Wysypisko

Mój miesiąc z Netflixem. Warto?

07/02/2016

Kto nało­gowo ogląda seriale i sie­dzi tro­chę w inter­ne­tach, ten zapewne już nie raz sły­szał o Net­fli­xie, czyli serialowo-filmowym odpo­wied­niku Spo­tify. Za usługę pła­cisz mie­sięczny abo­na­ment o rów­no­war­to­ści dwóch bile­tów do kina, a w zamian dosta­jesz dostęp do biblio­teki z tysią­cami tytu­łów, które możesz oglą­dać gdzie chcesz, kiedy chcesz, bez reklam i w HD. Koniec z cze­ka­niem tygo­dnia na kolejny epi­zod Two­jego ulu­bio­nego serialu. Od ręki dosta­jesz pełen sezon, który dozu­jesz według wła­snego uzna­nia. Już nikt nigdy nie powie Ci jak masz żyć. Piękna sprawa. Nie­stety dla nas, Pola­ków, Net­flix to tro­chę jed­no­ro­żec. Wielu sły­szało różne mity na jego temat, wszy­scy się jarają, ale nikt go nie widział na żywo, przez co nie do końca wia­domo, czy ist­nieje naprawdę.

“Gdyby tylko Net­flix dzia­łał w Pol­sce już nigdy bym nic nie spi­ra­cił” - pisało wielu komen­ta­to­rów pod róż­nymi seria­lo­wymi new­sami, nie mając nawet poję­cia, jak szybko rze­czy­wi­stość ich zwe­ry­fi­kuje. 

Inwa­zja Net­flixa na Pol­skę zapo­wia­dana była od dawna. Od tak dawana i tak czę­sto, że z bie­giem czasu nikt już nie brał tego na serio. Nie dziwi, więc fakt, że stycz­niowy debiut tej plat­formy w naszym kraju, zasko­czył nawet naj­więk­sze por­tale tech­no­lo­giczne. Pierw­sze komen­ta­rze były hipe­rop­ty­mi­styczne: WOW, “W końcu”, “No, teraz to można oglą­dać”. Nie­stety im dalej w las, tym wię­cej drzew. Po bliż­szym zapo­zna­niu się z ofertą, zaczęło poja­wiać się coraz wię­cej hej­tów i gene­ral­nie na dzi­siaj kró­luje opi­nia, że usługa (póki co) nie jest warta uwagi. Główne zarzuty to:

  • okro­jona oferta - baza fil­mów i seriali dostęp­nych w Pol­sce, sta­nowi tylko nie­wielki pro­cent biblio­teki, jaką do dys­po­zy­cji mają Ame­ry­ka­nie. Powo­dem są ogra­ni­cze­nia lokalne nało­żone na część tytu­łów. Przy­kła­dowo, nad Wisłą nie uświad­czymy fla­go­wego dla Net­flixa serialu, czyli “House of Cards”. Jakiś czas temu, prawa na wyłącz­ność do tej pro­duk­cji wyku­pił Canal+. Możemy z tego wnio­sko­wać, że decy­zja o wej­ściu do naszego kraju to nie tylko zasko­cze­nie dla poten­cjal­nych klien­tów, ale też lekki spon­tan ze strony Net­flixa.
  • brak pol­skich lite­rek — dru­gim zarzu­tem jest nie­wielka ilość dostęp­nych pro­duk­cji z pol­skim lek­to­rem lub napi­sami. Ozna­cza to, że z okro­jo­nej już “na dzień dobry” biblio­teki, ktoś, kto nie zna języ­ków obcych, musi odrzu­cić kolejne 90% mate­ria­łów, nie­za­wie­ra­ją­cych pol­skiego tłu­ma­cze­nia. Dopiero to co pozo­sta­nie po selek­cji, nazwać można “pol­skim Net­fli­xem”. Fak­tycz­nie tro­chę słabo.
  • cena — koszt usługi to kro­peczka nad “i”, i przy oka­zji grób do net­flik­so­wej trumny. Naszym roda­kom nie podoba się, że cena wyj­ściowa jest wyż­sza niż w USA. Naj­tań­szy pakiet star­tuje od 8 euro, przy 8 dola­rach w Sta­nach. Róż­nica niby nie­wielka, ale cały czas bie­rzemy pod uwagę, że nasza oferta jest o wiele uboż­sza niż ta skie­ro­wana do ham­bur­ge­rów i w dodatku nie­do­sto­so­wana pod wzglę­dem języ­ko­wym. Wnio­ski nasu­wają się same, mamy pła­cić wię­cej za mniej. Zagrywka godna Mirka han­dla­rza.

