Wysypisko

Kiedy Dzień Dziecka przestaje być Twoim świętem?

30/05/2017
Kiedy Dzień Dziecka przestaje być Twoim świętem

Mam już taką małą PigO­utową tra­dy­cję, że przy oka­zji każ­dego popu­lar­niej­szego święta, sta­ram się skrob­nąć kilka słów na jego temat #kto #co #dla­czego. Nie­stety dziś mam pro­blem, bo o dzie­ciach wiem tyle, że na początku są uro­cze, póż­niej przy­dają się, kiedy pilot leży za daleko, albo trzeba kogoś wysłać do sklepu po szlugi, nie­stety na końcu idą do giman­za­jum, a wraz z nimi idzie cały nie­cny plan… tyle, że nie do gim­bazy a w pizdu #dopa­la­cze #sło­neczko #popek. W ogóle inte­re­su­jące jest, że kiedy byłem dzie­cia­kiem i pró­bo­wa­łem po pro­stu prze­trwać, nie potra­fi­łem zro­zu­mieć dla­czego rodzice robią mi pod górkę i zmu­szają, żebym się idio­tycz­nie ubrał tudzież strzygł na gar­nek. Zacho­dzi­łem w głowę, skąd ten brak współ­pracy? Prze­cież też kie­dyś byli dziećmi, więc powinni pamię­tać jak to jest. Dziś z per­spek­tywy “dziadka” stwier­dzam, że takie wspo­mnie­nia bar­dzo szybko się zacie­rają. Czło­wiek po prze­kro­cze­niu pew­nego wieku traci dzie­cięcą empa­tię i prze­staje ogar­niać. Jed­nym sło­wem dopada go sta­rość. I dziś poga­damy wła­śnie o sta­ro­ści, a kon­kret­nie po czym ją poznać. Zro­bimy tak — ja zarzucę kilka obja­wów, a wy sami przed sobą odpo­wie­cie, czy was to doty­czy. Wszystko powy­żej 3 tra­fień ozna­cza, że men­tal­nie jesteś już sta­rym kap­ciem i Dzień Dziecka zde­cy­do­wa­nie nie jest Twoim świę­tem. W prze­ciw­nym razie Wszyst­kiego Naj­lep­szego, ale dla pew­no­ści spraw­dzaj, co pół roku.

 

Jesteś stary, kiedy:

  • dzieci sąsia­dów i gim­busy (te lepiej wycho­wane) mówią Ci “dzień dobry” zamiast “cześć” i zwra­cają per “Pan/Pani“
  •  musisz zamie­nić adi­dasy na pół­buty (trum­niaki), a jeśli robisz to z wła­snej nie­przy­mu­szo­nej woli to już w ogóle zakle­puj mogiłę;
  • z orto­pedą widu­jesz się czę­ściej niż z rodziną (10 minu­towa prze­bieżka = pół­roczne lecze­nie kon­tu­zji, a po wizy­cie na siłce przez 3 dni nie możesz wstać z łóżka);​
  • ktoś mówi “10 lat temu” i myślisz o latach 90-tych (kla­syk);
  • nie możesz znieść mło­dzie­żo­wego slangu i coś w Tobie umiera za każ­dym razem, gdy sły­szysz zajefajne/przypadeG?/YOLO/SWAG/beka/pisiont gro­szy i kon­struk­cje typu jestę blogerę/jutuberę/kotałę;
  • pił­ka­rze, któ­rym kibi­co­wa­łeś zostają tre­ne­rami;
  • Twoi ulu­bieni akto­rzy dostają angaż w “Nie­znisz­czal­nych (1,2,3,..)”;
  • pamię­tasz filmy z Mor­ga­nem Fre­ema­nem, w któ­rych był młody; *żar­cik, Mor­gan Fre­eman nigdy nie był młody;

