Żarcie & Napitki

Hummus, głupcze!

28/07/2017

Zakła­da­jąc PigO­uta wie­dzia­łem tyl­ko tyle, że jed­nym z jego fun­da­men­tów ma być pisa­nie o żar­ciu. Jestem gru­by, kocham jeść i pół życia spę­dzi­łam na szla­ja­niu się po knaj­pach, więc jak­by nie patrzeć jest to moje śro­do­wi­sko natu­ral­ne, a mimo to na blo­ga­sku panu­je strasz­na posu­cha w tej kate­go­rii. Zale­d­wie trzy tek­sty trak­tu­ją­ce stric­te o szam­ce na ponad 2 lata dzia­łal­no­ści. Żal! Sam nie za bar­dzo rozu­miem, jak mogło dojść do takie­go zanie­dba­nia, ale mogę obie­cać, że się popra­wię i od teraz będzie tego znacz­nie wię­cej. Tak tak, wiem, że to samo obie­cy­wa­łem przy oka­zji recek książ­ko­wych i każ­de­go inne­go cyklu, któ­ry szum­nie zapo­wia­da­łem, po czym kła­dłem lachę po zale­d­wie jed­nym wpi­sie. Owszem leni­stwo jest we mnie sil­ne, ale tym razem będzie ina­czej, bo mam sku­tecz­ny moty­wa­tor w posta­ci Madzi, któ­ra od pew­ne­go cza­su potra­fi obu­dzić mnie w środ­ku nocy i powie­dzieć “Daaaaaaaj mi jeść! Natych­miast! To nie są ćwi­cze­nia!”. Na począt­ku myśle­li­śmy, że ktoś z pra­cy zło­śli­wie dosy­pu­je jej Ape­ti­zer do dru­gie­go śnia­da­nia i stąd te napa­dy gastro­fa­zy, tym­cza­sem sur­pri­se i oka­za­ło się, że jeste­śmy w cią­ży (pro­jekt “Bren­do­nek”, bój­cie się blo­ger­ki paren­tin­go­we, nad­cho­dzę), i to wła­śnie Bre­do­nek rzą­dzi na noc­nej zmia­nie, doma­ga­jąc się keba­bów i śle­dzi z Nut­te­lą. Szcze­rze mówiąc jest mi to bar­dzo na rękę, bo w koń­cu mam dobrą wymów­kę na noto­rycz­ne wyła­my z die­ty i nie muszę się już dłu­żej biczo­wać wyrzu­ta­mi sumie­nia (“To dla dobra Bren­don­ka”, a ja współ­od­czu­wam). Kolej­ną zale­tą jest to, że zaczę­li­śmy jesz­cze wię­cej łazić po knaj­pach, a wierz­cie mi, że już wcze­śniej wyra­bia­li­śmy śred­nią kra­jo­wą. Róż­ni­ca jest taka, że prze­sta­li­śmy kato­wać w kół­ko te same loka­le i eks­pe­ry­men­tu­je­my z nowy­mi, bo Madzia ma fazy na róż­ne sma­ki. I mniej wię­cej w taki spo­sób tra­fi­li­śmy w zeszłym tygo­dniu do “Zachod­nie­go brze­gu”, aby prze­te­sto­wać kuch­nię izraelską.

