Wysypisko

Ciuchy by Balmain — co zrobisz by je zdobyć?

06/11/2015

Sły­sze­li­ście, że walki kon­su­menc­kie prze­nio­sły się z Lidla do H&M? Nie wiem, nie znam się, nie orien­tuję się, ale doszły mnie słu­chy, że w świe­cie mody jest taki ciepluch-wymiatacz, Oli­vier Rouste­ing, który jak zapro­jek­tuje jakieś fata­łaszki to nie ma chuja we wsi. Ponoć na ich widok wszyst­kie foczki z miej­sca pusz­czają rynnę po nodze i CHCĄ. Chcą już, teraz, natych­miast. Jest jed­nak mały pro­blem, kolo pra­cuje dla jakiejś uzna­nej marki Bal­main (pierw­sze sły­szę) i z tego tytułu woła sobie bar­dzo, ale to bar­dzo dużo pinią­dzów za byle łacha. I kiedy mogłoby się wyda­wać, że moda by Bal­main jest poza zasię­giem prze­cięt­nego Kowal­skiego, do gry wcho­dzi H&M. Pod­naj­muje gościa do zapro­jek­to­wa­nia limi­to­wa­nej kolek­cji i wrzuca ją po pro­mo­cyj­nej cenie do swo­ich skle­pów. Mówiąc pro­mo­cyjne mam na myśli ceny ścięte z kilku tysi do “mar­nych” kilku stó­wek za t-shirt o_O. Tyle wystar­cza, żeby ludziom cał­ko­wi­cie puściły hamulce, scho­wali god­ność do kie­szeni i poszli się napier­da­lać na śmierć i życie. Pre­miera kolek­cji była prze­wi­dziana na dzi­siaj na 10:00, tym­cza­sem kolejka pod naj­więk­szym war­szaw­skim H&M zaczęła for­mo­wać się już wczo­raj wie­czo­rem. Do rana zebrał się taki tłum, że ludzie nie wytrzy­mali pre­sji i wraz z otwar­ciem drzwi wybu­chła masowa histe­ria. Szczę­śliwcy, któ­rym udało się wbić do salo­nów, total­nie nie zawra­cali sobie głowy takimi pier­do­łami jak fason, kolor, roz­miar, etc. i w amoku brali wszystko co się nawi­nie, byle tylko inni nie wzięli. Znamy ten sce­na­riusz. Prze­ra­bia­li­śmy go przy oka­zji Lidlo­wych wyprze­daży Crock­sów, ale wcale nie piszę tego, żeby ich oce­niać. Wręcz prze­ciw­nie. Kiedy czy­ta­łem o tym zamie­sza­niu, przy­po­mniał mi się sta­tus jed­nego typa z face­bo­oka, który szedł tak: “Jak odróż­nić ory­gi­nalną torebkę Louis Vuit­ton od pod­róbki? Jeśli widzisz ją w auto­bu­sie to pod­róbka”. Tak sobie pomy­śla­łem, że teraz w auto­bu­sach będzie można wypa­trzyć sporo ludzi odzia­nych w Bal­main, ale jeśli ktoś jest takim igno­ran­tem jak ja, nawet się nie zorien­tuje i nie odda należ­nego sza­cunku. Byłaby szkoda, bo w końcu zarwali nockę na sta­nie w kolejce, wydali dużo kasiory i ryzy­ko­wali zdro­wie żeby je zdo­być. Posta­no­wi­łem, że was tro­chę doszkolę i pokaże kilka ubra­nek z kolek­cji, żeby­ście wie­dzieli komu się kła­niać na mie­ście i o co to wiel­kie halo.

 
Na pierw­szy ogień kom­bi­ne­zon z pope­liny (LOL, lepiej bym tego mate­riału nie nazwał). Teraz już będzie­cie znać jego histo­rię, ale ist­nieje duże praw­do­po­do­bień­stwo, że gdy­by­ście na nie­świa­domce kogoś w nim zoba­czyli, uzna­li­by­ście, że to mecha­nik, który wraca do domu w robo­czych ciu­chach. Marne 349 zł.

Balmain

 
Zdję­cie nr 2 to spodnie dre­sowe. Czy ja powie­dzia­łem spodnie dre­sowe? Par­don, to oczy­wi­ście jog­gersy! Iden­tyczne nosił Boczek w Kiep­skich, tyle, że te kosz­tują pra­wie trzy stówy.

Balmain

 
Pro­po­zy­cja nr 3 to zme­cha­cony swe­ter z darów dla powo­dzian, z na stałe zamon­to­wa­nym orde­rem uśmie­chu i pięk­nymi hehe­he­te­ro­se­ku­al­nymi guzi­kami na ramie­niu. Całość za śmieszne 300 zło­tych.

Balmain

 
Zdję­cie nr 4 to aksa­mitna kurtka z haftem. Ponoć Kisz­czak dziś rano zoba­czył ją w necie i sami wicie jaka była jego reak­cja.

Balmain

 
Nr 5 i w końcu coś dla kobiet, kozaki z wbu­do­waną nogawką. Zalety: nie trzeba mar­twić się o dół, zakłada się je po pro­stu do maj­tek. Wady: są tak bar­dzo modne, że zacho­dzi ryzyko, że Pol­ska nie jest jesz­cze na to gotowa. W naj­lep­szym przy­padku będą za wami wołać “faszyn from raszyn”. W naj­gor­szym zaczną gwiz­dać i pytać po ile?

Balmain

 
I na koniec piękna kur­teczka zro­biona z mod­nych kie­dyś BOA mio­te­łek do kurzu. Szkoda, że 1 listo­pad już za nami, bo ide­al­nie by się nada­wała na grob­bing, ale na pewno jesz­cze nie­jedna oka­zja się trafi. Zwłasz­cza jak ją połą­czyć z koza­kami z wbu­do­waną nogawką. Jeśli coś z tej kolek­cji wpa­dło wam w oko to nie­stety, ale wszystko już wyprze­dane.

Balmain

Na koniec jesz­cze załącz­nik fil­mowy, poka­zu­jący jak w obli­czu pro­mo­cji zacho­wują się piękni, mło­dzi i wykształ­ceni z wiel­kich ośrod­ków miej­skich.

A to widziałeś?