popKULTURA

To musi być miłość. Wersja spoilerowa.

09/11/2021

Wczo­raj wybra­łem się z Madzią do kina. W reper­tu­arze były takie tytu­ły, jak “Diu­na”, “Eter­nals”, “Venom 2”, a nawet film o księż­nej Dia­nie, ale osta­tecz­nie posta­wi­li­śmy na pol­ską pro­duk­cję “To musi być miłość”.  Dla­cze­go? Ano dla­te­go, bo zoba­czy­li­śmy Karo­la­ka na bia­łym pla­ka­cie z pod­pi­sem “świą­tecz­na kome­dia roman­tycz­na”. Bar­dzo nas to zain­try­go­wa­ło. Nikt nigdy wcze­śniej nie pró­bo­wał takie­go połą­cze­nia, więc byli­śmy bar­dzo cie­ka­wi, co z tego może wynik­nąć.


Cóż mogę powie­dzieć poza tym, że film był wspa­nia­ły? Opo­wia­dał o trzech sio­strach, któ­re mia­ły cho­re cze­re­py, ale o tym nie wie­dzia­ły, przez co były świę­cie prze­ko­na­ne, że wszyst­kie PERYPETIE, któ­re je spo­ty­ka­ły, to przy­pa­dek. Ale po kolei.

Pierw­szą sio­strą jest Aga­ta, gra­na przez Annę Smo­ło­wik. Aga­ta jest położ­ną i wła­śnie pogo­dzi­ła się z mężem (Rafał Kró­li­kow­ski), któ­ry ją zdra­dził. Prze­pra­co­wa­li to i dali sobie dru­gą szan­sę… wtem 30 sekund póź­niej dosta­je­my sce­nę, w któ­rej czu­le się cału­ją, po czym on wycho­dzi do robo­ty, a ona zosta­je w domu. Led­wo wyszedł, a tu zapi­kał tablet, więc Aga­ta wybie­ga na klat­kę i woła do męża -> “Ej, zosta­wi­łeś tablet”, ale było już za póź­no. W następ­nej sce­nie Aga­ta piję her­bę na mie­ście ze swo­imi sio­stra­mi, do któ­rych jesz­cze wró­ci­my i nagle po raz kolej­ny roz­le­ga się pika­nie. Uj wie dla­cze­go, ale oka­zu­je się, że Aga­ta tar­ga­ła tego 10-calo­we­go table­ta na mia­sto i to on zapi­kał, i była to wia­do­mość od kochan­ki Kró­li­kow­skie­go. Kon­kret­nie roz­ne­gli­żo­wa­ne foto i tekst w sty­lu -> “No Elo ogie­rze, nie wpadł­byś prze­pchać mi rury w zle­wie?”. Boom -> mamy pierw­sze zła­ma­ne ser­dusz­ko

Ola Gro­chow­ska, mate­ria­ły pra­so­we

Dru­gą sio­strą jest Roma, gra­na przez Mał­go­rza­tę Kożu­chow­ską. Roma jest pod 50-tkę, czy­li ide­al­ny wiek, aby kolej­ny raz zostać mat­ką. I wła­śnie dla­te­go ma w tele­fo­nie usta­wio­ną apkę, któ­ra pika, kie­dy wypa­da­ją jej dni płod­ne, a jak pika, to Roma krzy­czy na swo­je­go męża Teo­do­ra (Tomasz Karo­lak), żeby natych­miast przy­szedł ją zapłod­nić, na co Teo­dor mówi, że on nie potra­fi tak zapład­niać na akord i w ogó­le narze­ka, że przez to wyko­rzy­sty­wa­nie sek­su­al­ne żyje w per­ma­nent­nym stre­sie. Gene­ral­nie ta rela­cja w 99% opie­ra się na tym, że Kożu­chow­ska krzy­czy na Karo­la­ka. ALE. Ale nagle i nie­spo­dzie­wa­nie w ich życie wkra­cza Lucy z Ran­cza, któ­ra oka­zu­je się kole­żan­ką Teo­do­ra z cza­sów szkol­nych i ewi­dent­nie na nie­go leci. A że Teo­dor jest nie­szczę­śli­wy przez wyzysk sek­su­al­ny ze stro­ny Romy, to posta­na­wia pójść z Lucy w tan­go. I to nie laj­to­we buzi buzi, tyl­ko kon­kret chę­do­że­nie w hote­lu na godzi­ny. Boom -> dru­gie zła­ma­ne ser­dusz­ko.

