Włóczykijing

Masz dość zimy? Rzuć wszystko i poleć na Cypr

08/02/2017

Gdy­by kie­dy­kol­wiek przy­szło Ci do gło­wy poda­ro­wać sobie tro­chę wio­sny, kie­dy w Pol­sce już kon­kret­nie piź­dzi, wiedz, że jest to jak naj­bar­dziej wyko­nal­ne i wca­le nie trze­ba zasta­wiać miesz­ka­nia, aby zre­ali­zo­wać taki plan. Wystar­czy, że masz luź­ne 650 zło­tych i tro­chę urlo­pu. W tym budże­cie moż­na spę­dzić tydzień na Cyprze, czy­li miej­scu, gdzie przez więk­szość roku tem­pe­ra­tu­ra oscy­lu­je w oko­li­cach 30 stop­ni, a w okre­sie gru­dzień-marzec nie spa­da poni­żej 16, co nadal jest o nie­bo lep­sze niż nasze ‑10 i zamar­z­nię­ty gil pod nosem. Oso­bi­ście byłem w poło­wie listo­pa­da i pogo­da, mimo iż nie zawsze sło­necz­na, swo­bod­nie pozwa­la­ła na cho­dze­nie bez sza­li­ka i kąpie­le w morzu (woda nadal cie­plej­sza niż Bał­tyk w środ­ku sierp­nia). Ochła­dza­ło się z decz­ka wie­czo­ra­mi, ale dłu­gi rękaw roz­wią­zy­wał spra­wę.

Larnaka Cypr

Cypr: Lot

Jeśli miesz­kasz w War­sza­wie, w kwe­stii połą­cze­nia masz total­ną baj­kę. O 7 rano wsia­dasz w samo­lot na lot­ni­sku Cho­pi­na i po 2,5–3h (zale­ży od wia­tru) lądu­jesz w Lar­na­ce. Co praw­da na miej­scu trze­ba prze­sta­wić zega­rek o godzi­nę do przo­du, ale 10 rano to wciąż na tyle wcze­śnie, że prak­tycz­nie nic się nie tra­ci z dnia. Jeśli miesz­kasz gdzieś dalej, musisz bar­dziej pokom­bi­no­wać, ale dla chcą­ce­go.… Kosz­ty tak jak pisa­łem wyżej, 650 zł (na oso­bę), z cze­go 250 zł to prze­lo­ty Wiz­za­ir (oczy­wi­ście bile­ty lot­ni­cze to żywa mate­ria i ceny potra­fią zmie­nić się 15 razy w cią­gu dnia, ale ostat­nio jak spraw­dza­łem, były nawet tań­sze, więc war­to moni­to­ro­wać), a pozo­sta­łe 400 pochło­nie 7 noc­le­gów w hote­lu Lar­co, któ­ry może stan­dar­dem nie powa­la, ale jest jak naj­bar­dziej do przy­ję­cia: 100 metrów od nad­mor­skie­go dep­ta­ka, odkry­ty basen, sił­ka (oso­bi­ście nie dotar­łem, ale ponoć napraw­dę jest), śnia­da­nia, codzien­na wymia­na ręcz­ni­ków i co naj­waż­niej­sze, brak kokroł­czów. Wia­do­mo, że do tego docho­dzi jesz­cze kasa na obiad­ki, dri­necz­ki i takie tam, ale nie ma co pani­ko­wać. Cypr jest jed­nym z tań­szych kra­jów w stre­fie euro i ceny nie są wie­le wyż­sze niż u nas. Oso­bi­ście wyda­li­śmy mniej wię­cej tyle, ile stan­dar­do­wo kosz­tu­je nas tygo­dnio­we życie w War­sza­wie, przy zało­że­niu, że codzien­nie drin­ku­je­my. Szcze­rze mówiąc, nie bar­dzo jest tam, na czym popły­nąć finan­so­wo.

Cypr: Twój dzień w Larnace

Jesteś na urlo­pie, więc gene­ral­nie nic nie musisz i jeśli masz taki kaprys możesz prze­le­żeć cały tydzień przy hote­lo­wym base­nie. Pyta­nie tyl­ko, czy jest sens, sko­ro wystar­czy 10 minut spa­cer­ku i moż­na pole­żeć na pla­ży? Co praw­da, ta miej­ska w Lar­na­ce dupy nie ury­wa, ale w listopadzie/grudniu/styczniu/lutym ina­czej patrzy się na pew­ne spra­wy. Moż­li­wość wal­nię­cia się w krót­kich gaciach na leżacz­ku, czy­ta­nie kun­dla i sącze­nia piw­ka pod gołym nie­bem o tej porze roku, to zde­cy­do­wa­nie mistrzow­ska opcja. Zwłasz­cza jeśli dzień wcze­śniej cho­dzi­ło się w zimo­wej kurt­ce.

