popKULTURA

Pigout w poszukiwaniu zbrodni doskonałej

17/09/2018

Przez całe waka­cje byłem w bar­dzo chil­lo­uto­wym kli­ma­cie, co prze­kła­da­ło się na dobór kon­kret­nych audio­bo­oków do słu­cha­nia pod­czas dojaz­dów do pra­cy. Sło­necz­ko grza­ło, ptasz­ki ćwier­ka­ły, więc śred­nio mia­łem ocho­tę na jakieś moc­no dre­nu­ją­ce mózg tytu­ły. Głów­nie  sta­wia­łem na lek­kość, dow­cip i krót­kie for­my, np. Nosow­ska Nie­ty­po­wa Mat­ka Polka, jed­nak ostat­nio byłem na tygo­dnio­wym urlo­pie… z dziec­kiem i pie­skiem, co dia­me­tral­nie zmie­ni­ło mój nastrój. Jeśli aku­rat dziec­ko nie wyło, to pie­sek uja­dał, albo Madzia prze­ży­wa­ła zała­ma­nie psy­chicz­ne i gro­zi­ła roz­wo­dem, co z kolei powo­do­wa­ło, że moją pierw­szą myślą po prze­bu­dze­niu, była myśl o popeł­nie­niu zbrod­ni. Na szczę­ście rychło w czas przy­po­mi­na­łem sobie, że wię­zie­nie to nie naj­lep­sze miej­sce dla czło­wie­ka z moją uro­dą i wraż­li­wo­ścią. Nope, wspól­ne prysz­ni­ce ze współ­o­sa­dzo­ny­mi #mydło #lubi #spa­dać i wiecz­ny strach, że ktoś mnie oże­ni z kosą, to zde­cy­do­wa­nie  nie moja baj­ka, poza tym śred­nio krę­ci mnie wizja dzia­ry na twa­rzy. Wiem, że wyta­tu­owa­na łez­ka pod okiem, moc­no win­du­je sta­tus w wię­zien­nej hie­rar­chii, ale z dru­giej stro­ny może “deli­kat­nie skom­pli­ko­wać” przy­szłe roz­mo­wy kwa­li­fi­ka­cyj­ne. Tak więc popeł­nie­nie zbrod­ni odpa­da, musi mi wystar­czyć słu­cha­nie o nich.

Ostat­ni­mi cza­sy sie­dzia­łem głów­nie w kry­mi­na­łach skan­dy­naw­skich, ale po prze­czy­ta­niu kil­ku tytu­łów, mia­łem wra­że­nie, że prze­ro­bi­łem już wszyst­kie. Cią­gle te same sche­ma­ty — śnieg, mor­der­stwo, zmę­cze­ni życiem detek­ty­wi, wię­cej śnie­gu. Ile moż­na? Potrze­bo­wa­łem odmia­ny i dla­te­go posta­no­wi­łem, że dam szan­sę pol­skim auto­rom, po czym tak spryt­nie uło­ży­łem sobie play­li­stę, że dzię­ki zale­d­wie trzem tytu­łom, zali­czy­łem spo­tka­nie z aż 18 topo­wy­mi pol­ski­mi pisa­rza­mi. Moż­na? Moż­na, ale po kolei.


Naj­lep­sze audio­bo­oki — kry­mi­na­ły: Zabój­czy pocisk
Tra­fi­łem kie­dyś na książ­kę pt. “Manu­skrypt Cho­pi­na”, któ­ra była nie­ty­po­wa, bo napi­sa­na na spółę przez 15 best­sel­le­ro­wych ame­ry­kań­skich pisa­rzy, m.in. Jef­frey Deaver, Lee Child i David Hew­son (autor popu­lar­ne­go “Docho­dze­nia”,na bazie któ­re­go powstał jeden z lep­szych serial). Patent pole­gał na tym, że każ­dy autor miał do napi­sa­nia jeden roz­dział, według odgór­nych, cho­ciaż nie­zbyt szcze­gó­ło­wych wytycz­nych, ale nie miał za to poję­cia jak akcja poto­czy się dalej, ani jak to wszyst­ko się zakoń­czy (tyl­ko Jef­frey Deaver wie­dział, ale to dla­te­go, że był pomy­sło­daw­cą i redak­to­rem). Cie­ka­wy pro­jekt, któ­ry osta­tecz­nie dał taki sobie efekt. Zamysł, żeby zebrać naj­lep­szych auto­rów, był cał­kiem faj­ny, nie­ste­ty narzu­ce­nie im cudze­go pomy­słu i ogra­ni­czeń w ilo­ści tre­ści, zabi­ło poten­cjał.