Ola Gro­chow­ska, mate­ria­ły pra­so­we

Trze­cią sio­strą jest Vio­la (Ina Soba­la), któ­ra wła­śnie zaczy­na pra­cę, jako asy­stent­ka medycz­na w tej samej przy­chod­ni co jej sior­ka Aga­ta. Nato­miast po godzi­nach Vio­la jest influ­en­cer­ką i cały dzień napier­da­la sto­rie­ski. Np. jak szła do tej nowej pra­cy, to napier­da­la­ła sto­rie­ska, w któ­rym mówi­ła, że idzie do nowej robo­ty, ale nie­ste­ty jakiś koleś wszedł jej w kadr, więc musia­ła prze­rwać nagry­wa­nie, żeby na nie­go nawrzesz­czeć -> “Czło­wie­ku, nie widzisz, że ja tu sto­ri­ski krę­ce? Weź się ogar­nij dzba­nie!”

Kto  kie­dy­kol­wiek oglą­dał jakiś film z Hal­l­mar­ka, ten po pierw­szej nut­ce wie, że koleś oka­że się jej sze­fem, a cała akcja skoń­czy się przed ołta­rzem… ale nie uprze­dzaj­my fak­tów. Myk jest taki, że dok­to­rek stal­ku­je sto­rie­ski Vio­li i jak ta raz ogło­si­ła kon­kurs na naj­faj­niej­szą cho­in­kę, to przez przy­pa­dek wysłał jej zdję­cie ze swo­je­go fej­ko­we­go kon­ta do stal­ko­wa­nia, na któ­rym ma ksyw­kę “Bocian” i guess what -> wygrał ten kon­kurs. Vio­la nie wie­dząc, kto to, napi­sa­ła mu na priv -> “Joł Bocian wygra­łeś. Nagro­dą jest kawa ze mną przed pra­cą, czy­li o 7:30” -> nie wiem, skąd Vio­la mia­ła pew­ność, że typ miesz­ka w tym samym mie­ście, ani tym bar­dziej, że kawa o 7:30 rano wyda się atrak­cyj­ną nagro­dą, ale o dzi­wo dok­to­rek stwier­dza, że zaje­bi­sty pomysł i się zga­dza. I zgad­nij­cie co? Dok­to­rek już od 7:00 na nią cze­kał w kawiar­nii, tym­cza­sem ona zja­wi­ła się o 7:30, ale cał­kiem przy­pad­ko­wo w tej samej kawiar­ni o tej samej porze sie­dział aku­rat Karo­lak i cało­wał się z Lucy z Ran­cza. Jak Vio­la to zoba­czy­ła, to wyle­cia­ła z kawiar­ni jak dłu­ga i tyle ją widzie­li… po czym kil­ka godzin póź­niej pisze do “Bocia­na” z pre­ten­sją, że szko­da, że musia­ła pić kawę sama. Cza­icie? Prze­cież to ona się wymik­so­wa­ła, a teraz ma pre­ten­sje! Ale to nic, bo Bocian odpi­su­je jej, że “Sor­ry, głu­pio wyszło”, cho­ciaż przez godzi­nę na nią cze­kał jak ostat­nia mame­ja.

