popKULTURA

Lekko nie będzie. Wiosenna ramówka telewizyjna is coming.

12/02/2019

Dobi­jamy do momentu, kiedy tele­wi­zje odkry­wają karty i zdra­dzają, czym nas zdzielą przez łeb w wio­sen­nej ramówce. Wiem wiem tok­syczny temat, ale nie możemy wiecz­nie odkła­dać tego pro­blemu na póź­niej, czas się z nim zmie­rzyć. Pozwól­cie jed­nak, że wcze­śniej przy­po­mnę zasady. Otóż ja piszę, co wkrótce trafi na anteny poszcze­gól­nych sta­cji, a wy kom­ciach kontr­uje­cie tak: “Ooo jak dobrze, że w 1999 roku wypieprzyłem/am tele­wi­zor przez okno. #Net­fli­xRu­lez #HBOPany”

TVN
Kurła na pierw­szy rzut oka nowa ramówka TVN nie wygląda tak naj­go­rzej. Żad­nej “Hip­nozy”, żad­nego “Pożaru w Bur­delu” i żad­nej “Pułapki”, za to po kil­ku­let­niej prze­rwie wra­cają “Odwró­ceni” z Więc­kie­wi­czem i Żmi­jew­skim. Jak dla mnie pierw­szy sezon był naj­lep­szym pol­skim seria­lem ever (lep­szy niz Pit­bull i Ślep­nąć od świa­teł. Serio). Naprawdę jestem żywo zain­te­re­so­wany kon­ty­nu­acją. Nie spie­prz­cie tego, plizzz!


Ponadto zapo­da­dzą serial “Chyłka” na pod­sta­wie ksią­żek Remka Mroza. Nie od dziś wia­domo, że na widok prozy Remi­giu­sza dostaję zaje­bi­stej wysypki, ale prawda jest taka, że dwa pierw­sze tomy Chyłki sia­dły mi cał­kiem nie­źle. Były lek­kie, z zadzior­nymi dia­lo­gami, nawią­za­niami popkul­tu­ro­wymi, a co naj­waż­niej­sze, sprawy sądowe wokół któ­rych krę­ciła się akcja, chwy­tały za mordkę i czło­wiek chciał wie­dzieć, jak to dalej się poto­czy. Nie­stety póź­niej Remek zaczął wypusz­czać trzy książki tygo­dniowo, a ich jakość pole­ciała na łeb, na szyję. Nawet Jakub Cza­ro­dziej nie ser­wuje takich far­ma­zo­nów, jakie zna­la­złem w “Nie­od­na­le­zio­nej” i “Czar­nej Madon­nie”. Ale olewka, grunt, że serial “Chyłka” bazuje na począt­ko­wej twór­czo­ści i jest naprawdę spoko. Faj­nie zagrany i dobrze zmon­to­wany. Powie­dział­bym, że to ide­alny for­mat do tele­wi­zji. Wiem, bo obej­rza­łem już cały sezon. Nawet ten zgrzyt, że Chyłka zmie­nia BMW X5 na Lexusa, nie psuje aż tak bar­dzo całości.


Hitowo zapo­wiada się rów­nież naj­now­szy sezon “Agenta”. Takiego natłoku nie­sta­bil­nych oso­bo­wo­ści w jed­nym pro­gra­mie jesz­cze nie mie­li­śmy. Roz­chwiana emo­cjo­nal­nie Edyta Gór­niak, spo­nie­wie­rana przez Toma­sza Karo­laka Viola Koła­kow­ska, do tego żyjąca w uni­wer­sum Dża­stina Bibera insta­gra­merka Lit­tle­mon­ster 96, nie­zbyt lotny umy­słowo ex mister Pol­ski Rafał Jon­kisz, nawró­cony Misiek Koter­ski oraz Andrzej Gołota, który jest spoko, ale w swoim życiu zebrał tyle cio­sów w głowę, że już nie ogar­nia. I dla­tego w pro­gra­mie bie­rze też udział jego żona, która będzie tłu­ma­czyć innym, co powie­dział Andrzej. Już czuję ciarki żenady na myśl o cze­ka­ją­cych nas dra­ma­tach i pła­czach. W tym wszyst­kim żal tylko Alek­san­dra Doby i Kry­styny Czu­bówny. Kilka tygo­dni w towa­rzy­stwie takiej patoli, znisz­czy ich psychicznie.


