Geek stuff, Wysypisko, Włóczykijing

Ten, w którym zmieniłem smartfona na bezlusterkowca

27/05/2021

Dziś przy­cho­dzę z tema­tem z zupeł­nie innej dla mnie becz­ki.
Mia­no­wi­cie z histo­rią, jak przez rok przy­mie­rza­łem się do kup­na apa­ra­tu, a kon­kret­nie bez­lu­ster­kow­ca z wymien­ną opty­ką oraz dla­cze­go to dla mnie taka wiel­ka spra­wa.

Po co mi taki sprzęt? — zapy­ta­cie? Zasko­czę was (not), otóż jak każ­dy chciał­bym cykać waka­cyj­no-rodzin­ne fot­ki na wypa­sie, ale przy oka­zji pod­nieść też jakość zdjęć na PigO­ucie. Spo­ro cho­dzi­my po knaj­pach, tro­chę podró­żu­je­my, do tego robię cykl recek (nie macie poję­cia, ile podejść robię, żeby sfo­to­gra­fo­wać głu­pią okład­kę książ­ki), etc., więc zapo­trze­bo­wa­nie na mate­riał foto jest cał­kiem spo­re. Nie­ste­ty od dłuż­sze­go cza­su (głów­nie patrząc na inne stron­ki) mam świa­do­mość, że te moje fot­ki z tele­fo­nu moc­no odsta­ją i muszę te bra­ki łatać żar­ci­ka­mi. O wie­lu knaj­pach w ogó­le nie pisa­łem, bo te epic­kie bur­ge­ry, na zdję­ciach wycho­dzi­ły, jak trzy­dnio­we kanap­ki z dwor­co­we­go kio­sku, w dodat­ku roz­je­cha­ne przez TIRa. Iry­tu­ją­ce, bo wła­śnie w tej mate­rii chciał­bym naj­bar­dziej się roz­wi­nąć.

Dwie krzy­we wie­że

I teraz kwe­stia nr 2, czy­li dla­cze­go aż rok buja­łem się z tym tema­tem? Ano dla­te­go, że jestem ama­to­rem, któ­ry nie ma poję­cia czym jest „brac­ke­ting” i „dys­tor­sja”, więc biłem się z myśla­mi, czy ten plan w ogó­le ma szan­sę powa­dze­nia w moim przy­pad­ku? Kil­ka gro­szy trze­ba wydać, tym­cza­sem nie ma żad­nej gwa­ran­cji, że pora­dzę sobie z obsłu­gą takie­go sprzę­tu, ani pew­no­ści czy osta­tecz­nie nie skoń­czy się na pstry­ka­niu w try­bie auto­ma­tu? Było­by szko­da. Poza tym pozo­sta­wa­ła jesz­cze kwe­stia, czy taki apa­rat nie znie­chę­ci mnie swo­im gaba­ry­ta­mi, bo wie­cie lubię mobil­ność. I tak dalej i tak dalej. Gene­ral­nie przez kil­ka mie­się­cy prze­ży­wa­łem wzlo­ty i upad­ki mora­le, któ­re obja­wia­ły się w taki spo­sób, że naj­pierw cały dzień spę­dza­łem na riser­czach, utwier­dza­jąc się, że to bar­dzo dobry pomysł, a chwi­lę póź­niej, na eta­pie reali­za­cji koszy­ka, stwier­dza­łem: „Nie no bez sen­su. Tyl­ko nie­po­trzeb­nie w kosz­ty wpad­nę. Odpusz­czam, nie było tema­tu”. I tak w zapę­tle­niu.

Ja biją­cy się z myśla­mi

W trak­cie riser­czów wyzna­czy­łem sobie pożą­da­ne cechy apa­ra­tu:

- Jak naj­lep­szy balans pomię­dzy moż­li­wo­ścia­mi a poręcz­no­ścią (jako­ścio­we fotecz­ki bar­dzo pożą­da­ne, ale rów­no­cze­śnie nie chciał­bym popy­lać z tele­sko­pem Hub­ble­’a);

- Wymien­na opty­ka – inte­re­su­je mnie obiek­tyw uni­wer­sal­ny na co dzień, ale też por­tre­to­wy. A jak się już roz­krę­cę, to kolej­ny do foto­gra­fo­wa­nia bur­ge­rów i phil­ly che­ese­stej­ków w knaj­pach;

