Wysypisko

Prasówka celebrycka

19/06/2019

Jestem PigO­ut, a to jest Jac­kass pra­sów­ka cele­bryc­ka. Jedzie­my:


Antek Kró­li­kow­ski popro­wa­dził opol­ski kon­cert z byłą dziew­czy­ną obec­ne­go chło­pa­ka swo­jej byłej dziew­czy­ny” -> to oczy­wi­ście cytat z naj­go­ręt­sze­go w tym tygo­dniu pudel­kow­go nagłów­ka, któ­ry rów­nie dobrze mógł­by być zada­niem na roz­sze­rzo­nej matu­rze z mat­my. Rów­na­nie tym trud­niej­sze, bo prze­cież każ­dy zna kogoś, kto zna kogoś, komu Antek Kró­li­kow­ski wpy­chał jęzor do buzi. Na szczę­ście z pomo­cą detek­ty­wa Rut­kow­skie­go, uda­ło się usta­lić, że ostat­nią “byłą” Ant­ka jest Julia Wie­nia­wa, któ­ra aktu­al­nie buja się z Bale­ro­nem z Afro­men­tal, któ­ry kie­dyś pro­wa­dzał się z Olą Szwed, któ­ra swe­go cza­su wystę­po­wa­ła w “Rodzi­nie Zastęp­czej”, co spra­wia, że w spi­sek zamie­sza­ny jest rów­nież Piotr Fron­czew­ski oraz Mary­la Rodo­wicz, a sko­ro Mary­la Rodo­wicz, to i Dawid Kwiat­kow­ski, co z kolei spra­wia, że wśród podej­rza­nych są tak­że Lady Gaga i Bra­dley Cooper. Na tym jed­nak nie koniec, bo wia­do­mo, że Bra­dley ma dziec­ko z Iri­ną Shayk, któ­ra kie­dyś roman­so­wa­ła z Cri­stia­no Ronal­do, któ­ry obec­nie gra w Juven­tu­sie Turyn z Wojt­kiem Szczę­snym, któ­ry aktu­al­nie prze­by­wa na wspól­nych waka­cjach z Rober­tem Lewan­dow­skim, któ­ry to kum­plu­je się ze Sław­kiem Pesz­ko. I tutaj Rut­kow­skie­mu urwał się film trop. Po pro­stu uznaj­my, że Antek Kró­li­kow­ski jest pęp­kiem świa­ta i moż­na przez nie­go dotrzeć do dowol­nej oso­by na kuli ziem­skiej. A co do Opo­la, to nie ma więk­sze­go zna­cze­nia, kto pro­wa­dził, bo i tak wyszła cho­oy­nia na mak­sa.



A tak w ogó­le, to naj­więk­szą sen­sa­cją Opo­la był występ Szy­mo­na Wydry -> Long Sto­ry Short -> Rok 2017, Szy­mon Wydra wyco­fu­je się z udzia­łu w Opo­lu, gdyż ponie­waż twier­dzi, że: “Do reżi­mów­ki nie cho­dzę, bo jest mi nie po dro­dze” -> Rok 2019, Szy­mon Wydra: “Halo Opo­le, jeste­ście? Zrób­cie hałas!” -> puen­ta: Jak się koń­czy hajs, to i reżi­mów­ka jest po dro­dze. Było tak, że Kur­ski prze­krę­cił mie­siąc temu do Szy­mo­na i zapo­dał tak: “Yoł Szy­mon, może w tym roku byś jed­nak wystą­pił?”, na co Szy­mon już miał mówić: “Chy­ba Cię poebao”, wcze­śniej jed­nak zaj­rzał do port­fe­la i po tym, jak ze środ­ka wyfru­nę­ła tyl­ko ćma, odrzekł: “Jasne, dla moje­go ulu­bio­ne­go pre­ze­sa wszyst­ko”.


