Hejting, Wysypisko

Sylwester 2021- Recenzja by PigOut

01/01/2022
– Jacek, pojedź­my w tym roku na festi­wal Koł­czel­la, pliz plizz?
– Kocha­nie, Koł­czel­lę mamy w Zakop­cu!
Boom -> Syl­we­ster Marzeń… zwa­ny potocz­nie „Zoba­czyć Dżej­so­na Deru­lo i umrzeć”.
Co praw­da zor­ga­ni­zo­wa­nie Koł­czel­li spra­wi­ło, że zadłu­że­nie Pol­ski w cią­gu jed­nej nocy wzro­sło o 250 milio­nów dola­rów i kara za Turów nagle zaczę­ła wyda­wać się pro­mo­cyj­na, ale who cares? #syl­we­ster­ma­rzeń Przy dobrej zaba­wie kosz­ta się nie liczą. Zresz­tą efekt wyna­gro­dził -> Ot zoba­czy­li­śmy świa­to­we gwiaz­dy (z poprzed­nie­go stu­le­cia), któ­re wcho­dzi­ły na super wypa­sio­ną sce­nę takim fan­cy tune­lem jak w pro­gra­mie Woje­wódz­kie­go, a pod­czas wyko­nów gwiaz­dom towa­rzy­szy­li tan­ce­rze z ukła­da­mi, że mucha nie sia­da. No opra­wa pri­ma sort, tym­cza­sem na Pol­sa­cie klu­czem dobo­ru arty­stów praw­do­po­dob­nie były kosa z pra­wem -> Masz zarzu­ty pro­ku­ra­tor­skie? Ide­al­nie, bie­rze­my cię.
Syl­we­ster Marzeń, zwy­cięz­cy w poszcze­gól­nych kate­go­riach:
  • Naj­bar­dziej roz­pa­lał oczy­wi­ście występ Dżej­so­na Deru­lo i powiem wam, że Dżej­son dowiózł na prop­sie… w prze­ci­wień­stwie do publi­ki i orga­ni­za­to­rów. Oesu, już widzę, jak po powro­cie do USA, kole­dzy z Met Gali zapy­ta­ją Dżej­so­na, jak mu się podo­ba­ło w Pol­sce, na co Dżej­son: „Kur­ła, to było sza­lo­ne. Obczaj­cie to – mam 50 milio­nów fol­lo­wer­sów na IG, moje tele­dy­ski zosta­ły obejrzane3 miliar­dy razy na yt, mia­łem pro­po­zy­cje wystę­pu na sylw­kach w Syd­ney, Duba­ju i Nowym Jor­ku, ale mówię nie, poja­dę spra­wić rado­chę bied­nym ludziom z blo­ku wschod­nie­go… i co? I jaj­co! Wycho­dzę na sce­nę, grzecz­nie się przed­sta­wiam Dże­ej­so­oon Deru­uuuulo, zapo­da­ję “Talk Dir­ty”, jak­by jutra mia­ło nie być, tym­cza­sem publi­ka zero reak­cji. Ot naje­ba­ne typy w cza­pecz­kach Tau­ro­na dłu­bią butem w zie­mi, albo spraw­dza­ją coś tam w tele­fo­nach i żodyn nawet nie stuk­nie obca­sem. Tym­cza­sem po mnie wcho­dzi jakiś dzia­dy­ga z gło­sem, jak­by mu psia pisz­czał­ka sta­nę­ła w prze­ły­ku, zapo­da­je coś o zie­lo­nych oczach pod melo­dię nie­miec­kie­go jodło­wa­nia, tyl­ko gorzej (cho­dzi­ło mu o disco polo), a publi­ka momen­tal­nie wpa­da w eks­ta­zę. Wszy­scy tań­czą, buja­ją gło­wa­mi, ktoś pom­pu­je pon­ton i pły­nie na rękach publi­ki, ktoś inny rzu­ca się na gle­bę i zaczy­na wić się niczym węgorz. No mówię wam, takie­go odpa­łu jesz­cze nie widzia­łem. Już nigdy tam nie wró­cę. To dzi­ki kraj jest.
