Budowlanka

Czy warto inwestować w projektanta wnętrz?

28/11/2019

- Misiek, a może pomy­śli­my jed­nak nad biu­rem archi­tek­to­nicz­nym?

- Say what? Chcesz komuś pła­cić cięż­ki szmal, żeby powie­dział nam, jakie meble mamy wsta­wić do domu? Plizz, to już nie jeste­śmy w sta­nie przej­rzeć kata­lo­gu i powie­dzieć TO!, kie­dy coś nam się spodo­ba? I co, może jesz­cze za Net­fli­xa zacznie­my pła­cić, bo kli­ka­nie w tor­ren­ty jest zbyt męczą­ce?

No tak to u nas aku­rat nie wyglą­da­ło, ale praw­dą jest, że jesz­cze do nie­daw­na byłem scep­tycz­ny wzglę­dem pro­jek­tan­tów wnętrz. Uwa­ża­łem, że to zbęd­ny luk­sus dla leniusz­ków, któ­rym nie chce się jeź­dzić po skle­pach, ale gene­ral­nie nie jest to pra­ca wyma­ga­ją­ca spe­cjal­ne­go skil­la i nawet szym­pans by sobie pora­dził.

Wszyst­ko się zmie­ni­ło, kie­dy dewe­lo­per oznaj­mił, że za dwa tygo­dnie przy­cho­dzi elek­tryk i trze­ba mu poka­zać pal­cem, gdzie ma osa­dzać gniazd­ka, pocią­gnąć kable, zro­bić wypro­wa­dze­nia na dodat­ko­wy osprzęt, etc. Rozej­rze­li­śmy się po suro­wych wnę­trzach i dotar­ło do nas, że w sumie nie jeste­śmy  wystar­cza­ją­co decy­zyj­ni. Ot, żeby wska­zać, gdzie chce­my gniazd­ka, powin­ni­śmy mieć już roz­pla­no­wa­ne poszcze­gól­ne pomiesz­cze­nia i wie­dzieć, co i gdzie będzie sta­ło. Na począt­ku pró­bo­wa­li­śmy sami to ogar­nąć, ale oka­za­ło się, że nie mam w sobie za grosz wyobraź­ni prze­strzen­nej, ani zmy­słu este­tycz­ne­go. Jeśli ktoś mi coś poka­że, to luzik, jestem w sta­nie powie­dzieć, czy mi się podo­ba, czy nie, ale jak mam coś same­mu wymy­ślić od zera to kapli­ca -> wszyst­ko z innej para­fii. Podej­rze­wam, że w podob­nych oko­licz­no­ściach powsta­ła Mul­ti­pla 😉

Zaczę­li­śmy z Madzią roz­k­mi­niać tę kwe­stię i wyszło nam, że ryzy­ko spier­ni­cze­nia dizaj­nu oraz ukła­du funk­cjo­nal­ne­go jest zbyt duże, a poten­cjal­ne wto­py będą się za nami cią­gnę­ły lata­mi, aż w koń­cu dopro­wa­dzą do zała­ma­nia psy­chicz­ne­go. Zapa­dła decy­zja, że wyska­ku­je­my z kasio­ry #chlip #chlip i odda­je­my temat w ręce pro­fe­sjo­na­li­stów. Best desy­żyn ever.

Pro­jek­tan­ci szyb­cio­rem poje­cha­li na budo­wę i doko­na­li pra­wil­nych pomia­rów, następ­nie się z nami spo­tka­li i prze­pro­wa­dzi­li wywiad na zasa­dzie: co lubi­cie, cze­go nie­na­wi­dzi­cie, jakie kolo­ry są si, a jakie pas­se, czy ma być mini­ma­li­stycz­nie, czy bur­żuj­sko jak u arab­skie­go szej­ka, no i naj­waż­niej­sze — ile chce­cie wydać? #mało. Dalej spra­wy wyglą­da­ły nastę­pu­ją­co:

Etap 1. Układ funk­cjo­nal­ny

W tym pomiesz­cze­niu będzie sypial­nia, w tam­tym gabi­net, a tu zamiast kibel­ka chce­my gar­de­ro­bę. A i jesz­cze w kuch­ni musi być wyspa i spo­ro bla­tu, bo w obec­nym miesz­ka­niu odczu­wa­my nie­do­bór. W sumie to chcie­li­by­śmy jesz­cze spi­żar­nię, ale taką, żeby nie rzu­ca­ła się w oczy. Jest jesz­cze kwe­stia pię­tra. Na razie nie będzie­my go ruszać, bo ni ma pinię­dzy, ale roz­pla­no­wa­nie prze­strze­ni nie zaszko­dzi. Chciał­bym tam mieć kino domo­we, stół do bil­lar­da, barek z hooke­ra­mi i jakąś wygod­ną sofę — powie­dzia­łem” -> mniej wię­cej z taki­mi rze­cza­mi musia­ło zmie­rzyć się biu­ro. Dali radę.

Etap 2. Wizu­ali­za­cje

Otrzy­mu­je­my wizu­ali­za­cje goto­wych pomiesz­czeń, czy­li jak będą się pre­zen­to­wa­ły po odma­lo­wa­niu, ume­blo­wa­niu i wypo­sa­że­niu.

