Wysypisko

Złote Dzbany 2018

28/12/2018

I kolejny rok prze­cho­dzi do histo­rii. Dzi­zas, kiedy to zle­ciało? Mam wra­że­nie, że dopiero, co obrzu­ca­li­śmy się guanem przy oka­zji zbiórki WOŚP, a tu już koniec grud­nia się zro­bił i zaraz zaczy­namy kolejne okrą­że­nie #masa­kra. A jaki był ten 2018? Lipa taka, że szkoda gadać. Stan­dar­dowo obie­cy­wa­łem sobie, że tym razem będzie to rok prze­ło­mów i suk­ce­sów, że w końcu wyjdę z prze­grywu, prze­stanę być gruby, biedny i brzydki… i jak zwy­kle nic z tego nie wyszło, bo zamiast wziąć się za robotę, wola­łem leżeć i oglą­dać “19+”. Spoko, prze­kła­dam wszystko na 2019. A tak w szer­szej per­spek­ty­wie? Było kilka epic­kich suk­ce­sów, np. “Zimna Wojna”, która zamiata festi­wal za festi­wa­lem, czy “Kler”, bijący wszel­kie rekordy kino­wej fre­kwen­cji, albo serial “Ślep­nąc od świa­teł”, zbie­ra­jący pra­wie same pozy­tywne recki (nie licząc hej­tów pod adre­sem drew­nia­nego typa w roli głów­nej). Per­so­nal­nie zaorała Joanna Kulig, która praw­do­po­dob­nie zaraz zacznie wycho­dzić z lodówki. Tuż za nią mamy Rafała Zawie­ru­chę, czyli aktora gry­wa­ją­cego przez lata same ogony, aż tu nagle tra­fiła mu się rola u Taran­tino. W muzyce rzą­dził Dawid Pod­sia­dło, który wyprze­dał trasę kon­cer­tową w 4 minuty i spra­wił, że cała Pol­ska coś tam sobie nuci pod nosem o braku fal. Naj­wię­cej jed­nak działo się w spo­rcie i w sumie ciężko stwier­dzić, kto roz­wa­lił sys­tem naj­bar­dziej. Stoch na ten przy­kład, powtó­rzył wyczyn Han­na­walda i wygrał wszyst­kie kon­kursy Czte­rech Skoczni, po czym doło­żył jesz­cze medale olim­pij­skie i krysz­ta­łową kulę. Słabo? Z kolei ska­zy­wani na pożar­cie siat­ka­rze, nie tylko obro­nili tytuł mistrzów świata, ale zro­bili to w takim stylu, że z fawo­ry­zo­wa­nej Bra­zy­lii nie było co zbie­rać. Andrzej Bar­giel jak gdyby nigdy nic wdra­pał się na szczyt K2, po czym zje­chał z niego na nar­tach, Michał Kwiat­kow­ski w cuglach wygrał Tour de Polo­gne, a Robert Karaś pyk­nął potrój­nego Iron­mana, bijąc przy oka­zji rekord świat o godzinę. Sza­leli też lek­ko­atleci, a jakby tego było mało, to jesz­cze Kubica wraca do F1. No grubo na maksa, ale osta­tecz­nie nie zebra­li­śmy się tutaj, żeby sypać pochwa­łami. Nope, to nie jest tego typu blog. Mnie inte­re­sują porażki oraz faile i w tym celu odpa­lam zesta­wie­nie Zło­tych Dzba­nów 2018.

Złoty Dzban w kate­go­rii ZDARZENIE KOMUNIKACYJNE: 

Miej­sce 3. Kie­rowca cysterny wypeł­nio­nej cze­ko­ladą, który przy­snął za kół­kiem, po czym przy­wa­lił w barierkę, w wyniku czego cysterna wyko­nała cztery salta i zali­czyła drift bokiem, zale­wa­jąc przy oka­zji auto­stradę czeksą. I tak wła­śnie powstał Cho­ca­pic. Gorzej to już tylko, jakby wyrżnęła się cysterna z whisky.