Loka­li­za­cja, loka­li­za­cja, lokalizacja

picmonkey-collage

“Zachod­ni brzeg” to świe­żo otwar­ta restau­ra­cja, miesz­czą­ca się w nowiut­kim budyn­ku o nie­ty­po­wej, bo pofa­lo­wa­nej fasa­dzie, usy­tu­owa­nym tuż przy lewym brze­gu Wisły, któ­ry to brzeg, jak dla mnie jest jed­ną z naj­bar­dziej kli­ma­tycz­nych miej­scó­wek w War­sza­wie. Zwłasz­cza w sezo­nie wio­sna-lato. Ile fla­szek obró­ci­łem ze zna­jo­my­mi na tam­tej­szych schod­kach, wie chy­ba tyl­ko kasjer z Bie­dron­ki i pro­du­cent Bia­łej Żubrów­ki. Wra­ca­jąc do knaj­py, wystrój w środ­ku jest nicze­go sobie, czuć nowo­ścią i nie ma do cze­go się przy­cze­pić (nie licząc jed­nej musz­li klo­ze­to­wej do podzia­łu dla chłop­ców i dziew­czy­nek), ale praw­dzi­wy wypas zaczy­na się, kie­dy zaj­mie się miej­sce na tara­sie. Raz, że wyglą­da wyj­ścio­wo #fan­cy #pal­my i dwa, że do zamó­wio­nej stra­wy i napit­ków w gra­ti­sie dosta­je­my widok na Sta­dion Naro­do­wy. Przy­zna­ję bez bicia, że taki wido­czek krę­ci mnie o wie­le bar­dziej niż gapie­nie się na wyta­pe­to­wa­ne gaze­ta­mi ścia­ny, a tak jest teraz w co dru­gim war­szaw­skim lokalu.

Sza­ma

Ok, nasy­ci­łem już oczy kra­jo­bra­zem, więc czas wrzu­cić coś na ząbek. Kar­ta “Zachod­nie­go brze­gu” do naj­dłuż­szych może i nie nale­ży, ale z dru­giej stro­ny nie są to dania, któ­re moż­na dostać na każ­dym rogu, więc decy­zja nie jest wca­le taka oczywista. 

Przy wybo­rze dania głów­ne­go czu­łem się niczym Neo w “Matri­xie”, czy­li z prze­la­tu­ją­cych mi przed ocza­mi bez­sen­sow­nych cią­gów cyfr, nagle wyło­nił się kon­kret w posta­ci giczy jagnię­cej w mela­sie i czymś tam jesz­cze. To aku­rat było łatwe. Pro­blem za to poja­wił się przy przy­staw­kach. Z jed­nej stro­ny mia­łem ocho­tę spró­bo­wać szak­szu­ki, bo widzia­łem, że Lady Kit­chen i Kryt­ka Kuli­nar­na się nią jara­ją na swo­ich blo­gach, z dru­giej stro­ny chcia­łem się roz­dzie­wi­czyć hum­mu­sem i spraw­dzić, co ma w sobie takie­go magicz­ne­go, że hip­ste­rom na jego widok wywra­ca­ją się gał­ki oczne. Fakt, że oba dania są bez­mię­sne wybo­ru nie uła­twiał. Osta­tecz­nie posta­wi­łem na zestaw Mez­ze, w któ­rym zna­la­zły się hum­mu­sy, oliw­ki, jakaś sałat­ka i pasta z bakła­ża­na. Madzia z kolei niby taka żąd­na nowych sma­ków, a jak przy­szło co do cze­go, to na głów­ne danie wzię­ła kur­cza­ka. <Minu­ta ciszy>. I teraz prze­no­si­my się w cza­sie do momen­tu, kie­dy na stół wjeż­dża hum­mus, a ja mówię do Madzi: “Uwa­ga! pró­bu­ję, a Ty rób zdję­cia, żebym mógł po wszyst­kim wrzu­cić fotecz­kę swo­jej skwa­szo­nej miny”. Nie­ste­ty cały plan wyśmia­nia hum­mu­su poszedł do pia­chu, bo oka­za­ło się, że w sma­ku jest napraw­dę w porzo. Może nie aż tak spo­ko, żebym wrzu­cił go do swo­je­go menu na miej­sce bur­ge­rów, ale jako prze­ką­ska lub zagry­cha do piwa zde­cy­do­wa­nie daje radę. Madzi też pod­szedł, o czym niech świad­czy fakt, że 3 misecz­ki z 10 poszły na jej kon­to… par­don, na kon­to Bren­don­ka. Następ­nie na stół wje­cha­ło danie głów­ne, czy­li gicz. Zako­cha­łem się w niej od pierw­sze­go wej­rze­nia, a kie­dy mię­so ode­szło od kości nie­mal z taką łatwo­ścią jak Per­fek­cyj­na Pani Domu od Jac­ka Rozen­ka, byłem już pewien, że mię­dzy nami wypa­li. I wypa­li­ło. Nie­ste­ty nie umiem roz­pra­wiać o walo­rach sma­ko­wych jak Mag­da Ges­sler, ale mogę powie­dzieć, że w moim uni­wer­sum jedze­nie może być fatal­ne, sła­be, takie se, nie­złe lub zaje­bi­ste. Gicz zde­cy­do­wa­nie była zaje­bi­sta. Madzia kur­cza­ka też chwa­li­ła, ale osta­tecz­nie to tyl­ko kur­czak. Nawet ja nie jestem w sta­nie spie­przyć kurczaka.

hummus

Iść, czy nie iść?

