popKULTURA

Dziewczyny rządzą, czyli najbardziej feministyczny wpis ever

08/03/2019

Kobiety! Nie jest z wami lekko, ale bez was to dopiero byłaby pato­lo­gia. Gdyby nie kobiety, face­tom nie­chyb­nie odpa­dłyby ręce… od cią­głego gra­nia w Fifę, uto­nę­li­by­śmy w kar­to­nach po pizzy… bo dla jed­nej osoby total­nie nie opłaca się goto­wać, nasza higiena byłaby kwe­stią dys­ku­syjną… bo dla kogo się sta­rać? Nie mogli­by­śmy spać… bo ciężko sobie zna­leźć opty­malne miej­sce, jak się ma do dys­po­zy­cji całe wyro. Teraz jest zde­cy­do­wa­nie lepiej, bo przy­naj­mniej z góry wia­domo, że trzeba się zwi­nąć w kłę­bek na kra­wę­dzi, czyli znika pro­blem nad­miaru prze­strzeni. Gdyby nie kobiety, wszystko byłoby w kolo­rze czar­nym… bo nie jest tajem­nicą, że inne barwy są *ujowe,  nie docho­dzi­łoby do kar­czem­nych awan­tur… bo nie byłoby gry Mono­poly, detek­tyw Rut­kow­ski nie mógłby para­do­wać w kulo­od­por­nej kami­zelce pod­czas inter­wen­cji w sie­dzi­bie firmy “Dru­tex”… bo nie zostałby wymy­ślony kew­lar, a jakby padał deszcz, musie­li­by­śmy zatrzy­my­wać się co 100 metrów i prze­cie­rać szyby… bo samo­chody nie mia­łyby wycie­ra­czek na wypo­sa­że­niu. Tak, te wszyst­kie wyna­lazki to wasza zasługa, dzięki. Ucier­pia­łaby rów­nież popkul­tura. Nie byłoby kul­to­wych hitów Beaty Kozi­drak, nie mogli­by­śmy co czwar­tek obser­wo­wać, jak Magda Ges­sler wywraca stół w jakieś restau­ra­cji i nigdy nie powstałby “Harry Pot­ter”, ani “Gra o Tron”… bo kto by chciał ją oglą­dać bez Deane­rys Matki Smo­ków? Ależ to byłaby strata. Widać jak na dłoni, że świat bez kobiet, nie prze­trwałby ani jed­nego dnia.

I dla­tego, korzy­sta­jąc z oka­zji, że dziś obcho­dzimy wasze święto, chcia­łem z tego miej­sca podzię­ko­wać, że jeste­ście. Życzę wam, żeby nie opusz­czało was poczu­cie humoru i cier­pli­wość (zwłasz­cza do nas) oraz żeby kalo­rie zawsze szły w boobsy, Ros­smann robił epic­kie promki na kosme­tyki i żadne leśne dziadki już nigdy nie mówiły wam, jak macie żyć.

Oczy­wi­ście nie przy­cho­dzę z pustymi rękami. Dla każ­dej z was mam przy­go­to­wany pakie­cik pre­zen­towy, w któ­rego skład wcho­dzi wino, cze­ko­lada (wymienna na kebaba) oraz raj­stopy (bo tra­dy­cję trzeba sza­no­wać). Nie­stety po te gifty trzeba pofa­ty­go­wać się oso­bi­ście, ale chill, bo jest jesz­cze pre­zent wir­tu­alny, do odbioru tu i teraz, w postaci kodu, pozwa­la­ją­cego na dar­mowy 30-dniowy dostęp do biblio­teki Sto­ry­tel. Warto sko­rzy­stać, bo Sto­ry­tel z oka­zji Dnia Kobiet stwo­rzyło pro­jekt o nie­zwy­kłych Polkach, które odci­snęły ślad w histo­rii, ale jakoś tak nie­zręcz­nie wyszło, że świat o nich zapo­mniał. W sumie nic dziw­nego skoro por­tale wolą roz­pi­sy­wać się o kolej­nych pato­lo­gicz­nych eks­ce­sach sióstr Godlew­skich, zdra­dach i roman­sach w kla­nie Kar­da­shia­nek, nowej fry­zu­rze Julii Wie­niawy i nie­po­rad­no­ści w tańcu Justyny Żyły #żal