Miej­sce 2. Krzysz­tof Hołow­czyc, który stra­cił prawko za ponad dwu­krotne prze­kro­cze­nie dopusz­czal­nej pręd­ko­ści i to w momen­cie, kiedy jechał na kon­fe­ren­cję poświę­coną bez­pie­czeń­stwu w ruchu dro­go­wym. Ponoć jak już poli­cja go puściła, to dep­nął jesz­cze bar­dziej, żeby nad­ro­bić stra­cony czas.

Miej­sce 1. Esme­ralda Godlew­ska, która w pewien lip­cowy pora­nek, odu­rzona alko i dra­gami, leciała z pręd­ko­ścią ponad 120 km/h przez war­szaw­ską Pragę i wtedy nie­spo­dzie­wa­nie kamie­nica wsko­czyła jej na maskę. Jak się póź­niej oka­zało miało to miej­sce na odcinku drogi z wyłą­czo­nym ruchem dla samo­cho­dów, czyli kolejne +50 do “talentu”. Jak widać, nie tylko śpie­wać nie potrafi.

Złoty Dzban w kate­go­rii ŻENADA ROKU:

Miej­sce 3. Kinga Preis, która zro­biła sobie pijar na ple­cach cho­rych dzieci. Pamię­ta­cie jesz­cze kwiet­niową reklamę z Kingą? Na środku bil­l­bordu tekst: “Kinga Preis zabiera mamy ciężko cho­rych dzieci do kina”. Myślisz sobie: “Ale miło ze strony Kingi, że tak bez­in­te­re­sow­nie wspiera mamy cho­rych dzieci”, po czym boom i nagle dostrze­gasz tekst na górze: “Dobrzy ludzie powinni miesz­kać w dobrym miej­scu. Dom Deve­lop­ment”. Auć. To powinno tra­fić do Wiki­pe­dii pod hasło “Nie­zręcz­ność”. Nizutko.

Podsumowanie 2018
Miej­sce 2. Andrzej Sap­kow­ski wzy­wa­jący CD Pro­jekt do zapłaty 60 milio­nów zło­tych, tytu­łem nie­do­sza­co­wa­nia umowy na udzie­le­nie licen­cji Wiedź­mina. I w samym fak­cie, że Sapek kil­ka­na­ście lat temu sprze­dał prawa za 15 tysięcy zło­tych, a dziś jak gra zara­bia setki milio­nów, zgła­sza się na rene­go­cja­cje umowy, nie ma nic złego. Kto mógł prze­wi­dzieć? Cho­dzi bar­dziej o podej­ście Sapka, który nadal uważa, że gry są głu­pie, a CD Pro­jekt bar­dziej mu zaszko­dził niż pomógł. Masz ty rozum i god­ność czło­wieka? Mimo iż oso­bi­ście uwa­żam, że jako auto­rowi należy mu się więk­sza dola, to w ramach kary za buco­wa­tość, liczę, że praw­nicy CD Pro­jekt zato­pią pozew i ewen­tu­al­nie sami mu coś sypną, ale z dobrej woli, a nie dla­tego, że sąd nakazał.

Miej­sce 1. Justyna Żyła za robie­nie fejmu  na roz­wo­dzie z Pio­trem Żyłą. Nie­stety zadzia­łało, bo ledwo się popła­kała na fejs­bu­niu, jaka to jest biedna i porzu­cona, a już świe­ciła dupą w Play­boyu, a teraz jesz­cze dostała pro­gram w niszo­wej tele­wi­zji, w któ­rym pomaga roz­wod­ni­kom. No fak­tycz­nie, papiery do tej roboty ma naj­lep­sze. Oso­bi­ście podej­rze­wam cho­robę dwubiegunową.