Etap 3. Pro­jek­ty tech­nicz­ne (elek­try­ka, hydrau­li­ka, kli­ma­ty­za­cja, utp)

Tak napraw­dę choć­by dla tych rysun­ków war­to zatrud­nić biu­ro. Bez nich nie ruszy­li­by­śmy z miej­sca. Zło­te zło­to.

Etap. 4. Pro­jek­ty szcze­gó­ło­we

Szcze­gó­ło­we rzu­ty i prze­kro­je pomieszczeń/sprzętów/etc, dzię­ki któ­rym każ­dy maj­ster dosko­na­le wie co ma robić.  Też zło­to. Nawet nie chcę sobie wyobra­żać sytu­acji, ile rze­czy mogło­by pójść nie tak, gdy­bym robił to na wła­sną rękę.

Etap 5. Har­mo­no­gram

Wszyst­kie czyn­no­ści podzie­lo­ne na eta­py ze wska­za­niem, kie­dy do gry wcho­dzi hydrau­lik, kie­dy płyt­karz, kie­dy sto­larz, a kie­dy typ od komin­ka. Taki har­mo­no­gram to skarb, bo dzię­ki nie­mu da się zapew­nić płyn­ność w zarzą­dza­niu maj­stra­mi.

Etap 6. Kosz­to­rys

Naj­bo­le­śniej­sza część współ­pra­cy z biu­rem, czy­li moment, kie­dy dowia­du­jesz się ile to wszyst­ko kosz­tu­je i odru­cho­wo pytasz: “To kwo­ta do zapła­ty, czy numer tele­fo­nu?

Etap 7. Lista zaku­pów

Następ­na jest lista z adre­sa­mi skle­pów oraz kon­tak­ta­mi do zaufa­nych maj­strów. Korzy­sta­li­śmy z niej raczej wyryw­ko­wo. Np. zatrud­ni­li­śmy reko­men­do­wa­ną eki­pę do prac wykoń­cze­nio­wych i pole­ca­ne­go szkla­rza, kupi­li­śmy całe oświe­tle­nie w suge­ro­wa­nym skle­pie, ale nie zasto­so­wa­li­śmy się w przy­pad­ku fir­my od komin­ka, czy choć­by mebli, któ­re owszem były ład­ne, ale nie na naszą kie­szeń. Thxn God, uda­ło nam się zna­leźć ten sam dizajn w atrak­cyj­niej­szej cenie.

Naroż­nik- Pro­po­zy­cja biu­ra pro­jek­to­we­go:

Naroż­nik- Nasz wybór:

W naszej nóż­ki też będą czar­ne. W zasa­dzie róż­ni się tyl­ko funk­cją spa­nia.

Etap 8. Nad­zór wyko­naw­czy

Na tym eta­pie archi­tek­ci wbi­ja­ją na budo­wę i kotro­lu­ją, czy wszyst­ko idzie zgod­nie z pla­nem. My aku­rat z tej usłu­gi nie korzy­sta­li­śmy… bo szwa­gier powie­dział, że zro­bi to za flasz­kę 😉

Sumu­jąc za i prze­ciw, angaż biu­ra pro­jek­to­we­go był cał­kiem spo­ko opcją. Zdję­li z nas kupę trud­nych decy­zji, oszczę­dzi­li mnó­stwo cza­su, pod­po­wie­dzie­li roz­wią­za­nia, o któ­rych nie mie­li­śmy poję­cia, uchro­ni­li przed kil­ko­ma poten­cjal­ny­mi wto­pa­mi i zro­bi­li spój­ną całość z naszych poje­dyn­czych pomy­słów. Żeby nie było jed­nak zbyt słod­ko, trze­ba wspo­mnieć też o wadach. Naj­istot­niej­szą jest cena, wia­do­mix. Zde­cy­do­wa­nie nie są to tanie rze­czy.  Kwo­ty mogą się róż­nić zależ­nie od mia­sta, ale na luza­ku moż­na przy­jąć, że śred­nio jest to 150 zł za metr. Dalej są róż­ni­ce w spoj­rze­niu na pew­ne rze­czy. Nie mam wąt­pli­wo­ści, że pro­jek­tan­ci wie­dzą, co jest teraz naj­bar­dziej tren­dy, ale być może nie zawsze zda­ją sobie spra­wę, jak wyglą­da życie z “bom­bel­kiem” i pie­skiem. Dębo­wy par­kiet na pew­no pre­zen­to­wał­by się super sek­si, ale “dębo­wy” panel będzie prak­tycz­niej­szy XD. War­to też zawcza­su komu­ni­ko­wać, jaki jest budżet na meble, żeby póź­niej nie reago­wać w sty­lu: “Aha, w ten spo­sób. W sumie po co komu łóż­ko, sko­ro moż­na sobie zro­bić ste­laż ze sta­rych palet?!”. Osta­tecz­nie wady numer dwa i trzy to kwe­stia doga­da­nia. Grunt, żeby kasa była, a resz­ta pój­dzie z gór­ki. A jak to wyglą­da­ło u was? Korzy­sta­li­ście z pro­jek­tan­ta, czy solów­ka od A do Z?

A to widziałeś?