Usta­li­li, że następ­ne­go dnia dadzą sobie dru­gą szan­sę na spo­tka­nie. Ot Vio­la zapro­si­ła go na impre­zę, na któ­rej będą przy­zna­wać nagro­dę za vlo­ga roku i jakimś cudem Vio­la ze swo­im paź­dzie­rzo­wym vlo­giem jest nomi­no­wa­na XD. No i sie­dzi na tym roz­da­niu nagród, na co wcho­dzi dok­to­rek i już chce jej powie­dzieć, że to on jest Bocia­nem, ale ona mu nie daje dojść do sło­wa i zaczy­na na nie­go krzy­czeć, żeby sobie poszedł, bo ma dość jego mord­ki już w robo­cie, a co dopie­ro z pry­wat­nym cza­sie. Dok­to­rek chce jej prze­rwać i wytłu­ma­czyć, ale w tym momen­cie wrę­cza­ją nagro­dę dla naj­lep­szej vlo­ger­ki i dosta­je ją… kochan­ka Kró­li­kow­skie­go XD.  Vio­la na fochu wybie­ga z sali i boom -> mamy trze­cie zła­ma­ne ser­dusz­ko.

Ola Gro­chow­ska, mate­ria­ły pra­so­we

I co się dalej oka­zu­je? Ano to, ze wszyst­kie trzy sio­stry, nie­za­leż­nie od sie­bie, jada do Sopo­tu i wbi­ja­ją na kwa­drat do swo­jej mat­ki (Mał­go­rza­ta Zającz­kow­ska), któ­ra wła­śnie przy­go­to­wy­wa­ła się do odby­cia sto­sun­ku płcio­we­go z Janem Engler­tem (sta­ry a może) i jak tyl­ko usły­sza­ła puka­nie do drzwi, to myśla­ła, że to wła­śnie Englert przy­szedł, więc roz­pię­ła guzik w piżam­ce, żeby było bar­dziej sexi,  tym­cza­sem  supraj­sik i to te trzy córy wbi­ja­ją, jed­na po dru­giej z pła­czem. A tuż za nimi wnucz­ka Zuza, czy­li cór­ka Romy i Karo­la­ka.

Ola Gro­chow­ska, mate­ria­ły pra­so­we

Z Zuzą to dopie­ro jest numer. Dziew­czy­na ma 19 lat i stu­diu­je w cze­skiej Pra­dze, gdzie wpadł jej w oko taki jeden Jozik z Bazin, ale bała się do nie­go zaga­dać. Jed­nak zanim doj­dzie­my do tego momen­tu, dosta­je­my sce­nę, w któ­rej Vio­la, czy­li sio­stra nr 3, któ­ra jest vlo­ger­ką i asy­stent­ka medycz­na jed­no­cze­śnie, wydzwa­nia do pacjen­tów z wyni­ka­mi badań, i kie­dy się­ga po kolej­ne wyni­ki, oka­zu­je sie ze jest to pozy­tyw­ny test cią­żo­wy Zuzy. Co robi Vio­la? Dzwo­ni z tą infor­ma­cją do sióstr, mat­ki i poło­wy War­sza­wy, gene­ral­nie do wszyst­kich tyl­ko nie do Zuzy. Tak że cała rodzi­na już wie ze Zuza jest pre­gnant i wycze­ku­je jej powro­tu z Czech, bo chce usły­szeć oso­bi­ście dobrą nowi­nę oraz dowie­dzieć się kim jest tajem­ni­czy ojciec.

Tym­cza­sem Zuza jest w pra­skiej biblio­te­ce, gdzie przez przy­pa­dek zosta­wia swo­ją ner­kę… w sen­sie saszet­kę… w sen­sie koł­czan pra­wil­no­ści (taki jak noszą dre­sia­rze i wła­ści­cie­le warzyw­nia­ków na tar­go­wi­sku). Saszet­kę dosłow­nie 10 sekund póź­niej odnaj­du­je ten jej crush -> Jozik z Bazin i momen­tal­nie wybie­ga za Zuzą, aby jej ją oddać, ale wyobraź­cie sobie ze te 10 sekund to byla taka prze­wa­ga, ze już jej nie dogo­nił. Co zatem zro­bił? Wsiadł w pociag i poje­chał do jej domu w Pol­sce #Seem­sLe­git