Złoty Dzban w kate­go­rii NAJGORSZY PROGRAM TV:

Tutaj wszyst­kie pozy­cje zaj­muje TVN, który popeł­nił naj­więk­sze tego­roczne gnioty, m.in. Hip­nozę, Pożar w Bur­delu i wstrzą­sa­jący repor­taż o obcho­dach uro­dzin Hitlera w jakimś lesie. Wyni­kało z niego, że w Pol­sce uro­dziny słyn­nego austriac­kiego akwa­re­li­sty, świę­tuje łącz­nie 5 osób, z czego 3 to dzien­ni­ka­rze TVNu pod przy­krywką. Kropkę nad “i” posta­wiła swa­styka zro­biona z Pryn­cy­pał­ków. Mimo wszystko Złoty Dzban wędruje do Ryszarda Cebuli, który w pro­gra­mie “Uwaga” chciał skry­ty­ko­wać zja­wi­sko pato­stre­ame­rów, ale zamiast tego zro­bił im naj­lep­szą reklamę ever. Naj­pierw w wej­ściu na żywo poka­zał, jak pra­wi­dłowo przy­go­to­wać Kocio­łek Pano­ra­mixa, a następ­nie wyświe­tlił klip ze zmon­to­wa­nymi naj­lep­szymi momen­tami z pato­stre­amów. Wyszło tak zabaw­nie, że pra­wie dałem suba Danie­lowi Magi­ca­lowi. Brawo Rychu!

Podsumowanie 2018

Złoty Dzban w kate­go­rii SPORT:

Zwy­cięzca mógł być tylko jeden i jest nim pił­kar­ska repre­zen­ta­cja Pol­ski. Ich wyczyn na mun­dialu naj­le­piej pod­su­mo­wuje okładka Faktu sprzed kil­ku­na­stu lat: Wstyd, Żenada, Kom­pro­mi­ta­cja, Hańba, Fra­jer­stwo. Ja rozu­miem, że można prze­grać, ale żeby dru­żyna zło­żona z gra­czy, któ­rzy na co dzień hara­tają w cał­kiem nie­złych klu­bach, prze­wra­cała się ze zmę­cze­nia w 23 minu­cie i nie potra­fiła zagrać jed­nej piłki do przodu? Bicz plizz. Trzy lata nas oszu­ki­wali, że czasy bycia pił­kar­skim pośmie­wi­skiem minęły, wtem na naj­waż­niej­szej impre­zie, wszyst­kie demony powró­ciły ze zdwo­jona siłą. Jedyny pozy­tyw w tej sytu­acji, to fakt, że w końcu zrów­na­li­śmy się pozio­mem z repką Nie­miec. Osobny dzban tra­fia w ręce Sławka Peszki, który poje­chał robić atmos­ferę, tym­cza­sem od meczu z Sene­ga­lem, w kadrze pano­wał kli­mat jak na stypie.

Dru­gie miej­sce zaj­muje pol­ska piłka klu­bowa, która na wio­snę odpa­dła z euro­pej­skich pucha­rów po soli­dar­nych (Legia, Lech, Jaga) batach od pół­a­ma­tor­skich dru­żyn z kra­jów, gdzie gra się na pastwi­skach. To tylko złu­dze­nie, czy może ktoś nam daje znak, że piłka nożna to nie­ko­niecz­nie sport dla nas?

Mam ochotę zamknąć podium Zimową Wyprawą na K2, która miała być histo­rycz­nym wyczy­nem, a skoń­czyło się na 80 dniach sie­dze­nia w namio­tach i fochem, bo Krzysz­tof Wie­licki przy­blo­ko­wał Dani­sowi Urubce dostęp do WIFI,  ale osta­tecz­nie chło­paki wyko­nali dobrą robotę w akcji ratun­ko­wej na Nanga Par­bat, więc wszytko co było póź­niej, zostaje zapomniane.

Złoty Dzban w kate­go­rii POPKULTURA

Miej­sce 3. Rafał Brzo­zow­ski za wyto­cze­nie sprawy sądo­wej dzien­ni­ka­rzowi, który w recen­zji nazwał go gala­retką — “Jest ładny, ma cie­pły głos, pisze pio­senki pro­ste, łatwe i przy­jemne. Gładki jest jak gala­retka i podob­nie do niej ośli­zły”. Sąd chyba nie oglą­dał “Koła For­tuny”, bo jakimś cudem zgo­dził się z Brzo­zow­skim i naka­zał dzien­ni­ka­rzowi prze­pro­sić. Chcia­łem tylko zauwa­żyć, że jeśli teraz trzeba będzie prze­pra­szać za takie laj­towe roasty, to w sumie mogę już zwi­jać inte­res. RIP wol­ność słowa [*].

