Włóczykijing, Żarcie & Napitki

Co zobaczyć w Toruniu. PigOutowy Przewodnik Weekendowy.

31/07/2018

Co zoba­czyć w Toru­niu? Week­en­do­wy prze­wod­nik by PigO­ut.

Ten wpis otwie­ra nowy cykl, w któ­rym pla­nu­ję sku­pić się na podró­żach, ale tych mniej­szych, do ogar­nię­cia w week­end. Jego ideą jest zła­pa­nie ide­al­ne­go balan­su mię­dzy zoba­cze­niem cze­goś cie­ka­we­go, a chil­lo­utem. Zabyt­ki są spo­ko, zwłasz­cza te wol­no­sto­ją­ce, któ­re moż­na podzi­wiać bez wie­lo­go­dzin­ne­go cze­ka­nia w kolej­kach i wyda­wa­nia for­tu­ny na bile­ty, ale nad­gor­li­we zwie­dza­nie to jed­na z form faszy­zmu. Waż­ne, aby w cza­sie takie­go wypa­du nie popaść w sza­leń­stwo i nie zmie­nić się w japoń­skie­go tury­stę-zom­bie, któ­ry bez­re­flek­syj­nie odha­cza kolej­ne kościo­ły i strze­la z apa­ra­tu do wszyst­kie­go, co się NIE rusza. Pra­wi­dło­wo skro­jo­ny wyjazd musi prze­wi­dy­wać czas na dri­ny i sza­mę, czy­li wszyst­ko to, co kry­je się pod słow­ni­ko­wą defi­ni­cją PigO­ut’u. Bo nic tak nie wyra­bia opi­nii, jak spró­bo­wa­nie po pija­ku miej­sco­we­go keba­ba. Na pierw­szy ogień idzie Toruń. Tak się zło­ży­ło, że w cią­gu ostat­nie­go mie­sią­ca, aż dwu­krot­nie rzu­ci­ło mnie do tego mia­sta, więc już się tro­chę orien­tu­ję.

Dla­cze­go war­to jechać do Toru­nia?

Mógł­bym podać tysiąc powo­dów, dla któ­rych war­to odwie­dzić Toruń i tyl­ko jeden prze­ciw­ko — jesteś z Byd­gosz­czy! W tele­gra­ficz­nym skró­cie: Toruń jest atrak­cyj­ny wizu­al­nie (czyt. sexi), nazna­czo­ny histo­rią, kli­ma­tycz­ny, przy­stęp­ny ceno­wo i rewe­la­cyj­nie ulo­ko­wa­ny. Nie­waż­ne czy jedziesz z War­sza­wy, Łodzi, Pozna­nia, czy Gdań­ska, bo i tak doku­lasz się auto­stra­dą, a jeśli aku­rat poli­cja ode­bra­ła Ci praw­ko (znam takie­go pechow­ca), w obwo­dzie wciąż pozo­sta­je pociąg, Pol­ski Bus, Bla­bla­car, czy tam Uber… bo kto boga­te­mu zabro­ni? Nic tyl­ko jechać.

Gdzie prze­ki­mać?

Wer­sja po tanio­ściIbis Bud­get Hotel. Ulo­ko­wa­ny rzut kamie­niem od Bul­wa­ru Fila­del­fij­skie­go i 5 minut z buta od Sta­rów­ki. Stan­dard, co praw­da dupy nie ury­wa, bo poko­je są mikro­sko­pij­ne i nie mają osob­ne­go pomiesz­cze­nia z umy­wal­ką, co swo­ją dro­gą jest mega dzi­wacz­ne i przy­po­mi­na szpi­tal, ale z dru­giej stro­ny są wystar­cza­ją­co wygod­ne, jeśli trak­tu­je się je jako prze­cho­wal­nie baga­żu i miej­sce do ode­spa­nia tru­dów dnia (i nocy). Wra­casz do poko­ju nawa­lo­ny jak szpa­del, rzu­casz zwło­ki na wyro i śpisz. W takim ukła­dzie spraw­dzi się dosko­na­le.