Morgan Freeman na dzien dziecka

  • bajki, filmy i książki, które lubi­łeś w dzie­ciń­stwie, po latach wydają się nie­po­prawne poli­tycz­nie, dwu­znaczne moral­nie i kon­tro­wer­syjne – Pan Kleks i zapędy do mło­dych chłop­ców, gołe dupy Mumin­ków, podej­rzana rela­cja Kubu­sia Puchatka i Krzy­sia, itp., itd. (wystar­czy obej­rzeć losowy odci­nek)

dzien dziecka

  • spraw­dza­nie pro­gnozy pogody staje się rytu­ałem;
  • poczu­cie cie­pła wyce­niasz wyżej niż swoją god­ność i w mroźny dzień zakła­dasz kale­sony;
  • oglą­da­jąc pro­gramy z “cele­bry­tami”, zaczy­nasz komen­to­wać: “a ta to już do wszyst­kiego się pcha”;
  • nic Ci nie wycho­dzi tak jak włosy;
  • zaczy­nasz doce­niać muzykę Zbi­gniewa Wodec­kiego (to o mnie);
  • dobrze się bawisz na „Kocham Cię Pol­sko” (to też o mnie);
  • zaczy­nają pękać Ci plecy *syn­drom hydrau­lika (wciąż ja);

  • potrze­bu­jesz wspo­ma­ga­nia, żeby dotrwać w Syl­we­stra do pół­nocy;
  • inte­re­su­jesz się poli­tyką;
  • wiesz czym jest był Walk­man, kaseta VHS, tele­ga­zeta i dys­kietka;
  • chciał­byś poje­chać na Wood­stock, ale odstra­sza Cię hałas, namiot i Toi Toi;
  • napier­da­lasz mio­tłą w sufit, kiedy sąsie­dzi robią imprezę;
  • żar­łeś Vibo­vit na sucho….. w ogóle wiesz, co to Vibo­vit;
  • dosta­jesz man­dat za jazdę z bile­tem ulgo­wym;
  • inte­re­su­jesz się kur­sem franka, ceną baryłki ropy i zawar­to­ścią glu­tenu w żar­ciu;
  • domowe obiadki kręcą Cię bar­dziej niż fast­food;
  • do apteki zamiast po gumy i test cią­żowy, cho­dzisz po pigułki na zgagę i krem Corega;
  • bli­scy trą­cają Cię kijem, żeby spraw­dzić czy tylko śpisz, czy już nie żyjesz;
  • świeczki na Twoim tor­cie uro­dzi­no­wym dodają +50 do glo­bal­nego ocie­ple­nia;
  • Twoi zna­jomi zdą­żyli się hajt­nąć… roz­wieść… i jesz­cze raz hajt­nąć;
  • wsta­jesz tak wcze­śnie, że w Maku ser­wują jesz­cze ofertę śnia­da­niową;
  • nie kumasz o co lotto ze Snap­cha­tem?;
  • “Mura­tor” kręci bar­dziej niż “CKM”;
  • wiesz kto to Klau­diusz i Gul­czas;
  • kie­dy­kol­wiek zaczą­łeś zda­nie od „za moich cza­sów”;
  • przy­naj­mniej raz w życiu zadzwo­ni­łeś po straż miej­ską;
  • zamiast pisać „aśe­na­ebaem” wrzu­casz na fejsa print­scre­ena z endo­mondo;
  • każdy tele­fon po 20:00 zaczyna się od: „sorry, nie obu­dzi­łem Cię?”;
  • nie ogar­niasz “mody” i “tren­dów”;

moda

I jesz­cze per­so­na­li­zo­wane dla kobiet:

  • kiedy zakła­dasz bar­cha­nowe gacie, bo wiesz, że nikt poza gine­ko­lo­giem tam nie zaj­rzy;