Miej­sce 2. Daniel Craig za przy­blo­ko­wa­nie Toma­szowi Kotowi roli czar­nego cha­rak­teru w naj­now­szym Bon­dzie. Sku­bany wie, że w takim star­ciu na nic zdałby się sze­ścio­pak i gar­ni­tur szyty na miarę, skoro ma ręce kró­ciut­kie jak T-rex, tym­cza­sem Kot ze swo­imi dwu­me­tro­wymi wit­kami, mógłby mu co rusz sprze­da­wać pstryczki w nos. Jed­nak mały czło­wiek z tego Craiga.

Miej­sce 1. Agnieszka Hol­land za brak umie­jęt­no­ści przyj­mo­wa­nia kry­tyki. W listo­pa­dzie na Net­fli­xie zade­biu­to­wał jej naj­now­szy serial “1983”, który nie cie­szył się zbyt przy­chyl­nymi recen­zjami inter­nau­tów. Nie były to jakieś super bru­talne hejty, ot laj­towe opi­nie, że serial ssie jest nudny i nie sły­chać dia­lo­gów, a mimo to Hol­land nie wytrzy­mała pre­sji i po kolej­nej tego typu wrzutce, tro­chę jej się ulało. Na szczę­ście ame­ry­kań­skie kry­tyki są zaje­bi­ste i nie sie­dzą w naszej hip­ster­skiej banieczce.

Podsumowanie 2018
Złoty Dzban w kate­go­rii POLITYKA:

W tej kate­go­rii kon­ku­ren­cja była naprawdę mocna. Mie­li­śmy m.in. szczyt kli­ma­tyczny w Kato­wi­cach, na któ­rym różni ludzie przez kilka dni pro­du­ko­wali się o szko­dli­wo­ści CO2 i cze­ka­ją­cej nas zagła­dzie, na co wyszedł Andrzej Duda i zakoń­czył imprezę tek­stem, że Pol­ska ma zapas węgla na 200 lat i na bank spali go do ostat­niej grudki #zaorane. Był to kolejny pamiętny występ Andrzeja, który kilka tygo­dni wcze­śniej rzu­cił teo­rią spi­skową o braku żaró­wek w skle­pach, a jesz­cze wcze­śniej dał się uwiecz­nić na zdję­ciu pod­czas pod­pi­sy­wa­nia papie­rów z Donal­dem Trum­pem. Nie byłoby w tym nic dziw­nego, gdyby nie fakt, że Trump sie­dział roz­wa­lony na krze­śle niczym król, a Duda pod­pi­sy­wał na sto­jaka i wyglą­dał, jak słu­żący. Czyżby to było to słynne wsta­nie z kolan? Mie­li­śmy jesz­cze grubą aferę korup­cyjną w KNF,  Nowo­cze­sna roz­pa­dła się na milion kawał­ków niczym bogini tej foczki z 50 twa­rzy Greya, a Lech Wałęsa już do końca stra­cił kon­takt ze stat­kiem matką i przy każ­dej moż­li­wej oka­zji, trza­skał sobie fotkę w koszulce kOn­sTy­tU­cjA, m.in. na pogrze­bie Geo­rga Busha seniora. Mimo wszystko, dzbana roku posta­no­wi­łem wrę­czyć pre­mie­rowi Mora­wiec­kiemu za taśmy z jego udzia­łem, nagrane w restau­ra­cji u ”Sowy i Przy­ja­ciół”. Szcze­gól­nie urze­kły mnie wypo­wie­dzi o “Ludziach zapier­da­la­ją­cych za miskę ryżu” i nie­chęci do spon­so­ro­wa­nia Kubicy “Na szczę­ście zła­mał rękę, raz, drugi (…). Ja nie chcę, k…a, co roku pięć dych płacić”

Podsumowanie 2018

Złoty Dzban w kate­go­rii ABSTRAKCJA ROKU:

Miej­sce 5. Dro­niarz odkrywa, że w koro­nie Jezusa ze Świe­bo­dzina znaj­duje się nadaj­nik WIFI. Lokalny ksiądz nie odbiera tele­fo­nów, więc nie wia­domo ile za to kasuje, ale jedno jest pewne — oglą­da­nie Red­Tuba z takiego łącza, to nie grzech.