Ola Gro­chow­ska, mate­ria­ły pra­so­we

True sto­ry, w następ­nej sce­nie puka do drzwi, któ­re otwie­ra Karo­lak i scho­dzi mara­ton pomy­łek, bo Jozik mówi po czesku,a Karo­lak odpo­wia­da mu po pol­sku, ale za to bar­dzo powo­li i z boga­tą gesty­ku­la­cją hehe. Jozik pyta o Zuzę, bo chce jej oddać saszet­kę, tym­cza­sem Karo­lak zada­je mu nie­wy­god­ne pyta­nia, bo myśli, że Jozik jest ojcem dziec­ka Zuzy hehe. I tak nawi­ja­ją bez ładu i skła­du, aż akcja się tak zapę­tla, że nagle Karo­lak, Kró­li­kow­ski i Jozik z Bazin lądu­ja w Sopo­cie u Jana Engler­ta. I ta sce­na zosta­ła nakrę­co­na tyl­ko po to, żeby Karo­lak mógł rzu­cić żar­cik, że Czech przy­je­chał do Sopo­tu zoba­czyć, jak wyglą­da morze hehe.

I w tym momen­cie sytu­acja jest nastę­pu­ją­ca -> chło­py i babecz­ki są w Sopo­cie, ale nie wie­dzą o swo­jej obec­no­ści nawza­jem… do cza­su aż się przy­pad­ko­wo spo­ty­ka­ją przy molo. Wte­dy docho­dzi do eska­la­cji wza­jem­nych pre­ten­sji i wszy­scy ze wszyst­kim zry­wa­ją juz na amen.… Na szcze­ście w tym samym momen­cie Zuza, czy­li ta mło­da w cią­ży, wybie­ga z hote­lu i zosta­je potrą­co­na przez hulaj­no­ge elek­trycz­ną. Zabie­ra ja ambu­lans, tym­cza­sem kobie­ty wska­ku­ją do taxy i jada za nią do szpi­ta­la, z kolei Jan Englert mówi do Karo­la­ka i Kró­li­kow­skie­go -> Ej znam skrót! Bie­gnij­cie za mną! -> i wyobraz­cie sobie, ze kur­wa dobie­ga­ją do szpi­ta­la szyb­ciej niż dojeż­dza ambu­lans i taxa. Jak to świad­czy o naszej służ­bie zdro­wia nawet nie mówię.

W szpi­ta­lu Jozik z Bazin dowia­du­je się, ze Zuza jest w cią­ży, na co reagu­je fosz­kiem -> rzu­ca w nią sza­szet­ką, po czym odwra­ca sie na pię­cie i odcho­dzi, na co Zuza mu wyja­wia, że z tą cią­ża to tyl­ko taka ście­ma. Że tak napraw­dę test nale­żał do jej kole­żan­ki, ale posta­no­wi­ła uda­wać, że to ona jest w sta­nie bło­go­sła­wio­nym, bo wymy­śli­la, że wte­dy jej rodzi­ce na nowo SIĘ POKOCHAJĄ. Tak, też w tym momen­cie wzią­łem roz­pęd i przy­wa­li­łem baran­kiem w ścia­nę, ale serio tak było.

Po tym wyzna­niu Jozi­ko­wi prze­cho­dzi foszek i zaczy­na się przy­tu­lać do Zuzy, i wyobraź­cie sobie, że ten widok przy­tu­la­sów spra­wia,  że Karo­lak, Kożu­chow­ska, Kró­li­kow­ski i Smo­ło­wik robią <wzdech>, po czym wszyst­ko sobie wyba­cza­ją i od nowa są zako­cha­ni i szczę­sli­wi. Mówię wam, naj­bar­dziej nie­do­rzecz­na akcja jaką widzia­łem. Tym bar­dziej, że tutaj nie było, jak w innych kome­diach roman­tycz­nych, nie­po­ro­zu­mień w sty­lu, że ktoś z kimś się przy­pad­ko­wo prze­li­zał i w ogó­le “to nie jest tak jak myślisz”. Nope, tutaj pano­wie Teo­dor i Wik­tor w peł­ni świa­do­mie nadzia­li swo­je kochan­ki na pal i są na mak­sa tok­sycz­ni, ale uj tam, bo panie Aga­ta i Roma stwier­dza­ją -> “No głup­ki jeste­ście, ale jak was nie kochać?”