​Jakby nie patrzeć, opi­nie nie są zbyt zachę­ca­jące, ale taki już ze mnie nie­do­wia­rek, że jeśli sam nie spraw­dzę, nie uwie­rzę. Dobrze więc się zło­żyło, że Net­flix pozwala #przy­kuź­nia­ro­wać i przez pierw­szy mie­siąc, dostęp do usługi daje za darmo. Jak dają to biere. Zalo­go­wa­łem się i w pierw­szym kroku musia­łem wybrać 1 spo­śród 3 dostęp­nych pla­nów abo­na­men­to­wych. Zde­cy­do­wa­łem się na naj­droż­szy z listy, czyli Pre­mium za 11,99 ojro/miesięcznie (ok. 50 zł). Pozwala on na dostęp do seriali z aż 4 urzą­dzeń i do tego gwa­ran­tuje jakość HD, a w nie­któ­rych przy­pad­kach nawet Ultra HD. Głów­nie cho­dziło o prze­te­sto­wa­nie wła­śnie tej ostat­niej roz­dziel­czo­ści, ale nie­stety oka­zuje się, że w Net­fli­xie można się na nią natknąć rów­nie czę­sto, jak na dzie­wicę w gim­na­zjum, czyli wcale. Nie uświad­czy­łem jej ani w żad­nej spo­lsz­czo­nej pro­duk­cji, ani w losowo wybra­nych fil­mach, co spra­wia, że na dzi­siaj nie ma więk­szego sensu prze­pła­cać za taryfę Pre­mium (no chyba, że zależy nam na rów­no­cze­snym dostę­pie z 4 urzą­dzeń). Do wyboru mamy jesz­cze pakiet Basic za 7,99 ojro (35 zł), ale ten też nie jest wart uwagi. Ogra­ni­cze­nie do jed­nego ekranu i brak Full HD, cał­ko­wi­cie go eli­mi­nuje. Naj­lep­szą opcją i jedy­nym uza­sad­nio­nym wybo­rem wydaje się wer­sja Stan­dard za 9,99 ojro (ok. 44zł), pozwa­la­jąca na dostęp do usługi z dwóch urzą­dzeń jed­no­cze­śnie + jakość Full HD

Po mie­sięcz­nych testach, jestem gotowy skon­fron­to­wać się z głów­nymi zarzu­tami kie­ro­wa­nymi w stronę Net­flixa i powie­dzieć jak jest naprawdę. 

 

Okro­jona oferta vs Rze­czy­wi­stość

Fak­tycz­nie nie mamy dostępu do wszyst­kich mate­ria­łów, któ­rymi dys­po­nuje Net­flix (w uję­ciu glo­bal­nym), ale nikt nie karze nam kupo­wać kota w worku. Zawar­tość pol­skiej biblio­teki nie jest żadną tajem­nicą. W każ­dej chwili można ją podej­rzeć w inter­ne­cie i samemu oce­nić, czy znaj­dzie się tam coś dla nas. Oso­bi­ście zna­la­złem cał­kiem sporo inte­re­su­ją­cego kon­tentu, więc pod­czas prób­nego mie­siąca, ani przez chwilę się nie nudzi­łem. Gdy­bym fak­tycz­nie chciał obej­rzeć wszyst­kie tytuły z mojej listy, konieczne byłoby prze­dłu­że­nie abo­na­mentu na kolejne mie­siące. Jeśli doli­czymy do tego pro­duk­cje, które wkrótce dostaną spo­lsz­cze­nie + przy­szłe pre­miery nowych sezo­nów, nie mar­twił­bym się za bar­dzo o brak mate­riału do ogla­da­nia. Zawsze mogło być lepiej, ale już teraz jest na czym zawie­sić oko. Daję +.