Tutaj powi­nie­nem już skoń­czyć i napi­sać, że knaj­pa prze­ko­na­ła zarów­no mój brzu­szek, jak i zmysł este­tycz­ny, i że na pew­no wró­cę (bo wró­cę i na powtór­kę z giczy, i na testy kofty oraz szak­szu­ki), tym­cza­sem jest jesz­cze zwrot akcji. Otóż na miej­scu, cał­kiem przy­pad­ko­wo spo­tka­li­śmy Olę z Thief of The World wraz z mężem Łuka­szem (wcze­śniej zna­li­śmy się tyl­ko z inter­ne­tów) i w tym momen­cie popo­łu­dnio­wa obia­do-kola­cja prze­ro­dzi­ła się w chi­lo­uto­wy wie­czór przy piw­ku, dzię­ki cze­mu do posu­mo­wa­nia mogę doło­żyć jesz­cze opi­nię, że knaj­pa bar­dzo dobrze się spraw­dza przy posia­dó­wach ze zna­jo­my­mi. W takim kli­ma­tycz­nym oto­cze­niu brow­ce wcho­dzą jak zło­to. Muszę tyl­ko zazna­czyć, że w kar­cie nie ma kla­sycz­nych mar­ke­to­wych marek, a same lokal­ne i kra­fto­we. Oso­bi­ście pre­fe­ru­ję opcję, w któ­rej do wybo­ru jest cho­ciaż jeden ple­bej­ski bro­war. Zawsze to jakiś pew­niak, a z kra­fto­wy­mi róż­nie bywa. Nie­mniej te, któ­re zasu­ge­ro­wał mi kel­ner dały radę. Jeśli cho­dzi o ceny, to “Zachod­ni brzeg” jest na pozio­mie “Sphi­nxa” i “Jef­fsa”. Mniej wię­cej 30–50 zło­tych za dnie głów­ne. Taniej zjeść w loka­lu z obsłu­gą kel­ner­ską w sto­li­cy w zasa­dzie się nie da. Pod­su­mo­wu­jąc, wal­cie do “Zachod­nie­go Brze­gu” jak w dym, macie moje błogosławieństwo.

P.S. Ola dzię­ki za uży­cze­nie zdjęć. Tak przy­jem­nie się sie­dzia­ło, że zapo­mnia­łem o zro­bie­niu własnych.

A to widziałeś?

56 komentarzy

  • Reply Michał Bratos 28/07/2017 at 07:16

    i tak spryt­nie prze­my­ci­łeś info o Brandonie 😛
    Hum­mus jest nie­zły prze­cież (oby zna­jo­mi nie zoba­czy­li tego wpisu;P)

    • Reply PigOut 28/07/2017 at 07:21

      Musia­łem, już czas ewo­lu­uować w blo­ger­kę paren­tin­go­wą 😉 Hum­mus miał być mate­ria­łem na hehesz­ki, tym­cza­sem skur­wiel jest dobry.

  • Reply Michał Bratos 28/07/2017 at 07:16

    i tak spryt­nie prze­my­ci­łeś info o Bran­do­nie 😛
    Hum­mus jest nie­zły prze­cież (oby zna­jo­mi nie zoba­czy­li tego wpisu;P)

    • Reply PigOut 28/07/2017 at 07:21

      Musia­łem, już czas ewo­lu­ować w blo­ger­kę paren­tin­go­wą 😉 Hum­mus miał być mate­ria­łem na hehesz­ki, tym­cza­sem skur­wiel jest dobry.