Larnaka Cypr

Cie­ka­wost­ką jest, że lot­ni­sko w Lar­na­ce zaczy­na się kil­ka metrów od pla­ży Mac­Ken­zie, dzię­ki cze­mu moż­na obser­wo­wać samo­lo­ty scho­dzą­ce do lądo­wa­nia tuż nad gło­wa­mi pla­żo­wi­czów.

Jeśli nie jesteś prze­sad­nym fanem pla­żin­gu, możesz ot tak po pro­stu powłó­czyć się po mie­ście, zaha­czyć o port, wpaść do jed­nej z wie­lu knaj­pek usy­tu­owa­nych wzdłuż pla­ży, pstryk­nąć fotecz­ki sta­rym lokal­nych cha­łu­pom lub zaj­rzeć do kościo­ła św. Łaza­rza. Pamię­ta­cie z Biblii kole­sia, któ­ry zali­czył for­mat C, ale Dżi­zus przy­wró­cił go do życia, sta­wia­jąc nowy sys­tem? To był wła­śnie Łazarz. Gość posta­no­wił dokoń­czyć swo­je dru­gie życie wła­śnie w Lar­na­ce, gdzie peł­nił funk­cję Bisku­pa. Po ponow­nym kop­nię­ciu w kalen­darz pocho­wa­no go w cer­kwi, któ­ra przy oka­zji prze­ję­ła jego imię.

lazarus

W Lar­na­ce odnaj­dą się też aktyw­ni. Nali­czy­łem kil­ka miejsc, gdzie moż­na zor­ga­ni­zo­wać nur­ko­wa­nie lub wypo­ży­czyć wszel­kie­go rodza­ju dechy do pły­wa­nia, a dla zwo­len­ni­ków tro­chę mniej­szej adre­na­li­ny pole­cam wypo­ży­cze­nie rowe­ru i cało­dzien­ny trip po oko­li­cy. War­te zoba­cze­nia na pew­no jest Jezio­ro Sło­ne, poło­żo­ne w poło­wie dro­gi pomię­dzy lot­ni­skiem a mia­stem. Nazwa wzię­ła się od dużej ilo­ści osa­dów soli zgro­ma­dzo­nych na dnie, co natu­ral­nie powo­du­je, że bajo­ro jest sło­ne jak zupa Two­jej byłej. Latem jezio­ro wysy­cha i zosta­je po nim tyl­ko bia­ła sło­na żybu­ra, za to zimą zno­wu się napeł­nia i sta­je sie­dli­skiem dla 85 gatun­ków pta­ków, na cze­le z fla­min­ga­mi. Fla­min­gi jak w czo­łów­ce “Mia­mi Vice”, czu­je­cie to? Po wschod­niej stro­nie jezio­ra natra­fi­cie dodat­ko­wo na meczet Hala Sul­tan Tek­ke, któ­ry pasu­je do resz­ty oko­li­cy jak pięść do oka, a po połu­dnio­wo-zachod­niej na Kama­res, czy­li pozo­sta­ło­ści po akwe­duk­cie wybu­do­wa­nym XVIII wie­ku. Dobra miej­sców­ka, żeby zro­bić sobie postój na Snic­ker­sa i pusz­kę coli (rzu­ca dużo cie­nia).

Cypr Larnaka

jezioro

Cypr: Co poza Larnaką?

Kie­dy już się wam znu­dzi Lar­na­ka, na laj­cie może­cie ruszyć gdzieś dalej. Dla tych, któ­rzy lubią “na boga­to” ist­nie­je moż­li­wość wypo­ży­cze­nia samo­cho­du (uwa­ga — ruch na Cyprze jest lewo­stron­ny, więc może się zda­rzyć sytu­acja, że chcąc zmie­nić bieg, przy­wa­li­cie ręką w drzwi), a dla pre­fe­ru­ją­cych opcję “low bud­get” — komu­ni­ka­cja publicz­na. Trans­port publicz­ny na Cyprze jest dobrze zor­ga­ni­zo­wa­ny i nawet jeśli masz IQ szym­pan­sa, dasz sobie radę. Na jed­no­dnio­wą wyciecz­kę z Lar­na­ki szcze­gól­nie pole­ca się Aija Napa, czy­li mia­stecz­ko odda­lo­ne o oko­ło 50 km, któ­re w prze­ci­wień­stwie do resz­ty wysy­py może pochwa­lić się napraw­dę ład­ną pla­żą oto­czo­ną skał­ka­mi — Nis­si Beach (podo­ba­ła mi się nawet na trzeź­wo). Doje­dzie­cie tam auto­bu­sem (w Lar­na­ce przy­sta­nek jest przy pro­me­na­dzie na wyso­ko­ści Piz­za Hut) w mniej niż godzin­kę. Dojazd do Paphos, czy­li dru­giej naj­po­pu­lar­niej­szej miej­sców­ki na Cyprze, samo­cho­dem zaj­mie wam oko­ło 2 godzin (134 km). Na miej­scu do zali­cze­nia m.in. ska­ła Afro­dy­ty, czy­li miej­sce, gdzie rze­ko­mo Afro­dy­ta wyło­ni­ła się z mor­skiej pia­ny, Coral Beach — podob­no naj­czyst­sza pla­ża w euro­pie (widzia­łem i śmiem wąt­pić) oraz od cho­le­ry sta­ro­żyt­nych gru­zo­wisk, któ­re w prze­wod­ni­kach mają logo UNESCO. Szcze­rze? Byłem w Pafos 4 lata temu i mam takie same odczu­cia jak przy Lar­na­ce, tzn. dobre miej­sce, żeby uciec przed pol­ską zimą, tro­chę się dogrzać i pochil­lo­wać, ale nie ma opcji, żebym poje­chał tam w środ­ku sezo­nu.