Pro­jekt nosi tytuł “Jej histo­ria. Por­tret audio” i został podzie­lony na sie­dem odcin­ków. Do każ­dego przy­pi­sana jest inna amba­sa­dorka, która opo­wiada histo­rię swo­jej idolki. Pierw­szy odci­nek zade­biu­to­wał we wto­rek, a co tydzień będą uka­zy­wać się kolejne. Amba­sa­dor­kami pro­jektu i przy oka­zji lek­tor­kami, są m.in.: figh­terka UFC Joanna Jędrzej­czyk, pro­jek­tantka Gosia Baczyń­ska, pio­sen­karka Maria Sadow­ska, aktorka Alek­san­dra Domań­ska oraz dzien­ni­karka Magda Mołek. Nie­wą­skie nazwi­ska, co nie?

W pre­mie­ro­wym odcinku usłysz­cie opo­wieść o Nar­cy­zie Żmi­chow­skiej, czyli poetce, która jako pierw­sza roz­po­częła walkę o rów­no­upraw­nie­nie dla pol­skich kobiet. Ponoć ćmiła cygara lepiej niż Win­ston Chur­chill, nosiła krót­kie włosy, co w jej cza­sach było nie lada odwagą, a do Biblio­teki Naro­do­wej, wcho­dziła niczym Clint Eastwood do salo­onu, cho­ciaż ta była zamknięta dla płci pięk­nej. Nar­cyza była w o tyle trud­nej sytu­acji, że nie musiała wojo­wać tylko z sek­si­zmem ze strony męż­czyzn, ale rów­nież z innymi kobie­tami, akcep­tu­ją­cymi odgór­nie narzu­cony sys­tem, w któ­rym karierę robią faceci, a babeczki sie­dzą przy garach i dzie­ciach. Kiedy Żmi­chow­ska mówiła, że chce od życia cze­goś wię­cej, reak­cją jej “kole­ża­nek” nie były okla­ski, tylko komen­ta­rze w stylu “No odbiło babie!”. Na szczę­ście się nie ugięła i kilka rze­czy udało jej się wywal­czyć, np. szkołę dla kobiet.

Drugi odci­nek będzie poświę­cony Marii Kwa­śniew­skiej, czyli lek­ko­atletce, która odwa­żyła się powie­dzieć kilka gorz­kich słów Hitle­rowi, a po wybu­chu wojny, mimo iż miała zapew­nione bez­pieczne schro­nie­nie za gra­nicą, zde­cy­do­wała się pozo­stać w Pol­sce, gdzie wal­czyła w sze­re­gach AK oraz ura­to­wała kil­ka­set osób przed wywózką do obozu kon­cen­tra­cyj­nego. Pozo­stałe boha­terki cyklu to: Jadwiga Pił­sud­ska (pilotka w eli­tar­nym RAFie), Zofia Stry­jeń­ska (znana malarka z okresu mię­dzy­wo­jen­nego), Zofia Kie­lan — Jawor­ska (legenda świa­to­wej pale­on­to­lo­gii), Elż­bieta Czy­żew­ska (wybitna aktorka teatralna) oraz Iza­bela Czar­to­ry­ska (zało­ży­cielka pierw­szego pol­skiego muzeum, twór­czyni naj­więk­szej kolek­cji dzieł sztuki, pozo­sta­ją­cej w pol­skich rękach).

Te kobiety po pro­stu wypada znać, choćby dla­tego, że wycho­dziły przed sze­reg, aby przy­szłym poko­le­niom Polek żyło się lepiej. Ja też chętne posłu­cham. Jesz­cze raz naj­lep­szego, a poni­żej obie­cany kod.

A to widziałeś?