  • Reply Gontaria Natalek 28/07/2017 at 09:52

    Ja bar­dzo pro­szę o Twój blog paren­tin­go­wy, Pig! <3 bar­dzo bar­dzo baaardzoo!
    P. S. This gon­na be on Inter­net fore­ver! — Wiesz, że teraz musi­cie nazwać dziec­ko “Bren­don”? Bez wzglę­du na płeć 😉

    • Reply PigOut 28/07/2017 at 10:09

      To natu­ral­na dro­ga ewo­lu­cji 🙂 Będzie Bren­do­nek, czu­ję to.

  • Reply Gontaria Natalek 28/07/2017 at 09:52

    Ja bar­dzo pro­szę o Twój blog paren­tin­go­wy, Pig! <3 bar­dzo bar­dzo baaar­dzoo!
    P. S. This gon­na be on Inter­net fore­ver! — Wiesz, że teraz musi­cie nazwać dziec­ko “Bren­don”? Bez wzglę­du na płeć 😉

    • Reply PigOut 28/07/2017 at 10:09

      To natu­ral­na dro­ga ewo­lu­cji 🙂 Będzie Bren­do­nek, czu­ję to.

  • Reply Hipis 28/07/2017 at 10:28

    Naj­za­baw­niej je się hum­mus z arche­olo­ga­mi. Humus to bowiem część gle­by (zresz­tą, po łaci­nie ozna­cza dosłow­nie “gle­ba”) i zaraz im się przy­po­mi­na “Ej, Tomek, a pamię­tasz jak ten humus ścią­ga­li­śmy we Francji…?” 😛

    • Reply PigOut 28/07/2017 at 10:48

      Bran­żo­wy insi­de joke zawsze w cenie 🙂

  • Reply Hipis 28/07/2017 at 10:28

    Naj­za­baw­niej je się hum­mus z arche­olo­ga­mi. Humus to bowiem część gle­by (zresz­tą, po łaci­nie ozna­cza dosłow­nie “gle­ba”) i zaraz im się przy­po­mi­na “Ej, Tomek, a pamię­tasz jak ten humus ścią­ga­li­śmy we Francji…?” 😛

    • Reply PigOut 28/07/2017 at 10:48

      Bran­żo­wy insi­de joke zawsze w cenie 🙂

  • Reply Bookworm 28/07/2017 at 13:25

    Gra­tu­lu­ję Wam serdecznie 🙂
    Tak, blo­ger­ki paren­tin­go­we mogą zacząć trząść raj­tu­za­mi, prze­czu­wam wysyp ksią­żek ich autor­stwa na jesie­ni, żeby jesz­cze zdą­żyć coś po sobie zostawić.
    Fot­ki faj­ne, tra­dy­cyj­nie wpa­dłem na nie będąc głod­nym. To się pech nazywa 😉

    • Reply PigOut 30/07/2017 at 22:18

      Te faj­ne fot­ki są Oli z Thief Of The World. Moje są te z ziar­nem 😉 Chy­ba czas zain­we­sto­wać w apa­rat, albo cykać z dro­na. Dzię­ki za grat­ki. Czas prze­me­blo­wać bloga 😉

  • Reply Paweł |Bookworm on the Run 28/07/2017 at 13:25

    Gra­tu­lu­ję Wam ser­decz­nie 🙂
    Tak, blo­ger­ki paren­tin­go­we mogą zacząć trząść raj­tu­za­mi, prze­czu­wam wysyp ksią­żek ich autor­stwa na jesie­ni, żeby jesz­cze zdą­żyć coś po sobie zosta­wić.
    Fot­ki faj­ne, tra­dy­cyj­nie wpa­dłem na nie będąc głod­nym. To się pech nazywa 😉

    • Reply PigOut 30/07/2017 at 22:18

      Te faj­ne fot­ki są Oli z Thief Of The World. Moje są te z ziar­nem 😉 Chy­ba czas zain­we­sto­wać w apa­rat, albo cykać z dro­na. Dzię­ki za grat­ki. Czas prze­me­blo­wać bloga 😉

  • Reply Ania [PKNDL] 28/07/2017 at 13:43

    Gra­tu­la­cje! (paren­tin­go­wy temat, to też dobry temat na kolej­ną książ­kę, just sayin’)
    Hum­mus jest subiek­tyw­nie moim bogiem, zaraz obok pie­ro­gów ruskich i sushi.