Jak powszech­nie wia­do­mo, Meghan Mar­kle ma w pytę obo­wiąz­ków, np.  codzien­nie o 7 rano musi odbić kar­tę na bram­kach w Pała­cu Buc­kin­gham, po czym wdra­pać się na bal­kon i tam przez 8 godzin  fej­ko­wo się uśmie­chać i machać rąsią do pleb­su. Ten zapier­dol nie­ste­ty koli­du­je z opie­ką nad Archim, w związ­ku z czym Meghan nara­dzi­ła się z Har­rym i jak wszyst­ko sobie poli­czy­li, to wyszło im, że po kup­nie pie­luch i kaszek, zosta­je jesz­cze kil­ka fun­tów na zatrud­nie­nie nia­ni. Jed­nak nie jakąś tam pierw­szą lep­szą lam­ba­dzia­rę, któ­ra wycze­ka aż Maghan pój­dzie do robo­ty, po czym zatka bom­bel­ka smocz­kiem, a sama będzie zamu­lać na kana­pie przy “Love Island”. Nope, Meghan ma wyma­ga­nia. Otóż jej nia­nia musi speł­nić nastę­pu­ją­ce warun­ki: mieć opa­no­wa­ne sztu­ki wal­ki, znać się na psy­cho­lo­gii, mieć obcy­ka­ne conajm­niej dwa języ­ki obce i być rodo­wi­tą Bry­tyj­ką -> Kur­ła Meghan, nie chcę nic mówić, ale dzie­wu­cha z takim CV nada­ję się o wie­le bar­dziej na ksież­ną niż Ty. Uwa­żaj, bo jak się Elżu­nia o tym dowie, to tak zadzia­ła, żebyś mia­ła mie­sięcz­ną audien­cję w Nowej Zelan­dii, tym­cza­sem Har­ry zosta­nie sam na sam z nia­nią, a wte­dy wia­do­mo, jeden kie­li­szek Pro­sec­co za dużo i masz poza­mia­ta­ne -> Meghan chy­ba zda­je sobie z tego spra­wę, bo z góry zapo­wie­dzia­ła, że nia­nia nie może zosta­wać na noc. Sor­ry Har­ry, ale noc­ne­go wsta­wa­nia, bo “zaschło w gar­dle” nie będzie.


Sko­ro jest Meghan, to nie mogło zabrak­nąć Kejt -> Otóż Kejt wbi­ła ostat­nio na jakieś par­ty hard i pisma­ki w mig zwę­szy­ły, że ubra­ła się w tę samą kiec­kę, co 2 lata temu. O dzi­wo nie wdep­ta­li jej za to w zie­mię, tyl­ko nazwa­li Mistrzy­nią Recy­klin­gu -> kur­ła, ludzie zapra­szam do sie­bie. Nie­któ­re koszul­ki mają kil­ku­let­ni prze­bieg, a jak poci­śnie­my temat głe­biej, to w sza­fie mam jesz­cze gar­nia­ka ze stu­diów­ki. Jak syp­nie­cie pię­cio­ma dysz­ka­mi, to mogę go nawet przy­mie­rzyć na potrze­by sesji. Tyl­ko wte­dy pro­szę przyjść w oku­la­rach spa­wal­ni­czych, bo nie mogę zagwa­ran­to­wać, że guzi­ki nie będą strze­la­ły.


Apro­pos za małych ubrań, Plo­tek dono­si, że Moni­ka Zama­chow­ska zali­czy­ła sro­gą wpad­kę modo­wą i na roz­da­nie nagród maga­zy­nu “Zwier­cia­dło”, któ­rych zresz­tą była lau­re­at­ką, przy­szła w za cia­snym kostiu­mie. Kon­kret­nie piszą, że góra jesz­cze jako tako leża­ła, za to na dole strój ewi­dent­nie był zbyt mały, przez co bar­dzo nie­for­tun­nie sie ukła­dał i nie­któ­re czę­sci cia­ła uwy­pu­klał lepiej niż odlew z gip­su. Jak­by tego było mało, to dobra­ła jesz­cze zamszo­we szpi­lecz­ki, któ­re ni chu chu nie pasu­ją do różo­we­go kom­bi­ne­zo­nu. Redak­cja suge­ru­je, że san­dał­ki na szpil­ce spraw­dzi­ły­by się o wie­le lepiej -> Taaa san­dał­ki na szpil­ce! Jak się bawić, to się bawić. Pro­po­nu­ję iść na całość i zapo­dać crock­sy na szpil­ce.


