Wysypisko

Czy Ty też jesteś kociarą?

31/01/2014

Ostat­nio, w któ­rymś z hej­tów ryko­sze­tem tra­fi­łem w koty. Chciał­bym spro­sto­wać. Nie mam nic do kotów. Koty są spo­ko. Zwłasz­cza te tłu­ste sztu­ki pró­bu­ją­ce zmie­ścić się do pudeł­ka po zapał­kach. Mógł­bym oglą­dać je godzi­na­mi na jutu­bie. Nie­ste­ty czę­sto tam, gdzie koty, tam i kocia­ry. I to z nimi mam pro­blem. Uwa­żam, że są wariat­ka­mi. Nie wiem dokład­nie jak to dzia­ła, ale z boku wyglą­da jak­by każ­da kobie­ta mia­ła w sobie wbu­do­wa­ny licz­nik, któ­ry odli­cza okre­ślo­ną ilość cza­su, prze­cięt­nie 30 lat. Jeśli licz­nik się wyze­ru­je, a bebecz­ka do tego cza­su nie zna­la­zła sobie face­ta ani celu w życiu, popa­da w psy­cho­zę. Kupu­je albo przy­no­si z uli­cy kota (albo 10) i od tej pory to wła­śnie on sta­no­wi cen­trum jej świa­ta i sens życia. Mija­ją lata, a psy­cho­za się pogłę­bia. Zaczy­na­ją się uro­jo­ne roz­mo­wy z sier­ściu­chem i kupowanie/szycie dla nie­go ubra­nek (to nic, że kot prę­dzej roz­dra­pie Ci ryja niż da na sie­bie coś zało­żyć). Kocia­ra total­nie tra­ci kon­takt ze stat­kiem mat­ką. Oko­ło 60 roku życia psy­cho­za prze­cho­dzi na kolej­ny level. Kocia­ra z dnia na dzień odczu­wa potrze­bę kup­na tor­by na kół­kach i jeż­dże­nia z nią komu­ni­ka­cją miej­ską w godzi­nach szczy­tu. 

Póki co była to tyl­ko teo­ria, ale od dzi­siaj mam dowód. To, że Beata Paw­li­kow­ska jest wariat­ką wie­dzia­łem od daw­na, ale teraz mogę już stwier­dzić, że jej obłą­ka­nie nara­sta zgod­nie z powyż­szym sce­na­riu­szem. Mak­sy­mal­nie wychil­lo­wa­ny kmi­ni­łem sobie dzi­siaj na kom­pie, z radia sączył się na prze­mian Enej z Pia­skiem, aż tu nagle rekla­ma z prze­ka­zem pod­pro­go­wym, któ­ry wyrwał mnie z nir­wa­ny niczym ude­rze­nie obu­chem w łeb: „Cześć mówi Beata Paw­li­kow­ska. Napi­sa­łam nową książ­kę. Wła­ści­wie to napi­sa­li­śmy. Ja i mój kot… Krzysz­tof Kolumb”. Stop kur­wa. Podziel­my ten komu­ni­kat na czę­ści. „Napi­sa­łam nową książ­kę”! Któ­ra to już? Foka ofi­cjal­nie strą­ci­ła Ste­phe­na Kin­ga z pozy­cji lide­ra pod wzglę­dem czę­sto­tli­wo­ści publi­ko­wa­nia. Tyle, że King pisze z sen­sem. W prze­ci­wień­stwie do Paw­li­kow­skiej sto­su­je wstęp, roz­wi­nię­cie i zakoń­cze­nie. Czy ktoś kie­dyś czy­tał jakąś jej książ­kę, albo słu­chał audy­cji w radiu? Ja nie­ste­ty sły­sza­łem kil­ka razy i każ­do­ra­zo­wo zbie­ra­łem cyc­ki z pod­ło­gi. Np. kie­dyś Beata zaczę­ła coś w sty­lu: „Oj oj, ale mamy zimę za okna­mi. Moż­na się prze­zię­bić. Na szczę­ście zdra­dzę wam dzi­siaj spo­sób jak prze­trwać zimo­wą aurę, któ­re­go nauczył mnie pewien pan Eski­mos, kie­dy byłam na Ala­sce. <Prze­rwa na rekla­my. Prze­rwa na Pia­ska i Enej>. Kolej­ne wej­ście Beat­ki na ante­nę: „No więc byłam Ci ja na Ala­sce i pytam pana Eski­mo­sa: Panie Eski­mo­sie jak wy sobie radzi­cie w takich mro­zach? No i Pan Eks­mios wte­dy zdra­dził mi sta­ry eski­mo­ski spo­sób, któ­rym chce się z wami podzie­lić. Pan Eski­mos: No jest cięż­ko, ale mamy cen­tral­ne w igloo, a jak już wycho­dzi­my na zewnątrz to zakła­da­my czap­kę, sza­lik i ręka­wicz­ki. Ano i tran pije­my, ale to w sumie dla­te­go, że nic inne­go nie mamy. Łatwiej zmik­so­wać rybę niż prze­dzie­rać się 150 km przez zaspy do naj­bliż­sze­go skle­pu po pusz­kę coca coli”. True sto­ry, to była jej sekret­na meto­da, zakła­dać czap­kę i pić tran. I tak wła­śnie dzia­ła Beat­ka. Budu­je napię­cie się­ga­ją­ce zeni­tu po czym daje rade z dupy, o któ­rej wszy­scy wie­dzą. Poza tym to jest bul­l­shit. Kie­dyś wypi­łem acti­me­la (czy­li pra­wie jak tran), a i tak się prze­zię­bi­łem. W kolej­nej audy­cji Beat­ka zapo­da­je: „zdra­dzę wam dzi­siaj nie­za­wod­ny spo­sób na zupę, dzię­ki któ­rej poczu­je­cie wio­snę w ser­cu i na tale­rzu” (jeśli zda­nie może być homo­sek­su­al­ne, to było­by kró­lo­wą balu). No, więc ten spo­sób brzmiał nastę­pu­ją­co: bie­rzesz rosół i posy­pu­jesz go świe­żym koper­kiem, dzię­ki cze­mu zupa będzie zie­lo­na i aro­ma­tycz­na !!!!!!! Nor­mal­nie life­hac­king .…. my ass.

