Żarcie & Napitki

Pan Baton, czyli startup na kołach

14/04/2016
food truck, pan baton

Dziś opo­wiem wam o Panu Bato­nie, czyli food­trucku ser­wu­ją­cym UWAGA! UWAGA! sma­żone batony. Dla kogoś, kto pierw­szy raz sły­szy o takich dzi­wach, sma­że­nie bato­nów może wydać się naj­bar­dziej pokrę­coną ideą ever. Wiem, bo też tak mia­łem. Jed­nak w moim przy­padku cie­ka­wość zwy­cię­żyła. Posze­dłem, spró­bo­wa­łem i zosta­łem fanem. Milki Way z dodat­kiem soli mor­skiej roz­wa­lił mnie na łopatki. Tak, nie dość, że sma­żony to jesz­cze z solą, ale uwierz­cie mi na słowo, to ma sens. To co wypra­wia Pan Baton, zain­try­go­wało mnie na tyle, że posta­no­wi­łem się do niego ode­zwać i z pierw­szej ręki dowie­dzieć, jak wpadł na tak sza­lony pomysł? Przy oka­zji poga­da­li­śmy tro­chę o biz­ne­sie food­truc­ko­wym i pracy na wła­sny rachu­nek. Efekt roz­mowy poni­żej, jed­nak zanim przej­dziemy do meri­tum, dodam tylko, że o ile degu­sta­cja bato­nów już wcze­śniej prze­ko­nała mnie do samej idei, tak po roz­mo­wie, dodat­kowo sta­łem się fanem podej­ścia do życia w wyko­na­niu Pana Batona.
Chło­pak ma ledwo 20 lat, a mimo to total­nie nie bie­rze jeń­ców. Ile razy w życiu mia­łem jakiś pomysł, zawsze znaj­do­wa­łem milion powo­dów, żeby go nie zre­ali­zo­wać. Pan Baton nie pię­trzy pro­ble­mów i nie szuka wymó­wek, po pro­stu działa. Pod­czas roz­mowy zdra­dził mi, że food­truck to było pój­ście na żywioł. Nie zra­ził go nawet brak fun­du­szy na start z wyso­kiego C. Zaczy­nał od przy­czepy i dopiero z cza­sem doro­bił się w pełni funk­cjo­nal­nego samo­chodu. Sza­cun. Poza sma­że­niem Mar­sów i Snic­ker­sów, Pan Baton zaj­muje się jesz­cze kil­koma faj­nymi rze­czami, ale o tym niech już sam opo­wie.

 

Kim jest Pan Baton?

Pan Baton to młody chło­pak, który wpadł na pomysł otwo­rze­nia food­trucka i robie­nia cze­goś zupeł­nie innego niż wszy­scy.

 

Skąd pomysł na sma­że­nie bato­nów? Czy po pro­stu sie­dzia­łeś kie­dyś w domu, z nudów stu­dio­wa­łeś ety­kietę po Snic­ker­sie i nagle stwier­dzie­łeś “hmmm, coś mało kalo­rii”, po czym zaczą­łeś kom­bi­no­wać, co by tu zro­bić, żeby podwoić ich ilość?

Nie będę ukry­wał, że nie jestem pre­kur­so­rem sma­że­nia bato­nów. Sma­żono je na Wyspach, a naj­bar­dziej popu­larne są w Szko­cji. Pomy­śla­łem, że faj­nie byłoby prze­nieść to do Pol­ski, gdzie mia­łem już dość gofrów z cukrem pudrem i nud­nych sło­dy­czy. 

Kiedy w zeszłym roku zoba­czy­łem po raz pierw­szy Twój food­truck, od razu zapy­ta­łem wujka googla, co wie na ten temat i fak­tycz­nie oka­zało się, że sma­że­nie bato­nów ma długą tra­dy­cję w Wiel­kiej Bry­ta­nii, gdzie trak­to­wane są jako przy­smak. Twoje batony to ten sam smak? Czy w tej mate­rii ma się do czy­nie­nia ze sztyw­nymi prze­pi­sami, czy każdy inter­pre­tuje je po swo­jemu?

Co nas różni od szkoc­kich bato­nów? Sma­żymy wszyst­kie main­stre­amowe batony takie jak Mars, Snic­kers, Mil­ky­way, Bounty, kiedy w Szko­cji smażą tylko Marsy. Mamy wykrę­cone dodatki takie jak suszone chilli, gru­bo­ziar­ni­sta sól mor­ska i nasz konik, czyli sosy. Robimy je na bazie bia­łego wina. Owoce są flam­bi­ro­wane, co faj­nie pod­kręca smak. Mamy w ofer­cie tru­skawkę z mięta, owoce leśne z czar­nuszką i mix z haba­nero.