Miej­sce 4. Cała Pol­ska szu­kała 5-metrowego Pytona, który rze­komo gra­so­wał nad Wisłą. W pew­nym momen­cie para­noja była tak duża, że Maryla Rodo­wicz prze­stała wypusz­czać swoje psy na siku, ze stra­chu, że zostaną zje­dzone. Mogła sama wyjść. Pyton nie miałby szans.

Miej­sce 3. Urząd skar­bowy urzą­dza zasadzkę na mecha­nika. Do warsz­tatu pod­bi­jają dwie urzęd­niczki inco­gnito, pła­czą mecha­ni­kowi, że zga­sły im lampy i boją się jechać dalej. Mecha­nik prze­pra­sza, bo nie ma odpo­wied­nich żaró­wek na sta­nie. Urzęd­niczki bła­gają, mówiąc, że to kwe­stia życia i śmierci. Mecha­nik się lituje i prze­szu­kuje pry­watne zasoby. Znaj­duje odpo­wied­nią żarówkę i mon­tuje. Kobiety na siłę wci­skają mu dychę w ramach zapłaty. Koleś się łamie i chowa bank­not do kie­szeni, na co babeczki wycią­gają legi­ty­ma­cje i wypi­sują man­dat za brak para­gonu. I weź tu komuś teraz pomóż.

Miej­sce 2. Otwar­cie McDo­nalda w moim rodzin­nym Nakle nad Note­cią. Wyda­rze­nie tak wie­ko­pomne, że bur­mistrz z pro­bosz­czem oso­bi­ście prze­ci­nali wstęgę.

Miej­sce 1. Rząd śpiewa i tań­czy na uro­dzi­nach Radia Maryja. Kurła czło­wiek się naogląda House of Cards i sobie myśli, że poli­tyka to taka gra w sza­chy dla zaawan­so­wa­nych… po czym odpala tv, a tam teo­re­tycz­nie naj­waż­niej­sze osoby w kraju, trzy­mają się za ręce i śpie­wają Barkę na pry­wat­nej impre­zie jakie­goś biz­nes­mena z Toru­nia. Co poszło nie tak?

Złoty Dzban w kate­go­rii INBA ROKU:

And the dzban goes to Kinga Rusin an Mał­go­nia Roze­nek za publiczne wyzy­wa­nie się od wywłok, a wszystko po to, żeby sprze­dać tro­chę swo­ich kosmetyków.

Na kolej­nych miej­scach ogól­no­na­ro­dowa inba o nie­dziele bez han­dlu i usta­no­wie­nie 12 listo­pada dniem wol­nym od pracy. Ja wiele rozu­miem, ale żeby wybrzy­dzać, jak ktoś Ci daje gra­ti­sem dodat­kowy dzień wolny? No bez przesady.

Złoty Dzban w kate­go­rii TOKSYCZNA OSOBOWOŚĆ ROKU:

Nagroda tra­fia do Krzysz­tofa Rut­kow­skiego, który ostat­nio czego się nie dotknie to spier­doli. W 2018 został ska­zany na rok wię­zie­nia za zabawę w detek­tywa, cho­ciaż nie ma licen­cji. Zgło­sił się do szu­ka­nia Pytona i nie zna­lazł. Poje­chał do UK robić sobie pijar na smut­nej spra­wie Alfiego Evansa. Oczy­wi­ście wyjazd poza tym, że był nie­smaczny, był też total­nie bez­sen­sowny. A na koniec wodzianka przy­znała, że miała romans z Rut­kow­skim i teraz Krzy­chu ma przy­pał w domu. 100% porażek.

Złoty Dzban w kate­go­rii NIEZRĘCZNY CYTAT ROKU:

I drugi raz witam w zesta­wie­niu Kingę Rusin, która nie­dawno powie­działa na ante­nie Dzień Dobry TVN tak:

A to widziałeś?