, żeby zaraz umrzeć? Gdzie tu sens?

Po tej scenie już wiemy, że program będzie leciał w kulki. Ot Meghan będzie odgrywała różne rólki i próbowała wcisnąć nam kit, że to dla niej normalka, dzień jak co dzień XD

A dalej jest jeszcze lepiej, bo Meghan zapowiada, że w pierwszym odcinku odwiedzi ją przyjaciel. Konkretnie Daniel, jej były makeupista z czasów W garniturach (i tu mam suchara z podwójnym dnem – Daniel jako jedyny zna prawdziwą twarz Meghan hehe). No i ona na tych sesjach makeupowych zaprzyjaźniła się z Danielem, a że dla przyjaciół wszystko, co najlepsze, to przygotuje mu wyjątkowe przekąski na przywitanie.

Przekąska nr 1: popcorn z mikrofalówki.

Przekąska nr 2: Meghan mówi, że Daniel bardzo lubi precelki, więc… otwiera paczkę kupnych precelków, przekłada je do foliowego woreczka, obwiązuje wstążeczką i kładzie na tacę razem z popcornem. Przekąski gotowe.

Po chwili zjawia się Daniel… i teraz wejdźcie na chwilę w jego buty. Chłop na bank myśli: „Ale zajebiście, jadę na weekend do mojej psiapsi Meghan, która jest KSIĘŻNĄ! How cool is that? Jej służba będzie nosić mnie w lektyce i karmić winogronami… bez skórki. Ale mi się przyfarciło, że mam takie przyjaciółki.”

Rzeczywistość: Daniel przyjeżdża i dostaje ten smutny popcorn z precelkami, po czym pięć sekund później Meghan mu te przekąski wyrywa i mówi:

– Hej, przecież nie będziemy tak stać! Chodź do kuchni, ugotujemy spaghetti… z porem!

I gotują. Kamerzysta co jakiś czas robi zbliżenie na Daniela, którego mowa ciała wręcz krzyczy: „WTF?! Gdzie służba? Meghan, znam cię tyle lat i pierwszy raz widzę przy garach! Czy ja śnię jakiś koszmar? Plizz, niech mnie ktoś obudzi.”

Ugotowali to pesymistyczne spaghetti, zjedli. Daniel bohater, bo powstrzymał cofkę, jak kamerzysta robił zbliżenie, ale nie wiedział, że to jeszcze nie koniec atrakcji. Nic z tych rzeczy, chwilę później Meghan wypala:

– Daniel, zgadnij, co teraz będziemy robić?

Daniel: – Jakieś kozackie rzeczy, jakie robią normalni milionerzy?

Meghan: – Lepiej. Będziemy robić świeczki!

True story, rano zbierałam miód i zostało mi trochę pszczelego wosku, więc robimy świeczki. Z ust Daniela wybrzmiało: – Jupi. Z oczu: – Japrdl.

Zrobili świeczki, na co Daniel –> Fajny to był dzień, ale wołaj już służbę, żeby przygotowali porządne żarcie i przynieśli tacę z kokainą, bo na ostrej rezerwie lecę.

Meghan: – LOL, Daniel nie zgrywaj się, przed nami najlepsze –> będziemy piec trzypiętrowy tort cytrynowy!

Już nie będę się pastwił nad Danielem, bo chłop wystarczająco wycierpiał. Powiem tylko, że jak tort był gotowy, Meghan zapytała Daniela: – Jak myślisz, czego jeszcze brakuje?

Daniel: – Kokainy.

Meghan: – Nie głuptasie, malin! Przecież musimy to ozdobić.

W tym momencie Madzia: – Przysięgam, że jeśli Meghan teraz powie, że to maliny z jej ogródka, które sama wyhodowała i zebrała, rzucę klapkiem w telewizor.

Meghan: – To maliny z mojego ogródka. Sama wyhodowałam i zebrałam.

Jeśli ktoś ma telewizor na sprzedaż po taniości, zapraszam na priv.

I na tym odcinek się skończył. Jeśli miałbym go jakoś podsumować, to powiem, że niech się Meghan nie zdziwi, jak Daniel zacznie ją ghostować. Po co komu wrogowie, jak ma się takich przyjaciół?