  • Dru­gim naj­bar­dziej wycze­ki­wa­nym arty­stą był Do Hulia Nie­po­dob­ny brat Enri­que Igle­sia­sa. Oka­za­ło się, że typ wyglą­da jak 49-let­ni syn Edy­ty Gór­niak z Iva­nem Koma­ren­ko, co spro­wo­ko­wa­ło mnie do wymy­śle­nia naj­lep­sze­go żar­ci­ku ever -> Ide­al­ny antysz­cze­pion­ko­wiec nie ist­nie­je!, wtem cały na bia­ło wcho­dzi Do Hulia Nie­po­dob­ny z tek­stem: “Potrzy­maj mi piwo!” XD No i oka­za­ło się, że Do Hulia Nie­po­dob­ny nie ma wła­sne­go reper­tu­aru, więc posta­wił na pro­fa­na­cję kawał­ków Enri­gue -> to z kolei pozwo­li­ło mi wysnuć teo­rię, że Jacek tak się napa­trzył na zatrud­nia­nie rodzi­ny poli­ty­ków w spół­kach skar­bu pań­stwa, że wpadł na pomysł, żeby zatrud­niać rodzi­nę muzy­ków na syl­we­stra Marzeń. I cyk, za rok w line-upie szwa­gier­ka Ade­le, naj­tań­sza z sióstr Stecz­kow­skich i dale­ki kuzyn Eda She­era­na, któ­ry nigdy Eda nie widział na oczy.
Z innych rze­czy:
  • Mary­la wystą­pi­ła w kil­ku sty­lów­kach — oso­bi­ście naj­bar­dziej w pamięć zapadł mi cyber­pun­ko­wy kogut i taka jebit­na kiec­ka z dwu­me­tro­wą śred­ni­cą, przy któ­rej ktoś rzu­cił komen­ta­rzem, że taka duża, żeby łatwiej było scho­wać bal­ko­nik.
  • Beata Kozi­drak poja­wi­ła się na sce­nie o cza­sie, co wca­le nie było takie oczy­wi­ste bio­rąc pod uwa­gę, że pier­wot­nie miał ją przy­wieźć Piotr Kraś­ko, ale spra­wa się rypła i w zastęp­stwie musia­ła doje­chać inter­ci­ty, a wia­do­mo, jak u nich z punk­tu­al­no­ścią. Ale trze­ba pochwa­lić Beatę, że wyka­za­ła się spo­rym RiG­Czem po zej­ściu na back­stejdż, gdzie na dzień dobry padło pyta­nie -> to co, po malu­chu? Beata twar­do odpo­wia­da­ła, że dzię­ku­je. Zamiast tego piła Caprio o sma­ku czar­nej porzecz­ki, co jest opcją win win -> bo w ustach czu­jesz smak szo­ci­ka, a na alko­ma­cie 0.0.
  • Syl­we­stro­wy Zni­czyk Prze­gry­wu [*] tra­fia do Patry­cji Kaza­di i Oli­vie­ra Jam­ni­ka, któ­rzy w tym roku są spłu­ka­ni, bo TVN posta­no­wił nie robić Sylw­ka i bye bye extra money za kon­fe­ran­sjer­kę.
  • Zwy­cię­ski syl­we­ster: Pol­sat -> bo pusz­czał rekla­my i moż­na było sobie przez 1,5h odpo­cząć od tej pato­lo­gii.
  • Naj­lep­szy syl­we­stro­wy cosplay -> Vio­let­ta Szpak, Tzn. Michał Szpak, któ­ry wystą­pił z koł­tu­nem a’la Vio­let­ta Vil­las i w ogó­le cały jego Vio­let­to-Vil­la­so­wy cosplay był tak ide­al­nie odwzo­ro­wa­ny, że w napię­ciu cze­ka­łem aż na sce­nę wpad­nie 40 kotów.
  • MVP wie­czo­ru -> Michał Wiśniew­ski z fry­zu­rą z baj­ki Trol­le i słu­chaw­ka­mi w kolo­rze zębów -> Hej Michał w jakim kolo­rze chcesz mieć ciu­chy na syl­we­stro­wy wykon? – W kolo­rze cie­li­stym! – Ok, a słu­chaw­ki w jakim? – W kolo­rze zębo­wym! — Mówisz i masz!