    • Reply PigOut 30/07/2017 at 22:15

      Od Edi­press dosta­łem porad­nik wyda­ny przez “Faj­ne­go tatę”, czy jakoś tak. Mam w pla­nach prze­pi­sać ją po swo­je­mu i wycią­gnąć rękę po pinia­żek 😉 Osta­tecz­nie faj­ny tata też od kogoś przepisał 😉

  • Reply Zakazanna 28/07/2017 at 13:43

    Gra­tu­la­cje! (paren­tin­go­wy temat, to też dobry temat na kolej­ną książ­kę, just say­in’)
    Hum­mus jest subiek­tyw­nie moim bogiem, zaraz obok pie­ro­gów ruskich i sushi.

    • Reply PigOut 30/07/2017 at 22:15

      Od Edi­press dosta­łem porad­nik wyda­ny przez “Faj­ne­go tatę”, czy jakoś tak. Mam w pla­nach prze­pi­sać ją po swo­je­mu i wycią­gnąć rękę po pinia­żek 😉 Osta­tecz­nie faj­ny tata też od kogoś przepisał 😉

  • Reply Blogierka 30/07/2017 at 02:03

    AA!!! GRATULACJE! 😀 Naresz­cie ktoś odmie­ni nud­ny paren­ting! Oj będzie się działo 😀
    ps.Hummus lubię- pole­cam z nachosami 🙂

    • Reply PigOut 30/07/2017 at 22:16

      Bra­jan­ki, scho­waj­cie swo­je mat­ki, bo nad­cho­dzę 😉 BTW chciał­bym Cię zła­pać na mie­ście kie­dyś i wrę­czyć Ci gift. Kawy nie pijam, ale na muf­fin­ka mogę wpaść, tyle że nie wiem gdzie.

      • Reply Blogierka 31/07/2017 at 00:27

        Hehe, kant wait! 😀
        ps. A może na mor­do­rze? Bywam tam cza­sa­mi w ponie­dział­ki i śro­dy :). No chy­ba że jakaś sobo­tą ( bywam tam teraz tyl­ko 1 raz w tygo­dniu) wpadniesz/cie do Nero obok Uni­wer­ku- zapraszam 🙂

  • Reply Blogierka 30/07/2017 at 02:03

    AA!!! GRATULACJE! 😀 Naresz­cie ktoś odmie­ni nud­ny paren­ting! Oj będzie się dzia­ło 😀
    ps.Hummus lubię- pole­cam z nachosami 🙂

    • Reply PigOut 30/07/2017 at 22:16

      Bra­jan­ki, scho­waj­cie swo­je mat­ki, bo nad­cho­dzę 😉 BTW chciał­bym Cię zła­pać na mie­ście kie­dyś i wrę­czyć Ci gift. Kawy nie pijam, ale na muf­fin­ka mogę wpaść, tyle że nie wiem gdzie.

      • Reply Blogierka 31/07/2017 at 00:27

        Hehe, kant wait! 😀
        ps. A może na mor­do­rze? Bywam tam cza­sa­mi w ponie­dział­ki i śro­dy :). No chy­ba że jakaś sobo­tą ( bywam tam teraz tyl­ko 1 raz w tygo­dniu) wpadniesz/cie do Nero obok Uni­wer­ku- zapraszam 🙂

  • Reply Karola Franieczek | Życie Me 31/07/2017 at 12:04

    Pamię­tam swo­je nasta­wie­nie do hum­mu­su, że na pew­no fe, ble i po co to taką pap­kę sza­mać. A gadzi­na dobra jest zaiste i naj­lep­sze jest to, że tak sobie moż­na sma­kiem pomaj­stro­wać i namie­szać to, co się lubi najbardziej.

    No i w P.S. Turbo-Gratulacje! 

    Niech się strze­gą paren­tin­gi, nad­cho­dzi Brendonkorewolucja!