 

Brak pol­skich lite­rek vs Rze­czy­wi­stość

Poodobna sytu­acja, jak wyżej. Póki co, szału nie ma, ale wszelka nadzieja spro­wa­dza się do słów “sys­te­ma­tyczna aktu­ali­za­cja biblio­teki”. Pełną listę spo­lsz­czo­nych tytu­łów, bez pro­blemu można zna­leźć w inter­ne­cie. Na razie naj­więk­sza posu­cha panuje w kate­go­rii “film fabu­larny”. W pol­skiej wer­sji języ­ko­wej dostępne są tak marne i tanie pro­duk­cje, że szkoda mi kla­wia­tury na ich wypi­sy­wa­nie. Oferta zde­cy­do­wa­nie na pałę. Tro­chę lepiej wygląda to pod wzgle­dem “bajek i fil­mów fami­lij­nych”. Spo­lszo­nych jest około 30 pro­duk­cji, w tym wszyst­kie Shreki, Mada­ga­skary i Kung Fu Pandy. Do tego jakieś poje­dyn­cze sztuki z wytwórni Pixar i Dream Works. Wciąż słabo, zwłasz­cza, że TVN zabił Shreka, pusz­cza­jąc go śred­nio, co 4 dni, ale daję 3 na szy­nach, bo wiem, że nie­któ­rzy z was mają dzieci, a wszystko, co cho­ciaż na chwilę je uci­sza, jest dobre. Jed­nak, jeśli za mie­siąc nie doj­dzie przy­naj­mniej 20 tytu­łów, ocena poleci w dół. Ostat­nia i naj­lep­sza kate­go­ria to seriale. Do dys­po­zy­cji mamy 26 tytu­łów z napi­sami lub lek­to­rem, nie­które naprawdę solidne, a inne po pro­stu jesz­cze nie spraw­dzone. Jeśli sezony pomno­żymy razy odcinki, a te z kolei x 20–50 minut, wycho­dzi kil­ka­set godzin oglą­da­nia. Tą kate­go­rią Net­flix nad­ra­bia wcze­śniej­sze wtopy i oste­tecz­nie dosteje od mnie +, z zastrze­że­niem, że w dłuż­szej per­spek­ty­wie ocze­kuję o wiele wię­cej.

 

Cena vs Rze­czy­wi­stość

Argu­ment, że w USA mają taniej jest tro­chę z dupy. W zasa­dzie dla­czego ogra­ni­czać się do Net­flixa? Za oce­nem mają też tań­szą wachę, elek­tro­nikę, samo­chody i wiele innych rze­czy. Zazdro milion, ale  trzeba wziąć to na klatę. Chcie­li­śmy Uni Eur­pej­skiej to teraz mamy za swoje i roz­li­czamy się w ojro. Dziwne, że przy ajfo­nach nikt nie krzy­czy, że drogo, baaa nie­któ­rzy są w sta­nie poje­chać w dniu pre­miery do Nie­miec, sta­nąć w wie­lo­go­dzin­nej kolejce i z uśmie­chem wysko­czyć z obłęd­nej waluty, pła­cąc za nie­mal taką samą słu­chawę, jaką kupili rok wcze­śniej w iden­tycz­nych oko­licz­no­ściach #hip­ste­rzy. Pro­po­nuję nie patrzeć ile płacą #zagra­nico, tylko skon­fron­to­wać koszty vs realne korzy­ści. Z moich obli­czeń wynika, że się opłaca. Pod­czas testów obej­rza­łem pełen sezon “Gotham” (22 odcinki) i “How To Get Away With Mur­der” (15 odcin­ków), czyli jakieś 35 godzin mate­riału. Gdyby był to mie­siąc roz­li­cze­niowy zapła­cił­bym za to 44 zł. Mniej wię­cej tyle pła­cimy za dostęp do Canal+, a przez ostat­nie pół roku, obej­rze­li­śmy na nim może z 3 filmy, z czego wszyst­kie gów­niane. Nie ma porów­na­nia. 