For­ma­tem, który zade­biu­tuje w wio­sen­nej ramówce jest pro­gram pt. “Stra­sza pani musi fik­nąć”. Doczy­ta­łem, że będzie to coś w stylu reality show. Ot gwiazdy zabie­rają swoje matki lub ojców na egzo­tyczne wycieczki, gdzie będą wyko­ny­wać różne eks­tre­malne zada­nia, a wszystko pod czuj­nym okiem kamery. Wystą­pią m.in. Pia­sek, Dawid Kwiat­kow­ski, Magda Ges­sler i Dżo­ana Krupa. No i spoko, tylko co to za tytuł? Czy tylko ja inter­pre­tuję słowo “fik­nąć”, jako “kop­nąć w kalen­darz”? Czy to ozna­cza, że gwiazdy zabiorą rodzi­ców w egzo­tykę, po czym zaczną dybać na ich życie? Jeśli tak, to na bank oglądam.

Oczy­wi­ście naj­bar­dziej wycze­ki­wany jest powrót po latach Big Bro­thera. Skąd ten pomysł? Nor­mal­nie, TVN pozaz­dro­ścił popu­lar­no­ści pato­stre­ame­rom, po czym Edward Misz­czak przy­po­mniał sobie, że Big Bro­ther to w zasa­dzie ten sam for­mat. Ktoś się bzyk­nie w jacuzzi, ktoś inny nażre się sfer­men­to­wa­nych jabłek i zła­pie taką banię, że spad­nie z krze­sła, a to jakaś babeczka pokaże boobsa pod prysz­ni­cem. Ludzie kochają takie kli­maty, więc to nie może się nie udać. Chęt­nych do udziału tez nie bra­kuje, bo kto by nie chciał powtó­rzyć suk­cesu Klau­diu­sza i po wyj­ściu z domu Wiel­kiego Brata, sprze­da­wać maszy­nek do robie­nia waty cukro­wej w tele­za­ku­pach Mango? Każdy by chciał! #Sława #Kariera #Pie­nią­dze

TVP
Jeśli mowa o TVP, to wia­domo, że obo­wiąz­kowo wje­dzie nowy sezon “Korony Kró­lów”, bo pre­ze­sowi wcho­dzi lepiej niż “Gra o Tron”. Oczy­wi­ście nie może zabrak­nąć też Nor­biego z “Jaka to melo­dia” i Rafała Brzo­zow­skiego z “Kołem For­tuny”, wszak czło­wiek nie jest taki, żeby po pracy nie chciał się tro­chę roze­rwać przed telewizorem.

Z nowo­ści uświad­czymy m.in. “Sana­to­rium miło­ści”, czyli taki War­saw Shore dla eme­ry­tów. Kilku dziad­ków i  kilka babć zostaje wywie­ziona do uzdro­wi­ska i plan jest taki, żeby zro­bili przed kame­rami, to co zazwy­czaj robi się w sana­to­rium, czyli BANG! Obej­rza­łem jeden odci­nek i nie­stety muszę was roz­cza­ro­wać, bo wyszedł z tego cał­kiem sym­pa­tyczny pro­gram, z któ­rego nie wypada cisnąć beki. Ot te dziadki są na tyle samotne, że wolą obna­żyć się przed widzami niż sie­dzieć w pustym domu i egzy­sto­wać za gło­dową eme­ry­turę. I ja to dosko­nale rozumiem.


Hitem ma być pro­gram “Dance Dance Dance”, czyli for­mat pod­ku­piony bodajże z Holan­dii, który polega na tym, że gwiazdy odtwa­rzają na sce­nie cho­re­ogra­fię ze zna­nych tele­dy­sków. Wszystko faj­nie, tylko gdzie te gwiazdy ja się pytam? Ktoś wie kim jest Dariusz Wie­te­ska, Monika Mazur, Kata­rzyna Dziur­ska, albo Emil Gan­kow­ski? Ja też nie. Pierw­sze znane nazwi­sko tra­fia się dopiero w jury i jest nim Ewa Cho­da­kow­ska, która ma teraz dymy na swoim pro­filu fejs­bu­ko­wym, bo fanki nie mogą jej wyba­czyć, że sprze­dała się do TVP (LOL). Pro­wa­dzą­cymi stan­dar­dowo będą Tomasz Kam­mel i Bara­bar Kurde-Szatan. Kam­mel to jed­nak nie ma lekko. Od rana musi się męczyć w “Pyta­niu na Śnia­da­nie”, następ­nie nagra­nia do “Voice Kids”, “Voice Adult”, “Bake Off”, sta­ty­sto­wa­nie w “Bar­wach szczę­ścia” i na koniec jesz­cze kon­fe­ran­sjerka w “Dance Dance Dance”. Serio, nie ma w tym kraju wię­cej prezenterów?

