popKULTURA

Izabela Janiszewska “Apartament”

24/06/2022
Apartament

Dzi­siej­szy PigO­uto­wy Kącik Czy­tel­ni­czy poświę­co­ny będzie Iza­be­la Janiszewska

Autor­kę od daw­na stal­ku­ję na Insta­gra­mie, co chwi­lę, ktoś mi ją pod­rzu­ca z opi­nią, że faj­nie klei zda­nia, ja z kolei już kil­ka razy zawie­sza­łem się w księ­gar­ni na okład­kach jej ksią­żek i muszę przy­znać, że bar­dzo zachę­ca­ją do sięgnięcia.

Posta­no­wi­łem, że przy­go­dę z Jani­szew­ską zacznę od pre­mie­ry z zeszłe­go tygo­dnia czy­li “Apar­ta­men­tu”, jed­nak kurier tro­chę się ocią­gał z dosta­wą, wiec wyko­rzy­sta­łem moment ocze­ki­wa­nia na nad­ro­bie­nie poprzed­niej -> „Nie­wy­ba­czal­ne”.

Oesu, ta książ­ka total­nie zdmuch­nę­ła mnie z plan­szy. Fabu­lar­nie jest TAK MOCNA, że każ­dy rodzic na prze­cięt­nym pozio­mie empa­tii, już po 3 roz­dzia­łach zwi­ja się w kul­kę i pro­si o litość. Serio, ta histo­ria emo­cjo­nal­nie pchnę­ła mnie w stan porów­ny­wal­ny z „Dziew­czy­ną z sąsiedz­twa”, przy któ­rej prze­cho­dzi­łem fazy obu­rze­nia, obrzy­dze­nia, pogar­dy i bezsilności .

Nie­wy­ba­czal­ne” z jed­nej stro­ny oka­za­ło się za moc­ne na moją wątłą psy­chę, z dru­giej było na tyle dobre i suge­styw­ne, że w swo­im wir­tu­al­nym kaje­ci­ku zano­to­wa­łem, że Jani­szew­ska potra­fi tra­fić w mięk­kie i zapaść w pamięć. Baa przez moment nawet zwąt­pi­łem, czy się­gać po “Apar­ta­ma­net”, bo kolej­nej takiej histo­rii nie znie­sie… na co autor­ka oso­bi­ście mnie uspo­ko­iła, ze naj­now­sza książ­ka „szar­pie z innej strony”.

Nie kła­ma­ła. „Apar­ta­ment” to thril­ler psy­cho­lo­gicz­ny. Plot jest taki, że wykła­dow­ca aka­de­mic­ki i przy oka­zji autor książ­ki, któ­ra kil­ka lat temu odnio­sła spo­ry suk­ces, Tomasz Engel, przy­jeż­dża z żoną do wypa­sio­ne­go hote­lu w Kar­ko­no­szach na week­en­do­wy reset. Przy­by­tek nicze­go sobie, wido­czek jesz­cze lep­szy, obsłu­ga nad­ska­ku­je, kli­ma­cik się zga­dza, wiec wszyst­kie zna­ki na nie­bie i zie­mi wska­zu­ją, że par­kę cze­ka magicz­ny chil­lo­ut… wtem następ­ne­go ran­ka żona Toma­sza zni­ka. Kolo począt­ko­wo myśli, że poszła na spa­cer, albo jakieś zabie­gi w SPA, wiec nie robi z tego dra­my, tym­cza­sem mija­ją kolej­ne godzi­ny, a jej jak nie było tak nie. Zanie­po­ko­jo­ny zaczy­na spraw­dzać tu i tam, pytać obsłu­gę i gości, ale ci patrzą na nie­go jak na waria­ta, bo…

Apar­ta­ment” to książ­ka, w któ­rej Jani­szew­ska rzu­ca czy­tel­ni­ko­wi wyzwa­nie “Zgad­nij co jest praw­dą, a co fej­kiem”. Muszę przy­znać, że dałem się w to wcią­gnąć i była to cał­kiem absor­bu­ją­ca roz­ryw­ka. Koja­rząc mniej wię­cej jak funk­cjo­nu­ją hote­le oraz zna­jąc prze­bieg wyda­rzeń do moment zagi­nię­cia, sta­ra­łem się posta­wić w sytu­acji Toma­sza Enge­la i roz­mk­mi­nia­łem, co zro­bił­bym na jego miejscu.

Oczy­wi­ście to było­by zbyt pro­ste i w rze­czy­wi­sto­ści sytu­acja oka­za­ła się znacz­nie bar­dziej zło­żo­na niż się na począt­ku wydawało.

Za styl dał­bym autor­ce moc­ne 8, nie­ste­ty w pew­nym momen­cie odno­to­wa­łem zgrzyt fabu­lar­ny -> mia­no­wi­cie po pierw­szej nut­ce przej­rza­łem jeden z twi­stów. Być może nie był naj­waż­niej­szy, bo nadal w powie­trzu wisia­ły pyta­nia kto co i dla­cze­go, któ­rych nijak nie dałem rady sam roz­gryźć, ale mimo wszyst­ko trosz­kę mnie ten „twist” zmę­czył, bo mimo iż dosko­na­le wie­dzia­łem dokąd zmie­rza, to i tak musia­łem przejść peł­ną dro­gą do wta­jem­ni­cze­nia. Za to odej­mu­je 2 punk­ty, ALE. ALE doda­je jeden punkt extra za solid­ny risercz. Bo nie jest tak, że autor­ka sobie wymy­śli­ła hotel i dosto­so­wa­ła jego pro­ce­du­ry, żeby były wygod­ne nar­ra­cyj­nie. Nope, z posło­wia wyni­ka, że dokład­nie to spraw­dza­ła i zamę­cza­ła hote­la­rzy pyta­nia­mi, żeby wszyst­ko było legit­ne, a co a tym idzie, cała ta zaba­wa z wcho­dze­niem w buty głów­ne­go boha­te­ra i kom­bi­no­wa­nie razem z nim ma sens, bo nie ma tu żad­nych oszu­ka­nych zagrywek.

Do tego docho­dzi plu­sik za okład­kę, któ­ra według mnie jest w pyt­kę. Czy­li łącz­na nota wyno­si 7+/10 . Ten „twist” tro­chę nabruź­dził, ale nie zmie­nia to fak­tu, że pla­nu­ję nad­ro­bić pozo­sta­łe trzy książ­ki Jani­szew­skiej (Tyl­ko kie­dy ja to wszyst­ko prze­czy­tam?), bo ta pani napraw­dę krzep­ko pisze, umie w mrocz­ny kli­mat i wkła­da w swo­je książ­ki ser­du­cho. No i jak ją obser­wu­je na Insta, wyda­je się bar­dzo sympatyczna.

Książ­ka wyszła nakła­dem wydaw­nic­twa Czwar­ta Stro­na Kry­mi­na­łu i w papie­rze moż­na nabyć ją tu -> https://tiny.pl/9s5nn

Audio­bo­oka ustrze­li­cie na Storytel.

A to widziałeś?

Brak komentarzy

Leave a Reply