popKULTURA

Harlen Coben “Mów mi Win”

10/11/2021
Mów mi Win

Har­lan Coben -> tego pana chy­ba nie trze­ba niko­mu przed­sta­wiać, co nie? Jest to pisarz z podob­nym sta­tu­sem, jak mój JUŻ BYŁY kole­ga, któ­ry wysta­wił mnie w kwe­stii tatu­ażu i któ­re­go imie­nia nie zamie­rzam uży­wać, bo zaraz się oka­że, że na moim pro­fi­lu ma więk­szy zapier­dziel niż na swoim.

Z podob­nym sta­tu­sem fej­mu, tyle że na ska­lę świa­to­wą. Jak mój były kole­ga napi­sze nową książ­kę, to cała Pol­ska wzdy­cha -> “O sziet, here we go aga­in”. Jak nową książ­kę napi­szę Har­lan, to sytu­acja jest ana­lo­gicz­na, tyle że wzdy­cha cały świat.

A dla­cze­go o tym mówię? Ano dla­te­go, bo dziś pre­mie­rę ma nowa książ­ka Cobe­na i przy oka­zji jest to pierw­sza w histo­rii książ­ka, któ­rą obją­łem patro­nem mie­dial­nym? Co to ozna­cza? Pri­mo, że dałem swo­je­go logo­ska na tyl­ną okład­kę i dru­gie pri­mo, że ja PigO­ut, świa­do­my praw i obo­wiąz­ków, nie mam nic prze­ciw­ko, żeby prop­so­wać ten tytuł.

Czy­li książ­ka jest aż tak dobra? Powiem tak -> Jeśli “50 twa­rzy Greya” (umow­nie) trak­tu­je­my jako zbiór naj­więk­szych kobie­cych fan­ta­zji, to “Mów mi Win” jest jego męskim odpowiednikiem.

Mów mi Win” to opo­wieść osa­dzo­na w uni­wer­sum Myro­na Boli­ta­ra, czy­li boha­te­ra naj­po­pu­lar­niej­szej serii Cobe­na, jed­nak tym razem pierw­szo­pla­no­wą posta­cią jest Win­sor Hor­ne Loc­kwo­od III, czy­li naj­lep­szy przy­ja­ciel Myro­na. I jak dla mnie jest to bar­dzo miła odmia­na, bo o ile Myron jest cał­kiem spo­ko gościem, o tyle na dłuż­szą metę potra­fi zmę­czyć tym swo­im dobrym ser­dusz­kiem, nie­na­gan­ną moral­no­ścią i racjo­nal­ną logiką.

Tym­cza­sem Win jest koza­kiem -> nie­przy­zwo­icie boga­ty, sar­ka­stycz­ny i samo­lub­ny typ, któ­ry zna wszyst­kie moż­li­we sztu­ki wal­ki i w ryj dać chęt­nie da. Ma więk­szą kolek­cję fur niż Cri­stia­no Ronal­do i lep­sze gadże­ty niż Bat­man, a jeśli cho­dzi o rela­cję z kobie­ta­mi, to ma taką spe­cjal­ną apkę w sty­lu Tin­de­ra dla nie­przy­zwo­itych bogo­li, gdzie mogą logo­wać się tyl­ko model­ki, aktor­ki i pio­sen­kar­ki 10/10, a jak już łapie z któ­rąś mat­cha i przy­cho­dzi co do cze­go, to daje z sie­bie wszyst­ko, bo one na koń­cu oce­nia­ją go jak w apce Ube­ra, więc dba, żeby oce­na nie spa­dła mu poni­żej 4,9 (na 5).

I wła­śnie tak wyobra­żam sobie miliar­de­rów, a nie że stal­ku­ją pra­cow­ni­ce skle­pów ze śrub­ka­mi i mówią: “Ej, jak dasz się pod­wie­sić na szel­kach pod sufi­tem i pozwo­lisz dać klap­sa, to kupię ci Black­ber­ry. Albo dobra niech stra­cę, Black­ber­ry i lot heli­kop­te­rem”. #Pla­żo­Pro­sze

Poza tym Win ma styl. Jak pro­wa­dzi pry­wat­ne śledz­two, to nie liczy, że ktoś dobro­dusz­nie udzie­li mu odpo­wie­dzi na palą­ce pyta­nia. Nope, Win na dzień dobry infor­mu­je, że spra­wę moż­na zała­twić na dwa spo­so­by. Polu­bow­nie, czy­li mówisz wszyst­ko co chcę usły­szeć i się roz­cho­dzi­my, albo uda­jesz, że nie wiesz, a ja uży­wam wszyst­kich moich zaso­bów, żeby obrzy­dzić ci życie, a póź­niej i tak mi powiesz. A jak Win wcho­dzi do jakie­goś loka­lu, to ska­nu­je pomiesz­cze­nie jak Ter­mi­na­tor i w kil­ka sekund ukła­da plan, komu wp***** pierw­sze­mu, gdy­by doszło do bój­ki i w jaki spo­sób pozbyć się ciał, gdy­by go poniosło.

A poza tym mamy tu jesz­cze zagad­ko­we mor­der­stwo, w któ­re zosta­je wplą­ta­ny Win i śledz­two, któ­re wycią­gnie na świa­tło dzien­ne wszyst­kie dir­ty sekre­ci­ki rodu Loc­kwo­odów. Wła­śnie o taką książ­kę nic nie robiłem

Tak że, jeśli jutro będzie­cie na mar­szu prze­cho­dzić obok Empi­ku i Empik podob­nie, jak rok temu zacznie pro­wo­ko­wać, i skoń­czy się tak, że ktoś nie wytrzy­ma pre­sji i wywa­ży drzwi… koszem na śmie­ci, i jakoś tak wyj­dzie, że cał­kiem przy­pad­ko­wo znaj­dzie­cie się w środ­ku, to bierz­cie ze sto­si­ku nowo­ści nowe­go Cobe­na. Zarzu­ty będę iden­tycz­ne, jak­by­ście nie wzię­li, soł opy­ka się braść. A jeśli nie wybie­ra­cie się na marsz, to nadal pozo­sta­je kla­sycz­na dro­ga kup­na -> https://www.empik.com/mow-mi-win-coben-harlan,p1277666555… Wydaw­nic­two Albatros

A to widziałeś?

Brak komentarzy

Leave a Reply