Co zobaczyć w Toruniu

No i jest tanio!!!!!! Ceny za noc sta­ru­tu­ją od 49 zł i mimo iż słów­ko “od”, brzmi jak pułap­ka, zarę­czam, że jest to wyko­nal­ne. Dokład­nie tyle pła­ci­łem i to przy poby­cie z piąt­ku na nie­dzie­lę. Nie­mniej jed­nak, jeśli aku­rat nie tra­fi wam się pro­mo­cja i cena będzie wyż­sza niż 99zł za noc, spraw­dził­bym, czy gdzie inie­dziej nie dają lep­sze­go stan­dar­du w tej samej cenie.  Z minu­sów — płat­ny par­king strze­żo­ny, ale to zawsze moż­na roz­wią­zać, pozo­sta­wia­jąc fura­ka za fra­jer na uli­cy przed hote­lem… a nuż będziesz miał fart i nikt się na nie­go nie poła­si. Do tego dro­gie śnia­da­nia, ale to w sumie też nie pro­blem, bo po pro­stu ich nie wyku­pu­jesz. Na ryn­ku za te pie­nią­dze moż­na sobie zro­bić wyżer­kę, jak na cygań­skim wese­lu — wystar­czy zwlec zwło­ki z wyra i zro­bić 5‑minutowy spa­ce­rek. Aaa i jest jesz­cze to … #trud­ne­spra­wy

Co zobaczyć w Toruniu

Poza tym spox. Ide­al­ne miej­sce jako baza wypa­do­wa, a jeśli ktoś dru­gie­go dnia będzie nie­dy­spo­no­wa­ny, to ibi­so­we poko­je są uzbro­jo­ne w Canal+ i spraw­ne WIFI.

Wer­sja na boga­toHotel “Pod Czar­ną Różą” — Urzą­dzo­ny w sta­rej kamie­ni­cy, usy­tu­owa­nej kil­ka­dzie­siąt metrów od ryn­ku. Czy­sto, ład­nie, tyle że wystrój jak u pra­bab­ci. Ogól­nie spo­ko opcja, ale jeśli nie jesteś kró­lo­wą angiel­ską, nie ma sen­su pła­cić 250 zł za noc­kę tyl­ko po to, żeby być odro­bi­nę bli­żej sta­rów­ki niż z Ibi­su. Wystro­ju i tak nie doce­nisz. Ja byłem służ­bo­wo, więc się nie liczy.

Co zobaczyć w Toruniu

Wer­sja naj­lep­sza - Apar­ta­ment Gra. Gothic House — nasze tego­rocz­ne odkry­cie (2018). Dla­cze­go jest to naj­lep­sza opcja? Po pierw­sze, bo nie jeste­śmy już sin­gla­mi, któ­rym do szczę­ścia wystar­czy pokój z wyrem i (zewnętrz­ną) umy­wal­ką. Nope, teraz jest nas tro­je #Bren­do­nek i potrze­by loka­lo­we zde­cy­do­wa­nie wzro­sły (sor­ry Ibis Bud­get). Po dru­gie, bo był tak dizan­jer­sko i prak­tycz­nie urzą­dzo­ny, że aż żal było wyjeż­dzać. Baaa nawet zapro­po­no­wa­łem Madzi, żeby­śmy się zaba­ry­ka­do­wa­li i zosta­li na sta­łe. Pra­wo w takich sytu­acjach jest po naszej stro­nie, więc pełen luz. Madzia waha­ła się dobry kwa­drans, a póź­niej przy­po­mnie­li­śmy sobie, że w War­sza­wie został pies, więc cały nie­cny plan do wora. Po trze­cie loka­li­za­cja, któ­ra nie jest tyl­ko “odro­bi­nę” bli­żej Sta­rów­ki niż Ibis. Nope, Apar­ta­ment Gra jest w samym śro­decz­ku Sta­rów­ki. Nor­mal­nie wycho­dzisz fron­to­wy­mi drzwia­mi i jesteś już na miej­scu. Koper­nik, sklep z pier­ni­ka­mi, sho­tow­nie, knaj­py — wszyst­ko masz na wycią­gnię­cie ręki. Po czwar­te genial­na wła­ści­ciel­ka, któ­ra na przy­jazd wszyst­ko tak odpi­cu­je, że mucha nie sia­da. Już nigdy przy oka­zji wizy­ty w Toru­niu, nie pla­nu­je spać w innym miej­scu. 10/10.