Nie­źle. Nie mam poję­cia czym jest flam­bi­ro­wa­nie, ale brzmi zaje­bi­ście. Taki tro­chę mix street foodu z Woj­cie­chem Modestem-Basiurą Amaro. Możesz zdra­dzić, jak wyglą­dają kolejne etapy przy­go­to­wa­nia bato­nów? Zasta­na­wiam się, czy da się je upich­cić w domu, bez pomocy fiku­śnego sprzętu kuchar­skiego?

Czyli czeka nas wysyp bato­nów w tym sezo­nie <heheszki>? Batony nabi­jamy na patyk, obta­czamy w naszym autor­skim cie­ście na bazie nale­śni­ko­wego, jed­nak bez jajek i z tajem­ni­czym dodat­kiem, który zapo­biega nasią­ka­niu tłusz­czu. Całość sma­żymy na głę­bo­kim oleju. W warun­kach domo­wych można zro­bić cia­sto nale­śni­kowe i sma­żyć nawet w gar­nuszku z ole­jem, więc jest to do powtó­rze­nia.

Zapewne wszystko roz­bija się o tajemny skład­nik #Coca­Cola #Panier­kaKFC. To teraz pyta­nie, na które cze­kają wszyst­kie dziew­czyny, ile kalo­rii mają Twoje batony i skąd pew­ność, że pój­dzie w cycki? 

Jak mówi stare góral­skie przy­sło­wie: “szczę­śliwi kalo­rii nie liczą”, czy jakoś tak <heheszki>. Nasze sztosy mają około 400 kalo­rii. Cała ekipa jest na die­cie bato­no­wej. 5 bato­nów wystar­czy na pokry­cie dzien­nego zapo­trze­bo­wa­nia kalo­rycz­nego, dzięki czemu zostaje nam wię­cej czasu na kmi­nie­nie nowych pomy­słów.

Tylko 400? Skan­dal, tyle samo przyj­miesz, zja­da­jąc 3 tony jar­mużu. Jestem roz­cza­ro­wany. Po cichu liczy­łem na 4-cyfrowy wynik, tym­cza­sem wystar­czy 5000 bur­pees i jeste­śmy na zero. No dobra, to co jesz­cze Pan Baton ma w menu? Coś, czego nie zjem nigdzie indziej? Zaskocz mnie. 

Już same sma­żone batony są ciężko dostępne gdzie­kol­wiek w Pol­sce. W menu mamy kla­syczne smaki bato­nów oraz jeden wykrę­cony. Co cie­kawe, w ofer­cie mamy też lody mole­ku­larne. Jeste­śmy pierw­szym food­truc­kiem, który ofe­ruje kuch­nie mole­ku­larną. Na festi­wale piwne przy­go­to­wa­li­śmy lody kra­ker­sowe i beko­nowe:)

No to fak­tycz­nie mnie zasko­czy­łeś, punkt dla Cie­bie. Cie­szę się, że poru­szy­łeś kwe­stię robie­nia mole­ku­lar­nych lodów, bo nie­zręcz­nie było mi pytać <heheszki>. Umie­ram za to z cie­ka­wo­ści, skąd pomysł na takie eks­pe­ry­menty? Czym się róż­nią lody mole­ku­larne od kla­sycz­nych?

Uwiel­biamy cie­kły azot <heheszki>! Pomysł wziął się z eks­pe­ry­men­tów, które robi­łem dla dzieci, pra­cu­jąc u mojego brata. Lody robione przy uży­ciu cie­kłego azotu zacho­wują 100% smaku, ponie­waż nie pod­le­gają dłu­go­trwa­łej obróbce ter­micz­nej. Co cie­kawe możemy też mro­zić mocne alko­hole, takie jak wódka, whi­skey czy nawet spi­ry­tus. W naszej ofer­cie są też cate­ringi z uży­ciem kuchni mole­ku­lar­nej i warsz­taty. Robimy pudry przy pomocy mal­to­dek­stryny, kawiory z uży­ciem agar-agar, czy piany z lecy­tyną.

Wygląda na to, że rośnie nam drugi Wal­ter White, a tak przy oka­zji masz już plany na syl­we­stra <heheszki>? Może poga­damy teraz o biz­ne­so­wej stro­nie Pana Batona. Jaki jest biz­nes food­truc­kowy? Bariery i koszty wej­ścia? I naj­waż­niej­sze, czy idzie z tego wyżyć?