 

Dodat­kowe zalety Net­flixa

  • Wygoda - net­fli­xowa apli­ka­cja dostępna jest na kom­pu­tery, tele­fony, smart TV i Play­sta­tion. Ostatni mie­siąc to było coś pięk­nego. Wra­ca­łem z pracy, odpa­la­łem Net­flixa na PS4 i po chwili oglą­da­łem świe­żutki odci­nek serialu przy kotle­cie. Nie musia­łem niczego pobie­rać, łączyć lapka z kom­pem po HDMI, po pro­stu cała uwaga na kotleta, a reszta sama się robi. I to w HD. W erze “przed­net­flik­so­wej” zawie­sza­łem się na “Trud­nych spra­wach”, albo innym “Dla­czego ja”, bo to nie był dobry moment, żeby bawić się w pirac­two, szu­ka­nie napi­sów i fikołki z kablami. Poza tym w Madzi za każ­dym razem coś pęka, kiedy ona stoi nad garami, a ja sia­dam do kom­pu­tera. Wolę nie kusić losu. Znam lep­sze zabiegi SPA niż maseczka z roz­grza­nego oleju.
  • Ela­stycz­ność - na Net­flixa w prze­ci­wień­stwie do HBO GOnie trzeba popi­sy­wać dłu­go­ter­mi­no­wej umowy, ani paro­wać go z innym usłu­gami (kablówka, abo­na­ment w Plu­sie). W każ­dym momen­cie możesz wypi­sać się z tej zna­jo­mo­ści. Lubię to. Pozby­łem się już kaj­da­nek w postaci abo­na­mentu na komórę (Vir­gin bez umowy rzą­dzi) i w przy­szło­ści pla­nuje trzy­mać się ofert, z któ­rych da się zre­zy­gno­wać wraz z począt­kiem nowego okresu roz­li­cze­nio­wego. Taki wła­śnie jest Net­flix. Pła­cisz za luty i oglą­dasz w lutym. Jeśli nie chcesz prze­dłu­żać usługi na kolejny mie­siąc, po pro­stu w usta­wie­niach wyłą­czasz opcję auto­ma­tycz­nego pobie­ra­nia opłaty z karty. W marcu wypada mi 3 tygo­dniowy urlop i dzięki takiemu zabie­gowi nie będę musiał pła­cić za pusty prze­bieg. Jeśli po powro­cie ponow­nie będę chciał akty­wo­wać Net­flixa, wyko­nam po pro­stu odwrotną czyn­ność. Pro­ste, uczciwe i przej­rzy­ste.
  • Syn­chro­ni­za­cja - net­fli­xowa apka jest nie tylko wygodna, ale i mądra. Kiedy prze­ry­wam oglą­da­nie na tele­wi­zo­rze i prze­no­szę się do wanny, apli­ka­cja na tele­fo­nie star­tuje z odcin­kiem, dokład­nie od tego momentu, w któ­rym skon­czy­łem na TV. Pamięta row­nież ile epi­zo­dów danego serialu juz obej­rza­łem. Przy­datna opcja, kiedy równ­le­gle roz­grze­bie się kilka tytu­łów. Jak się czło­wiek już przy­zwy­czai do takich ficze­rów, ciężko mu póź­niej wró­cić do pół­środ­ków. “Mała, na któ­rym odcinku skoń­czy­li­śmy Home­land?”.
  • Jakość nie jakoś - przy­znaję bez bicia, że zda­rzało mi się w karie­rze “poży­czyć” kilka odcin­ków róż­nych seriali z inter­netu i nie zawsze była to jakość HD. Kie­dyś nie przy­wią­zy­wa­łem do tego para­me­tru aż takiej wagi, poza tym sami wiece ile to waży i że nie zawsze da się “poży­czyć” mate­riał w 4K. Net­flix to inny poziom ogla­da­nia. Jeśli już znaj­dziesz pro­duk­cję, która Cię inte­re­suje, masz gwa­ran­cję, że obej­rzysz ją jak księciunio/księżniczka, bez żad­nych kom­pro­mi­sów (pod warun­kiem, że nie wybie­rzesz abo­na­mentu Basic of course). Od HD jesz­cze trud­niej sie odzwy­czaić niż od syn­chro­ni­za­cji. Nie wyobra­żam sobie powrotu do cza­sów RMVB. Jak będę chciał pik­sele, włą­cze Mine­cra­fta.
  • Nauka języ­ków - Net­flix ma też walor edu­ka­cyjny. Może i nie wszystko jest spo­lsz­czone, ale za to do każ­dej pro­duk­cji da się włą­czyć angiel­skie napisy, a w nie­któ­rych przy­pad­kach, dodat­kowo są jesz­cze literki nie­miecke, hisz­pań­skie i fran­cu­skie + egzo­tyki w stylu nor­we­skiego i japoń­skiego. Bar­dzo fajna opcja dla wszyst­kich, któ­rzy chcą liznąć języ­ków bez wyjeż­dza­nia na Era­smusa (you know what I mean!). Można się osłu­chać.