Z cie­ka­wo­ści pew­ne­go razu w empi­ku przej­rza­łem jej książ­ki, żeby spraw­dzić czy w nich też daje rady z dupy. Jup, daje. Na przy­kład „Porad­nik Glob­tro­te­ra”. Ocze­ki­wa­łem, że zdra­dzi jakieś tajem­ne meto­dy na dale­kie, tanie podró­że — Gdzie? Kie­dy? Czym? Za ile?
Rze­czy­wi­stość: Roz­dział 1. Jak spa­ko­wać waliz­kę; Roz­dział 2. Co to jest samo­lot; Roz­dział 3. Nie pij wody z kra­nu (ani z musz­li); roz­dział 4. W Afry­ce moż­na zacho­ro­wać na Mala­rię. KONIEC
Następ­na książ­ka i następ­ne rady z dupy. „Pla­ne­ta dobrych myśli” – „jak masz zły dzień to zacznij myśleć o czymś pozy­tyw­nym, słu­cha­nie ulu­bio­nej muzy­ki też poma­ga.”
I tak samo mniej wię­cej wyglą­da jej pozo­sta­łe 148 ksią­żek. Bab­ka zacho­wu­je się jak­by dozna­ła amne­zji i uczy­ła się pod­staw życia od zera, a co naj­gor­sze jest prze­ko­na, że poza nią nikt tego nie ogar­nia.
No i jesz­cze ten kot. Krzysz­tof Kolumb. Dżi­zas tak strasz­nie mi żal tego zwie­rza­ka, że nawet nie będę pastwił się nad imie­niem. Już widzę ocza­mi wyobraź­ni jak Beat­ka wra­ca do domu i od pro­gu krzy­czy „Krzy­siu, Krzy­siu mam­cia wró­ci­ła. Chodź zje­my zupę, dzię­ki któ­rej poczu­je­my wio­snę w ser­cu, a póź­niej sią­dzie­my przy komin­ku i napi­sze­my nową, 149 książ­kę” (z dupy!).
Kocia­rą była Mar­lin Mon­roe, Vio­let­ta Vil­las, a z jesz­cze żyją­cych m.in. Paris Hil­ton, Fryt­ka i Kim Kar­da­shian. Przy­pa­dek? Nie sądzę.

Nie twier­dzę, że każ­da wła­ści­ciel­ka kota jest nie­nor­mal­na. Stwo­rzy­łem nie­za­wod­ny test dzię­ki, któ­re­mu moż­na to zwe­ry­fi­ko­wać, więc zanim strze­lisz focha sprawdź czy ten hejt doty­czy Cie­bie. 
Otóż jeśli masz w sobie tro­chę dystan­su i zda­rza Ci się trol­lo­wać swo­je­go pupil­ka, np. pastu­jesz pod­ło­gę na błysk, na środ­ku usta­wiasz dywa­nik, a kawa­łek dalej wie­że z kloc­ków lego, po czym wra­biasz swo­je­go kota w pościg za lase­ro­wą krop­ką tak, żeby wpadł w poślizg na dywa­ni­ku i osta­tecz­nie roz­bił się na wie­ży – wszyst­ko z Tobą w porząd­ku. Jed­nak jeśli wła­śnie zasta­na­wiasz się skąd wytrza­snąć skar­pet­ki dla swo­je­go pusz­ka, bo na zewnątrz zło i piź­dzi – jesteś kocia­rą. Deal with it.

A to widziałeś?