Cash Rules Eve­ry­thing Aro­und Me <heheszki>. Biz­nes food­truc­kowy jest dość spe­cy­ficzny. Koszty są bar­dzo niskie, ponie­waż nie pła­cimy za czynsz a jedy­nie za dzier­żawę terenu, czy miej­sca na festi­wa­lach. Tutaj widełki są bar­dzo roz­bieżne. Są festi­wale gdzie stoi się za darmo, a są też takie, gdzie pła­cimy nawet kilka tysięcy. Moim zda­niem naj­bar­dziej uczciwa forma to roz­li­cza­nie pro­cen­towe od utargu. Wielu moich zna­jo­mych żyje tylko z food­trucka, ja trak­tuję go jako zajawkę. Nie stoję nigdzie w tygo­dniu, pra­cuję jedy­nie week­en­dowo. Jestem świa­domy tego, że dużo wię­cej mógł­bym zaro­bić, sprze­da­jąc kla­syczne jedze­nie, jed­nak nie jara mnie powta­rza­nie cze­goś.

 

Pra­cu­jesz sezo­nowo, prawda? Ile trwa sezon i jak wygląda har­mo­no­gram? Czy już dziś wiesz, gdzie będziesz się poja­wiał w kolej­nych tygo­dniach, czy to bar­dziej spon­tan i wszystko rodzi się na bie­żąco?

Sezon trwa od kwiet­nia do mniej wię­cej paź­dzier­nika — listo­pada. Gene­ral­nie więk­szość even­tów mamy już zapla­no­wane, ale czę­sto kilka dni przed ktoś zgła­sza się z zapy­ta­niem o nasz przy­jazd. Miej­sca na festi­wa­lach muzycz­nych trzeba zakle­py­wać dużo wcze­śniej, nato­miast na małe imprezy da radę wbić krótko przed ter­mi­nem.

Co Pan Baton robi po zakoń­cze­niu sezonu food­truc­ko­wego?

Poza sezo­nem robię pokazy kuchni mole­ku­lar­nej wraz z warsz­ta­tami. Razem z bra­tem zaj­mu­jemy się orga­ni­za­cją imprez i zlo­tów food­truc­ków. Jaram się mega tym typem gastro­no­mii, więc wszystko, co robię, po czę­ści jest z nią zwią­zane.

Nie żału­jesz decy­zji o food­trucku?

Po impre­zach, na któ­rych tra­cimy, prze­cho­dzą myśli w stylu “a gdyby tak rzu­cić wszystko i zacząć sprze­da­wać kebaby?”, ale co w tym faj­nego? Jeżeli byłoby to moje jedyne źró­dło dochodu, myślę, że mogłoby być ciężko. Ze sło­dy­czami nie pojadę prze­cież na lun­che pod korpo. Jed­nak od czasu startu z Panem Bato­nem, pozna­łem tylu pomoc­nych ludzi, na któ­rych mogę liczyć w każ­dej sytu­acji, że nie żałuję niczego, co zwią­zane z food­truc­kami. Tutaj nie ma nie­zdro­wej kon­ku­ren­cji i rzu­ca­nia sobie kłód pod nogi. Wia­domo, zda­rzają się skrajne przy­padki, ale to naprawdę mar­gi­nalne eks­cesy. 

Z tego, co wiem, Twój brat też jest sam sobie sze­fem. Pro­wa­dzi sklep z gadże­tami popkul­tu­ro­wymi Bad Pixel. Czy nie­chęć do etatu jest u was rodzinna? Chce­cie być panami wła­snego losu?

Haha, dokład­nie tak. Oby­dwoje nie­na­wi­dzimy, kiedy ktoś nam mówi co mamy robić. Mamy tro­chę cięż­kie cha­rak­tery. Nasi rodzice pra­cują na eta­cie, ale my od małego lubi­li­śmy się bun­to­wać <heheszki>. Fajne we wła­snym biz­ne­sie jest to, że widzisz, co budu­jesz, roz­wi­jasz coś swo­jego. Każdy pomysł możesz zacząc reali­zo­wać a ogra­ni­czają Cię tylko fun­du­sze.

Jaką przy­szłość pla­nuje Pan Baton? Jakiś lokal, fran­czyza?