Co zobaczyć w ToruniuCo zobaczyć w Toruniu

P.S. Na mój zachwyt wca­le nie miał wpły­wu fakt, że w kibel­ku wisi moja książ­ka. Jeśli tam tra­fi­cie, to sprawdź­cie pierw­szą stro­nę — zosta­wi­łem auto­graf dedy­ka­cję.

co zobaczyć w toruniu

Co zoba­czyć?

Być może kogoś obra­żę tym stwier­dze­niem, ale przy pierw­szej wizy­cie w Toru­niu i to w dodat­ku week­en­do­wej, nie widzę sen­su zapusz­czać się poza sta­rów­kę. Pew­nie znaj­dzie się tam wie­le inte­re­su­ją­cych rze­czy, ale zostaw­my je na kolej­ne odwie­dzi­ny. Teraz skup­my się na sta­rym mie­ście, któ­re jest o tyle przy­jem­nie, że moż­na się na nie zapu­ścić bez więk­sze­go pla­nu, a wszyst­kie zabyt­ki i atrak­cje, prę­dzej czy póź­niej i tak same się napa­to­czą. Będą to m.in.:

 Ratusz i Pomnik Koper­ni­ka

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w ToruniuCo zobaczyć w ToruniuDom Koper­ni­ka

Co zobaczyć w Toruniu

Krzy­wa Wie­ża

Co zobaczyć w Toruniu Pla­ne­ta­rium

Co zobaczyć w Toruniu

Swo­ją dro­gą z pla­ne­ta­rium zali­czy­łem lek­ki fuc­kup. Byłem tam z kla­są jakieś 15 lat temu po czym pozo­sta­ło wspo­mnie­nie, że to szczyt tech­ni­ki. Namó­wi­łem zna­jo­mych żeby­śmy poszli i oka­za­ło się, że jest iden­tycz­nie jak za pierw­szym razem. Chcę przez to powie­dzieć, że pla­ne­ta­rium total­nie prze­spa­ło erę HD, o 4K nie wspo­mi­na­jąc. Nawet fil­my w RMVB nie mają takiej pik­se­lo­zy. Tro­chę szko­da, że cały czas tkwią w latach 90′, bo mimo mojej nostal­gii, seans był moc­no roz­cza­ro­wu­ją­cy. Więk­szość ludzi spa­ła.

 Bul­war Fila­del­fij­ski

Co zobaczyć w ToruniuCo zobaczyć w ToruniuCo zobaczyć w Toruniu

I jesz­cze róż­ne takie

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w ToruniuCo zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w ToruniuCo zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Wybie­ra­jąc się do Toru­nia pod koniec sierp­nia, moż­na dodat­ko­wo zała­pać się na Festi­wal Świa­teł. Mi się uda­ło. Faj­na impre­za. Przez kil­ka dni, codzien­nie od 20 do pół­no­cy, w róż­nych punk­tach sta­rów­ki odby­wa­ją się poka­zy świa­teł i lase­rów. Wyglą­da to mniej wię­cej tak:


PigO­ut, czy­li sza­ma i tańc­bu­dy

Prze­cho­dzi­my do naj­waż­niej­sze­go, czy­li gdzie na sza­mę i gdzie na kie­lo­na? To jest ten punkt, w któ­rym pla­nu­ję udo­wod­nić, że Toruń jest przy­ja­zny ceno­wo. Zacznij­my od jedze­nia.
Mane­kin — czy­li mokry sen war­szaw­skich hip­ste­rów. Mane­kin to nale­śni­kar­nia przez duże N. Poza kla­sycz­ną wer­sją, ser­wu­ją m.in. spa­ghet­ti nale­śni­ko­we, lasa­gne nale­śni­ko­wą, jajecz­ni­cę poda­ną na nale­śni­ku, itd. Nawet nie­któ­re ich kel­ner­ki mają nale­śni­ka w miej­scu, gdzie zazwy­czaj jest tyłek. Nor­mal­nie nale­śni­ki evry­łer. Trze­ba jed­nak przy­znać, że jest smacz­nie i nie­dro­go ( ceny od 5 do 20 zł), a ich barszcz dwa dni pod rząd rato­wał mi życie. Daje laj­ka, ale nigdy nie upad­nę tak nisko, żeby cze­kać godzi­nę w kolej­ce do ich war­szaw­skiej filii.

