popKULTURA

Gdzie się podziały tamte Empiki?

09/12/2013

Co się kurde stało z Empi­kami? Kie­dyś to były takie kli­ma­tyczne sklepy, do któ­rych można było wejść i poob­co­wać z wysoką kul­turą, zna­leźć coś faj­nego na półce i pobrać to z tor­ren­tów. A teraz? Zro­bili z tego kiosk typu ”wszystko po 5 zł”, tylko, że zamiast pią­taka wołają co naj­mniej 50 peele­nów za byle shit. Zanim prze­sze­dłem na e-papier bywa­łem w Empi­kach czę­ściej niż w domu i układ skle­pów zna­łem na pamięć. Dzi­siaj wpa­dłem po książki i w pierw­szym momen­cie myśla­łem, że przez pomyłkę wsze­dłem do Duki, Home & You, albo innego tego typu dzia­do­stwa. Obec­nie połowę powierzchni zaj­mują gary, miseczki, foremki na muf­finy i poduszki, a w dodatku wszystko różowe. 

Dalej było jesz­cze gorzej. Całe sor­to­wa­nie po kate­go­riach im się wysy­pało. W pły­tach z „cięż­kim brzmie­niem” był “Enej”. Jak się nad tym dobrze zasta­no­wić to kurwa lep­szego miej­sca nie mogli zna­leźć, ale nie­stety dal­sze zwie­dza­nie potwier­dziło, że w Empiku  wcale nie mają poczu­cia humoru. Tam gdzie kie­dyś stało Fan­tasy, teraz stoi ZOMO około 40 tytu­łów Beaty Paw­li­kow­skiej. Co prawda tej pani należy się sza­cu­nek, w końcu napi­sać 40 ksią­żek o niczym i przy każ­dej uzy­skać sta­tus best­sel­lera to nie lada wyczyn. Nie­któ­rzy nie potra­fią sprze­dać nawet jed­nej książki z tre­ścią, ale bit­ches ple­ase, nie można robić jej miej­sca kosz­tem Sap­kow­skiego. Z działu z pla­ka­tami znik­nęły repro­duk­cje kul­to­wych poste­rów, a poja­wiło się “One Direc­tion”, Ewa Cho­da­kow­ska i milon 500 póz Justina Bie­bera. Pro­mo­wane pozy­cje w dziale muzyka: “One Direc­tion”, Vio­letta i Dawid Kwiat­kow­ski! Kim oni w ogóle są? Best­sel­lery w dziale książka – Ewa Cho­da­kow­ska, książka kuchar­ska Kata­rzyny Cicho­pek, „Tre­ning Szczę­ścia” Beaty Paw­li­kow­skiej i „Porad­nik Per­fek­cyj­nej Pani Domu”. Jedziemy dalej, dział film – pierw­sze dwie pozy­cje Ewa Cho­da­kow­ska, miej­sce trze­cie One Direc­tion. Przy­pa­dek? Nie sądzę. Po pro­stu dra­mat. 

Wnio­ski:

1. Sta­ty­styki czy­tel­nic­twa w Pol­sce, jakby nie były żało­sne i tak są zawy­żone. To co jest sprze­da­wane pod nazwi­skiem Kingi Rusin, Krzysz­tofa Ibi­sza i “Per­fek­cyj­nej Pani Domu” to nie są książki i się nie liczy.

2. Przy­naj­mniej pół Pol­ski będzie miało zje­bane święta. Nikt nie jest na tyle dobrym akto­rem, żeby się wia­ry­god­nie uśmiech­nąć i podzię­ko­wać za płytę “One Direc­tion”. Łzy i drżąca warga to nie jest objaw szczę­ścia. 

3. Jestem jed­nym z ostat­nich ludzi w tym kraju, który nie wydał jesz­cze wła­snej książki kuchar­skiej.

4. O co cho­dzi z tym sza­łem na Ewę Cho­da­kow­ską? Jakim cudem rzą­dzi we wszyst­kich kate­go­riach? Prze­cież babka jest brzyd­sza niż Ronal­dinho i ktoś, kto o niej nie sły­szał, patrząc na okładkę i tytuł filmu z 1. miej­sca empi­ko­wych best­sel­le­rów — „Ewa Cho­da­kow­ska. Wyzwa­nie Skal­pel” mógłby pomy­śleć, że to repor­taż o rekon­struk­cji twa­rzy. Mógłby mi ktoś wyja­śnić na czym polega jej feno­men?

A to widziałeś?

Brak komentarzy

Leave a Reply