Pod­su­mo­wu­jąc, Net­flix jest cał­kiem w cipkę i mimo zaser­wo­wa­nia wielu ogra­ni­czeń w naszym padole, plusy przy­kry­wają minusy. Za cenę biletu do kina i paczki fajek, dosta­jemy wygodę, jakość nie wywo­łu­jącą bielma oraz bazę tytu­łów, która powinna star­czyć na kilka tygo­dni. Jeśli nie jesteś stu­den­tem w trak­cie sesji lub bez­ro­bot­nym, to obej­rzeć sezon serialu, nie jest wcale tak hop siup. W mię­dzy­cza­sie trzeba iść do roboty, ogar­nąć kuwetę chatę, wynieść śmieci, kop­sąć po bułki, potrzy­mać swoją połówkę za łapkę, no i nowy post na bloga też się sam nie napi­sze. Cał­kiem sporo obo­wiąz­ków, a doba póki co, wciąż ma tylko 24h. Poza tym, ze strony Net­flixa, padła dekla­ra­cja o sys­te­ma­tycz­nym aktu­ali­zo­wa­niu biblio­teki, co dobrze rokuje na przy­szłość. Nawet jeśli nie dotrzy­mają słowa, zawsze można obej­rzeć to co już jest, a póź­niej anu­lo­wać sub­skryp­cję i rozej­rzeć się za czymś innym (tyle, że nic innego nie ma). Oso­bi­ście trzy­mam kciuki. Dla mnie czasy oglą­da­nia tele­wi­zji według pro­gramu już dawno minęły. Sam chcę decy­do­wać, co i kiedy będzie w mojej ramówce. Co mi z tego, że Canal+ pusz­cza “Suits”, skoro włą­cza­jąc, tra­fiam na 7 odci­nek 3 sezonu i total­nie nie jestem w tema­cie? Bit­ches, ple­ase!, mamy 2016! Dobra oferta VOD to też spo­sób na pirac­two. Net­flix w ciągu 30 dni udo­wod­nił mi, że legalne oglą­da­nie może być znacz­nie wygod­niej­sze i tań­sze (jeśli ktoś używa cho­mi­ków, itp.) niż “poży­cza­nie” z podej­rza­nych źró­deł. Roz­wi­jaj­cie temat, a na pewno wysko­czę z hajsu.  Pole­cam, Lucjan Szołajski.