Co zobaczyć w Toruniu

Kolej­ka do Mane­ki­na w War­sza­wie:

Kolej­ka do Mane­ki­na w Toru­niu:

Co zobaczyć w Toruniu

 EDIT 2018: W Toru­niu też już sto­ją przed Mane­ki­nem. Ten wirus zbie­ra więk­sze źni­wa niż swe­go cza­su cho­le­ra.

Czar­na Obe­rża
Restau­ra­cja poło­żo­na tuż obok wspo­mnia­ne­go wcze­śniej hote­lu “Pod czar­ną różą”. Jej zna­kiem roz­po­znaw­czym jest wystrój a’la daw­na gospo­da i dwu­da­nio­we zesta­wy obia­do­we za cenę 10 zł. Słow­nie: DZIESIĘĆ ZŁOTYCH! Do tego piwo za 3,5 zł. Nie wiem i chy­ba nie chce wie­dzieć jak oni to robią, że wycho­dzą na swo­je, ale nie mam nic prze­ciw­ko takiej cenie. Jedze­nie jest typo­wo bufe­to­we, więc nie spo­dzie­waj­cie się wygi­ba­sów na mia­no gwiazd­ki Miche­lin, ale jak naj­bar­dziej na prop­sie. Pyta­nie brzmi, czy ludziom miesz­ka­ją­cym w oko­li­cy w ogó­le opła­ca się goto­wać w domu?

Bro­war Sta­ro­miej­ski Jan Olbracht
Restau­ra­cja z wła­sną warzel­nią piwa. Z resz­tą ich bro­war sła­wą wykra­cza poza Toruń i jest zna­ny też w innych zakąt­kach kra­ju. W kar­cie na sta­łe mają 4 piwa — tzw. Śmie­tan­kę (psze­nicz­niak), Pier­ni­ko­we (no w koń­cu Toruń!), Olbracht Pils (kla­sycz­ne) i Spe­cjal­ne, któ­re zmie­nia się co mie­siąc. Oso­bi­ście jestem fanem ich psze­nicz­nia­ka, jeden ziom ma jobla na punk­cie pier­ni­ko­we­go, a jesz­cze inny wzgar­dził wszyst­ki­mi i powie­dział, że chce wód­kę. Tak­że nie mogę nic reko­men­do­wać, trze­ba spró­bo­wać same­mu. Poza tym ser­wu­ją cał­kiem nie­złe żar­cie. Żeber­ka, kacz­ka, golon­ka i tego typu kuch­nia. Nie­ste­ty ceno­wo nie jest już tak przy­jem­nie jak w Obe­rży. Zapo­mnia­łem dodać, że sie­dzi się w becz­kach.

Co zobaczyć w Toruniu

Sta­ra Pącz­kar­nia
Idąc od Koper­ni­ka uli­cą Sze­ro­ką (czy­li tą głów­ną), w koń­cu natra­fi­cie na “Sta­rą Pącz­kar­nie”, któ­ra wbrew nazwie wca­le nie jest sta­ra, bo ist­nie­je max 4 lata, ale zde­cy­do­wa­nie zasłu­gu­je, żeby się przy niej zatrzy­mać i obró­cić tłu­ściut­kie, jesz­cze cie­płe­go pącz­ka, sprze­da­wa­ne­go pro­sto z okien­ka. Do wybo­ru jest kil­ka warian­tów nadzie­nia, ale to bez zna­cze­nia (pole­cia­łem rymem jak TEDE), bo wszyst­kie ury­wa­ją posla­dy. Prop­su­ję. Idź­cie i powiedz­cie “NIE” ano­rek­sji.

