Włóczykijing

Super miejscówka 80 km od Warszawy. Idealna na upały.

05/08/2018

Zdra­dzę wam mój naj­więk­szy pro­blem, jaki mam z War­sza­wą — otóż jest to brak faj­nych miej­scó­wek w oko­li­cy, gdzie moż­na by sobie siup­nać i odmo­czyć nogi. Całą mło­dość spę­dzi­łem Do 18-nast­ki miesz­ka­łem w Nakle Nad Note­cią, a tam, w któ­rą stro­nę by się czło­wiek nie zapu­ścił, w koń­cu tra­fi na jezio­ro i nie będzie to dalej niż 30 kilo­me­trów. Nie macie poję­cia, jak mi tego bra­ku­je. Zwłasz­cza w takie upa­ły jak teraz, kie­dy czło­wiek w miesz­ka­niu kisi się jak ogór. Masa­kra.

Teo­re­tycz­nie bli­sko War­sza­wy jest Zalew Zegrzyń­ski, ale nie­ste­ty do mnie nie prze­ma­wia. Za duży zlot Sebi­xów i  taaaa woda, w któ­rej bał­bym się odmo­czyć choć­by mały palec od sto­py. Nope, mam za duże trau­my po lice­al­nym trą­dzi­ku, żeby teraz ot tak ryzy­ko­wać ato­po­we zapa­le­nie skó­ry. Lisza­jo­wi mówi­my sta­now­cze nie! W pobli­żu są jesz­cze jezio­ra w oko­li­cach Pia­secz­na, Dzie­ka­no­wa Leśne­go oraz świe­żo otwar­ty Zalew Żyrar­dow­ski, nie­ste­ty żad­ne nie speł­nia moich kry­te­riów, bo jeśli aku­rat woda nie jest żybu­rą, to są prze­peł­nio­ne ludź­mi, przez co nie mogę jechać tam z psem. Chur­chill jest dzi­ku­sem i jak widzi ludzi, to mu odwa­la.  Z nim są tyl­ko dwie opcje — laj­to­wa, czy­li będzie oszcze­ki­wał każ­de­go, kto się napa­to­czy (że niby taki choj­rak), albo nie­zręcz­na — pój­dzie krok dalej i zacznie obwą­chi­wać im kro­cza, czy­li afe­ra gwa­ran­to­wa­na. 

Prze­dłu­ża­ją­ce się afry­kań­skie upa­ły spra­wi­ły, że posta­no­wi­łem zwięk­szyć pro­mień poszu­ki­wań jakie­goś spo­ko spo­tu na week­en­do­wy chil­lo­ut, do 100 km. I zna­la­złem. 85 km od cha­wi­ry. Bar­dzo faj­na miej­sców­ka, z ład­ny­mi widocz­ka­mi, oso­bi­stą prze­strze­nią i wodą, w któ­rej bez stra­chu moż­na zamo­czyć sto­pę. W pierw­szej chwi­li stwier­dzi­łem, że zosta­wiam ją tyl­ko dla sie­bie, bo najazd ludzi, w 5 sekund pozba­wi ją magii. Z dru­giej stro­ny, sam polu­ję w necie na takie cyn­ki, więc czas się zre­wan­żo­wać. Poza tym nie prze­sa­dzaj­my, nie mam aż tak dużych zasię­gów. Tak więc powiem, ale umów­my się, że zosta­je to w naszym wąskim, pigo­uto­wym gro­nie. Nie może­cie niko­mu mówić, ani zabie­rać wię­cej niż 5 osób. Niech to będzie taki Fight Club — tyl­ko dla wta­jem­nicz­no­nych. Nie może­cie też tam zro­bić syfu, więc żad­ne gril­le, ani bez­prze­wo­do­we gło­śni­ki JBL, któ­re gra­ją gło­śniej niż dys­ko­te­ki w Miel­nie, nie wcho­dzą w grę. Tyl­ko wy i lazy bagi (są zaje­bi­ste, pole­cam). A po wszyst­kim zabie­ra­cie ze sobą śmie­ci i do domu. Deal? Git! W takim razie tą super miej­sców­ką jest rze­ka Liwiec, a kon­kret­nie -> “Punkt Wido­ko­wy Sowia Góra”. Tak wpisz­cie w GiP­Sa.

miejsce nad wodą blisko warszawy

Dobi­ja­cie na miej­sce i macie taki widok, jak na poniż­szych zdję­ciach. Inte­re­su­ją was te piasz­czy­ste wysep­ki. Patrzy­cie któ­re są jesz­cze bez­lud­ne i jed­ną taką sobie zakle­pu­je­cie. Nastep­nie roz­sta­wia­cie lazy baga i goto­we, chil­lu­je­cie. Ewen­tu­al­nie dzwo­ni­cie do typa z pobli­skiej wio­ski i pro­si­cie, żeby przy­wiózł wam kaja­eczk. No i to w sumie tyle. Nie ma za co.

miejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawymiejsce nad wodą blisko warszawy

A to widziałeś?