Mari­na chce mieć wła­sną lal­kę” -> Jak dono­si “Fakt”, Mari­na Łuczen­ko zapra­gnę­ła mieć lal­kę na wła­sne podo­bień­stwo, któ­ra sta­nie się poważ­ną kon­ku­ren­cją dla Bar­bie. Wia­do­mość jest sprzed kil­ku dni, ale sze­fo­stwo fir­my Mat­tel nadal tur­la się ze śmie­chu. “Chcę mieć lal­kę Mari­nę… nie powie­dzia­ło nigdy żad­ne dziec­ko XD, skwi­to­wał sytu­ację dyrek­tor han­dlo­wy Mat­te­la -> Mat­tel może się śmiać, bo owszem lal­ka Mari­na zbyt dużo nie potra­fi, ot możesz jej zgi­nać ręce i nogi + robić kok z wło­sów, acz­kol­wiek w Matel­lu jesz­cze nie wie­dzą, że jeśli do Mari­ny doku­pisz lal­kę Woj­cie­cha, to Marin­na z auto­ma­tu zysku­je nowe skil­le. Na przy­kład może nagry­wać pły­ty, grać w seria­lach, mieć fejm na insta, albo pole­cieć do Kali­for­nii na festi­wal Coachel­la -> I co Matell, zatka­ło kaka­ło? Bar­bie już nie jest taka cwa­na, co nie? #Teraz­Pol­ska


Wiel­ki dra­mat w Wiel­kiej Bry­ta­nii -> otóż jakaś dziu­nia z oka­zji uro­dzin posta­no­wi­ła zamó­wić sobie tort z facja­tą Mariah Carey, tym­cza­sem dostar­czo­no jej bisz­kop­tow­ca z licem Marii Curie (Skło­dow­skiej) -> True sto­ry! Bry­tyj­ska bul­wa­ró­wa dono­si, że babecz­ka ani tro­chę się nie uRA­Do­wa­ła, wręcz prze­ciw­nie, pła­czów nie było koń­ca-> W tym new­sie nie ma cele­bry­tów, ale daje reflek­sję w kwe­stii, co się dzie­je, kie­dy na ryn­ku jest nad­miar magi­strów, któ­rzy z bra­ku laku, muszą podej­mo­wać się pra­cy poni­żej kwa­li­fi­ka­cji -> z dru­giej stro­ny, cho­oy­owy akcent też mógł mieć zna­cze­nie, wszak zamó­wie­nie było skła­da­ne tele­fo­nicz­nie.


A sko­ro już jeste­śmy przy żar­ciu, to war­to wspo­mnieć, że Uber Eats stał się nowym spon­so­rem ligi fra­cu­skiej, któ­ra od przy­szłe­go sezo­nu będzie nazy­wać się “Ligue 1 Uber Eats” -> Czu­je­cie ten przy­pał? Za rok Ney­mar i Mbap­pe będą się puco­wać, że są mistrza­mi Uber Eats, na co wcho­dzę ja, cały na bia­ło i mówię: “Jeste­ście lesz­cze. Ja byłem mistrzem Uber Eats zanim sta­ło się to mod­ne. Poza tym mam na kwa­dra­cie puchar Tym­bar­ku, Pyszne.pl i Piz­zy­Por­tal. Z czym do ludu?” -> Acz­kol­wiek sko­ro już Liga Fran­cu­ska prze­tar­ła szlak, to nie widzę powo­du, dla któ­re­go pol­ska Eks­tra­kla­sa nie mia­ła­by się prze­mia­no­wać na “Kaba­no­sy Hen­ryk Kania”. Nie dość, że pasu­je jak ulał do pozio­mu spor­to­we­go, to pierw­szy krok został już zro­bio­ny.