  • Naj­więk­szy krindż -> koleś, któ­ry grał na tak abs­trak­cyj­nym instru­men­cie, że ja nawet nie. To coś wyglą­da­ło jak mix orga­nów z gita­rą elek­trycz­ną. Ot taki zło­ty gra­al każ­de­go sza­nu­ją­ce­go się disco polow­ca. Nie­ste­ty jest lek­ki nie­do­syt, że w fina­le z uchwy­tu nie wystrze­li­ły sztucz­ne ognie. Ale to by była tru­skaw­ka na tor­cie.
  • Nagro­da publicz­no­ści-> Den­zel. Faj­nie było posłu­chać “Don­ciu noł Pam­pe­rap” 25 kilo póź­niej.
  • Naj­bar­dziej sza­lo­ny featu­ring wie­czo­ru -> Tutaj zno­wu wyróż­nie­nie dla Den­ze­la, któ­re­mu od tych węglo­wo­da­nów pomy­li­ła się odwa­ga z odważ­ni­kiem i pod­jął się odśpie­wa­nia hitu Gagi i Bra­dleya Coope­ra na spółę z Ewe­li­ną Lisow­ską, co skoń­czy­ło się wiel­kim XD, acz­kol­wiek chwi­le póź­niej w Zakop­cu odje­baw­szy się taki numer, że trze­ba było Matri­xo­wi Hard Reset zapo­dać. Otóż na sce­nę wbi­ła Maryl­ka, a tuż za nią Piotr Kupi­cha i zre­mik­so­wa­li “Kolo­ro­we Jar­mar­ki” z “Jest już ciem­no”, dzię­ki cze­mu mogę ofi­cjal­nie powie­dzieć, że w swo­im życiu widzia­łem już wszyst­ko. I to do nich tra­fia wyróż­nie­nie.
  • Kre­acja wie­czo­ru — Maja Hyży, któ­ra wystą­pi­ła w dwu­czę­ścio­wej suk­ni. Jed­na cześć sta­no­wił gor­set BDSM, dru­gą nie­bie­ski worek do segre­ga­cji papie­ro­wych śmie­ci -> Cie­ka­wost­ka jest taka, że nie­daw­no mi taki zgi­nął i już mia­łem krę­cić zady­mę w gmi­nie, że walą w ch… tyczem teraz wszyst­ko zło­ży­ło się w całość.
  • Naj­więk­szy kon­fe­ran­sjer­ski krindż -> Tomasz Kam­mel. Sytu­acja wyglą­da­ła tak, ze o pół­no­cy na sce­nie w Zakop­cu poja­wił się bur­mistrz Zakop­ca Leszek Doru­la i coś tam bre­dził, na co w poło­wie zda­nia prze­rwał mu Kam­mel i mówi: “No super fascy­nu­ją­ca histo­ria panie bur­mi­strzu, ale łore­wa. A tak BTW, dzię­ki, żeś pan zapro­sił swo­je­go kuzy­na Dżej­so­na”. Ja ten żar­cik zła­pa­łem w locie Doru­la — Deru­lo hehe, nie­ste­ty gorzej z bur­mi­strzem, któ­ry stał zmie­sza­ny, po czym uchwy­ci­ły go kame­ry, jak pytał żony -> “O co kaman temu Ibi­szo­wi za dychę?”.
  • Naj­gor­szy Cover wie­czo­ru -> Antek Smy­kie­wicz, któ­ry tak spro­fa­no­wał Queen, że na miej­scu Fred­ka Mer­cu­re­go wstał­bym z gro­bu i wypła­cił mu liścia za ten disrec­pect. Pro­fit: Solorz mógł­by powie­dzieć HDWP w Dżej­so­na, u nas był Fre­dek.
