Włóczykijing

PigOut na krańcu świata

17/05/2018

No dobra, tytuł brzmi tro­chę prze­sad­nie, bo to żaden kra­niec świa­ta a’la Mar­ty­na Woj­cie­chow­ska, a nasze pol­skie Mazu­ry.… ale nie zno­wu jakaś oczy­wi­sta miej­sców­ka w sty­lu Miko­ła­jek, czy Mrą­go­wa, tyl­ko mała wio­secz­ka z 10 god­po­dar­stwa­mi na krzyż, o któ­rej nie sły­szał nawet mój GPS w samo­cho­dzie. 


Akcja jest tego typu, że mie­li­śmy wła­śnie opa­lać się na jakiejś koza­kiej pla­ży na połu­dniu Euro­py, ale po prze­my­śle­niu, stwier­dzi­łem, że nie chce mi się grać w rosyj­skę rulet­kę z kar­mą — czy Bren­do­nek roz­krę­ci imbę w samo­lo­cie? Odpocz­nie­my, czy raczej wró­ci­my jesz­cze bar­dziej wyora­ni? Oto są pyta­nia. Nawet, jeśli tym razem by się pofar­ci­ło, to i tak znie­chę­ca­ła mnie wizja woże­nia wóz­ków, leżacz­ków, pam­per­sów i posy­pek. Kto nie ma dziec­ka, nie jest w sta­nie sobie wyobra­zić, ile towa­ru wycho­dzi, kie­dy wszyst­kie nie­zbęd­ne rze­czy zbie­rze się do kupy. Spo­iler: Od cho­le­ry! I weź to upchnij w Raja­ne­ra! Ja to jed­nak wygod­ny czło­wiek jestem i stwier­dzi­łem, że uprasz­cza­my mak­sy­mal­nie temat, czy­li ładu­je­my maj­dan do bagaż­ni­ka, wsia­da­my do fury i jedzie­my w Pol­skę. Tak zarzą­dzi­łem… po czym cały rese­arch zrzu­ci­łem na Madzię #Typo­wy­Ja Madzia coś tam zna­la­zła, baa pró­bo­wa­ła poka­zać mi zdję­cia i zaan­ga­żo­wać w pro­ces decy­zyj­ny, ale byłem aku­rat bar­dzo zmę­czo­ny (grą w Fifę), więc bez patrze­nia powie­dzia­łem, że spo­ko, może być.… i poje­cha­li­śmy.

Z obec­nej per­spek­ty­wy mogę powie­dzieć, że igno­ran­cja to cał­kiem w pyt­kę rzecz. Doda­je +50 do efek­tu WOW. Poje­cha­łem bez żad­nych ocze­ki­wań, tym­cza­sem wylą­do­wa­łem w jed­nej z bar­dziej epic­kich miej­scó­wek, w jakich byłem (a w kil­ku byłem). Pierw­szy opad szcze­ny zali­czy­łem na widok dom­ku, w któ­rym przy­szło nam zamiesz­kać. Na pierw­szy rzut oka typo­wa wiej­ska chat­ka… ale w bar­dzo dobrym sta­nie i z nowo­cze­nym szny­tem, oto­czo­na zie­le­nią i bez żad­ne­go bez­po­śred­nie­go sąsiedz­twa. Ide­ał. Już mi się podo­ba­ło.

image1-4W środ­ku jesz­cze faj­niej. Mini­ma­li­sycz­ne, ale urzą­dzo­ne z dużym sma­kiem wnę­trza. Do tego wypo­sa­że­nie full servi­ce — sprzę­ty kuchen­ne (w tym kie­lisz­ki i kie­lon­ki), tele­wi­zor, wifi, a z mniej oczy­wi­stych łóżecz­ko i wanien­ka dla dziec­ka (THNX God, bo chy­ba musiał­bym zamon­to­wać trum­nę na dachu samo­cho­du). Doszu­ka­łem się nawet półecz­ki z książ­ka­mi i plan­szów­ka­mi. W gara­żu rowe­ry, węd­ki i sprzęt spor­to­wy, a przed dom­kiem grill i leża­ki. Po pro­stu wszyst­ko, cze­go potrze­ba, a nawet wię­cej.

Przerwanki Dom w dolinie łąkKolej­ny efekt WOW przy­szedł, kie­dy oka­za­ło się, że dom­kiem zarzą­dza Pani Kry­sia (wła­ści­cie­le na co dzień miesz­ka­ją pod War­sza­wą) i moż­na u niej zamó­wić swoj­ską szam­kę, z cze­go nie zawa­ha­li­smy się sko­rzy­stać. Już na dzień dobry, kie­dy odbie­ra­li­śmy klu­cze, Pani Kry­sia ura­czy­ła nas home­ma­de chle­bem i mio­dem, a w kolej­nych dniach dowo­zi­ła pie­ro­gi i nale­śni­ki. Wypas. Taki cate­ring to ja rozu­miem. Mag­da Ges­sler nie ode­bra­ła­by far­tu­cha. Aktu­al­nie roz­wa­żam, czy by nie zabrać Pani Kry­si ze sobą do domu. Naj­wy­żej stra­cę kau­cję, ale co tam,  na dłuż­szą i tak się opła­ca.