    • Reply PigOut 08/08/2017 at 22:16

      Dzię­ki. Paren­ting ma ostat­nie 4 mie­sią­ce zanim nim wstrząśnie 😉

  • Reply Karola | Życie Me 31/07/2017 at 12:04

    Pamię­tam swo­je nasta­wie­nie do hum­mu­su, że na pew­no fe, ble i po co to taką pap­kę sza­mać. A gadzi­na dobra jest zaiste i naj­lep­sze jest to, że tak sobie moż­na sma­kiem pomaj­stro­wać i namie­szać to, co się lubi najbardziej.

    No i w P.S. Turbo-Gratulacje!

    Niech się strze­gą paren­tin­gi, nad­cho­dzi Brendonkorewolucja!

    • Reply PigOut 08/08/2017 at 22:16

      Dzię­ki. Paren­ting ma ostat­nie 4 mie­sią­ce zanim nim wstrząśnie 😉

  • Reply Jacek eM: dizajnuch 31/07/2017 at 20:04

    Jezuu, ale nie popsu­jesz się jak Segrit­ta i nie wydasz książ­ki? Oh, wait…
    Jak to widzisz przez ten urlop czło­wiek wypa­da z obie­gu — gra­tu­lej­szy­ny wiel­kie. I imię ślicz­ne, choć nie tak, jak Jacek — Jacuś, Jacu­nio, Jacio, no patrz jak ładnie 🙂

    A hum­mus kocham miło­ścią nie­skoń­czo­ną i chy­ba jest to jedy­na hip­ster­ska rzecz, jaką kocham. No, może jesz­cze poza hip­ster­skim, zie­lo­nym, dmu­cha­nym czymś 🙂

    • Reply PigOut 08/08/2017 at 22:15

      Ty z urlo­pu, a ja na wła­śnie wybie­ram się na ostat­ni bez­dziet­ny. Zasza­lał­bym, ale za każ­dym razem, kie­dy tak mówię, padam o 22 😉

      • Reply Jacek eM: dizajnuch 09/08/2017 at 08:22

        Jedź na te Chmie­la­ki do Kra­sne­go­sta­wu. Bli­sko, faj­nie, a poza tym, że będzie Puder­ni­ca, to jesz­cze będzie dużo dobre­go piwa, a może nawet i faj­nie pogra­ją — za moich cza­sów wystę­po­wał Kult, a z Kazi­kiem nawet piłem bro­war­ki, jak poło­wa Chmie­la­ków zresztą 🙂

  • Reply Jacek eM: dizajnuch 31/07/2017 at 20:04

    Jezuu, ale nie popsu­jesz się jak Segrit­ta i nie wydasz książ­ki? Oh, wait…
    Jak to widzisz przez ten urlop czło­wiek wypa­da z obie­gu — gra­tu­lej­szy­ny wiel­kie. I imię ślicz­ne, choć nie tak, jak Jacek — Jacuś, Jacu­nio, Jacio, no patrz jak ładnie 🙂

    A hum­mus kocham miło­ścią nie­skoń­czo­ną i chy­ba jest to jedy­na hip­ster­ska rzecz, jaką kocham. No, może jesz­cze poza hip­ster­skim, zie­lo­nym, dmu­cha­nym czymś 🙂

    • Reply PigOut 08/08/2017 at 22:15

      Ty z urlo­pu, a ja na wła­śnie wybie­ram się na ostat­ni bez­dziet­ny. Zasza­lał­bym, ale za każ­dym razem, kie­dy tak mówię, padam o 22 😉

      • Reply Jacek eM: dizajnuch 09/08/2017 at 08:22

        Jedź na te Chmie­la­ki do Kra­sne­go­sta­wu. Bli­sko, faj­nie, a poza tym, że będzie Puder­ni­ca, to jesz­cze będzie dużo dobre­go piwa, a może nawet i faj­nie pogra­ją — za moich cza­sów wystę­po­wał Kult, a z Kazi­kiem nawet piłem bro­war­ki, jak poło­wa Chmie­la­ków zresztą 🙂

  • Reply Driving nuts 03/08/2017 at 23:30

    Aaa, shit shit, dopie­ro zaja­rzy­lam temat. Gratulacje!!:D tro­chę umie­ram ze śmie­chu, ze będziesz teraz blo­ger­ką paren­tin­go­wą, tro­chę zło­śli­wie recho­czę, że poznasz ten bul i rzal rodzi­ciel­stwa (:>), a tro­chę paku­ję manat­ki ze swo­im paren­tin­giem, bo naj­da­lej za parę mie­chow pew­nie roz­wa­lisz system:D a jak Madzia to znosi?