Co zobaczyć w Toruniu

Toruń­skie Pier­ni­ki
Tak jak w Zako­pa­nem nie moż­na odpu­ścić oscyp­ka, tak wypad do Toru­nia nie będzie uzna­ny, jeśli nie zali­czy się pier­ni­ka. Obec­nie na mie­ście jest spo­ro skle­pów z pier­ni­ka­mi, ale z cza­sów mło­do­ści pamię­tam tyl­ko ten fir­mo­wy “Koper­ni­ka”, ulo­ko­wa­ny vis-a-vis ratu­sza i tyl­ko temu ufam. Pole­cam kla­sy­kę, czy­li Ser­ca Toruń­skie + Cału­ski z nadzie­niem śliw­ko­wym, a z nowo­ści, pier­ni­ki w bia­łej cze­ko­la­dzie z nadzie­niem z czar­nej porzecz­ki. Wszyst­kie są nie­przy­zwo­icie pysz­ne, ale te w bia­łej cze­ko­la­dzie, to wręcz prze­sa­dza­ją — abso­lut­ny sztos. Jak mówi­łem, to obo­wiąz­ko­wy punkt pro­gra­mu.

Co zobaczyć w Toruniu

Kolo­ro­wy Piec
Lokal, któ­ry dołą­czył do zesta­wie­nia, po ostat­niej wizy­cie w mie­ście Koper­ni­ka. Znaj­du­je się na ul. Łazien­nej 32. Z zewnątrz wyglą­da cał­kiem nie­po­zor­nie… wtem spoj­rze­nie na witry­ne, a tam tekst “Jedy­na praw­dzi­wa wło­ska piz­za w Toru­niu”. Zabrzmia­ło jak wyzwa­nie, więc ok, sprawdź­my to! I wie­cie co? To praw­da. Cia­sto rewe­la­cja — cien­kie, kru­che, wypie­czo­ne w punkt. Dodat­ki wyso­kiej jako­ści, w tym ser moza­rel­la, a nie jakieś wyro­by sero­po­dob­ne. Roz­miar tyl­ko jeden, powiedz­my, że śred­ni, ale cena ade­kwat­na. Zgod­ny z wło­skim oby­cza­jem jest rów­nież brak poda­wa­nia do piz­zy dodat­ko­wych sosów, ale jest za to oli­wa, czy­li wszyst­ko się zga­dza.

Co zobaczyć w ToruniuBuł­ka
Czy­li knajp­ka, któ­rą upodo­ba­li­śmy sobie na śnia­da­nia. To tutaj rato­wa­łem się po cięż­kiej nocy jajecz­ni­cą i ame­ry­kań­ski­mi tosta­mi, i też tutaj po raz pierw­szy w życiu zja­dłem szak­szu­kę. Jedze­nie bar­dzo w porząd­ku, ceny nor­mal­ne, wystrój przy­jem­ny i da się z dziec­kiem. Do szczę­ścia zabra­kło tyl­ko wyci­ska­ne­go soku z poma­rań­czy, któ­ry w sta­nach kaco­wych, dzia­ła na mnie lepiej niż Taj­ge­rek. W menu niby była mowa o wyci­ska­nym, ale w rze­czy­wi­sto­ści był z kar­to­nu, albo moc­no roz­wod­nio­ny. Wiem, bo mam w domu wyci­skar­kę! Buł­kę znaj­dzie­cie na ul. Szew­skiej 6.
Co zobaczyć w Toruniu