  • Naj­więk­sza syl­we­stro­wa zagad­ka -> co miał ski­tra­ne w latek­so­wych spodniach koleś z zespo­łu Mila­no, któ­re­go kro­cze na zbli­że­niach wyglą­da­ło, jak­by trzy­mał w gaciach pił­kę do kosza? -> moja teo­ria jest taka, że jak szedł tune­lem na swój wykon, zza rogu wysko­czył Kur­ski i zro­bił: „Pssst zio­mo, cho no tu na chwi­lę. Mam dla cie­bie zada­nie spe­cjal­ne. Akcja jest taka, że my z Aśką zaraz po Zen­ku wsia­da­my w heli­kop­ter i leci­my po cze­ko­lad­ki Lindt na wagę, więc masz tu plik bank­no­tów i dasz Dżej­so­no­wi, jak skoń­czy śpie­wać. Tyl­ko nie zgub, bo urwę ci ryja” -> No, a gdzie plik bank­no­tów będzie bez­piecz­niej­szy niż w majt­kach?
  • Plot twist wie­czo­ru -> Przez cały kon­cert w Zakop­cu trwał kon­kurs audio­te­le, w któ­rym moż­na było wygrać Alfę Romeo w kolo­rze wło­sów Micha­ła Wiśniew­skie­go (Alfa, bo prze­cież nie fura od Niem­ca XD). Po pół­no­cy dowie­dzie­li­śmy się, że zwy­cięz­cą został Pan Daniel – skrom­ny przed­się­bior­ca z Pci­mia. BTW było też do wygra­nia 50 koła w gotów­ce i co jakiś czas dosta­wa­li­śmy zbli­że­nia waliz­ki wypeł­nio­nej set­ka­mi… a na set­kach pięk­ny napis WZÓR. Ory­gi­na­ły też tra­fi­ły do Pana Danie­la.
  • Wygryw wie­czo­ru – Rafał Mase­rak, któ­ry z jakąś pan­ną odwa­lił na sce­nie kul­to­wy skok z łapa­niem z Dir­ty Dan­cig. W klu­czo­wym momen­cie Mase­ra­ka tri­cep­sem mio­ta­ło jak sza­tan, a na czo­le wyszła taka żyła, że śmia­ło moż­na było wkuć się nie tyl­ko z trze­cią, ale i z czwar­tą daw­ką Faj­ze­ra, ale osta­tecz­nie sku­ba­ny ustał. Sza­nu­ję.
  • Naj­lep­sza teo­ria spi­sko­wa – Ponoć wczo­raj w połu­dnie pan pre­zes TVP dostał pro­gno­zę pogo­dy, z któ­rej wyni­ka­ło, że o 22:00 nad Zakop­cem roz­pę­ta się ule­wa, a że Syl­we­stra Marzeń nie może popsuć nawet pogo­da, zde­cy­do­wał się pode­rwać dwa F16, aby ogar­nę­ły temat. 2 minu­ty póź­niej pilot zapo­da­je przez cb radio -> “Ok, namie­rzy­li­śmy jebit­ne­go cumu­lu­sa, z któ­re­go na bank pier­dol­nie. Pro­szę o zgo­dę na odpa­le­nie rakiet”, na co pan pre­zes -> “Nope, zakaz odpa­la­nia rakiet. Powta­rzam, zakaz odpa­la­nia rakiet. Zagoń­cie cumu­lu­sa nad sta­dion Ślą­ski he he”… i wła­śnie dla­te­go Michał Szpak nie­dłu­go cie­szył się trwa­łą Vio­let­ty Vil­las.
  • Oczy­wi­ście bez­po­śred­nio po zakoń­cze­niu Syl­we­stra Marzeń pole­cia­ła powtór­ka Syl­we­stra Marzeń, więc do głów­ne­go wyda­nia Wia­do­mo­ści oglą­dal­ność wynie­sie mini­mum 100 milio­nów, na co Danu­ta Holec­ka powie -> Syl­we­ster Marzeń był takim szto­sem, że nawet cale Masa­cziu­sets się włą­czy­ło, żeby zoba­czyć Dżej­so­na… i Zen­ka.
  • Wspa­nia­ły był to syl­we­ster, n̶i̶g̶d̶y̶ ̶g̶o̶ ̶n̶i̶e̶ ̶z̶a̶p̶o̶m̶n̶ę̶ ale pro­szę nich mi ktoś zde­fi­niu­je sło­wo „marze­nie”, bo być może do tej pory źle je inter­pre­to­wa­łem.

A to widziałeś?