Wysypisko

Top 8 najciekawszych reklam z Super Bowl

02/02/2015

Ame­ry­ka­nie to dziw­ny naród. Nie dość, że total­nie nie czu­ją pił­ki noż­nej to jesz­cze z pogar­dą nazy­wa­ją ją soc­ce­rem. Sport, w któ­rym tyl­ko bram­karz może doty­kać pił­ki ręko­ma, a cała resz­ta musi kulać ją przy nodze, w ich mnie­ma­niu nie zasłu­gu­ję na nazwę FOOTBALL. Za to dys­cy­pli­na, gdzie koleś w kasku pró­bu­je prze­biec całe boisko z jajem pod pachą, jak naj­bar­dziej. Sza­leń­cy. Obej­rza­łem set­ki fil­mów z ame­ry­kań­ską odmia­ną rug­by w tle i wciąż, bez zaglą­da­nia do Wiki­pe­dii, nie ogar­niam reguł nali­cza­nia punk­tów? Ile i za co? Głu­pia gra. Mógł­bym całe­go hej­ta jej poświę­cić, ale nie­ste­ty w jed­nej kwe­stii bije pił­kę noż­ną na gło­wę. W podej­ściu zawod­ni­ków. Jeśli w fut­bo­lu ame­ry­kań­skim jakiś gracz zosta­je znie­sio­ny z boiska to znak, że wła­śnie został kale­ką (przy odro­bi­nie far­ta) albo nie żyje. Nie to, co w “soc­ce­rze”, gdzie prze­pła­co­ne gwiaz­decz­ki zacho­wu­ją się jak cip­ki i od byle dotknię­cia pada­ją niczym raże­ni pio­ru­nem. Cza­sa­mi żal patrzeć.

Naj­waż­niej­szym dniem dla fut­bo­lu ame­ry­kań­skie­go jest Super Bowl. Taki odpo­wied­nik fina­łu pił­kar­skiej Ligi Mistrzów tyle, że więk­szy i bogat­szy. W samym USA notu­je ponad 100-milio­no­wą widow­nie, a do tego trze­ba jesz­cze doli­czyć kil­ka­dzie­siąt milio­nów fety­szy­stów z pozo­sta­łych zakąt­ków świa­ta. Jeśli przyj­rzeć się zasię­go­wi, nie dzi­wi fakt, że mnó­stwo firm chcia­ło­by się wypro­mo­wać w trak­cie meczu. Przez 49-lat ist­nie­nia, Super Bowl wyrósł z ram wyda­rze­nia spor­to­we­go i stał się rów­nież świę­tem mar­ke­tin­gu. Jest to chy­ba jedy­ny dzień w roku, kie­dy ludzie sami z sie­bie chcą oglą­dać rekla­my. Wie­dzą, że dosta­ną rześ­kie kli­py, a nie jakieś tru­chło w sty­lu “kie­dy konar nie chce zapło­nąć”

W tym roku padł ceno­wy rekord. Za każ­de 30-sekund emi­sji, rekla­mo­daw­cy musie­li wyło­żyć 4,5‑miliona zie­lo­nych. Chęt­nych nie bra­ko­wa­ło, cho­ciaż patrząc na efekt koń­co­wy trze­ba uznać, że wie­le firm wywa­li­ło kasę w bło­to. Sucha­ry, sucha­ry eve­ry­whe­re. Poni­żej subiek­tyw­ny Top 8 naj­cie­kaw­szych tego­rocz­nych reklam.

#Naj­bar­dziej kozac­ka. Angry Liam Neeson nigdy się nie znu­dzi

#1 miej­sce w kate­go­rii “Cyc­ki”

https://www.youtube.com/watch?v=PRxgB9_nWXU

#Naj­mniej męczą­ca w kate­go­rii “hehesz­ko­we”

#Wyróż­nie­nie za pomysł

https://www.youtube.com/watch?v=JF02QdpPJlk

#Wyróż­nie­nie za spraw­ne pod­pię­cie się pod Pink­ma­na i Bre­aking Bad

https://www.youtube.com/watch?v=yvUO_jU8XlI

#Naj­lep­sza wizu­al­nie

https://www.youtube.com/watch?v=LuVsf_hE7gM

#Dystans do sie­bie. Za odpo­wied­nią sumę ma go nawet Kar­da­shian­ka.

https://www.youtube.com/watch?v=XzDMZzrnOiM

#Based on True Sto­ry

Super Bowl to też orgia jedze­nia. Ame­ry­ka­nie zro­bi­li z tego dnia dru­gie Świę­to Dzięk­czy­nie­nia. Pod­czas meczu przyj­mu­ją prze­cięt­nie 2,5 tys kalo­rii, naj­chęt­niej w posta­ci chip­sów, nacho­sów i skrzy­de­łek kur­cza­ka. Ska­lę zja­wi­ska naj­le­piej obra­zu­je info­gra­fi­ka stwo­rzo­na przez ser­wis Poo-Pouri.

Zapew­ne minie jesz­cze kil­ka dni zanim Jan­ke­si pozbę­dą się pro­ble­mów żołąd­ko­wych, ale co tam, dobry PigO­ut zawsze na prop­sie. Tym­cza­sem na hory­zon­cie widać już kolej­ne ame­ry­kań­skie dożyn­ki — Osca­ry. Zno­wu będzie oka­zja na kil­ku­go­dzin­ny chill przes TV i ogłu­sze­nie się hot wing­sa­mi. Tacy to poży­ją.

A to widziałeś?