Żarcie & Napitki

Nie zaznał życia, kto nie wychował się z dala od Maczka

01/07/2018
Nie zaznał życia kto

Wczo­raj byłem w moim rodzin­nym Nakle nad Note­cią , i tak sobie stoję przy otwar­tym oknie, pod­glą­dam co tam “nowego” sąsiad przy­cią­gnął na lawe­cie z Nie­miec, zasta­na­wia­jąc się rów­no­cze­śnie: “Cie­kawe skąd wziął na to pie­niążki?”, wtem jak się wichura nie zerwała. Czło­wieku, prze­ciąg taki, że pra­wie mi repro­duk­cję Damy z Łasiczką, zerwało ze ściany. Nie był to jakiś pierw­szy lep­szy wiche­rek, nope, to zacho­dem powiało #Win­dOf­Change. Otóż w Nakle nad Note­cią, został wczo­raj otwarty pierw­szy, histo­ryczny McDonald’s. Dla was miesz­czu­chów to może nic takiego, ale dla nas, to naj­więk­sze wyda­rze­nie od czasu wyna­le­zie­nia elek­trycz­nego pastu­cha (w końcu prze­sta­li­śmy gonić za bydłem jak nie­nor­malni). Jezu­niu, nawet nie wie­cie, jak bar­dzo musia­łem się upodlić, żeby zdo­być Happy Meal za młodu. Nie dość, że musia­łem jechać z rodzi­cami 30 kilo­me­trów do Byd­gosz­czy i cier­pieć przez 3 godziny, zanim starsi zro­bią zakupy w Makro, to czę­sto jesz­cze wzbić się na wyżyny sabo­tażu. Bo to było tak, że wycho­dzi­li­śmy z tego cho­ler­nego Makro i było obie­cane, że jadymy do maczka, wtem mama wyska­ki­wała z tek­stem: “Sła­wek wiesz co, to może olejmy jed­nak tego McDo­nalda i pod­jeźdzmy do tej nowej karczmy “Rzym” na praw­dziwy obiad. Pio­truś pew­nie wolałby zjeść kaczkę z buracz­kami niż zapy­chać się suchą bułą”. Tym­cza­sem Pio­truś na dźwięk tego zda­nia, prze­ży­wał śmierć kli­niczną. Wtedy nie było nic bar­dziej atrak­cyj­nego niż sucha buła z maka! Nie wie­cie jak to jest, bo sobie w tych War­sza­wach, Gdań­skach i Pozna­niach, jak gdyby nigdy nic, urzą­dza­li­ście uro­dzinki w Maczku i ema­no­wa­li­ście tymi czis­bur­ge­rami, balon­kiami i cza­pecz­kami na gumkę, a my co? Gala­retka z brzo­skiw­nią i nara. Wy mie­li­ście McFlurry z lajo­ne­lem riczim, my mogli­śmy sobie co naj­wy­żej danonka zamro­zić. Pamię­tam jaka imba była, jak wujek jed­nego ziomka, przy­wiózł z zagra­nicy kar­ton murzyn­ków. Rzu­ci­li­śmy się jak zom­bie w “Wal­king dead”, wtem kum­pel poczuł wła­dzę i się zaczęło: “Tobie nie dam, bo mnie kie­dyś ostat­niego wybra­łeś do dru­żyny. Tobie też nie dam, bo jak chcia­łem się zamie­nić na naklejkę z gumy Turbo, to powie­dzia­łeś, że furę z 6-cioma cyli­drami, to se mogę wsa­dzić. To teraz Two­jego murzynka se wsa­dzę”. Wy plu­ska­li­ście się w base­nach z kolo­ro­wymi kul­kami, my w base­nach wypeł­nio­nych roz­cza­ro­wa­niem. Życia nie zna­cie. A póź­niej przy­szły czasy lice­alne i czło­wiek nawet kaca nie mógł przejść jak czło­wiek. Bo jak, skoro od Big­Ma­ców dzie­liło go 30 kilo­me­trów? Pajda z pasz­te­tową to nie to samo. Powszechny dostęp do Maczka powi­nien być wpi­sany w kon­sty­tu­cję, a nam należy się odszko­do­wa­nie za nie­równy start w życiu. Niech nikt się zatem nie dziwi, że wczo­raj na otwar­ciu, radni, odpi­co­wani w gar­niaki, prze­ci­nali wstęgę, a nakiel­ski Metro­po­lita, machał pędz­lem i świę­cił lokal.

Nie zaznał życia kto Nie zaznał życia kto To tak jakby nasi kopa­cze wygrali mun­dial… tylko że lepiej. Naprawdę duża rzecz. Już nigdy żaden nakie­la­nin, nie będzie mówił szep­tem, gdy będzie mówił skąd jest! Już nigdy żaden nakiel­ski uczeń nie będzie musiał cier­pieć przez 3 godziny w teatrze, żeby w dro­dze powrot­nej dostą­pić bur­ge­ro­wej ziemi obiecanej.

P.S. Już wie­cie, skąd u mnie fetysz bur­ge­rów. To przez brak Maczka w okolicy.

P.P.S. W nakiel­skim Happy Mealu zamiast zabawki, jest pokuta! Taki deal przy­kle­pał ksiądz z Ronaldem.

A to widziałeś?