Pie­ro­gar­nia Sta­ry Toruń
Restau­ra­cja, któ­ra popu­lar­no­ścią nie­mal dorów­nu­je “Mane­ki­no­wi”, co chy­ba moż­na odczy­tać jako tęsk­no­tę Toru­nia za bara­mi mlecz­ny­mi #pie­ro­gi #nale­śni­ki. Any­way do wybo­ru są pie­ro­gi kla­sycz­ne z róż­ny­mi, róż­nia­sty­mi far­sza­mi oraz pie­ro­gi z pie­ca, z jesz­cze inny­mi warian­ta­mi nadzie­nia. Do tego zupy, zaką­ski i alko. No co tu dużo gadać, było bar­dzo dobrze. Madzia bra­ła kla­sycz­ne x 9szt., z 3 róż­ny­mi far­sza­mi, ja “po mek­sy­kań­sku” z pie­ca x 5szt., i o dzi­wo obje­dli­śmy się jak nor­ki. Moje były faj­ne, cho­ciaż cia­sto rato­wał sos, bo samo w sobie było tro­chę suche. Za to nadzie­nie super. Do kla­sycz­nych nie mam żad­ne­go “ale” i w sumie je bar­dziej pole­cam. Zapła­ci­li­śmy 68 zeta za obie por­cje + napo­je i nie potra­fię stwier­dzić, czy to dobry deal (wszak było dobre i się naje­dli­śmy), czy zdzier­stwo (osta­tecz­nie to tyl­ko pie­ro­gi, któ­re nie wyprze­dza­ją sama­ko­wo innych pie­ro­gów, o nie­wia­do­mo ile dłu­go­ści).

Co zobaczyć w Toruniu

Zahir Kebab
Przy poprzed­nich wypa­dach do Toru­nia, noto­rycz­nie tra­fia­łem do keba­bow­ni, któ­rych nie życzył­bym nawet naj­więk­sze­mu wro­go­wi. Wie­cie, mikro­fa­lów­ka, roz­kap­cia­ła pita i tona kiszo­nej kapu­sty, takie kli­ma­ty. Stąd też kebab nie był uwzględ­nio­ny w zesta­wie­niu. Tym razem, w sta­nie moc­no wska­zu­ją­cym, tra­fi­łem do Zahi­ra. Pamią­tam, że w menu mie­li małe, duże i mega keb­sy, co tro­chę mnie zmy­li­ło. U mnie w kaba­bow­ni jest albo stan­dard, albo xxl, któ­re w sumie zbyt­nio się nie róż­nią, ale dla zasa­dy i tak bio­rę xxl. Tym razem postą­pi­łem podob­nie, ale oka­za­ło się, że w Toru­niu mega, to fak­tycz­nie mega, przez co skoń­czy­łem z kolo­sem dłu­go­ści ręki (od dło­ni do łok­cia). Mam takie fla­sh­bac­ki, że był zaje­bi­sty w sma­ku, ale nie­ste­ty nie mogę ręczyć, że nie był to tyl­ko pijac­ki majak, tak więc idzie­cie na wła­sne ryz­ko. Mimo wszyst­ko, chwi­lo­wo o lep­szym keb­sie w Toru­niu, nie sły­sza­łem.

Co zobaczyć w Toruniu

Toruń­ska Shot Bar
Na koniec zosta­wi­łem moje­go fawo­ry­ta i zara­zem naj­więk­sze odkry­cie wyjaz­du — Toruń­ska Shot Bar. Toruń­ska to kli­ma­tycz­na sho­tow­nia, ulo­ko­wa­na w piw­ni­cy, w bocz­nej ulicz­ce. Nie licząc kla­sycz­nej czy­stej, w kar­cie mają jesz­cze 40 rodza­jów kolo­ro­wych sho­tów, co znacz­nie uła­twia zacią­gnię­cie tam dziew­czyn. Każ­dy w cenie 3,5 zł, co znacz­nie uła­twia zacią­gnię­cie tam kogo­kol­wiek. Tu mógł­bym skoń­czyć, ale są jesz­cze dri­ny za ósem­kę i stół do Beer Pon­ga, gdy­by ktoś po pija­ku miał potrze­bę udo­wod­nić, że jest sam­cem alfa. W prze­ci­wień­stwie do war­szaw­skich knajp tego typu, w Toruń­skiej jest o wie­le wię­cej miej­sca i mniej pleb­su. Daje laj­ka i na pew­no wró­cę.

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

Co zobaczyć w Toruniu

 

A to widziałeś?