    • Reply PigOut 08/08/2017 at 22:13

      Dzię­ki. Madzia cał­kiem dobrze, cho­ciaż ma momen­ty nazwij­my je emo­cjo­nal­ny­mi 😉 Możesz spać spo­koj­nie, zaczy­nam czy­tać Two­je­go blo­ga­ska od począt­ku i robić notatki

  • Reply Driving nuts 03/08/2017 at 23:30

    Aaa, shit shit, dopie­ro zaja­rzy­lam temat. Gratulacje!!:D tro­chę umie­ram ze śmie­chu, ze będziesz teraz blo­ger­ką paren­tin­go­wą, tro­chę zło­śli­wie recho­czę, że poznasz ten bul i rzal rodzi­ciel­stwa (:>), a tro­chę paku­ję manat­ki ze swo­im paren­tin­giem, bo naj­da­lej za parę mie­chow pew­nie roz­wa­lisz system:D a jak Madzia to znosi?

    • Reply PigOut 08/08/2017 at 22:13

      Dzię­ki. Madzia cał­kiem dobrze, cho­ciaż ma momen­ty nazwij­my je emo­cjo­nal­ny­mi 😉 Możesz spać spo­koj­nie, zaczy­nam czy­tać Two­je­go blo­ga­ska od począt­ku i robić notatki

  • Reply Jacek Semen 21/09/2017 at 15:26

    Gościu, with all do respect ale jak ty jesteś gru­by, to ja powi­nie­nem wygrać zawo­dy Mr. Olympia ^^
    Knaj­pę oba­dam jak się tra­fi oka­zja, nie­za­wod­nie a na spam wpi­so­wy z kate­go­rii: “Uro­dzi­łem z moją kobie­tą, będę wycho­wy­wał, drżyj­cie!” cze­kam jak na własne ^^

  • Reply Tilian 21/09/2017 at 15:26

    Gościu, with all do respect ale jak ty jesteś gru­by, to ja powi­nie­nem wygrać zawo­dy Mr. Olym­pia ^^
    Knaj­pę oba­dam jak się tra­fi oka­zja, nie­za­wod­nie a na spam wpi­so­wy z kate­go­rii: “Uro­dzi­łem z moją kobie­tą, będę wycho­wy­wał, drżyj­cie!” cze­kam jak na własne ^^

  • Reply Natalia Walczewska 11/11/2017 at 13:29

    Świet­ny arty­kuł, któ­ry skło­nił mnie do wizy­ty w Zachod­nim Brze­gu. Mam same pozy­tyw­ne wra­że­nia i nie żału­ję. Powie­dzia­ła­bym, że to jed­na z restau­ra­cji, któ­rą na pew­no będę odwie­dzać. Fan­ta­stycz­na atmos­fe­ra i wystrój oraz obłęd­ne jedze­nie. W tej chwi­li menu się tro­chę zmie­ni­ło i zamó­wi­łam czu­lent z policz­ka­mi woło­wy­mi. Po pro­stu pycho­ta. Pozdrawiam!

  • Reply Natalia Walczewska 11/11/2017 at 13:29

    Świet­ny arty­kuł, któ­ry skło­nił mnie do wizy­ty w Zachod­nim Brze­gu. Mam same pozy­tyw­ne wra­że­nia i nie żału­ję. Powie­dzia­ła­bym, że to jed­na z restau­ra­cji, któ­rą na pew­no będę odwie­dzać. Fan­ta­stycz­na atmos­fe­ra i wystrój oraz obłęd­ne jedze­nie. W tej chwi­li menu się tro­chę zmie­ni­ło i zamó­wi­łam czu­lent z policz­ka­mi woło­wy­mi. Po pro­stu pycho­ta. Pozdrawiam!

