Wysypisko

Dzień Babci

21/01/2018

Tra­dy­cyj­nie chcia­łem przy­po­mnieć, że dzi­siaj jest ten dzień, kiedy dzwo­nimy do babć i dzię­ku­jemy im za:

– bez­zwrotne chwi­lówki (tylko nie wydaj na głu­poty… i nie mów rodzicom);

– mistrzow­skie zrazy i gołąbki, przy któ­rych Modest Basiura Amaro ze swo­imi prze­pła­co­nymi daniami wiel­ko­ści naparstka wycho­dzi na idiotę (zostaw ziem­niaki, zjedz mięso);

– nie­skoń­czoną ilość dokła­dek (no, ale kotle­cika to jesz­cze zmieścisz!);

– za kom­ple­men­to­wa­nie urody, nawet kiedy byli­śmy bar­dziej prysz­czaci niż Dawid Pod­sia­dło (taki kawa­ler to pew­nie nie może opę­dzić się od kole­ża­nek);
– słowa o prze­sad­nym wychu­dze­niu, nawet jeśli na wadze było wię­cej kilo­gra­mów niż dal­ma­tyń­czy­ków u Disneya (Boże, ale Ty chudy/a jesteś, sama skóra i kości, zjedz coś jesz­cze);
– za robie­nie za bufor bez­pie­czeń­stwa, kiedy rodzice chcieli roz­szar­pać nas na strzępy (już nie pamię­tasz jaki/a byłeś/aś w jego wieku);
– za dosto­so­wa­nie opi­nii do bie­żą­cej sytu­acji (haj­tasz się w wieku 20 lat? I bar­dzo dobrze, rodzina jest naj­waż­niej­sza; 30 lat i wciąż bez żony? I bar­dzo dobrze, w dzi­siej­szych cza­sach nie ma co się spie­szyć);
– za to, że jeste­śmy dla nich naj­waż­niejsi (waż­niejsi nawet od nowego odcinka “Mody na suk­ces” i trans­mi­sji mszy z Waty­kanu);
– za to, że spra­wiają, że czu­jemy się potrzebni (A spraw­dzisz co się stało z moją komórką? Coś mi się wci­snęło i teraz robi takie dziwne *pik, jak chce zadzwo­nić, a ja nie­do­wi­dzę co tam się wyświe­tla)
– za to, że bez fejs­buka pamię­tają, kiedy mamy uro­dziny;
– za pikantne aneg­dotki z cza­sów ich mło­do­ści;
#bab­cie #rzą­dzą

A to widziałeś?