Parenting, Wysypisko

What’s your super power?

18/08/2017

W week­end byłem u rodzi­ców i tak się zło­żyło, że przez kujawsko-pomorskie prze­szła aku­rat nawał­nica stu­le­cia, która pozba­wiła bra­chola prądu, więc też się zade­ko­wał z rodzinką u parent­sów. Pijemy kul­tu­ral­nie wódeczkę, zaczy­nają się aneg­dotki z prze­szło­ści, wtem bra­chol przy­po­mina histo­rię, jak kie­dyś madre mu powie­działa, że ma końsko-szpotawę (w sen­sie bra­chol ma, a nie madre). Ponoć tydzień go męczyła, żeby poszedł do leka­rza od plat­fu­sów, na co on, że “taaaa już lecę” i temat umarł śmier­cią natu­ralną. Wszy­scy się śmiali… poza mną. Bo tak się składa, że za gów­niaka byłem z rodzi­cami nad morzem i kiedy wysze­dłem z wody, madre zoba­czyła mój ślad stopy na pia­chu, po czym zaczęła pani­ko­wać “Sła­wek zoba na to, on ma pła­sko­sto­pie”. Powie­działa to w taki spo­sób #wyrok, że bez pro­te­stów przez kolej­nych kilka tygo­dni cho­dzi­łem na zaję­cia korek­cyjne, gdzie z jakimś Seb­kiem musie­li­śmy sobie poda­wać sto­pami woreczki z groszkiem.

W sumie kiedy o tym teraz myślę, dociera do mnie, że nikt nigdy mnie nie badał, żeby spraw­dzić, czy groszki poma­gają, baaa żaden zna­chor nigdy nie oglą­dał moich stóp i nie potwier­dził, czy fak­tycz­nie muszę cho­dzić na te zaję­cia. Po pro­stu łazi­łem, poda­wa­łem sobie z Seb­kiem gro­szek (co było bar­dzo nie­zręczne, bo cza­sem smyr­nę­li­śmy się bosą stopą) aż pew­nego dnia prze­sta­łem cho­dzić, po czym zapo­mnia­łem o spra­wie na 25 lat. Dopiero w sobotę wszyst­kie puz­zle wsko­czyły na swoje miej­sce i zro­zu­mia­łem, że stra­ci­łem kawa­łek dzie­ciń­stwa (a mogłem w tym cza­sie wymie­niać się kar­tecz­kami), bo moja madre () ma coś w rodzaju ner­wicy natręctw i wszę­dzie widzi plat­fusa. Jed­nak nie ma tego złego. Jak wró­ci­li­śmy dziś wywa­leni po całym dniu pla­żingu i zale­gli­śmy na wyrze w opty­mal­nych pozy­cjach, Madzia nagle wysko­czyła z tek­stem, żebym podał pilota. Misja spa­lona na star­cie, bo jeba­niutki był za daleko, żeby się­gnąć go bez wsta­wa­nia. Roz­wód wisiał w powie­trzu… na szczę­ście wtedy do gry weszły moje super chwytne stopy i ura­to­wały wie­czór. 
Prze­no­szę różne rze­czy sto­pami (gaba­ryt też). What’s your super power?

 

Zdję­cie: http://amican.com

A to widziałeś?