A to widziałeś?

22 komentarze

  • Reply Vandrer Uggle 08/02/2016 at 09:04

    Mnie czeka nor­we­ski net­flix, ale kil­koma seria­lami z pol­skimi napi­sami nie pogar­dzę. Cenna infor­ma­cja jeśli cho­dzi o to wypi­sy­wa­nie się co mie­siąc — zna­czy jeśli nie uży­wam nie płacę — bar­dzo user friendly:)

    • Reply PigOut 08/02/2016 at 13:08

      Cie­kawy temat zaha­czasz. Rozu­miem, że nie cho­dzi tyle o język nor­we­ski, co logo­wa­nie do usługi w Nor­we­gii? W takim przy­padku, ze względu na ogra­ni­cze­nia lokalne, dosta­niesz inną biblio­tekę (będzie House of Cards), ale róż­nice będą też pod wzglę­dem dostęp­nych tłu­ma­czeń. Nie mówione, że wszyst­kie spo­lsz­czone dla nas pro­duk­cje, będą posia­dały napisy lub lek­tora w Nor­we­gii. Net­flix jest dzi­wa­czy pod tym wzglę­dem. Przy­kła­dowo w Japo­nii do “Nar­cos” dostępne są pol­skie napisy, a w Pol­sce już nie. Mózg roz.……

      • Reply Vandrer Uggle 09/02/2016 at 06:43

        O! To mnie zasko­czy­łeś. Myśla­łam że aku­rat baza tłu­ma­czeń jest przy­pi­sana do serialu więc jeśli już gdzieś jest to z tymi tłu­ma­cze­niami. Ech… Jak oni chcą pod­bi­jać świat z takim podej­ściem? No tak prze­cież są mono­po­li­stą i mogą robić co chcą…

        • Reply PigOut 09/02/2016 at 08:04

          Absurd jak w “Misiu”. Nie potra­fię sobie wyobra­zić ani jed­nego sen­sow­nego powodu do blo­ko­wa­nia tłu­ma­czeń w poszcze­gól­nych kra­jach. To się kupy nie trzyma. W tym aspek­cie Net­flix bie­rze z połykiem.

  • Reply Vandrer Uggle 08/02/2016 at 09:04

    Mnie czeka nor­we­ski net­flix, ale kil­koma seria­lami z pol­skimi napi­sami nie pogar­dzę. Cenna infor­ma­cja jeśli cho­dzi o to wypi­sy­wa­nie się co mie­siąc — zna­czy jeśli nie uży­wam nie płacę — bar­dzo user friendly:)

    • Reply PigOut 08/02/2016 at 13:08

      Cie­kawy temat zaha­czasz. Rozu­miem, że nie cho­dzi tyle o język nor­we­ski, co logo­wa­nie do usługi w Nor­we­gii? W takim przy­padku, ze względu na ogra­ni­cze­nia lokalne, dosta­niesz inną biblio­tekę (będzie House of Cards), ale róż­nice będą też pod wzglę­dem dostęp­nych tłu­ma­czeń. Nie mówione, że wszyst­kie spo­lsz­czone dla nas pro­duk­cje, będą posia­dały napisy lub lek­tora w Nor­we­gii. Net­flix jest dzi­wa­czy pod tym wzglę­dem. Przy­kła­dowo w Japo­nii do “Nar­cos” dostępne są pol­skie napisy, a w Pol­sce już nie. Mózg roz.……

