Parenting, Wysypisko

Świeżaki– narodowa histeria akt 2

07/09/2017

Mia­łem już nie tykać Świe­ża­ków, bo wyda­wało mi się, że wyczer­pa­li­śmy temat przy pierw­szej edy­cji, ale jak widzę, co się dzieje w necie, to tro­chę smu­te­czek mi się włą­cza (nie licząc dobrego trol­lingu, on zawsze w cenie). Igrzy­ska śmierci to przy tym pikuś. Czy ktoś może mi racjo­nal­nie wytłu­ma­czyć jak to jest, że dzie­siątki tysięcy doro­słych osób, które ponoć potra­fią czy­tać, pisać, samo­dziel­nie wią­zać buty, skoń­czyły jakąś szkołę, mają pracę i mniej wię­cej kumają na czymś świat stoi, po wej­ściu do Bie­dronki i zoba­cze­niu Bro­kuła Bartka, czy tam Cebuli Gra­żyny, nagle dostaje świe­ża­ko­wego pora­że­nia mózgo­wego i zaczyna odpier­da­lać manianę?


Kasjerka: Nie­stety zabra­kło pani 3,65zł do naklejki!
Klientka: Oj, to jesz­cze gumę orbit wezmę
Kasjerka: <pik> Nadal bra­kuje 2,20zł
Klientka: No to doli­czamy jesz­cze Pawełka
Kasjerka: <pik> Przy­kro mi, wciąż 65 gro­szy do celu
Klienka: Żesz kurwa <i w tym momen­cie pusz­czają jej hamulce i jebs całą półeczkę z gumami i snic­ker­sami na taśmę>.
Kasjerka: No teraz weszło. A wie pani, że dzi­siaj przy zaku­pie table­tek do zmy­warki podwa­jamy ilość punk­tów?
Klientka: Serio? Kurde nie mam zmy­warki, cho­ciaż z dru­giej strony.. dobra lecę po te tablety <i do bur­czą­cych pod nosem klien­tów w kolejce za nią>: Zaraz wra­cam, a niech mi tylko któ­ryś piśnie słowo, albo wepchnie się na moje miej­sce, a nie ręczę za sie­bie! Stu­lić ryje i czekać!


Awan­tury przy kasie, kra­dzieże nakle­jek, pro­sty­tu­owa­nie się na OLX, żebry na horom curke, czy choćby zbie­ra­nie pod­pi­sów na pozew zbio­rowy prze­ciwko Bie­drze (LOL), to obec­nie chleb powsze­dni. I to wszystko w imię zaba­wek, które w świe­cie masko­tek są jak Mul­ti­pla w świe­cie samo­cho­dów. WTF? Ja rozu­miem, że dzieci chcą, ja za gów­niaka też wiele rze­czy chcia­łem, baaa potra­fi­łem poło­żyć się na środku sklepu, drzeć japę i szan­ta­żo­wać, że się nie ruszę, dopóki nie dostanę, ale o dziwo nie dzia­łało. Ot padre wzru­szał ramio­nami i mówił total­nie olew­czym tonem, żebym wył do woli, a jak mi się znu­dzi, to on czeka w samo­cho­dzie. 10 sekund i byłem roz­bro­jony, bo bez sensu tak beczeć bez aten­cji. Nie kupuje wymówki “dla dziecka”, zwłasz­cza, że codzien­nie na mie­ście można tra­fić dzie­siątki innych pro­mo­cji — to Kubuś daje fanty za 10 nakrę­tek, to Danio roz­daje gadżety za 5 wie­czek i dziw­nym tra­fem wszy­scy mają to w pom­pie, za to jak tylko na hory­zon­cie poja­wiają się Świe­żaki, z miej­sca wywra­cają się gałki oczne i włą­cza pier­do­lec na 100%. Ktoś potrafi roz­wi­kłać tę zagadkę? Płacę w naklej­kach ze Świeżakami. 

A to widziałeś?