Podob­ny pomysł zro­dził się w wydaw­nic­twie Skar­pa War­szaw­ska, któ­re posta­no­wi­ło zwer­bo­wać naj­bar­dziej poczyt­nych pol­skich auto­rów i wydać w jed­nej książ­ce, m.in. Mróz, Chmie­larz, Puzyń­ska, Orbi­tow­ski i Ćwir­lej. Na szczę­ście nie popeł­ni­li błę­du kole­gów po fachu zza oce­anu i zamiast narzu­cać napi­sa­nie roz­dzia­łu według z góry usta­lo­nych reguł, powie­dzie­li: “Napisz­cie opo­wia­da­nie kry­mi­nal­ne w swo­im sty­lu, według wła­snych zasad, a my to zło­ży­my w całość i wyda­my jako anto­lo­gię”. No i wła­śnie tak powstał “Zabój­czy pocisk” - 16 auto­rów i 16 histo­rii, a w przy­pad­ku audio­bo­oka docho­dzi jesz­cze 16 lek­to­rów #gru­bo. Każ­de opo­wia­da­nie jest inne i mam tu na myśli nie tyl­ko treść, ale też styl i spo­sób nar­ra­cji. Nie­któ­re bazu­ją na praw­dzi­wych wyda­rze­niach, inne w kla­sycz­ny spo­sób przed­sta­wia­ją ciąg wyda­rzeń, któ­ry osta­tecz­nie pro­wa­dzi do mor­der­stwa, a dla jesz­cze innych, zbrod­nia jest punk­tem wyj­ścia, a cała histo­ria sku­pia się na jej wpły­wie na oso­by trze­cie.

Wyszło bar­dzo inte­re­su­ją­co, cho­ciaż skła­mał­bym, gdym napi­sał, że wszyst­kie 16 opo­wia­dań ide­al­nie mi sia­dło. Co to, to nie, ale mimo wszyst­ko uwa­żam, że audio­bo­ok jest jak naj­bar­dziej god­ny pole­ce­nia. Cho­ciaż­by ze wzglę­du na moż­li­wość pozna­nia warsz­ta­tu poszcze­gól­nych auto­rów. Niby koja­rzy­łem nazwi­ska wszyst­kich pisa­rzy bio­rą­cych udział w tym pro­jek­cie, ale nie z każ­dym mia­łem wcze­śniej do czy­nie­nia. Teraz już wiem, że na pew­no bli­żej poznam się z Jaku­bem Małec­kim, któ­re­go opo­wia­da­nie “Puch”, naj­bar­dziej przy­pa­dło mi do gustu (przy oka­zji prop­sy dla Pau­li­ny Holtz za bar­dzo przy­jem­ną inter­pre­ta­cją). Wyróż­nił­bym jesz­cze Orbi­tow­skie­go, Chmie­la­rza i Sekiel­skie­go. I tu musze zazna­czyć, że to moja pry­wat­na opi­nia, bo kie­dy zgo­oglo­wa­łem recen­zje w inter­ne­cie, oka­za­ło się, że prak­tycz­nie każ­dy wska­zu­je inne zesta­wie­nie swo­ich ulu­bio­nych opo­wia­dań. I to chy­ba naj­lep­sza reko­men­da­cja, żeby spraw­dzić na wła­snych uszach, z któ­ry­mi auto­ra­mi jest nam naj­bar­dziej po dro­dze. A nuż prze­ro­dzi się to w coś wię­cej.

Najlepsze audiobooki kryminały

Naj­lep­sze audio­bo­oki — kry­mi­na­ły: Czar­na, Woj­ciech Kuczok
To, że Woj­ciech Kuczok wiel­kim pisa­rzem jest, wia­do­mo nie od dziś,  a jed­nak  dla mnie, było to pierw­sze spo­tka­nie z auto­rem. Jego wie­lo­krot­nie nagra­dza­ny “Gnój”, od lat cze­ka na półecz­ce, ale jak przy­cho­dzi do czy­ta­nia, to zawsze wyska­ku­je jakiś tytuł, któ­ry spy­cha go na koniec play­li­sty. Teraz na pew­no się to zmie­ni, bo “Czar­na” tak jak­by roz­wa­li­ła mnie na łopat­ki. Niby tro­chę już minę­ło od jej wysłu­cha­nia, a jed­nak nadal sie­dzi mi w gło­wie i uwie­ra.

Jakiś czas temu pole­ca­łem audio­bo­oka “Bestia“o maka­brycz­nych zbrod­niach Lesz­ka Pękal­skie­go. Napi­sa­łem wte­dy, że to obrzy­dli­wa książ­ka pod wzglę­dem histo­rii, któ­rą opo­wia­da, ale dosko­na­le napi­sa­na i jesz­cze lepiej prze­czy­ta­na przez Krzysz­to­fa Cze­czo­ta. Z “Czar­ną” mam dokład­nie tak samo. Tutaj histo­ria też nie jest zbyt przy­jem­na, też bazu­je na praw­dzi­wych wyda­rze­niach i rów­nież jest rewe­la­cyj­nie napi­sa­na oraz prze­czy­ta­na (Edy­ta Olszów­ka poza­mia­ta­ła). Akcja toczy się w małym mia­stecz­ku, gdzie wszy­scy wszyst­kich zna­ją i wszyst­ko o sobie wie­dzą. W mia­stecz­ku, gdzie co nie­dzie­lę trze­ba sie­dzieć w pierw­szej ław­ce na mszy, albo tra­fi się na języ­ki. I wła­śnie w takim  śro­do­wi­sku, biz­nes­men Jere­mi, śmier­tel­nie znu­dzo­ny żoną, przy któ­rej konar już nie pło­nie, wda­je się w romans z mło­dą nauczy­ciel­ką. Rela­cja na począt­ku ogni­sta, z cza­sem zamie­nia się w moc­no pato­lo­gicz­ny zwią­zek, zagra­ża­ją­cy mał­żeń­stwu i sta­tu­so­wi spo­łecz­ne­mu Jere­mie­go. Zaczy­na się spi­ra­la kłamstw, któ­ra wynisz­cza psy­chicz­nie kochan­ków i osta­tecz­nie pro­wa­dzi do tra­ge­dii. Wyra­zi­sty, dosad­ny język, głę­bo­kie stu­dium psy­cho­lo­gicz­ne i moc­na koń­ców­ka, któ­ra powo­du­je dys­kom­fort, czy­li lite­ra­tu­ra przez wiel­kie L. Pole­cam.