      • Reply Vandrer Uggle 09/02/2016 at 06:43

        O! To mnie zasko­czy­łeś. Myśla­łam że aku­rat baza tłu­ma­czeń jest przy­pi­sana do serialu więc jeśli już gdzieś jest to z tymi tłu­ma­cze­niami. Ech… Jak oni chcą pod­bi­jać świat z takim podej­ściem? No tak prze­cież są mono­po­li­stą i mogą robić co chcą…

        • Reply PigOut 09/02/2016 at 08:04

          Absurd jak w “Misiu”. Nie potra­fię sobie wyobra­zić ani jed­nego sen­sow­nego powodu do blo­ko­wa­nia tłu­ma­czeń w poszcze­gól­nych kra­jach. To się kupy nie trzyma. W tym aspek­cie Net­flix bie­rze z połykiem.

  • Reply Marta Bridges 09/02/2016 at 16:46

    Myślę, że mnie przekonałaś.

    • Reply PigOut 10/02/2016 at 10:42

      Cie­szy mnie to. Na tej usłu­dze można tylko wygrać. Jakość i wygoda wymiata, a jeśli obej­rzy się już wszystko z listy, wystar­czy zawie­sić sub­skryp­cję. Nie ma nic cie­ka­wego dla Cie­bie = Nie pła­cisz. Życzył­bym sobie wię­cej takich ofert na rynku.

  • Reply Marta Bridges 09/02/2016 at 16:46

    Myślę, że mnie przekonałaś.

    • Reply PigOut 10/02/2016 at 10:42

      Cie­szy mnie to. Na tej usłu­dze można tylko wygrać. Jakość i wygoda wymiata, a jeśli obej­rzy się już wszystko z listy, wystar­czy zawie­sić sub­skryp­cję. Nie ma nic cie­ka­wego dla Cie­bie = Nie pła­cisz. Życzył­bym sobie wię­cej takich ofert na rynku.

  • Reply Blogierka 08/03/2016 at 01:36

    No pro­szę! Pierw­szy pozy­tywny wpis o next­fi­xie na jaki tra­fi­łam. I o dziwo od razu zosta­łam prze­ko­nana. SIła per­swa­zji? 😉 #przy­ku­znia­ro­wać <3

    • Reply PigOut 09/03/2016 at 14:29

      Wszyst­kie hejty na Net­flixa stają się zwy­czaj­nym bólem 4 liter, w momen­cie, kiedy zda­jesz sobie sprawę, że nie wiąże Cie żadna umowa. Jeśli mają w biblio­tece coś, co chcesz obej­rzesz, pła­cisz. Jeśli nie, anu­lu­jesz sub­skryp­cję i zapo­mi­nasz. Pro­ste i uczciwe. Marzy mi się, żeby HBO Go można było mieć na takiej zasadzie.

      • Reply Blogierka 10/03/2016 at 01:52

        O to to to! Jestem za HBO GO na takich zasadach! 🙂

  • Reply Blogierka 08/03/2016 at 01:36

    No pro­szę! Pierw­szy pozy­tywny wpis o next­fi­xie na jaki tra­fi­łam. I o dziwo od razu zosta­łam prze­ko­nana. SIła per­swa­zji? 😉 #przy­ku­znia­ro­wać <3

    • Reply PigOut 09/03/2016 at 14:29

      Wszyst­kie hejty na Net­flixa stają się zwy­czaj­nym bólem 4 liter, w momen­cie, kiedy zda­jesz sobie sprawę, że nie wiąże Cie żadna umowa. Jeśli mają w biblio­tece coś, co chcesz obej­rzesz, pła­cisz. Jeśli nie, anu­lu­jesz sub­skryp­cję i zapo­mi­nasz. Pro­ste i uczciwe. Marzy mi się, żeby HBO Go można było mieć na takiej zasadzie.