- Moż­li­wość łącze­nia się po wifi z tele­fo­nem, co by spraw­nie trans­fe­ro­wać zdję­cia i szyb­cio­rem wrzu­cać je na PigO­uto­we soszia­le;

- Nagry­wa­nie video z dźwię­kiem (na wypa­dek, gdy­by jed­nak wzię­ło mnie na nagry­wa­nie vlo­gów. Nie musi być zaraz 4K, ale Full HD w 60 klat­kach by się przy­da­ło. No dobra, może być 50, wszak jeste­śmy w Euro­pie a nie USA);

- Żeby był dżen­tel­me­nem dla ama­to­rów i popro­wa­dził mnie za rękę zanim się wdro­żę;

- Żeby nie zabił ceną (wia­do­mo -> Nie za milio­ny monet!)

Spo­iler: Ile razy by nie szu­kać pod tym kątem, tyle razy oka­że się, że naj­moc­niej­szym kan­dy­da­tem w takich kry­te­riach jest Olym­pus z serią OM‑D E‑M10 IIIs oraz M10 IV. Spę­dzi­łem rok na googlo­wa­niu, więc wiem co mówię.

I tutaj wcho­dzi Long Sto­ry Short -> Otóż blo­go­wa­nie nie­sie za sobą pew­ne moż­li­wo­ści, np. takie, że Olym­pus zgo­dził się uży­czyć mi oba te mode­le na testy. Z “czwór­ką” byłem we Wło­szech, IIIs mam na sta­nie aktu­al­nie.

Spie­szę z odpo­wie­dzią, co się wyda­rzy­ło, kie­dy mia­łem oka­zję poob­co­wać z takim sprzę­tem.

Po pierw­sze bar­dzo dobre wra­że­nie zro­bi­ły na mnie gaba­ry­ty. Apa­rat z pod­sta­wo­wym obiek­ty­wem, zwa­nym „pan­kej­kiem”, wymia­ro­wo oraz wago­wo nie odbie­ga zbyt­nio od kla­sycz­ne­go kom­pak­tu. I tu daję duży plus, bo wła­śnie oto cho­dzi­ło, żeby poru­szać się bez waliz­ki na kół­kach.

Dru­gi plus za inter­fejs, któ­ry oka­zał się zaska­ku­ją­co przy­ja­zny. Menu jest po pol­sku i każ­da funk­cja z pokrę­tła zosta­ła opi­sa­na, pod­po­wia­da­jąc w jakich oko­licz­no­ściach naj­le­piej się spraw­dzi. Może jesz­cze nie jestem na eta­pie, żeby grze­bać przy usta­wie­niach ISO, ale na auto­ma­cie też nie sie­dzia­łem. Prze­łą­cza­łem sobie pomię­dzy pej­za­ża­mi, por­tre­ta­mi, zdję­cia­mi w ruchu, etc. I od razu +50 do pew­no­ści sie­bie, bo nie muszę zga­dy­wać co i jak.

Funk­cjo­nal­ność WIFI dzia­ła bez zarzu­ty. Pobie­ra­my apkę na tele­fon, łączy­my z fonem i fotecz­ki prze­sy­ła­ją się jak złe. I cyk, moż­na robić nalo­ty dywa­no­we na Insta­gram. Jest też nagry­wa­nie Full HD w 60 klat­kach, więc kolej­ne dwa plu­si­ki.


Ale naj­waż­niej­sze pyta­nie — co ze zdję­cia­mi? Jest bar­dzo dobrze, ale wiem, że może być jesz­cze o wie­le wie­le lepiej. Może nie ustrze­li­łem jesz­cze kadrów, któ­rym mógł­bym zwa­lić was z nóg i wygrać w kon­kur­sie Natio­nal Geo­gra­phic, ale porów­nu­jąc z dotych­cza­so­wy­mi fot­ka­mi z tele­fo­nu, miej­sca­mi róż­ni­ca jest dia­me­tral­na (doświe­tle­nie, ostrość, szcze­gó­ło­wość. Oczy­wi­ście mam tu na myśli ory­gi­nal­ne fot­ki przed blo­go­wą kom­pre­sją). A jak zmie­ni­łem obiek­tyw uni­wer­sal­ny na por­tre­to­wy i zaczą­łem foto­gra­fo­wać Madzię i Bren­don­ka, to już w ogó­le był szał. W tym momen­cie utwier­dzi­łem się na 110%, że chcę mieć taki sprzęt na sta­łe.