_____________

Drugi odcinek był jeszcze lepszy, bo do Meghan przyjechała przyjaciółka Mindy (kojarzycie z „The Office”). Meghan powiedziała, że bardzo ją lubi, bo dobrze im się gada + Mindy też ma dzieci, więc „nie ocenia, rozumie.”

I teraz czajcie to, Meghan odpala do Mindy, która ma dzieci, tekst: – Hej, nauczę cię robić kanapeczki, które kochają wszystkie bombelki.

Mindy: – Wow, super, can’t wait!

Meghan: – Bierzemy chleb tostowy, szklankę, odciskamy w chlebie kółka ze szklanki, a później te kółka smarujemy dżemem, masłem orzechowym albo serkiem topionym. Voilà!

Mindy (która przypominam ma dzieci): – Ciechuj! Gejmczendżer totalny. Dzięki, będę takie robić w domu.

Meghan: – Nie ma za co, ale nie ma czasu gadać, bo teraz zrobimy owocową tęczę.

Mindy: – What? Jak to możliwe?

Meghan: – No, wpadłam na to podczas podróży z Harrym do Kalkuty. Bierzesz owoce w pięciu różnych kolorach, kroisz i układasz na talerzu jak tęczę.

Mindy: – Krejza. Tego już się nie da przebić.

Meghan: – Plażo proszę, najlepsze zostawiłam na koniec. Zrobimy herbatę miętową… ale nie taką zwykłą. Tylko z mięty z mojego ogródka!

Stacja 2. Madzia ponownie rzuca klapkiem w ekran.

Później odpalała się jeszcze kilka razu, ale trzeba przyznać, że Meghan prowokowała wygłaszając teksty w stylu:

– Od rana mam ostry zapierdol, więc nauczyłam się żyć na wysokich obrotach, ale nie przeszkadza mi to, robienie rzeczy dla dzieci i Harrego to czysta przyjemność i satysfakcja

– Przygotowanie pysznych, zdrowych i apetycznych deserów dla rodziny to naprawdę nic trudnego, wystarczy wziąć jogurt, dodać domowej roboty przetwory z brzoskwiń i malin… z naszego ogródka, łyżkę miodu, który osobiście zebraliśmy z naszego ula, delikatnie posypać suszonymi, jadalnymi kwiatami… ręcznie zebranymi i zasuszonymi ofkorz… i już, gotowe. Uśmiech Harrego bezcenny

– Po co kupować balonową girlandę, skoro można zrobić ją samemu?

– A teraz własnoręcznie przygotuję sól do kąpieli dla Daniela. Prosta sprawa, wystarczy pół kilo specjalnej soli, którą ściągam prywatnym jetem z Tanzanii, lawenda, nasiona ambretty i trochę ziemistej szałwii, czyli wszystko to, co każda szanująca się kobieta zawsze ma w domu.

Niestety chwilowo musieliśmy zrobić sobie przerwę w oglądaniu, ale Madzia obiecała, że jak ciśnienie spadnie jej poniżej 180, momentalnie odpalamy trzeci odcinek.

Program wypełniony pretensjonalnością, fejkiem i najbardziej odjechanymi przepisami, od czasu, jak Anna Lewandowska podzieliła się recepturą na prima sortowe pomidorki z cebulką -> Pomidory pokrój w ósemki. Cebulę drobno posiekaj. Wszystkie składniki wymieszaj. Love This Shit.

P.S. na koniec każdego odcinka wjeżdża plansza -> Executive Producer Meghan, Duches of Sussex

P.P.S. I i zapomniałem powiedzieć, że Meghan i Mindy podczas robienia owocowej tęczy zaliczyły lekką spinę, bo Mindy wyjechała w stylu, że gdyby ktoś jej kiedyś powiedział, że będzie kroić owoce z Meghan Markle, to zabiłaby śmiechem na co Meghan -> Jak mnie nazwałaś? Nie jestem Markle, jestem Sussex, kapisz? Na co Mindy – okej okej, wyluzuj. Na co Meghan: Dobrze, wybaczone, ale więcej tak nie rób, bo urwę ci ryja… no jak kroisz te truskawki?