Wysypisko

Ile kosztuje miłość na przekór światu?

26/10/2018

Dziś ofi­cjal­nie skoń­czyła się “Miłość na prze­kór światu”. Teraz czas ją spła­cić. Sąd orzekł, że Kazi­mierz Mar­cin­kie­wicz, co mie­siąc będzie musiał bulić swo­jej ex mał­żonce 5 tysięcy peele­nów ali­men­tów. Do końca życia. I niech mi teraz ktoś powie, że iPhone X jest drogi. Przy “miło­ści” to tanio­cha.

Jak już się wyśmia­łem z tego epic­kiego love story, z tych roman­tycz­nych okła­dek w Vivie i dzi­siej­szego orze­cze­nia roz­wo­do­wego, to taka myśl zaczęła mnie drę­czyć: “Ej, a w sumie dla­czego “Kaz” ma pła­cić ali­menty, w dodatku taaaakie tłu­ste? Prze­cież nie mieli dziecka”. Pierw­sze przy­szło mi do głowy, że to takie odszko­do­wa­nie, umow­nie nazwane ali­men­tami, wszak Iza­bel popyla w ste­lażu a’la Robo­cop, więc pew­nie Kazi­mierz dopro­wa­dził ją do takiego stanu. Jed­nak żeby nie spe­ku­lo­wać, posta­no­wi­łem spraw­dzić ofi­cjalną wer­sję w rze­tel­nym źró­dle (Pude­lek) i oka­zało się, że nie. Przy­naj­mniej nie według mojej inter­pre­ta­cji.

Kazimierz Marcinkiewicz i Izabela

Otóż Pudel przed­sta­wia tę histo­rię mniej wię­cej tak: Kazi­mierz i Iza­bel wie­dli szczę­śliwe życie na bogato w Lon­dy­nie. On pra­co­wał w banku, ona reali­zo­wała się w Har­rod­sie. Wtem Kazi­mierz nie­spo­dzie­wa­nie został zwol­niony, przez co musieli wró­cić do Pol­ski i w tym momen­cie ich zwią­zek zaczął się sypać. Ona miała depre­sję z powodu zmiany Har­rodsa na Caref­fur Express, on doła, bo prze­stał zno­sić do domu walizki wypeł­nione fun­tami.
Iza­bel real­cjo­no­wała w szma­tław­cach, że Kazi­mierz z cza­sem coraz bar­dziej pogrą­żał się w otchłani, aż w końcu wpadł w złe towa­rzy­stwo… Romana Gier­ty­cha, który nasta­wiał go prze­ciw niej. Że niby z dnia na dzień sta­wał się coraz bar­dziej chłodny i zdy­stan­so­wany. Ta obo­jęt­ność tak bar­dzo weszła Iza­bel na psy­chę, że pew­nego dnia stra­ciła przez nią pano­wa­nie nad kie­row­nicą i zali­czyła dzwona z ekra­nem dźwię­ko­chłon­nym. I wła­śnie przez ten wypa­dek nosi dzi­siaj gip­sowe rusz­to­wa­nie. (Mar­cin­kie­wi­cza nie było w aucie)

pudelJak już straż pożarna uwol­niła ją z pło­ną­cego wraku, Ize­bel pierw­sze co zro­biła, to poszła do sądu i powie­działa, że to wina Kaza, bo to wła­śnie z nim jechała się spo­tkać, poza tym wcze­sniej był dla niej nie­miły, co ją roz­stro­iło psy­chicz­nie, więc heloł, niech teraz buli za uszczer­bek na zdro­wiu, który spo­wo­do­wał.
alimentyWciąż w to nie wie­rzę, ale sąd przy­znał jej rację. Co prawda odrzu­cił pier­wotne rosz­cze­nie na 12 koła misięcz­nie, ale zasą­dził 5, więc nadal epic win dla Iza­bel, która będzie mogła powie­dzieć na sta­rość, że nigdy nie zbru­kała się pracą. No chyba, że liczymy jej poezję. Albo ist­nieją jakieś fakty, o któ­rych nie mamy poję­cia, albo ktoś tu został poważ­nie prze­krę­cony na hajs (numer jak w Bet­ter Call Saul). Karma karmą, ale z jakiej paki, ktoś ma łożyć kasę na drugą (doro­słą) osobę, tylko dla­tego, że im nie wypa­liło? Gdyby sie­dział za tym kół­kiem, to jesz­cze bym zro­zu­miał, ale tutaj w grę wcho­dzi, co naj­wy­żej tele­pa­tyczne wyrwa­nie kie­row­nicy, a jak ostat­nio spraw­dza­łem, to za takie prze­wi­nie­nie nie było jesz­cze para­grafu. Rozu­miem, że jeśli ktoś kie­dy­kol­wiek przy­tnie Iza­bel bez gipo­so­wego rusz­to­wa­nia, to Kazi­mierz będzie miał prawo ubie­gać się o zwrot hajsu + pro­centy?

Mimo empa­tii dla nie­spra­wie­dli­wo­ści, która spo­tkała Kaza, nie pozo­staje mi nic innego, jak zapa­lić mu zni­czyk prze­grywu -> [*]
I drugi zni­czyk dla “miło­ści na prze­kór światu” -> [*]

Ciężko będzie to przebić.

A to widziałeś?