Oczy­wi­ście przez okres testu nie zdą­ży­łem nawet dobrze zapo­znać się z wszyst­ki­mi funk­cja­mi, któ­rych jest mnó­stwo, albo i wię­cej, ale też nie o to tu cho­dzi­ło. Celem było spraw­dze­nie, czy odnaj­dę się w takim sprzę­cie, czy raczej sfru­stru­ję, że obsłu­ga mnie prze­ra­sta i pokor­nie wró­cę do foto­gra­fo­wa­nia z fona. Zde­cy­do­wa­nie pierw­sza opcja. Kil­ka uda­nych zdjęć spra­wi­ło, że poczu­łem poten­cjał i jesz­cze bar­dziej się nakrę­ci­łem. Pozo­sta­je doszli­fo­wać skil­la w kadro­wa­niu, pożąd­nie liznąć Ligh­tro­oma i leci­my po Grand Press Pho­to. Daj­cie mi pół roku.

Osta­tecz­nie zosta­nę już z mode­lem IIIs. Nie dostrze­gam więk­szych róż­nic w porów­na­niu z IV, wręcz musia­łem pod­py­tać ludzi z Olym­pu­sa, na czym one pole­ga­ją. Wska­za­li trzy cechy:

- IV ma nie­co wyż­szą roz­dziel­czość matry­cy (20MP vs 16MP w IIIs)

- IV moż­na łado­wać przez USB, IIIs ma dedy­ko­wa­ną łado­war­ką w zesta­wie

- IV ma nie­co lepiej dzia­ła­ją­cy cią­gły auto­fo­cus, co może mieć zna­cze­nie dla fil­mow­ców

Nie są to dla mnie jakieś super palą­ce rze­czy, tym­cza­sem za IIIs prze­ma­wia niż­sza cena, któ­ra na oka­zję tego wpi­su będzie jesz­cze niż­sza przez trzy kolej­ne dni (prom­ka trwa od 27 do 30.05. do pół­no­cy)

Stan­dar­do­wa cena zesta­wu Olym­pus E‑M10 Mark IIIs wraz z obiek­ty­wem Pan­ca­ke (M. ZUIKO DIGITAL ED 14–42MM) wyno­si 3 690 zł. Tym­cza­sem w aktu­al­nej pro­mo­cji, przy wyko­rzy­sta­niu kodu Pigo­utxOMD cena spa­da do 2 698 zł, a do tego za 1 zł dosta­je­my dodat­ko­wy obiek­tyw por­tre­to­wy 45mm F1.8, któ­re­go stan­dar­do­wa cena wyno­si 1349 zł.

Pod­su­mo­wu­jąc, w cenie 2699 zł, otrzy­mu­je­my zestaw, któ­ry nor­mal­nie kosz­tu­je 5039 zł <sic!>. Chy­ba lep­sze­go momen­tu na kup­no już nie będzie. KLIK DO SKLEPU

Na tym nie koniec, bo z myślą o oso­bach, któ­rzy posia­da­ją już sprzęt, jest jesz­cze alter­na­tyw­na prom­ka na obiek­ty­wy. I tutaj są dwie opcje:

1. 25 mm F1.8 –> z kodem Pigo­utxOMD cena zosta­nie obni­żo­na z 1799 zł  na 1099 zł KLIK DO SKLEPU

2. 17 mm F1.8 -> z kodem Pigo­utxOMD cena zosta­nie obni­żo­na z 1799 zł  na 1399 zł KLIK DO SKLEPU

Jest nad czym myśleć, ale lepiej nie za dłu­go, bo przy­po­mi­nam, że kod obo­wią­zu­je do 30 maja do pół­no­cy, po czym wszyst­ko wra­ca do nor­my. Pozdro 600.

A to widziałeś?