Nalesniki i Pierogi

Kro­pecz­kę nad “i” posta­wił kra­jo­braz. Po roz­ła­do­wa­niu baga­ży, wysze­dłem przed domek wystar­to­wać dro­na, co by tro­chę rozej­rzeć się po oko­li­cy. OMG, jesli ktoś podob­nie jak ja, odczu­wa z wie­kem coraz więk­szy zew natu­ry, to zde­cy­do­wa­nie jest to miej­sce stwo­rzo­ne dla nie­go. Dooko­ła jezio­ra (licz­ba mno­ga nie jest tutaj przy­pad­kiem), sta­wy, rzecz­ki, mokra­dła, lasy, łąki, pola i polan­ki. Widocz­ki zde­cy­do­wa­nie zry­wa­ją bere­cik z gło­wy. Ale ale, to nie wszyst­ko, bo jest tu też cał­kiem spo­ry zwie­rzy­niec. Bocia­ny, cza­ple, kor­mo­ra­ny, zają­ce, konie, kro­wy, a w odle­gło­ści 20 kilo­me­trów znaj­dzie się nawet pusz­cza z żubra­mi. 

pigout na krańcu świata

Do żubrów, co praw­da nie doje­cha­li­śmy, ale z innych atrak­cji, uda­ło nam się zali­czyć wia­duk­ty kole­jo­we w Stań­czy­kach, z nie­czyn­nej linii kole­jo­wej Goł­dap — Żyt­kiej­my. Ponoć naj­wyż­sze w Pol­sce. Dłu­gie na 200 metrów i wyso­kie na 36 żel­be­to­no­we klo­ce, zło­żo­ne z 5 łuków. Robią wra­że­nie sku­ba­ne. image1-6Resz­tę cza­su stra­ci­li­śmy na objeż­dża­nie (m.in. rowe­rem) i obla­ty­wa­nie jezior i lasów, gril­lo­wa­nie, leże­nie plac­kiem przed dom­kiem i zmie­nia­nie pie­luch Bren­don­ko­wi. Per­fek­cyj­ny chil­lo­ut… zwłasz­cza przy pie­lu­chach. Chy­ba oczy­wi­ste, że pole­cam. I nie cho­dzi wca­le o to, że nagle się obu­dzi­łem, że Pol­ska też jest na wypa­sie, bo to aku­rat wiem nie od dzi­siaj. Po pro­stu jestem z decz­ka w szo­ku, że w naszym kra­ju nadal da się zna­leźć tak epic­kie miej­sca, nie ska­la­ne jesz­cze Janu­sza­mi, McDo­nal­da­mi, Bie­dron­ka­mi i bud­ka­mi z cym­ber­ge­jem. Jedź­cie tam, zanim jakiś deve­lo­per przej­mie grun­ty i posta­wi pię­cio­gwiazd­ko­wy hotel. War­to. Aaa i moż­na z psem / kotem / cho­mi­kiem / etc.

DCIM100GOPROG0023665.

I naj­waż­niej­sze — namia­ry!

Domek nazy­wa się “Doli­na łąk” i mie­ści się w Prze­rwan­kach, małej wio­secz­ce, ulo­ko­wa­nej w poło­wie dro­gi pomię­dzy Giżyc­kiem a Węgo­rze­wem. Jak pisa­łem wyżej, jest tu 10 cha­tek na krzyż i do naj­bliż­sze­go skle­pu trze­ba dra­ło­wać oko­ło 6 kilo­me­trów (Kru­klan­ki), ale i tak jest zaje­bi­ście.

I żeby nie było, to nie jest wpis spon­so­ro­wa­ny. Wszyst­kie zachwy­ty są auten­tycz­ne i pły­ną z wnę­trza moje­go hej­ter­skie­go ser­dusz­ka. Już sobie nawet wymy­śli­łem, że jak mój blog zacznie kie­dyś zara­biać, to też sobie ogar­nę taką chat­kę, w podob­nych oko­licz­no­ściach przy­ro­dy. Odna­la­zł­bym się.

Jeśli cho­dzi o wyna­jem, domek do naj­tań­szych nie nale­ży, ale trze­ba wziąć pod uwa­gę, że pomie­ści 6 osób (cho­ciaż z moich obli­czeń wyni­ka, że nawet 8 wej­dzie na luzie). Cena jest chy­ba zależ­na od sezo­nu, więc nie poda­ję, ale zosta­wiam za to link na booking.com, gdzie da się to spraw­dzić. Link jest per­so­na­li­zo­wa­ny, co ozna­cza, że jeśli klep­nie­cie z nie­go wyna­jem, wpad­nie wam bonus 5o zeta. Mi ponoć też coś skap­nie, czy­li win — win. Doli­na Łąk booking.com
No i to tyle. Jeśli wylą­du­je­cie w Prze­rwan­kach, koniecz­nie daj­cie znać, jak wra­że­nia. Pole­cam też zaj­rzeć na blo­gu do zakład­ki włó­czy­ki­jing. Mam tam jesz­cze kil­ka spraw­dzo­nych namia­rów w innych regio­nach Pol­ski.

 

Zdję­cie wnę­trza poży­czo­ne ze stro­ny www dom­ku.

A to widziałeś?