prezent na dzien dziecka

  • robisz sobie trwałą;
  • oglą­dasz swoją trwałą w lustrze i uzna­jesz, że wyglą­dasz zaje­bi­ście;
  • masz czarny pas z obsługi kor­ko­ciągu;
  • Twoi rodzice prze­stają się bać, że zaj­dziesz w nie­pla­no­waną ciążę…. Dają na mszę w tej inten­cji;
  • wymio­ciny, które sprzą­tasz nie są Twoje;
  • zna­jome pro­szą Cię o pomoc w wypeł­nie­niu wnio­sku na 500+;
  • Per­fek­cyjną Panią Domu/Maję Sablew­ską oglą­dasz bo lubisz, a nie z podowu kaca;
  • Twoje cycki wyglą­dają i zacho­wują się jak prze­rzu­cony przez szyję balon wypeł­niony wodą;
  • Twój kon­ku­bent pyta czym jest cel­lu­lit?, a Ty zamiast tłu­ma­czyć, po pro­stu mu go poka­zu­jesz;
  • w Twoim życiu jest wię­cej niż jeden kot;
  • jeź­dzisz komu­ni­ka­cją miej­ską z torbą na kół­kach.

 

A naj­gor­sze jest:

Kiedy Ty i twoje ziomy prze­sta­je­cie ogar­niać, co to spon­ta­niczna najebka. Kie­dyś po pro­stu cho­dziło o to żeby iść i spruć się jak stary swe­ter, teraz trzeba się uma­wiać i pla­no­wać blehhhhhh. Baa kom­pli­ka­cje nie koń­czą się nawet, gdy już uda się ogar­nąć opie­kunkę do dzieci. Doszło do tego, że ostat­nio musie­li­śmy kon­sul­to­wać markę wódki – bo jeden nie pije nic poni­żej Strum­brasa, dru­gi po Absol­wen­cie dostaje migreny, a trzeci nie trawi ziem­nia­ków uży­tych do pro­duk­cji Wybo­ro­wej. Podob­nie z pod­kła­dłem – to nie, bo nie tole­ruje lak­tozy, tamto nie bo ostre, a jelito wraż­liwe. Sta­rość nie radość.

slayer

A to widziałeś?

  • Nat

    Ahahahaahahaha:DDD Począt­kowo myśla­łam, że się wywinę, ale póź­niej doszłam do walk­mana, VHS, Vibo­vitu i “10 lat temu”… Fak­tycz­nie, czasy aśna­eba­łam minęły bez­pow­rot­nie. 🙁 Kiedy to się stało? Czy to już koniec? Czy jest życie po mło­do­ści?
    P.S. Na Mor­ga­nie śmie­chłam tak bardzo.

    • Hej nie jest tak źle. Jak spoj­rzysz na temat przez różowe oku­lary to w zasa­dzie dopiero teraz zaczyna się życie — mamy nie­za­leż­ność, doświad­cze­nie, aser­tyw­ność i wyje­bane, czyli wszyst­kie narzę­dzia, żeby się wygod­nie usta­wić ;). Jedyne wady to nie­do­łężne ciało i zawodna pamięć, ale ponoć nie można mieć wszystkiego 😉

      • Nat

        Na pamięć nic nie pora­dzę, ale co do nie­do­łęż­nego ciała to nie przyj­muję tego do wia­do­mo­ści;) jak tylko już będzie mi się znowu chciało ruszyć, to sport!
        Fakt fak­tem, tak naprawdę uwiel­biam być doro­sła i w życiu bym nie wró­ciła do gówniarstwa:)

        • Jakby miał mnie użreć wam­pir #Zmierzch i zatrzy­mać na stałe w tym samym wieku, wybrał­bym etap 25 lat. Był­bym już nie­za­leżny, wciąż przy­stojny, kapkę mądrzej­szy niż w cza­sach szkol­nych, no i forma jesz­cze cał­kiem przyzwoita.

    • Buehehe! Też liczy­łam że się uda! Ale po Fre­ema­nie wpadłam..starośc nie radosc 😉

  • dobrze żarło, ale przy czar­nym pasie z obsługi kor­ko­ciągu się rypło 😉

    • Nie jesteś sama 😉

  • Czy­tam do Fre­emana i wow– odha­czy­łam tylko orto­pedę! Czy­tam dalej..nosz kurwa– dino­zaur!
    Ale na szczę­scie nic z fol­deru dla kobiet się nie zga­dza 😛
    ps. “Kocham Cię Pol­sko”?! #bitchpilz 😛

    • Jak poszło info, że na atneta TVP wraca “Kocham Cię Pol­sko”, posta­no­wi­łem obej­rzeć, żeby mieć mate­riał na hejta. W któ­rymś momen­cie sprawa się wykrza­czyła, bo naprawdę lekko weszło :/ Boli mnie to, bo po Kam­melu i Blon­dy­nie z Play zawsze dobrze się jeź­dziło. Co zro­bisz, starość!