Czę­sto nad tym myślę <heheszki>. Na fran­czyzę jest na pewno za wcze­śnie, ale jeśli znajdę jakiś mały lokal z dobrym czyn­szem to dwa razy nie będę się zasta­na­wiał.

Wiel­kie dzięki za roz­mowę.

Pana Batona może­cie śle­dzić na Face­bo­oku oraz na Insta­gra­mie

P.S. Na hasło PigOut macie 10% zniżki #Pój­dzieW­cycki

 

*Zdję­cia pocho­dzą z:

https://www.facebook.com/panbatonpl/

http://justynamichalina.blogspot.com

A to widziałeś?

  • alien666x

    Fajny wywia­dzik. A zniżka zawsze na prop­sie. #ObyNieWcycki

    • I batony też fajne. Ten Milki Way nie chce mi wyjść z głowy 😉 Z kolei nasz wspólny zna­jomy bar­dzo zachwala sma­żo­nego Bounty.

      • alien666x

        Cóż zostaje mi tylko zacy­to­wać Reni Jusis: “Kie­dyś Cię znajdę” 🙂

        • Albo Liama Neesona z “Upro­wa­dzo­nej”: “Nie wiem, gdzie sto­isz w tym tygo­dniu, ale znajdę Cię i sczysz­czę cam­pera z batonów”.

  • ewa_inga

    400 kalo­rii????? Pod­czas 1 h leże­nia na kana­pie i oglą­da­nia TV spala się 50 kalo­rii, czyli po zje­dze­niu batona, muszę wcią­gnąć pół sezonu House of cards.….… CHALLENGE ACCEPTED

    • Ja mam pla­nach obej­rzeć cią­giem drugi sezon Dare­De­vila, więc mogę na legalu nawet dwie sztuki obrócić 😉

  • Zaczy­nam eks­pe­ry­menty z tym cia­stem nale­śni­ko­wym! 😀
    Fajni czło­wiek z tego Pana Batona. A za nie­chęć do korpo i odwagę i jaja w tak mło­dym wieku– sza­cu­ne­czek!
    ps. <3

    • Jak pomy­ślę, jakie mia­łem siano w wieku 20 lat to jesz­cze bar­dziej zazdrosz­czę ogar­nię­cia. Wrzu­caj na bloga mate­riał z robie­nia bato­nów w domo­wych warunkach 🙂

      • Jak wstydu nie będzie 😛 😉

        • Oj tam oj tam. Im bar­dziej nie wyj­dzie tym atrak­cyj­niej­szy materiał.

  • Nat

    Tylko 400? Skan­dal, tyle samo przyj­miesz, zja­da­jąc 3 tony jar­mużu. Jestem roz­cza­ro­wany. Po cichu liczy­łem na 4-cyfrowy wynik, tym­cza­sem wystar­czy 5000 bur­pees i jeste­śmy na zero.“
    aha­ha­ha­ha­ha­haha <3 you’re so evil 😀

    spoko zią ten pan baton. już nigdy nie będę chuda i zdrowa, ale trudno, nie spo­cznę póki nie spró­buję sma­żo­nych batonów.

    p.s. czy ja dobrze zro­zu­mia­łam, że eks­pe­ry­men­to­wał na dzie­ciach, poda­jąc im mro­żoną azo­tem whi­skey? 😀 #złyCzłowiek

    • Dokład­nie tak. Obrońcy zwie­rząt zablo­ko­wali testy na mał­pach i czwo­ro­no­gach, za to w przed­szkolu przy­jęto go z otwar­tymi rękami. Opie­kunki zachwy­cone, dzie­ciaki w końcu leża­ko­wały jak należy 😉

      • Nat

        Czyli jak moje dziecko prze­sta­nie być anio­łem, to już wiem, gdzie szu­kać pomocy;)

  • OMG, ale bym jadła! *_____* Nikt by mnie stam­tąd nie odcią­gnął! *_____*

    • Pole­cam, a na dobrym jedze­niu to ja się znam 😉

      • Dzięki! 😀 Jak tylko gdzieś ich zoba­czę, to spróbuję 😀

  • Reklama Bounty mówi że to smak raju, a czy Bounty sma­żony w głę­bo­kim, gorą­cym tłusz­czu to smak pie­kła? 😉
    Tak czy siak chęt­nie bym spró­bo­wała. 🙂 Cie­kawe czy smaży też krówki? 🙂

    • Sma­żony Bounty to jesz­cze wyż­szy poziom wta­jem­ni­cze­nia, powiedzmy VIP room w raju 😉 Pan Baton usmaży wszystko, spraw­dzone info.