      • Reply Blogierka 10/03/2016 at 01:52

        O to to to! Jestem za HBO GO na takich zasadach! 🙂

  • Reply Madzia Matusiak 23/01/2017 at 18:59

    Zasta­na­wia mnie tylko jedna rzecz. Po wybo­rze planu należy od razu podać numer karty. Dla mnie wygląda to tro­chę nie­uczci­wie, bo prze­cież pierw­szy mie­siąc jest za darmo, a dopiero po jego wyko­rzy­sta­niu mogę zde­cy­do­wać czy będę pła­cić czy nie. Chyba, że cho­dzi tu o liczbę oglą­da­ją­cych. Bez zaświad­cze­nia każdy mógłby tak po pro­stu nabi­jać licz­nik. Jak ty na to patrzysz? Chcia­ła­bym sko­rzy­stać z tej usługi, ale mam pewne obawy.

    • Reply PigOut 24/01/2017 at 20:29

      Wszystko jest git. Pierw­szy mie­siąc jest za darmo, ale sub­skryp­cja dział na zasa­dzie auto odna­wia­nia, czyli przy­pu­śćmy, że dzi­siaj tj. 24.01 zakła­dasz konto, przez mie­siąc nic nie zapła­cisz, ale już 24.02 auto­ma­tycz­nie pobie­rze Ci opłatę za kolejny mie­siąc. Ogól­nie też mnie wku­rza poda­wa­nie karty na stro­nach inter­ne­to­wych, ale to już powoli norma — Uber tak działa, Spo­tify, Play­sta­tion Store, etc. Możesz to obejść zakła­da­jąc kartę pre­pa­idową, np. w WBK i doła­do­wy­wać tylko kwota pokry­wa­jącą Net­flixa. Nato­miast, jeśli chcesz sko­rzy­stać z dar­mo­wego mie­siąca, a póź­niej zre­zy­gno­wać — zaraz po akty­wa­cji konta przejdź w usta­wie­nia i wybierz opcję dez­ak­ty­wuj kartę. Ja już pół roku jadę na płat­nym abo­na­men­cie (dzie­limy w 3 osoby) i jestem uzależniony.

  • Reply Madzia Matusiak 23/01/2017 at 18:59

    Zasta­na­wia mnie tylko jedna rzecz. Po wybo­rze planu należy od razu podać numer karty. Dla mnie wygląda to tro­chę nie­uczci­wie, bo prze­cież pierw­szy mie­siąc jest za darmo, a dopiero po jego wyko­rzy­sta­niu mogę zde­cy­do­wać czy będę pła­cić czy nie. Chyba, że cho­dzi tu o liczbę oglą­da­ją­cych. Bez zaświad­cze­nia każdy mógłby tak po pro­stu nabi­jać licz­nik. Jak ty na to patrzysz? Chcia­ła­bym sko­rzy­stać z tej usługi, ale mam pewne obawy.

    • Reply PigOut 24/01/2017 at 20:29

      Wszystko jest git. Pierw­szy mie­siąc jest za darmo, ale sub­skryp­cja dział na zasa­dzie auto odna­wia­nia, czyli przy­pu­śćmy, że dzi­siaj tj. 24.01 zakła­dasz konto, przez mie­siąc nic nie zapła­cisz, ale już 24.02 auto­ma­tycz­nie pobie­rze Ci opłatę za kolejny mie­siąc. Ogól­nie też mnie wku­rza poda­wa­nie karty na stro­nach inter­ne­to­wych, ale to już powoli norma — Uber tak działa, Spo­tify, Play­sta­tion Store, etc. Możesz to obejść zakła­da­jąc kartę pre­pa­idową, np. w WBK i doła­do­wy­wać tylko kwota pokry­wa­jącą Net­flixa. Nato­miast, jeśli chcesz sko­rzy­stać z dar­mo­wego mie­siąca, a póź­niej zre­zy­gno­wać — zaraz po akty­wa­cji konta przejdź w usta­wie­nia i wybierz opcję dez­ak­ty­wuj kartę. Ja już pół roku jadę na płat­nym abo­na­men­cie (dzie­limy w 3 osoby) i jestem uzależniony.

    Leave a Reply