Cypr Larnaka

niss

Cypr Larnaka

Cypr: Żarcie

Po tylu “nie­sa­mo­wi­tych” atrak­cjach wypa­da­ło­by w koń­cu coś zjeść. Skła­mał­bym mówiąc, że na Cyprze prze­ży­je­cie kuli­nar­ny orgazm, ale gło­dów­ka też wam nie gro­zi. Naj­po­pu­lar­niej­szą “potra­wą”, któ­rą znaj­dzie­cie w każ­dej knaj­pie, są tzw. Meze, czy­li zesta­wy lokal­nych przy­sta­wek. Patent pole­ga na tym, że za zestaw dla jed­nej oso­by pła­ci­cie 15–25 ojro (w zależ­no­ści od restau­ra­cji), sia­da­cie przy sto­li­ku, po czym kel­ner zaczy­na przy­no­sić od 10 do nawet 20 róż­nych dań. My na Meze poszli­śmy do Zephy­ros, popu­lar­nej restau­ra­cji poło­żo­nej zaraz obok por­tu rybac­kie­go i nawet się naje­dli­śmy. W cenie 20 euro od oso­by (bez napo­jów #dro­go) dosta­li­śmy: sałat­kę grec­ką, pie­czy­wo, pitę, 3 róż­ne dipy, fryt­ki, pie­czo­ny ser hal­lo­umi, pie­czo­ne pie­czar­ki, gril­lo­wa­ne ośmior­nicz­ki, klop­si­ki w sosie pomi­do­ro­wym, gulasz, gril­lo­wa­ne kal­ma­ry, gril­lo­wa­ne szprot­ki, maka­ron z serem, szasz­ły­ki z kur­cza­ka, pie­czo­ne udko kur­cza­ka i oliw­ki. Więk­szość była zja­dli­wa, ale bez sza­łu. Całość doznań sma­ko­wych mogę sko­men­to­wać ziew­nię­ciem. No dobra ser hal­lo­umi był napraw­dę spo­ko, ale za to cypryj­skie oliw­ki zasy­sa­ją na mak­sa, więc wycho­dzi na zero (gorz­kie niczym mój wyciąg z kon­ta i w dodat­ku z pest­ką). Prze­te­sto­wa­li­śmy jesz­cze restau­ra­cje Kel­la­ri, Por­to­ka­li (nie­zła musa­ka i deser na koszt fir­my) i Suvla­ki Gr Zahy­ros (typo­wy grec­ki fast food, czy­li tanio i z fry­tu­ry) — nigdzie nas nie otru­li, ale też żad­na nie śni nam się po nocach.

Cypr Larnaka

Tak napraw­dę jedy­nym posił­kiem, któ­ry zro­bił na mnie wra­że­nie, był podwój­ny becon bur­ger z przy­pad­ko­wo napo­tka­ne­go food­truc­ka San Esco­bar Pedro. 

san-escobarPod­su­mo­wu­jąc, Cypr jest super, ale w okre­sie paź­dzier­nik — marzec, kie­dy resz­ta Euro­py skro­bie zamar­z­nię­te szy­by. Prze­wa­gą nad inny­mi wyspa­mi na pew­no jest przy­stęp­na cena i to zarów­no w kwe­stii lotów, noc­le­gów, jak i poby­tu, ale jeśli zacznie­my porów­ny­wać pod wzglę­dem atrak­cji, widocz­ków i jako­ści plaż, nie­ste­ty Cypr dosta­je sro­gi wpier­dol. Mimo wszyst­ko nam się podo­ba­ło i dzi­siaj rano, kie­dy cze­ka­ją na tram­waj prze­mar­z­łem na kość, prze­szło mi przez myśl, że faj­nie było­by tam teraz być. 

Hotele na Cyprze

A to widziałeś?