      P.S. Nigdy nie wiesz, czy jutro nie zapra­gniesz mieć trwałej 😉

      • OMG! Serio wraca?? Ja to sły­sza­łam tylko że tele­ra­nek ma wró­cić?!
        ps. A to Cię zasko­czę– już ją kie­dyś miałam 😉

      • Ale jakim cudem jesteś w sta­nie oglą­dać “Kocham Cię Pol­sko”? Mi na samą myśl robi się niedobrze.

  • Anty­pa­tycz­nie Antypatycznie

    Hola, hola kilka się zali­cza ale nie więk­sza połowa czyli nie jest tak źle, jesz­cze jestem mia­rowo młoda. Ty no poza tym mło­dość to duch a nie liczba — trzeba jakoś tłu­ma­czyć. Jed­nak to z impre­zami to fakt, nie kluby a domówka, na domówce za dużo nie bo na drugi dzień obo­wiązki, kac za ciężko się prze­cho­dzi i tak wkoło.

    • To prawda. Moja sta­rość jest tylko men­talna. Duchem wciąż jestem w liceum.

  • Agata Czykierda-Grabowska

    haha­ha­ha­ha­hah Mor­gan Fre­eman i buty trum­niaki poko­nały mnie na przy­stanku auto­bu­so­wym (nie mam na szczę­ście torby na kółkach…ze sobą) w Ząb­kach i rżę jak dzi­kie zwie­rzę 😀
    Jestem po trzy­dzie­stce i coraz czę­ściej łapię się na tym, że kupu­jąc ubra­nia zasta­na­wiam się, czy mi w tym wypada cho­dzić :P, ale przez więk­szą część czasu wydaje mi się, że zatrzy­ma­łam się w wieku dwu­dzie­stu kilku lat i nic nie chce się to ruszyć do przodu :P. Dobrze mi z tym i nie zamie­rzam się dosto­so­wy­wać :D.
    Są ludzie, któ­rzy już uro­dzili się sta­rzy i tacy, któ­rzy umrą, jako mło­dzie­niaszki, więc uwa­żam, że owszem każdy dodat­kowy krzy­żyk coś tam nam zabiera, ale i też dodaje (wię­cej kasy, więc pew­no­ści sie­bie itp.). Trzeba ten kry­zys potrzy­dziest­kowy prze­cze­kać, kolejny dopiero po pięćdziesiątce 😉 😀 😀

    • Dla­tego w dowód powinni wpi­sy­wać wiek men­talny, a nie rocz­ni­kowy. Mło­dzi duchem rzą­dzą, nie dajemy się 🙂

  • Andrzej Bronk

    Wedlug tego co napi­sa­les to ja nie zyje 🙂 A sorry, na swoj plus moge dodac,ze prze­czy­ta­lem to bez okularow.

    • W takim razie jesteś w roz­kroku mię­dzy nie­bem a zie­mią 😉 Nie daj się.

  • kolo­lolo

    70% na tak, jestem sta­rym pier­dzie­lem, ale jak patrzę na dzi­siej­szą: muzykę, modę, cele­bry­tów, gwiazdy, roz­rywki, gwiaz­deczki, pro­gramy TV, zdzi­cze­nie dziew­czyn, zdziew­czy­nie­nie chło­pa­ków to wiesz co? NIE ŻAŁUJE! 🙂