Ola Gro­chow­ska, mate­ria­ły pra­so­we

Wszy­scy się tulą, wtem Zuza wypa­la — “Haha żar­to­wa­lam, tak napraw­dę nie jestem w cią­ży, po pro­stu chcia­łam was pogo­dzić”. XD
“Zuza ty głu­pia dzi­do!” — nie powie­dział nikt, za to wszy­scy się śmie­ją, jak­by wła­śnie prze­czy­ta­li zabaw­ną aneg­dot­kę w “Chwi­li dla Cie­bie”, po czym Kożu­chow­ska dorzu­ca do pie­ca i mówi- “Sko­ro nie będę bab­cią, to nadal mogę być mat­ką!”, po czym łapią się z Karo­la­kim za ręce i wybie­gą ze szpi­ta­la, a my dosta­je­my bar­dzo wyraź­ną suge­stię, ze bie­gną na sek­sik. Po chwil na sek­sik wybie­ga rów­nież Kro­li­kow­ski z Aga­tą, a tuż za nimi senior­ka rodu i Jan Englert.

A co z Wio­lą zapy­ta­cie? No więc Wio­la dzień wcze­śniej wró­ci­ła z Sopo­tu do War­sza­wy, bo niby robo­tę mia­ła (XD). I dosta­je­my z nią abso­lut­nie bril­liant sce­nę, jak idzie po uli­cy tyłem, nagry­wa sto­rie­ski, wtem wypier­da­la sie z tele­mar­kiem o skrzyn­kę z pia­chem. Na szczę­ście dok­to­rek aku­rat stal­ko­wał jej sto­rie­ski, wiec migu­siem zerwał się na ratu­nek, a że w kome­diach roman­tycz­nych War­sza­wa jest wiel­ko­ści naparst­ka i wszy­scy noto­rycz­nie na sie­bie wpa­da­ją, to 30 sekund póź­niej widzi­my, jak wno­si ją na rękach do jej domu i kła­dzie na sofie. Nie­wdzięcz­na Vio­la rzu­ca w podzię­ce -> “Dzi­zas jak ty mnie draż­nisz gościu”, na co dok­to­rek odpo­wia­da: “A ty mnie draż­nisz jesz­cze bar­dziej”, po czym doda­je, że tak w ogó­le jestem tym Bocia­nem od kon­kur­su na sto­rie­skach, na co Vio­la -> “Jesteś Bocia­nem? To weź pora­tuj sia­nem!”… Nie no świ­ru­ję. Tak napraw­dę powie­dzia­ła — “Bocian? To napraw­dę Ty? Poje­ba­na akcja, ale sko­ro jesteś Bocia­nem to jed­nak cię lubię! Cho się cało­wać!”


I tutaj zaczy­na­ją sie cało­wać do pio­sne­ki Dżejm­sa Arthu­ra, któ­ra praw­do­podb­nie pochło­nę­ła 34 budże­tu, po czym wjeż­dza­ją napi­sy, z któ­rych wyni­ka, że za tą jak­że cudow­ną pro­duk­cja stoi Pol­sat, co z kolei ozna­cza, że w tym miej­scu powi­nie­nem prze­pro­sić TVN za szy­dze­nie z “Listów do M.”, bo “To musi być miłość” na tle “Listów do M.” wypa­da rów­nie żenu­ją­co, jak “Listy do M.” na tle “Love Actu­al­ly”.

The End

A to widziałeś?