    • Reply PigOut 20/03/2018 at 14:15

      czy­li musi­my wybrać się ponow­nie i wypró­bo­wać nowo­ści z menu 🙂

  • Reply Beata Grabowska 13/12/2017 at 11:22

    Super wpis! Też jadłam gicz jagnię­cą i bar­dzo mi sma­ko­wa­ła. Lokal jest mega. Miły dla oka i dla podniebienia 🙂

  • Reply Beata Grabowska 13/12/2017 at 11:22

    Super wpis! Też jadłam gicz jagnię­cą i bar­dzo mi sma­ko­wa­ła. Lokal jest mega. Miły dla oka i dla podniebienia 🙂

  • Reply Jacek Pawlak 18/12/2017 at 21:28

    Byłem raz i mi się podo­ba­ło. Jadłem hum­mus, któ­ry jak dla mnie był naj­lep­szy ze wszyst­kich, któ­re pró­bo­wa­łem. Zro­bi­łeś mi sma­ka na tą koftę 😀 chy­ba następ­nym razem ją zamówię

  • Reply Jacek Pawlak 18/12/2017 at 21:28

    Byłem raz i mi się podo­ba­ło. Jadłem hum­mus, któ­ry jak dla mnie był naj­lep­szy ze wszyst­kich, któ­re pró­bo­wa­łem. Zro­bi­łeś mi sma­ka na tą koftę 😀 chy­ba następ­nym razem ją zamówię

  • Reply Bożena Lipińska 04/02/2018 at 10:14

    Zachod­ni Brzeg wybra­łam ostat­nio jako miej­sce spo­tka­nia ze zna­jo­my­mi po prze­czy­ta­niu opi­ni tutaj. Muszę przy­znać, że chy­ba nigdy nie jadła tak mysz­ne­go hum­mu­sa! Jedze­nie wypas, kli­mat i wystrój też.

    • Reply PigOut 20/03/2018 at 14:12

      Faj­nie że się spodobało 🙂

  • Reply Bożena Lipińska 04/02/2018 at 10:14

    Zachod­ni Brzeg wybra­łam ostat­nio jako miej­sce spo­tka­nia ze zna­jo­my­mi po prze­czy­ta­niu opi­ni tutaj. Muszę przy­znać, że chy­ba nigdy nie jadła tak mysz­ne­go hum­mu­sa! Jedze­nie wypas, kli­mat i wystrój też.

  • Reply Tommy 13/07/2018 at 07:46

    Chy­ba moja ulu­bio­na restau­ra­cja w War­sza­wie!!! 😉 Nie byłem wpierw prze­ko­na­ny, ale jed­nak się uda­ło, zasłu­ga mojej kobie­ty, któ­ra namó­wi­ła mnie na wży­te tam 😀 Super restau­ra­cja 5 gwiaz­dek za wszystko 😀

  • Reply Bartek Gocek 08/08/2018 at 08:22

    Mia­łem już nie wyda­wać pie­nię­dzy na jedze­nie na mie­ście, ale jak idę koło tej restau­ra­cji nie umiem się powstrzy­mać, pew­nie przez te pięk­ne zapa­chy i kli­mat tego miejsca 😀

  • Reply Marta Adamczak 22/08/2018 at 12:35

    Też mam dużo zdjęć z tego miej­sca! W ogó­le z róż­nych cie­ka­wych, pisz­cie jak będzie­cie potrze­bo­wać! 😀 Kocham Zachod­ni Brzeg, to tu się spo­tka­łam pierw­szy raz z moim aktu­al­nym chło­pa­kiem 😀 Humussss 10000010 😀 Kli­mat restau­ra­cji — brak skali 😀

  • Reply Malwina Kot 14/01/2019 at 08:06

    hum­mus hum­mu­sem — bar­dzo dobry 😀 ale inne dania zasłu­gu­ją na pochwa­łę jak choć­by Kofta czy fasze­ro­wa­ny bakła­żan, mniam!!

  • Leave a Reply