Imba ali­men­ta­cyj­na pomię­dzy Kazem a Iza­bel, wkra­cza na kolej­ny poziom. Otóż poet­ka z Brwi­no­wa nadal nie dosta­je kasio­ry od Kaza, a do tego ma zakaz sądo­wy na publicz­ne szka­lo­wa­nie go na fej­sie, więc posta­no­wi­ła upo­mnieć się o swo­je w inny spo­sób. Przez komor­ni­ka. Ten roz­mki­nił, że Kaz od cza­su do cza­su bie­rze udział w zawo­dach tria­th­lo­no­wych, w któ­rych jed­ną z dys­cy­plin jest jaz­da na rowe­rze. “Czy­li Kaz może nie mieć kasy, ale ma za to rower, któ­ry da się spie­nię­żyć” — pomy­ślał komor­nik, po czym wycze­kał do dnia star­tu i wymy­ślił sobie, że kie­dy Kaz będzie zali­czał pły­wa­nie, to on cyk i zaju­ma mu rower. Osta­tecz­nie oka­za­ło się, że Kaz pły­wa krau­lem szyb­ciej niż Oty­lia Jędrzej­czyk i dotarł do rowe­ru dosłow­nie na sekun­dę przed komor­ni­kiem. Ten jed­nak nie miał zamia­ru dać za wygra­ną i puścił się za Kazem sprin­tem, co z kolei tak zdo­pin­go­wa­ło Kaza, że wykrę­cił nowy rekord powia­tu -> I to jest zaje­bi­sty patent. Chciał­byś wró­cić do for­my, ale nie stać cię na tre­ne­ra per­so­nal­ne­go? Luzik, weź roz­wód i nie płać ali­men­tów.


Dra­mat Domi­ni­ki Taj­ner, któ­ra praw­do­podb­nie po pierw­szej rand­ce z Micha­łem Wiśniew­skim, wydzia­ra­ła sobie wiel­ki na pół ręki napis “Michał”, w dodat­ku fon­tem Comic Sans, i ten teraz sku­ba­ny nie chce zejść ->  No kto mógł prze­wi­dzieć? -> Domi­ni­ka odby­ła już dwie sesje lase­ro­we­go usu­wa­nia, ale nie poszło naj­le­piej i dzia­ra nadal jest widocz­na z kosmo­su -> Widzę dwa roz­wią­za­nia: 1. Opcja eko­no­micz­na — Zna­leźć sobie inne­go Micha­ła 2. Opcja kre­atyw­na — prze­dzwo­nić do Radzia Maj­da­na i popro­sić o kon­takt do tatu­aży­sty, któ­ry prze­ro­bił mu Dodę na India­ni­na.


I tutaj płyn­nie prze­ska­ku­je­my do per­fek­cyj­nej Mał­go­ni Roze­nek, któ­ra wysła­ła ostat­nio swo­ją książ­kę o “In Vitro” Mariu­szo­wi Szczy­gło­wi -> sma­czek jest taki, że książ­ka zawie­ra­ła odręcz­ną dedy­ka­cję Mał­go­ni i wykwa­li­fi­ko­wa­ni gra­fo­lo­dzy z Pudel­ka na pod­sta­wie pisma, osza­co­wa­li jej praw­dzi­wy wiek -> oka­zu­je się, że wca­le nie ma 63 lat, jak wszy­scy podej­rze­wa­li, tyl­ko 7. Pismo ewi­dent­nie wska­zu­je, że prze­ra­bia wła­śnie swój pierw­szy ele­men­tarz.


Na koniec prze­no­si­my się za oce­an, gdzie Kylie Jen­ner po raz kolej­ny udo­wod­ni­ła, że jest takim dzba­nem, że dzba­ny z dyna­stii Ming, to przy niej dzba­necz­ki. Otóż Kylie, uwa­ga uwa­ga, urzą­dzi­ła impre­zę w sty­lu “Opo­wie­ści pod­ręcz­nej” -> Czy­li, że co, musia­ła zali­czać zbli­że­nie wbrew swo­jej woli i rodzić dzie­ci boga­tym, bez­płod­nym mał­żeń­stwom? -> Nawet nie chcę sobie wyobra­żać tej dło­ni na licu Mar­ga­ret Atwo­od (autor­ka “Pod­ręcz­nej”), któ­ra się odci­snę­ła pod­czas robie­nia face­pal­ma po prze­czy­ta­niu tego new­sa -> No to teraz już tyl­ko wyciecz­ka do Czar­no­by­la i insta­gra­mo­wa sesja w biki­ni we wnę­trzu reak­to­ra.


To była pra­sów­ka cele­bryc­ka, w któ­rej nie­któ­re histo­rie są wymy­słem mojej cho­rej wyobraź­ni, spro­wo­ko­wa­nej pudel­ko­wy­mi nagłów­ka­mi… nie­ste­ty więk­szość to praw­da.

A to widziałeś?