    • Mar­cin Frankowski

      Może po pro­stu już doj­rza­łeś? 😉
      Ja też cza­sami czuję się jak grzyb, jak to czy­ta­łem to w zasa­dzie odrzu­ci­łem led­wie kilka opcji, ale nie jest mi z tym jakoś spe­cjal­nie źle. Po pro­stu trzeba zacho­wać jakąś rów­no­wagę. Nie mówię, żeby być śmier­tel­nie poważ­nym i doj­rza­łym w wieku lat 19 (trum­niaki konieczne!), ale z dru­giej strony jak widzę kogoś pokroju detek­tywa R., ubra­nego jak pajac (vel współ­cze­sny młody z mia­sta) to sobie myślę “kur.. gościu, weź się ogar­nij, próchno z dupy się sypie, ni ch nie da rady tego ukryć”, a wszel­kie próby są mocno żenujące.

  • Klau­diusz <3 Gul­czas <3 #pamiętamy

    Prze­pra­szam bar­dzo, ale lata 90 BYŁY 10 lat temu i nikt mi nie wmówi, że nie!1111

    Ja bym jesz­cze dopi­sała coś, co w zasa­dzie bez­po­śred­nio nawią­zuje do Two­ich wcze­śniej­szych wypo­wie­dzi — muszę mieć godne warunki życia / urlopu. Kie­dyś mogłam spać na kawałku tek­tury pod drze­wem, pod­czas gdy za poduszkę robiły mi chra­bąsz­cze. Obec­nie zachciewa mi się bia­łych ręcz­ni­ków i zapa­cho­wych świeczek

    P.s. Jed­nak był młody: http://bit.ly/2rKOrSG

    • Nawet tu jest stary 🙂

      Pla­nuję w tym roku prze­ła­mać się na toi toje i zaje­chać w końcu na Wood­stock. Podej­ście nr 15 😉

      • Byłam cztery razy. O przy­naj­mniej trzy za dużo 😀 Ja już się na takie rze­czy nie nadaje.

    • Ja kie­dyś zali­czy­łam pod­czas podróży spa­nie na plaży, lot­ni­skach, dwor­cach, itp. i było super. Teraz cier­pię, jak mam za małe łóżko w hotelu. 😉

      • O, to to 🙂 Na plaży, na dworcu, oparta o Sukien­nice jak żul, gdzieś na tra­wie — w sumie spa­łam już wszę­dzie ;p

        • Nie zna życia, kto nie spał w tych miej­scach. Po takich doświad­cze­niach mamy moralne prawo doma­gać się mię­ciut­kiego wyra, pry­wat­nej muszli i śnia­da­nia w for­mie bufetu.

  • Ewa

    Strzy­ze­nie na gar­nek — kla­syka. Ja mia­lam fry­zure na Mieszka I. Jak moja rodzica chciala, zebym bar­dziej przy­po­mi­nala dziew­czynke, to robila mi na czubku glowy palemke, przez ktora oczy nie­bez­piecz­nie mi sie powiek­szaly gro­zac wypad­nie­ciem z oczo­do­low. Mysle, ze to jakas forma zemsty za porod bez znieczulenia…

  • Kate Kata­rzyna Barczewska

    Nie robie trwalej,nie nosze barchanow,nie posia­dam kota.Coz cycki jak cyki ‚pzy­cia­ga­nie ziem­skie i takie tam,cellulit obo­wiaz­kowo ‚ale nie do pokazania.Komunikacja miej­ska jez­dze rzadko,ale torbe na kol­kach mam a co fajna rzecz.Wino pije ‚ale nie potrze­buje kor­ko­ciagu ‚o otwo­rze­nie butelki pro­sze meza.Perfekcyjna Pani domu mnie wkurza,bo nikt nie jest perfekcyjny.

  • No to u mnie mogiła. I to nie­stety od lat, świa­do­mie. Nie dobrze, nie dobrze. Jest jesz­cze szansa, że przez chwilę coś się zmieni, jak wej­dziemy w kry­zys wieku śred­niego, ale zna­jąc życie — mi to spe­cjal­nie nie grozi, bo spę­dzę go z winem pod pachą.

  • rade­ma­chera

    No to idę zamó­wić sobie trumnę…