Najlepsze audiobooki kryminały

Naj­lep­sze audio­bo­oki — kry­mi­na­ły: Naj­szczę­śliw­sza, Max Czor­nyj
Max Czor­nyj zade­biu­to­wał w 2017 roku cał­kiem nie­źle przy­ję­tym thril­le­rem “Grzech” i od tego cza­su (led­wo rok) zdą­żył już wydać 3 książ­ki + czwar­ta w dro­dze, czy­li tem­po nie­mal jak u Rem­ka Mro­za. Oka­zu­je się, że jest wię­cej rze­czy, któ­re łączą obu panów, np. to, że są gim­bu­sa­mi (rocz­ni­ki 1987 i 1989), skoń­czy­li pra­wo i mają dil z wydaw­nic­twem “Filia”. Te podo­bień­stwa tro­chę mnie odstra­sza­ły, bo nie od dziś wia­do­mo, że prze­ży­wam już wiel­kie prze­mę­cze­nie mate­ria­łu, jeśli cho­dzi o twór­czość Remi­giu­sza Mro­za, ale mimo wszyst­ko posta­no­wi­łem zary­zy­ko­wać z “Naj­szczę­śliw­szą”. Opła­ci­ło się, bo koniec koń­ców dosta­łem coś, co lubię naj­bar­dziej, czy­li histo­rię, w któ­rej pomi­mo usil­nych prób, nie uda­ło mi sie odgad­nąć zakoń­cze­nia.

Boha­te­rem książ­ki jest Dawid Koster, zna­ny malarz, któ­ry wła­śnie dowia­du­je się, że zosta­nie ojcem, a chwi­lę póź­niej znaj­du­ję swo­ją żonę z pod­cię­tym gar­dłem, w baro­wym sza­le­cie. Dzień, któ­ry miał być naj­lep­szym w jego życiu, momen­tal­nie zamie­nia się w naj­więk­szą trau­mę. Mija­ją czte­ry lata, Koster ukła­da sobie życie od nowa, wtem otrzy­mu­je tajem­ni­czy list. Mimo iż to nie­moż­li­we, treść i cha­rak­ter pisma wska­zu­ją jed­no­znacz­nie, że to wia­do­mość od żony (teo­re­tycz­nie) nie­boszcz­ki (a może jed­nak nie?). Wkrót­ce przy­cho­dzą kolej­ne prze­sył­ki, któ­re rodzą coraz wię­cej pytań.
Przy­zna­ję, że książ­ka nie pory­wa od począt­ku i nawet przez chwi­lę roz­wa­ża­łem jej odło­że­nie, a jed­nak zagad­ka, kto wysy­ła wia­do­mo­ści do głów­ne­go boha­te­ra i jak to jest z tą żoną, nie dawa­ła mi spo­ko­ju, więc szyb­ciut­ko prze­pro­si­łem i wró­ci­łem do odsłu­chu. Od tego momen­tu poszło już z gór­ki. Śmia­ło moż­na brać na warsz­tat, zwłasz­cza, że audio­bo­ok prze­czy­ta­ny jest na dwa gło­sy, Szy­mon Bobrow­ski męski i Anna Cie­ślak żeń­ski, czy­li +50 do kli­ma­tu.

Najlepsze audiobooki kryminały

W gra­ti­sie dorzu­cam cynk na kolej­ną pereł­kę, któ­rej wła­śnie słu­cham — serial audio pt.“Autor best­sel­le­rów” na pod­sta­wie powie­ści Mar­ci­na Ciszew­skie­go. Jak ktoś lubi “Cali­for­ni­ca­tions“z Davi­dem Ducho­vnym, to zde­cy­do­wa­nie odnaj­dzie się w tych kli­ma­tach #sex #drugs #rock&roll. Zresz­tą co ja będę gadał, sami sprawdź­cie na poniż­szym tra­ile­rze, jak to dobrze jest zro­bio­ne. Prop­su­ję.


Aby słu­chać audio­bo­oków na Storytel.pl przez 30 dni za darmo klik­nij w link www.storytel.pl/pigout lub w poniż­szy

obra­zek

najlepsze audiobooki kryminały

 

A to widziałeś?