Pol­sat
Ramówka Pol­satu jak zwy­kle zapo­wiada się chu­jowo na maksa, cho­ciaż pozy­tyw jest taki, że w tym sezo­nie nie pla­nują naśla­do­wać TVNu, tylko wra­cają do swo­ich korzeni -> do Disco Polo. Jup, na główną antenę trafi tele­tur­niej muzyczny “Moje disco, moje wszystko”, w któ­rym Pau­lina Sykut-Jeżyna wraz z gwiaz­dami wiej­skich doży­nek, będzie śpie­wać naj­więk­sze weselne prze­boje. Wystą­pią m.in. Piękni i Mło­dzi, M.I.G, Mejk, Mar­cin Sie­gień­czuk, Defis, Bayer Full, Long & Junior, Top Girls, Play­boys i Cli­ver. Nie koja­rzę więk­szo­ści nazw, ale to aku­rat nie ważne. Grunt, że fani disco polo nie będą musieli dłu­żej ukry­wać się w piw­ni­cach ze swo­imi zajaw­kami, bo Pol­sat przy­wraca ich do main­stre­amu. No i dobrze, bo to, że jesteś upo­śle­dzony muzycz­nie, cho­dzisz w koszulce żono-bijce, masz sumia­ste wąsy oraz fry­zurę na krótko z przodu i długo z tyłu, wcale nie czyni cię gor­szym. Niech każdy słu­cha czego chce.

Z nowo­ści będzie jesz­cze serial “Ślady”. W moim korpo też kie­dyś taki mie­li­śmy. Fabuła pole­gała na tym, że ktoś szedł rano do WC, po czym wra­cał roz­dy­go­tany i robił inbę, że na muszli zostały “ślady” po poprzed­nim tury­ście. W tym momen­cie roz­po­czy­nało się śledz­two w celu wytro­pie­nia chama, który to zro­bił. Mam nadzieję, że pol­sa­tow­ska pro­duk­cja będzie rów­nie emocjonująca.

Poza tym wra­cają stare, spraw­dzone for­maty, z “Tań­cem z gwiaz­dami” na czele, cho­ciaż byłoby uczci­wiej, gdyby w tym sezo­nie pro­gram nazy­wał się po pro­stu “Taniec”. Podob­nie jak w kon­ku­re­cyj­nym “Dance Dance Dance”, gwiazd tu nie uświad­czymy. Żodyn nie wie kim jest Jakub Kuc­ner, Cza­do­men, Gim­per, Mariusz Węgłow­ski i Anna Jago­dziń­ska. Z boku wygląda to, jakby Zyg­munt Solorz bie­gał po mie­ście z siatką na motyle i łapał total­nie przy­pad­ko­wych ludzi (Ej, chcesz wystą­pić w “Tańcu z Gwiaz­dami”? Cho, dam ci 10 zło­tych za odci­nek). Jedyną gwiazdą w tej paczce jest Agnieszka Radwań­ska. No dobra, Justynę Żyłę jesz­cze koja­rzę, ale ona aku­rat fejm zro­biła na wywle­ka­niu mał­żeń­skich bru­dów, więc chyba nie o takich cele­bry­tów nam chodziło.

O dziwo nowy sezon dostał też pro­gram “All Toge­ther Now”, czyli kara­oke oce­niane przez stu oso­bowe żyri. Dziwne, bo pierw­sza edy­cja była tak żało­sna, że aż ewa­ku­owała się z niego główna gwiazda, czyli Ewa Farna oraz pro­wa­dzący, Igor Kwiat­kow­ski. Widocz­nie są jed­nak jacyś despe­raci, któ­rzy to oglą­dają, skoro Pol­sat nadal to cią­gnie. W nowej edy­cji na miej­sce Far­nej ma wsko­czyć Matka Sti­fl­lera, czyli legen­darna Beata Kozi­drak. Nie­zła zagrywka, ale na moje nawet to nie pomoże temu paź­dzie­rzowi. Oso­bi­ście wycią­gnął­bym wtyczkę i odłą­czył tego trupa od respi­ra­tora. Szkoda prądu.

Wraca jesz­cze “Twoja twarz brzmi zna­jomo”. Nie­stety tego pro­gramu nie możemy hej­to­wać, bo wystapi w nim mój zio­mek, Eks­klu­zywny Menel. W poprzed­nim sezo­nie brał udział inny zio­me­czek — Marek Molak, więc gene­ral­nie pro­gram jest pod para­so­lem ochron­nym. Ale chill, co się odwle­cze, to nie ucie­cze. Roasta prze­kła­dam na jesień.

No i tak to mniej wię­cej wygląda. Pozdro dla wszyst­kich, któ­rzy dawno temu pozbyli się tele­wi­zora, bo jak widać, nic nie tra­ci­cie. Ja swój trzy­mam tylko ze względu na PlayStation.

*Zdję­cia pocho­dzą z mate­ria­łów TVN, TVP i Polsat

A to widziałeś?